Obrona Radka Sikorskiego

To kolejna sprawa wskazująca jak głupi Polacy dają się rozgrywać przez agenturę obcego wpływu bezmyślnego wylewając kubły pomyj na jednego z lepszych ministrów spraw zagranicznych.

Za najlepszą podstawę do jego oceny powinna posłużyć opinia JE ambasadora Syrii w Polsce, który Sikorskiemu przypisywał rolę inicjatora kompromisu opartego na usunięciu broni chemicznej z Syrii.

Dla Xportalu: Dr Idris Mayya – Ambasador Syrii w RP

„…Jak mógłby Pan opisać rolę polskiej polityki wobec wojny w Syrii i międzynarodowego procesu rozbrojenia z broni chemicznej?

Od początku wojennych wydarzeń w Syrii strona polska prosiła i dąży do tego, by rozwiązanie syryjskich problemów odbyło się na drodze dialogu, rozmowy, a nie agresji za pośrednictwem środków zbrojnych, jak również zapewniła, że nie weźmie udziału w żadnym ataku potencjalnie skierowanym przeciwko Syrii – zabiega więc o to, by konflikt został rozwiązany drogą pokojową. Polska nadal prowadzi tę samą politykę, nadal prowadzi dyplomację spokojną, dążącą do rozwiązania sytuacji w Syrii drogą dialogu. Polski minister spraw zagranicznych miał swój osobisty wkład w zawarcie porozumienia dotyczącego broni chemicznej, o czym informowały m. in. portale internetowe…”

To dzięki Sikorskiemu kwitnie ruch przygraniczny z Rosją.

Z USA wynegocjował, że ich wojska w Polsce podlegają krajowej jurysdykcji.

Można się tylko cieszyć, że w chwili szczerości na podsłuchu tak trafnie określił rolę Polski w relacjach z USA – jakimż „pożytecznym idiotą” albo perfidnym prowokatorem trzeba być, żeby tę rzeczową ocenę geopolityczną trudnej sytuacji Polski traktować jako zarzut!

Pewna hipokryzja polskich władz jest do nie uniknięcia, ponieważ Polska jest wasalem The Crown Corporation, i polską racją stanu jest udawanie z jak najmniejszą stratą dla narodu, że zgadzamy się z linią imperialistów, by w odpowiednim momencie zmienić front! Taka powinna była być właśnie strategia Polski wobec Hitlera. Wiele wskazywało, że ekipa Tusk/Komorowski/Kopacz/Sikorski szła tą właśnie drogą, ale znowu durni Polacy się nie poznali i zawiedli, wybierając zajadłego syjonistycznego agenta Dudę czym znacznie pogorszyli sytuację Polski.

Wielu durniów oskarża Sikorskiego o współudział w przygotowaniu puczu na EuroSrajdanie bezczelnie głupio, albo perfidnie (hasbara, sajanie) przekręcając znaczenie jego słów: „Jeśli nie podpiszecie, to tego nie przeżyjecie!”. Jaki sens ma taki nacisk, jeśli się wie, że zaraz poleje się krew na barykadach ?! Przecież to nie ma najmniejszego sensu! To właśnie niepodpisanie byłoby na rękę puczystom bo dawało pretekst do siłowego buntu! Widać wyraźnie, ze minister był wzburzony wypowiadając te słowa, a potem mu ulżyło po podpisaniu, czyli całkowicie się puczu nie spodziewał. Poza tym Sikorski mówił o stanie wojennym, że tego się obawiał. Cała jego mowa ciała wskazuje, że autentycznie w to wierzył, że w przypadku nie podpisania może dojść do rozlewu krwi wobec wprowadzenia przez Janukowycza stanu wojennego. Każdy człowiek z minimum zdolności krytycznego myślenia po dokładnym przyjrzeniu się sprawie musi dojść do takiego wniosku. W przeciwnym przypadku jest albo kompletnym głupcem (niestety nagminne w Polin) albo płatnym agentem (Sorosa i spółki).

Dodatkową laurką dla Sikorskiego, oczywiście dla każdego normalnego polskiego patrioty, a nie fanatycznego czy wyrachowanego PiSiora, jest krążąca w sieci lista zarzutów wobec byłego MSZ i marszałka Sejmu sformułowana przez V kolumnę dywersantów, sabotażystów, wywrotowców, wichrzycieli, psuedo-katolików i pseudo-narodowców znaną jako PiS czy innych otumanionych wyznawców kultu Wojtyły.

PiSielce np. jako zarzut traktują to, że Polska nie uczestniczy jako strona w porozumieniach mińskich i rozmowach państw zaangażowanych. Dzięki Bogu, oby jak najdłużej! Przecież rola wtyczki i sabotażystki na pewno nie wyszłaby Polakom na dobre, a i sam proces porozumienia na wschodzie zostałby pewnie rozwleczony, osłabiony, storpedowany, zgodnie z wolą atlantyckich mocodawców PiSiorstwa. Każde oskarżenie PiSiowatych szczekaczek jest tak naprawdę zasługą dla polskiej racji stanu.

Ale znowu, niezliczone „ciemne masy” pożytecznych polskich idiotów używają takich list by dać wyraz swojej bezdennej głupoty i najniższych instynktów, plując przy tym pod wiatr. I zupełnie im nie przeszkadza, że wielu PiSowskich aparatczyków, to dawni PZPRowscy działacze, oportuniści, którzy dogadzając kiedyś sowieckim namiestnikom, po zmianie ustroju z tą samą ochotą i żarliwością przystąpili do bezwarunkowego oddawania czi i wyrazów poddaństwa wobec nowego zarządu z City of London (Crown Corporation), USraela i Watykanu. Oślizłe, zdradliwe, cwane czerwone żmije (łącznie z Kłamczyńskim, specjalistą od marksistowskiej gospodarki), przefarbowały się na czarno, ale bezwstydna czołobitność wobec „panów” pozostała, teraz NATOwskich . Reszta tej PiSowskiej hałastry to zdrajcy o mentalności folksdojcza z rejonów południowo-wschodniej Polski, potomkowie Goralenvolk, powiązani rodzinnie z „polonią” w USA stanowiącą tam wiernopoddańczy lumpen-proletaryat (usuwanie azbestu, sprzątanie, itp. w Nowym Jorku i Chicago), również głosujący za „polską” partią popierającą bezwarunkowo usańską zbrodniczą światową hegemonię. Do tego dochodzą katolskie oszołomy, kibole z marginesu, przestępczy półświatek, miernoty, życiowi nieudacznicy, którzy nie posiadają ani talentu ani pracowitości by dojść w życiu do odpowiedniej pozycji, ale rekompensują to rozbudzonymi apetytami na posiadanie więcej i pracowanie mniej ponieważ PiSowscy populiści im to obiecują. Przy okazji przejawiają typową polską bezinteresowną zawiść wobec tych, którym się w życiu powiodło – na pewno są to „oszuści i złodzieje z PO!”. PiSowska pseudo-chrześcijańska dzicz nie dostrzega jednak belki w swoim oku, zapominając o rozmaitych synekurach w instytucjach publicznych jak KGHM dla swoich działaczy.

Sporo jest wśród PiSowskiej zbieraniny młodzieży, która w swej naiwności, ignorancji, żądzy szybkiego wybicia się i zaistnienia w świecie dorosłych daje się nabierać na mamienie przez PiSowską agenturę narodowymi i religijnymi symbolami, pustą retoryką z odwołaniami do wielkich słów „godność, „sprawiedliwość”, „Polska”, „patriotyzm”, „wolność”, „ojczyzna” i oczywistych „prawd”. Młodzi ludzie, jak Hitlerjugend, z wielkim przejęciem spijają słodkie kłamstwa z ust PiSowskich hochsztaplerów. Podobnie podatną, słabą, wykorzystywaną grupą są osoby starsze i kombatanci, którym kadzi się jednocześnie wciągając do śmiertelnej gry wbrew interesom Polski. Nareszcie czują się docenieni, nareszcie ktoś się nimi interesuje, nareszcie mówi się o dawnych sprawach, coś co rozumieją nie potrafiąc nadążyć za szybkimi zmianami współczesnego świata! No i to uwielbienie dla PiSiolskich „profesorów”, którzy albo nimi w ogóle nie są (jak Kłamczyński) albo mają tytuły z pseudo-uniwersytetów o religijnej proweniencji.

Jakże żałosny to widok… Biedni ludzie wmieszani przez manipulatorów w PiSowską grandę nie rozumieją, że są tylko zbywalnymi pionkami w grze przesiąkniętych do cna złem satanistyczno-pedofilskich trans-atlantyckich elit z City of London, Wall Street, Tel Awiwu, Waszyngtonu, Paryża, Frankfurtu. To oni podzielili scenę polityczną, gdzie „działkę historyczno-patriotyczno-narodowo-katolicką” do obrobienia dostały przechrzty z PiSu i koalicja PO/PSL musi im oddać pole, trzymać się z dala by zachować ten łatwo kontrolowalny z zewnątrz układ władzy. Pod srogą groźbą ekonomicznej, społecznej, finansowej, politycznej destabilizacji w stylu operacji GLADIO, oczywiście pod odpowiednią medialną przykrywką sprzedajnych presstytutek podających się za „dziennikarzy”. Ten system zapewnia łatwą i szybką usuwalność każdego rządu, który zacząłby działać zbyt wiele na rzecz własnego społeczeństwa i stałby się niebezpiecznie popularny wśród ludności zagrażając olbrzymim kontrybucjom z polskiej kolonii w postaci wyprowadzania zysków przed wielkie koncerny oraz obsługi zadłużenia zagranicznego. eśli PO/PSL zaczęłoby za bardzo „podskakiwać” PiS i pseudo-„Solidarność” wraz z przydatkami dokonają usankcjonowanej przez atlantycką prasę „kolorowej rewolucji”. Żaden przywódca nie może stać się tak popularny jak Baszar Assad, śp. Hugo Chavez czy Wlodzimierz Putin, bo nie można go wtedy kontrolować.

Czy ogłupiałe PiSowską propagandą „polactfo” jest w stanie zauważyć, że ekipa Komorowski/Tusk/Kopacz/Sikorski/Schetyna nie dała się wciągnąć w żenującą ściemę NATOwskich oszustów pod tytułem „bombardowanie IS/IL w Syrii Iraku”?! Przecież teraz dzięki nalotom Rosji widać wyraźnie jak obłudna była to gra atlantyckich „overlordów” i jak roztropną decyzja by się do tej hucpy nie mieszać!

Poza tym dzięki nim Polska dołączyła do chińskiego projektu banku AIIB, który jest fundamentem rodzącego się właśnie światowego systemu gospodarczego niezależnego od bandyckiego uścisku szantażu skompromitowanych instytucji BŚ, MFW, oszukańczych agencji ratingowych z USA, prywatnego banku centralnego FED i innych! Przeciwko tej niezależności i polskiej suwerenności otwarcie występuje bezczelny chazarski agent bandyckiego kompleksu militarno-finansowo-medialnego z City of London i Wall Street Maciorewicz.

Jednocześnie pomimo bardzo trudnej sytuacji wewnętrznej rządom PO/PSL udało się sporo zrobić, choć kosztem olbrzymiego zadłużania. Przy tym niestety sporo jest w koalicji zwykłych kurew i złodziei, którzy wycwanieni wykorzystują chamsko sytuację, gdy przywódcy koalicyjnie mają związane ręce przez odgórny szantaż atlantyckiej kabały grożącej Polsce atakami terrorystycznymi (powtórka GLADIO), gospodarczymi, finansowymi czy nawet wojskowymi.

Czas odpowiednich podsumowań i rozliczeń będzie na początku 2017 roku, na razie trzeba uzbroić się w cierpliwość i zwykłą ludzką solidarność.

Naprawdę zastanawiające są te olbrzymie, niespożyte pokłady wściekłej nienawiści prymitywnych PiSiaków wobec ministra Sikorskiego. Ich zagraniczni mocodawcy musieli czuć się mocno niepewni i zagrożeni kiedy zajmował wysokie stanowiska na szczeblach władzy.

Anne Applebaum to osobna sprawa, jej podżeganie w mediach jest odrażające, ale chyba nie ma ona innego wyjścia, ojciec prawnik z niesławnej Covington-Burlington obsługującej m.in. Burisma Holdings (Kwaśniewski, Hunter Biden) na UPAdlinie, ma swoje oczekiwania wobec córki.

Próba krwawego puczu na Ukrainie 2014

————–

Syria stawia na Polskę | Novorossia Today, 5 listopada 2015

Tajemnicą poliszynela jest wstydliwy fakt, że od czasu zmieniania kursu na Zachód, Polsce przypadła rola frajera. Nie twierdzę, że za czasów PRL było przyjemniej. Rzecz w tym, by w końcu zacząć mówić własnym głosem, zerwać z poddaństwem wobec światowych mocarstw i pomyśleć o interesie narodowym.

Okazją do polepszenia wizerunku Polski – która raz na zawsze powinna odrzucić przypisaną jej rolę marionetki wykorzystywanej w globalnych rozgrywkach – jest propozycja Syrii, która otwiera swój rynek na nasze inwestycje. Sami Syryjczycy mają o Polakach jak najlepsze zdanie – podziwiają nasze doświadczenie w odbudowie własnego państwa, życzliwie oceniają naszą przeszłość historyczną oraz doceniają za stanowisko wobec obecnej sytuacji w Syrii. To tylko niektóre przykłady, jakie skłoniły Syryjczyków do tego, by o odbudowie swojego kraju rozmawiać właśnie z Polakami.

O tym, na ile wejście na syryjski rynek jest atrakcyjne, nie trzeba nikogo przekonywać. A przynajmniej nikogo o zdrowych zmysłach. Nikt trzeźwo myślący nie powinien mieć przecież wątpliwości co do tego, jaki interes mają ci, którzy odpalają konflikty na Bliskim Wschodzie. Tymczasem Polska ma szansę uzyskać znaczne korzyści na drodze pokojowej.

Ropa, gaz, wpływy w regionie

Ze skarbami skrywanymi pod ziemią jest tak, że są one zarówno dobrodziejstwem jak i przekleństwem. Od wieków Zachód bywał niezwykle zachłanny na cenne surowce, co potwierdza historia kolonializmu. Na ostatnim etapie dziejów wkraczanie na cudze terytoria odbywa się pod pretekstem „zaprowadzania demokracji”. Od lat prowodyrem do tego typu „misji” są Stany Zjednoczone, które działając z podszeptu Izraela wykorzystują sojuszników z NATO – tych bardziej wyrachowanych, takich jak Francja i Wielka Brytania oraz tych bardziej naiwnych, takich jak Polska.

Niechlubnym przykładem naszego żyrowania cudzym interesom jest wysłanie polskich żołnierzy do Iraku. Po latach okazało się, że żadnej broni masowego rażenia tam nie było, a pretekst – co potwierdził ówczesny premier Wielkiej Brytanii – był mistyfikacją. Znamienne, że o ostatniej wojnie w Iraku na polskojęzycznej Wikipedii poczytamy pod hasłem „stabilizacja Iraku” – takiej retoryki nie powstydziłby się sam Goebbels. Po Iraku przyszedł czas na Arabską Wiosnę, by wreszcie dotrzeć do Syrii. Specjaliści od „wprowadzania demokracji” napotkali tam jednak na wielki opór demokratycznie wybranego przez samych Syryjczyków prezydenta. Baszar al-Assad – w przeciwieństwie do jego odpowiedników z pobliskich krajów – nie dał się ani wypędzić, ani obalić, ani zabić. Tym razem Polska oficjalnie pozostała z boku. Przykro jednak, że medialna propaganda pozostawia wielki niesmak, jak chociażby sformułowania Polskiej Agencji Prasowej, która sytuację na syryjskich ziemiach kłamliwie określa jako „wojnę domową”.

Wracając jeszcze do Iraku. W skrócie bilans jest taki: pełno trupów – zarówno wśród cywilów, jak i żołnierzy; kraj doszczętnie zniszczony; destabilizacja; wzrost siły terrorystów, w tym z tzw. „Państwa Islamskiego”. Nie przywołuję Iraku jedynie po to, by zobrazować ogrom tragedii i zniszczenia, ale głównie dlatego, by przypomnieć o zaangażowaniu Polski, również za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Pamiętam, że jeszcze jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny z sejmowej mównicy nawoływał do konieczności zaangażowania Polski w szykowaną wojnę. Później, już jako prezydent wystosował list do żołnierzy, którzy powrócili z Iraku. Podkreślił w nim, że decyzja o wysłaniu misji do Iraku była słuszna ze względu na strategiczne interesy Polski. Wyraził także przekonanie, że ofiara i wysiłek żołnierzy nie poszły na marne, ponieważ Irak – zdaniem byłego prezydenta – przestał być punktem zapalnym i Irakijczycy będą mogli żyć w bezpiecznym kraju.

Problem w tym, że Lech Kaczyński nie tylko pomylił się w swojej diagnozie (Gdzie te strategiczne interesy? Gdzie ten bezpieczny kraj?) , ale dla środowiska Prawa i Sprawiedliwości – które właśnie przejęło władzę w Polsce – tragicznie zmarły prezydent niezmiennie pozostaje wzorem. Stąd moje obawy, że Polska może odrzucić ofertę Syryjczyków, bo jest ona sprzeczna z interesami Stanów Zjednoczonych, przed którymi politycy PiS biją pokłony. W tym poniżającym dla Polski poddaństwie nasz narodowy interes może zostać zepchnięty na dalszy plan.

Bez jednego żołnierza

Tymczasem propozycja Syryjczyków daje powody do dumy. Poniekąd jest to nagroda za naszą postawę – dotychczas nie zaangażowaliśmy się w wojnę w Syrii, pomimo że jesteśmy oficjalnym sojusznikiem Zachodu, który siłą „zaprowadza demokrację”. Jak przyznał dr Idris Mayya, chargé d’affaires Ambasady Syrii w Warszawie – Syryjczycy bardzo doceniają rozsądne i spokojne stanowisko Polski. Dyplomata z uznaniem podkreślił, że strona polska od początku wzywała do dialogu, jako jedynej drogi rozwiązania kryzysu w Syrii. Mamy więc do czynienia z bardzo ciekawym zjawiskiem. Podczas gdy na Bliskim Wschodzie walczą ze sobą różne armie, to właśnie stojącej z boku Polsce Syryjczycy proponują wejście z inwestycjami, kiedy sytuacja już się ustabilizuje. Stajemy przed niepowtarzalną okazją wygryzienia Amerykanów, Brytyjczyków, Francuzów, Turków czy Saudyjczyków – którzy prowokując i finansując konflikt mają nadzieję zbić na tym interes i poszerzyć swoje wpływy w regionie. Rangę niecodziennej propozycji podkreśla niedawna wizyta syryjskiej delegacji w Polsce. Syryjczycy przyjechali za zaproszenie Krajowej Izby Gospodarczej. Na kilkunastoosobowej liście gości znaleźli się między innymi: przewodniczący delegacji Nadal Fallouh, wiceminister Przemysłu, przedstawiciele Izby Przemysłowej i Handlowej dla Damaszku i jego Prowincji oraz przedstawiciele Syryjskiej Agencji Inwestycyjnej – w tym dyrektor generalny i dyrektor Planowania Inwestycji.

O celu wizyty Syryjczycy opowiedzieli podczas specjalnej konferencji prasowej, zwołanej 22 października w siedzibie Ambasady Syryjskiej Republiki Arabskiej w Warszawie. Dzień wcześniej zostali przyjęci w siedzibie Agencji Rynku Rolnego. W trakcie kilkudniowej wizyty odbyli także rozmowy z przedstawicielami Krajowej Izby Gospodarczej. Syryjczyków interesuje przede wszystkim współpraca z sektorem spożywczym, chemicznym i budowlanym. Podczas trwającej kilka lat wojny została zniszczona infrastruktura techniczna i drogowa kraju, ucierpiało rolnictwo, przemysł i handel. Najemnicy z grup terrorystycznych doszczętnie zniszczyli wiele fabryk, zarówno państwowych, jak i prywatnych. Polacy zostali poproszeni o pomoc w odbudowie tego, co zostało zrównane z ziemią.
Na spotkaniu z dziennikarzami członkowie syryjskiej delegacji potwierdzili, że rozmowy z polskimi przedstawicielami odbyły się w pozytywnej atmosferze; nawiązane zostały mocne kontakty, które dają dobre rokowania na przyszłość. Syryjczycy podkreślili, że bardzo sobie cenią doświadczenie Polaków. Problem w tym, że polskojęzyczne media przedstawioną ich ofertę albo zniekształconą, albo w ogóle na jej temat milczą. Blokada w przekazie powoduje, że informacja o syryjskiej propozycji współpracy ma ograniczone możliwości dotarcia do polskich przedsiębiorców.

Propaganda w natarciu…

Była to kolejna już konferencja prasowa z siedzibie syryjskiej ambasady, na której widziałam dziennikarzy z największych mediów. I po raz kolejny głos płynący z Syrii został przemilczany – nadaremno szukałam relacji. Nie znaczy to, że wizyta syryjskiej delegacji została całkowicie pominięta. Trafiłam na jeden bardzo perfidny tekst, opublikowany na portalu wPolityce.pl – medialnej tubie partii Prawo i Sprawiedliwość. Już sam tytuł obnaża intencje anonimowego autora: „Agencja Rynku Rolnego przyjmuje delegację reżimu Assada. Robienie interesów z dyktatorem to realizacja naszych interesów?”.

Z tekstu, zareklamowanego jako „NASZ NEWS”, dowiadujemy się, że osoba go pisząca nawet nie była na żadnym spotkaniu z syryjską delegacją i opiera się jedynie o doniesienia. Tekst udowadnia między innymi, że mamy do czynienia z obleśnym lizaniem zadka USA i obsesyjną niechęcią do Rosji. Potwierdza to już sam wstęp: „Reżim syryjski jest od miesięcy jest napiętnowany przez świat Zachodu. To jemu prezydent Barack Obama stawiał ultimatum, to jego świat izoluje. Jednak okazuje się, że w syryjskim reżimem rozmawia nie tylko Władimir Putin i Rosja. Jak dowiaduje się portal wPolityce.pl również w Polsce przedstawiciele Assada są przyjmowani.”

Autor teksu, który nie miał odwagi podpisać się imieniem i nazwiskiem, pochyla się także nad – jak to określił – „opozycją próbującą obalić krwawy reżim…”. Nie wyjaśnił jednak, kto jego zdaniem zniszczył państwowe i prywatne fabryki – czy owa „opozycja”, czy też „krwawy reżim” – w końcu zniszczony majątek tego kraju należał do wszystkich obywateli Syrii, bez względu na ich polityczne sympatie.

Kompletnym niezrozumieniem sytuacji w Syrii – a może jedynie rżnięciem głupa? – anonimowy autor tekstu szczególnie popisał się na końcu, puentując słowami: „Czy robienie interesów z Assadem, który ma na rękach krew niewinnych Syryjczyków, to realizacja polskich interesów narodowych? To przecież m.in. przez działania Assada Europa staje się celem fali imigracji z Syrii. Polska akceptuje to?”.

Polacy nie dali się ogłupić

Pocieszające w tym żenującym tekście anonimowego autora jest to, że nie muszę teraz punktować jego zmanipulowanych sformułowań. Zrobili to za mnie sami Czytelnicy portalu wPolityce.pl, którzy w komentarzach nie szczędzili krytyki tej ordynarnej propagandzie. Błyskotliwe riposty moich Rodaków napawają optymizmem. Oto kilka przykładów.

@sword uk: Reżim to ISIS wspierany przez USA. Gdyby nie Assad już wszyscy chrześcijanie zostaliby wymordowani.
@Marek: Czytam i nie wierzę, że wpolityce takie głupoty wypisuje. To chyba USA jest winne temu co dzieje się na Bliskim Wschodzie. Dyktator, bo nie chce wprowadzić prawa szariatu?
@Karol: Assad nie walczył z chrześcijaństwem w swoim kraju. Opamiętajcie się.
@analityk: Przestańcie pieprzyć o reżimach, kiedy chodzi o POLSKIEGO rolnika, POLSKĄ gospodarkę. Najwyższy czas wziąć przykład z krajów tzw. unii… Czech, Słowacji, Węgier… nie pisząc już o Niemczech.
@Polak: (…) Assad jest tym dobrym, bo to on walczy z islamistami wspieranymi przez Amerykanów i Saudów, i wbrew temu co mówią zachodnie media, Assada wspierają głównie Syryjczycy, z Rosją też się dogadajcie!
@dex: Co za propaganda, jak można wciskać taki kit. I to ma być niezależne dziennikarstwo?
@Polka: wPolityce sięgnęło ostatniego dna. (…) Assad nigdy nie walczył z Chrześcijanami i gdyby nie on ISIS już dawno byłoby w Europie.
@darek: Z USA też robimy interesy, a ten kraj dowodzony przez pokojowego noblistę ma więcej krwi na rękach niż legalnie urzędujący prezydent Syrii.

Powyższe wpisy pokazują nastroje Polaków. Tego typu opinie można zobaczyć także na innych forach internetowych, w tym portalach społecznościowych. Wszystko wskazuje na to, że polskich interesów będą musieli przypilnować sami obywatele. Na dziennikarzy nie ma co liczyć. Co się zaś tyczy polityków, którzy właśnie objęli w Polsce rządy – no cóż, dotychczasowe doświadczenie pokazuje, że trzęsą portkami przed wujem Samem z USA. Jeśli sami z siebie nie będą chcieli realizować polskiego interesu, konieczne staną się naciski ze strony ich własnych Wyborców.

Agnieszka Piwar, Myśl Polska, nr 45-46 (8-15.11.2015)

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s