Fałszywy mit „Łupaszki”

Fałszywy mit „Łupaszki” | Tygodnik Przegląd, Paweł Dybicz

Staraniem prezydenta Dudy, Instytutu Pamięci Narodowej i biskupów do panteonu zasłużonych Polaków wpisywany jest bezrefleksyjnie Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”. Odbywające się w tych dniach uroczystości związane z jego pochówkiem mają wzmacniać przesłanie, że oddajemy hołd wielkiemu polskiemu żołnierzowi, bohaterowi narodowemu. Tymczasem huczne obchody maskują prawdę o tym „niezłomnym”, który odpowiada za zbrodnię ludobójstwa, mord na cywilach dokonany w czerwcu 1944 r. przez jego podkomendnych. Wyznawcy heroizmu Szendzielarza wolą tego nie wiedzieć. Obecnie bowiem liczy się tylko jedno – „Łupaszka” walczył z Sowietami i komuną. Za walkę o wolną Polskę został skazany na karę śmierci i stracony. Stąd taka celebracja. Kiedy organizowano pogrzeb, trudno było się dowiedzieć, że nie kto inny, ale pracownik centrali IPN dr Paweł Rokicki wykazał, że „Łupaszka” był zbrodniarzem. Jego monografia „Glinciszki i Dubinki. Zbrodnie wojenne na Wileńszczyźnie w połowie 1944 roku i ich konsekwencje we współczesnych relacjach polsko-litewskich”, napisana zgodnie z wszelkimi kanonami naukowymi (powstała w PAN), mimo że generalnie przemilczana, powinna położyć kres chwalbie. Niestety, gdy uczestnicy i świadkowie tamtych wydarzeń już nie żyją, można łatwo i bezkarnie fałszować historię, ogłaszając bohaterami tych, którzy mają na rękach krew niewinnych ludzi.

„Łupaszka” został skazany za działania na obszarze dzisiejszej Polski w latach 1944-1948. Za to, co robił jego oddział na Podlasiu, Białostocczyźnie, Warmii i Mazurach oraz Pomorzu. Na tych terenach w wielu miejscowościach, choćby w podlaskiej Narewce, pamięta się go do dziś. Aresztowany w 1948 r., odpowiadał przed sądem za zbrodnie na cywilach, którzy tworzyli nową Polskę, za śmierć co najmniej 70 funkcjonariuszy MO, a także 60 żołnierzy i oficerów Wojska Polskiego oraz Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Nigdy jednak nie odpowiedział za zbrodnię wojenną w Dubinkach. A powinien!

Historia mordu

Kiedy zbliżał się front wschodni, na Wileńszczyźnie doszło do wydarzeń, które były konsekwencją polsko-litewskiego konfliktu narodowościowego, narastającego od co najmniej półwiecza. W czasie II wojny światowej przybrał on charakter krwawych zbrojnych starć i dotknął również Kościół katolicki, szczególnie na pograniczu polsko-litewskim.

Zbrodnia w Dubinkach to ciąg następujących po sobie zdarzeń. Do Glinciszek skierowano sześcioosobowy patrol 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, którego celem było zwabienie w zasadzkę stacjonujących w pobliskim Podbrzeziu litewskich policjantów z 3. kompanii 258. rezerwowego batalionu policji. W wyniku starcia zginęło czterech policjantów. W odwecie za śmierć kolegów członkowie tego batalionu dowodzonego przez por. Petrasa Polekauskasa zamordowali 20 czerwca 1944 r. 38 Polaków, mieszkańców Glinciszek. „Mord w Glinciszkach był szczególnie drastyczny ze względu na bezlitosne potraktowanie ludności cywilnej – bezbronnych kobiet, dzieci i starców. Sprawcy znajdowali się zapewne w stanie silnego wzburzenia, spowodowanego widokiem zabitych i rannych towarzyszy broni”, pisze Paweł Rokicki.

Trzy dni później dowodzona przez rtm. Zygmunta Szendzielarza 5. Wileńska Brygada AK zabiła 21 cywilów w zamieszkanych głównie przez Litwinów Dubinkach. Partyzanci „Łupaszki” nie ograniczyli się do tej wsi, zabijali też w okolicy. Szacuje się, że łącznie zabili nie mniej niż 66 osób. Czyn polskich partyzantów był nie mniej okrutny niż mord dokonany przez litewskich policjantów.

Zamordowani cywile – bilans odwetu

Dokładna liczba osób, które straciły życie w wyniku akcji odwetowych AK, nie została dotąd ustalona. Paweł Rokicki podaje, że w akcjach odwetowych przeprowadzanych przez AK w końcu czerwca 1944 r. zamordowano co najmniej 119 cywilów zamieszkujących pogranicze polsko-litewskie.

Ofiarami partyzantów 5. Wileńskiej Brygady AK dowodzonej przez „Łupaszkę” było co najmniej 66 osób cywilnych oraz kilku policjantów litewskich zabitych w czasie walk (wraz z przypadkowym, cywilnym woźnicą). Do największych mordów doszło w Dubinkach i Ołkunach, gdzie ogółem zabito 44 osoby.

W trakcie ekspedycji karnej 2. Zgrupowania AK, zorganizowanej na rozkaz komendanta okręgu wileńskiego ppłk. Aleksandra Krzyżanowskiego „Wilka”, zabito przypuszczalnie nie mniej niż 13 cywilów.

Partyzanci AK przeprowadzali brutalne kontrole ludności w poszukiwaniu podejrzanych, dopuszczając się niekiedy pobić. Egzekucjom towarzyszyły też rekwizycje dobytku.

Ofiarami były często osoby z rodzin mieszanych, polsko-litewskich, a nawet rdzenni Polacy. „Przerażająca jest statystyka obydwu zbrodni pod względem płci i wieku zamordowanych. Wśród ofiar najwięcej bowiem było kobiet oraz nieletnich (dzieci i młodzieży). W Glinciszkach 56% ofiar należało do tej kategorii, a w Dubinkach ok. 75%. (…) Zupełnie odmiennie przedstawiają się wyniki akcji odwetowej 2. Zgrupowania AK, w czasie której zabijano niemal wyłącznie dorosłych mężczyzn”.

„Najtragiczniejszy pod względem liczby ofiar był najazd grupy kawalerzystów 5. Brygady AK na zagrodę Gylisów. Partyzanci wyprowadzili z domu żonę nieobecnego gospodarza Konstanciję Gylieně z sześciorgiem dzieci oraz mieszkającego z nimi dzierżawcę części ziem Bolesława Strumiłłę (Balys Strumila)”. Ten ostatni próbował się wstawić za gospodynią, ale go zastrzelili. „Konstanciję Gylieně zastrzelono przy studni wraz z najmłodszą, kilkumiesięczną córką Genovaitě. Pozostałą piątkę zaprowadzono na rozstrzelanie do stodoły. Najstarsza z córek Gylisów, dziewiętnastoletnia Jadvyga, została tam przed śmiercią zgwałcona. Z egzekucji ocalała jedynie ranna w szyję Terese, którą partyzanci uznali za martwą”. Nieopodal domu Gylisów „znajdowało się gospodarstwo kolejnego szaulisa (członka paramilitarnej organizacji, Związku Strzelców Litewskich – przyp. red.) Alfonsasa Stašelisa. (…) Pod nieobecność gospodarza polscy partyzanci rozstrzelali jego żonę Emiliję i kilkuletnią córkę Onute”.

Patrol 5. Wileńskiej Brygady AK dotarł do wsi Vymančiai. „W domu pozostał Petras Vinslovans z żoną Salomėją i pięcioma córkami (w wieku od 5 do 20 lat): Liudviną, Zofiją, Oną, Leonorą i Eleną. Wszyscy oni zostali rozstrzelani”. Kilometr dalej był folwark Reputany, w którym „mieszkała rodzina Dzimidasów. W domu znajdował się w tym czasie gospodarz Povilas z pięciorgiem dzieci: jego żona przebywała w szpitalu w Malatach. W czasie najścia partyzantów (…) gospodarz ukrył się pod kanapą, a dzieci przekonały partyzantów, że ojciec wyjechał odwiedzić matkę do szpitala. W tej sytuacji rozstrzelanych zostało czworo dzieci, w wieku od 2 do 16 lat: Benediktas, Antanas, Stepanija i Bronislava. (…) Łącznie w Vymančiai i Reputanach zabito tego ranka dwanaście osób: dwóch starszych mężczyzn (w wieku 52 i 60 lat) oraz dziesięcioro kobiet i dzieci”.

W Ołkunach zastrzelono Mariannę Ramejkową, która trzymała „na rękach sześcioletnią córkę Aldonę Weronikę. Matka została śmiertelnie trafiona w głowę, córka zaś otrzymała dwa śmiertelne postrzały w klatkę piersiową”.

Relacja Jonasa Žvinysa, plebana kościoła w Dubinkach (fragmenty)

„Idę na plebanię. Dowiaduję się, że Polacy wyszli w kierunku majątku. Mama lamentuje, mówi: rozstrzelali gajowego z rodziną i jeszcze kogoś.

Przychodzę, straszny widok. W kątach – mąż zastrzelony, żona zastrzelona i dwoje dzieciątek w kołysce zakrwawionych, nieżywych. Zamordowani też inni, którzy byli w tym domu: młynarka Šimenskieně (Rozalia Szymiańcowa), krawiec Kerulis, szwagier gajowego.

Wziąłem z kościoła stułę, olejki święte i idę do majątku. A tam słychać strzały. Przede wszystkim przychodzę do Vaidukevičiusa: wszyscy wyprowadzeni na ganek i rozstrzelani. Ojciec trzyma krzyż w ręku, matka z modlitewnikiem, chłopczyk dwunastoletni, dziewczynka dziesięcioletnia, z różańcami. I w kołysce trzymiesięczne dziecko, zalane krwią.

Idę do Gurkisa. Wchodzę – jego żona i syn rozstrzelani. (…)

Idę do Stašelisa. (…) Polacy w jego domu zastrzelili żonę i może trzyletnią córeczkę, dopiero przebudzone.

Idę do Grytě. Tam byli dwaj bracia, dwie siostry i babcia. Jednego z braci nie było w domu, drugi schował się za drzwiami, a dziewczyny w życie. Polacy przestrzelili babci głowę przez skroń. Ona jeszcze żyła. Przewiązałem ranę, dałem ostatnie namaszczenie, rozgrzeszenie”.

Reklamy

Wielka Brytania i wielka zdrada Polski

[Ciekawy tekst, zawiera jednak pewne błędy i niedopatrzenia:

1. Karygodnym jest pisanie, że sojusz z III Rzeszą „pomógłby w pozbyciu się żydów”. Czy to eufemizm eksterminacji? Jeśli tak to autor powinien się wstydzić tak haniebnych słów zachęcających do ludobójstwa. Żydzi są, tak jak większość religii, sektą, której fundament stanowią masy „pożytecznych idiotów” kupionych przekonaniem o własnej wyższości, poczuciem wielkiej krzywdy i uprzywilejowanym traktowaniem w mass-mediach i na scenie geopolitycznej, kontrolowane przez wąskie grono „wtajemniczonych mędrców Syjonu” na szczycie piramidy wpływu rozkazujących swoim licznym czynownikom niżej w hierarchii, którzy to „mędrcy” jedyni znają całokształt planu światowego podboju, w realizacji którego nie cofają się przed masowym mordami nawet swoich „współwyznawców” z nizin społecznych. Jedyną drogą jest uświadomienie tych mas przy jednoczesnym wzmocnieniu struktur państwa by uodpornić je na sabotaż ze strony takich sekt i ich przywództwa. W „Angorze” były fragmenty ciekawej książki o historii alternatywnej gdyby Polska podporządkowała się żądaniom III Rzeszy – prawdopodobne jest, że wtedy eksterminacja żydów odbyłaby się na o wiele mniejszą skalę, albo w ogóle by do Zagłady nie doszło.

2. Hitler był agentem żydo-brytyjskiego imperium, jak pisał w „Mein Kampf'” widział w Anglii naturalnego sojusznika i nigdy wyspiarzom tak naprawdę nie zagroził. Przez całą serię swoich „dziwnych” decyzji pozwolił Brytolom na zachowanie swojej potęgi, wygranie wojny i nowy podział świata. Było to pod Dunkierką, Stalingradem, przed D-Day, i przy innych okazjach kiedy to dziwnym trafem Niemcy bliscy zwycięstwa raptem się zatrzymywali, kluczyli, i w końcu ponosili klęski. Bombardowania Londynu i „Bitwa o Anglię” nigdy nie zagroziły brytyjskim elitom i ich potędze gospodarczej, wręcz przeciwnie, mobilizowały sterroryzowane społeczeństwo angielskie po stronie żydomasona i ludobójcy (Burowie, Hindusi) Churchilla (podobna taktyka jest stosowana przez City of London i dzisiaj, tylko że przy pomocy terroryzmu „AlKaidy”, „ISIL”, „Boko Haram”,…) Pozwalało to też na rozwój nowoczesnych, egzotycznych broni przejętych później przez Imperium Brytyjskie ukrywające się za plecami swojej kolonii „Nowej Atlantydy” Johna Dee, czyli USA, pod płaszczykiem „The Commonwealth”. Celem było jak wielokrotnie wcześniej i później nakręcenie spekulacyjnej bańki – „boom and bust”, „pump and dump” – i w efekcie przejęcie kontroli nad Niemcami. To się udało – dzisiaj Niemcy są pod okupacją NATO, nadal nie mają prawdziwej konstytucji, podlegają prawnie pod Supreme Allied Command Headquarters. Jak stwierdził kiedyś pewien generał z USA: „NATO was created in Europe to keep Germans down, Russians out and Americans in”. To był jeden z celów II wojny światowej, innym było między innymi przejęcie kontroli nad arabską ropą i stworzenie okupacyjnego apartheidu w Palestynie pod nazwą Izrael. Stąd m.in. mit o „6 milionach spalonych żydów”, ponieważ zgodnie z żydowskimi przepowiedniami biblijnymi taka właśnie ofiara całopalna jest potrzebna do tego aktu założycielskiego. W końcu chodziło o dokonanie sprytnego oszustwa i udawanie, że Imperium Brytyjskie przestało istnieć, a nową potęgą są USA. W rzeczywistości USA nadal było do 2012 tylko kolonią brytyjską, posłusznie wykonującą rozkazy City of London (zamach na Mossadeka w Iranie czy inwazja na Irak służyły przede wszystkim interesom BP/Amoco – jednego z klejnotów w koronie królowej – i powiązanej z nią sitwy wielkich korporacji i służb).

3. Polskie siły zbrojne 1 września były specjalnie rozciągnięte na całej granicy, co było błędem wojskowym wynikającym z decyzji politycznych. Polskiemu przywództwu chodziło o możliwość natychmiastowego wykazania, że Polska aktywnie się broni na całym froncie, co było wymogiem uruchomienia pomocy przez Brytoli. Gdyby wojska polskie były bardziej skoncentrowane można by skutecznie kontratakować jak chociażby pod Mokrą.]

źródło Wielka Brytania i wielka zdrada Polski – konserwatyzm.pl, Autor: Marcin Malik

Sprawa zdrady Polski jakiej dopuściła się Wielka Brytania interesuje mnie od dawna i dlatego zawsze chciałem ją zgłębić i opisać własnymi słowami. Sprawa ta okazała się tak druzgocąca i przewlekła że według mnie dobrymi tytułami mojego artykułu byłaby „Wielokrotna zdrada Polski przez Wielką Brytanię”, „Winni za współudział” czy na przykład „Dziecinne błędy polskiej dyplomacji”. Ważne jest też że zdrada Polski nie była efektem strachu lub zmiany decyzji w ostatniej chwili. Ona była umiejętnie zaplanowana dlatego, że klęska Polski miała przynieść Anglii wielkie korzyści.

Poza tym oprócz Anglii zdradziła nas także Francja oraz mieszkający w Polsce Ukraińcy i żydzi, którzy w ten sposób podziękowali nam za udzielane im przez wieki sanktuarium pokoju. Hitler stracił do Polaków cierpliwość za wieloletnie starania związane z przeciągnięciem Polski na swoją stronę a Stalin pragnął zemsty za rok 1920. Zatem wszystkie nieszczęścia ze stron wartych siebie wrogów i „przyjaciół” spadły na Polskę jednocześnie.

Zależy mi aby dać jak najszerszy i najgłębszy zarys całej sytuacji, który wierzę, że dodatkowo będzie wzbogacony o komentarze o różnym zabarwieniu.

Pamiętajmy też, że historia jest pisana zawsze przez wygranych a nigdy przez przegranych i dlatego możemy spodziewać się tylko tyle prawdy ile jest nam dane a resztę musimy wywnioskować sami. Pracę historyka porównałbym więc do pracy detektywa, który sam musi wywnioskować fakty. Nie zgadzam się też z tym, że II wojna światowa zaczęła się w 1939 roku, gdyż patrzenie na wojnę tylko w sposób militarny nie jest racjonalne. Początek militarny drugiej wojny zaczął się w 1939 lecz sama wojna zaczęła się dużo wcześniej. Myślę, że dobrym początkiem jest być może rok 1933 a już na pewno 12 marca 1938 gdy Austria została przyłączona do III Rzeszy podczas gdy Anglia i Francja jedynie wyrażały żarliwe zaniepokojenie…..

Celem tego artykułu jest pokazanie nie tylko, że Polska może liczyć tylko na siebie i że wszelkiego rodzaju traktaty pokojowe są bezwartościową makulaturą, ale także że naziści i alianci byli siebie warci i względem Polski nie wiele się od siebie różnili. Ci którzy nas napadali byli dokładnie tacy sami, jak ci którzy nas bronili, dlatego jedynymi dobrymi i jedynymi obrońcami jesteśmy tylko my sami – Polacy, nie wliczając w to naszego rządu oczywiście. Uważam także, że choć propaganda stworzyła obraz złych nazistów oraz „dobrych” aliantów to według mnie nie było nawet czegoś takiego jak alianci. Według mnie były tylko walczące o swoje wpływy dwa terrorystyczne obozy i z jednej strony byli to naziści a z drugiej państwa osi, lecz nie alianci. Także zależnie od przebiegu wojny różne kraje zmieniały swe poparcie.

Chciałbym także aby moi czytelnicy próbowali odnieść poniższy opis do polityki czasów obecnych, gdyż jak wiemy historia lubi się powtarzać.

TRAKTAT MONACHIJSKI ORAZ ŚLEPOTA POLSKIEJ DYPLOMACJI

Sygnałem na alarm dla polskich polityków powinien był być przede wszystkim 29 marca 1938 roku gdy Anglia, Francja i Włochy w wyniku traktatu monachijskiego oddały III Rzeszy część Czechosłowacji co było początkiem jej końca. W tym czasie premier Neville Chamberlain określił ten absurdalny i poddańczy ruch jako „gwarancję pokoju naszych czasów”, gdyż naiwnie wierzył że Hitler na tym skończy, podczas gdy ten traktował ów traktat jako bezwartościowy papier i oznakę słabości aliantów. Podczas gdy Wielka Brytania straciła honor i jak tchórz barykadowała się za stosami nieważnych traktatów, Hitler spełniał swoje ambicje. Gdyby polska dyplomacja w tamtym czasie miała rozum (a niestety nie miała) to po tym wydarzeniu wiedziałaby już definitywnie że sojusz z Anglią i Francją był niczym innym, jak tylko czystą fikcją.

Poza tym Hitler od pierwszych dni objęcia władzy, choć nie z dobrego serca, to jednak niestrudzenie walczył o przeciągnięcie Polski na swoją stronę i dał temu wiele dowodów, a ostatni raz zrobił to na przełomie 1938-39 roku. Przede wszystkim wraz z upadkiem Czechosłowacji za sprawą traktatu monachijskiego Polsce zwrócono Zaolzie a w marcu 1939 roku Göring już po raz ostatni przebywał w Polsce na dorocznym polowaniu i po raz ostatni próbował nakłonić Polskę na przyłączenie się do Rzeszy. Polska dyplomacja jednak czekała i wierzyła już wtedy bardziej niż oczywistym zdrajcom i tchórzom.

Przy tak oczywistych ruchach każdej ze stron, po 6 letnim zwodzeniu Hitlera, przy położeniu geograficznym Polski oraz z ponad 3 milionami nienawidzących i wykorzystujących Polskę żydów, myślę że przewidzenie kolejnych kilku miesięcy było bardzo łatwe dla każdego kto skończył szkołę podstawową, jednak nie dla polskiego rządu, który ma we krwi działanie na rzecz innych państw kosztem Polaków.

Nie uważam też, że przejście na stronę nazistowskich Niemiec byłoby dla Polski wygraną na loterii, lecz jestem pewien, że Polska nie byłaby zniszczona, że raz na zawsze pozbyłaby się pasożyta w postaci problemu żydowskiego co było częścią ewentualnego sojuszu z Rzeszą, nie miałaby takich ofiar w ludziach i że polska ekonomia nie byłaby cofnięta w czasie o 50 lat. Przy takim układzie Polska mogłaby dużo zyskać a w najgorszym razie stałaby się tymczasowym klientem III Rzeszy oraz jej drogą na wschód. Gdy Polska odmówiła sojuszu z Niemcami Stalin był zainteresowany sojuszem z Rzeszą lecz widział problem w tym, że Rosja i Niemcy nie mają wspólnej granicy i jak wiemy „problem” ten był wkrótce rozwiązany.

PRAWDZIWY POWÓD ZDRADY POLSKI

Zdrada Polski była przez Brytyjczyków i Francuzów skrupulatnie zaplanowana dlatego, że nadzwyczaj pewni siebie alianci mieli zamiar pokonać Niemców tak czy inaczej, gdyż nie mogli sobie pozwolić na silny kraj w środku Europy. Najpierw jednak chcieli aby Niemcy wyeliminowali Polskę z wojny oraz aby zniszczyli polską gospodarkę i infrastrukturę, po to aby po wojnie Polska popadła w pełną zależność od Anglii i ewentualnie Francji czyli aby była skazana na warunki ekonomiczne swoich zachodnich Panów.

Poza tym sojusz Anglii z Polską miał także na celu oddanie Polski na pożarcie Niemcom, po to aby Anglia miała więcej czasu na uzbrojenie się a następnie ewentualny atak na Niemcy zanim te zaczną przeć na zachód. W perfekcyjnym scenariuszu dla Anglików Rzesza byłaby wówczas zbyt wykrwawiona ofensywą na wschodzie aby się bronić. Tego rodzaju posunięcie pozwoliłoby Anglii na usunięcie dominującego państwa na kontynencie oraz uzależnienie ekonomiczne i militarne całej Europy, która byłaby wspaniałym dodatkiem do ich imperium.

Następnie Imperium Brytyjskie zawarłoby już nie pierwszy pakt z Rosją i świat byłby podzielony kosztem Polski. Bardzo istotne jest też, że sojusz Niemiec z Polską byłby bardzo kłopotliwy dla Anglii dlatego propaganda fałszywej przyjaźni była tu jedyną opcją. Pomimo zdrady Polski zaplanowanej na długo wstecz nawet w pierwszych dniach wojny Anglia i Francja kontynuowały polityczny blef bez żadnych koncepcji strategicznych na wschodzie.

Następnie Wielka Brytania zdradziła też Francję a wcześniej w efekcie traktatu monachijskiego i z powodu zdrady Polski oba kraje bardzo zasłużenie zostały zepchnięte na krawędź przetrwania. Natomiast zdobycie Francji przez Rzeszę dało Hitlerowi siłę i motywację na rozprawienie się z prawdziwym wrogiem, z Wielką Brytanią i Rosją.

POLITYKA FAŁSZYWEJ PRZYJAŹNI PRZED 1 WRZEŚNIA 1939 ROKU

W 1939 roku Wielka Brytania i Francja podpisały szereg umów z Polską zawierających bardzo dokładne obietnice na temat obrony Polski.

Francja zaprosiła przedstawicieli Polski na uroczyste przyjęcie, podczas którego podpisali z Polską umowę określającą warunki pomocy Polsce na wypadek agresji niemieckiej. Umowa stwierdzała bardzo jasno że: „w przypadku ofensywy niemieckiej na Polskę Francja zaatakuje Niemcy nie później niż 15 dni po mobilizacji.”

Polsko-francuska współpraca miała bogatą historię sięgającą XVI wieku a żarliwe zapewnienia o wzajemnej przyjaźni były też burzliwe po I wojnie światowej oraz udokumentowane umowami z 1921 oraz 1922 roku. W przemowach francuskich przywódców oraz w umowach o pomocy Polsce i gorącym wspieraniu jej można doszukać się takich cytatów, jak: „Wszystko nakazuje nam wspierać Polskę” oraz „obydwa rządy podejmą uzgodnioną współpracę w obronie swych terytoriów i interesów”, czy w umowie o wzajemnej obronie z 15 września 1922 roku – „w przypadku niemieckiej agresji na Polskę lub Francję oba narody pomogą sobie w pełni swych sił”.

Jak więc widać tematem fałszywej przyjaźni Francja mydliła oczy Polakom od dziesięcioleci lecz najbardziej ironiczna umowa (o „przyjaźni” i „pomocy” oczywiście) została podpisana w połowie maja 1939 roku kiedy generał Tadeusz Kasprzycki odwiedził Paryż aby uzgodnić pomoc militarną, jaką Francja miała udzielić Polsce w razie ataku. Rozmowy te doprowadziły do Polsko-Francuskiej Konwencji Militarnej, w której było napisane następująco: „W przypadku wybuchu wojny pomiędzy Niemcami a Polską Francja natychmiast podejmie ataki z powietrza przeciwko Niemcom.”

Poza tym w Polsko-Francuskiej Konwencji Militarnej zostało także ustalone że: „Trzeciego dnia mobilizacji Francji jej armia zorganizuje dywersyjną ofensywę w głąb niemieckiego terytorium, która byłaby kontynuowana militarną ofensywą całej francuskiej armii i która miałaby miejsce nie później niż 15 dni po mobilizacji”.

„Jak Izba wie pewnego rodzaju konsultacje są przeprowadzane pomiędzy naszymi rządami. Aby było to jasne pozycja Rządu Jego Królewskiej Mości, że w razie jakiejkolwiek akcji, która jednoznacznie zagroziłaby niepodległości Polski, i w których rząd Polski uznałby odparcie ataku swoimi narodowymi siłami za niezbędne, Rząd Jego Królewskiej Mości czułby się niezwłocznie zobowiązany aby użyczyć Rządowi Polski pomocy, jaka tylko leży w jego mocy. Daliśmy Rządowi Polski gwarancję do dnia dzisiejszego. Na marginesie, Rząd Francji udzielił mi pełnomocnictwa aby postawić sprawę jasno, że stoi w tej samej pozycji w tym temacie co Rząd Jego Królewskiej Mości.”

Z powodu gwarancji danej przez Brytyjczyków teraz Polacy powzięli kroki koordynujące przygotowania obronne wspólnie z Brytyjczykami. 4 kwietnia 1939 roku minister spraw zagranicznych Józef Beck pojechał do Londynu na rozmowę z premierem Wielkiej Brytanii Chamberlainem oraz z ministrem spraw zagranicznych Lordem Halifaxem. Rozmowa pomiędzy dwoma stronami zawierała bardzo obszerny lecz także bardzo dokładny zakres współpracy pomiędzy dwoma rządami oraz pokazała pełną zgodę w zakresie głównych celów: „Zostało uzgodnione że dwa kraje są gotowe do wejścia w umowę stałej i wzajemnej współpracy jednocześnie zastępując obecną tymczasową i jednostronną gwarancję daną przez Rząd Jego Królewskiej Mości daną Rządowi Polski”.

Czekając na ukończenie stałej umowy minister spraw zagranicznych Józef Beck dał Rządowi Jego Królewskiej Mości gwarancję, że Rząd Polski także uważa za swój obowiązek pomoc Rządowi Jego Królewskiej Mości w takich samych okolicznościach wymienionych w tymczasowej umowie już wcześniej danej przez Rząd Jego Królewskiej Mości.

Niedługo potem została sporządzona i podpisana formalna umowa pomiędzy Wielką Brytanią a Polską, na której wyraźnie widniała gwarancja: „Jeśli Niemcy zaatakują Polskę Rząd Jego Królewskiej Mości w Wielkiej Brytanii natychmiast pośpieszy Polsce z pomocą”.

Gdyby jednak Francja i Wielka Brytania dotrzymały słowa i zaczęły bombardować zachodnie Niemcy już 1 września 1939 roku Niemcy zatrzymaliby się najwyżej 50 km za Poznaniem i II wojna światowa byłaby skończona zanim by się na dobre zaczęła. Polska nigdy nie liczyła na to, że Anglia i Francja odda za nich życie lecz polskie dowództwo nie miało złudzeń co do tego że nie miało szans z niemiecką machiną wojenną, dlatego atak z powietrza na zachód Niemiec zmusiłby Wehrmacht do odwrotu w celu obrony swojego terytorium, co naturalnie pozwoliłoby Polakom na skuteczny kontratak.

„Polacy mogą być pewni, że Brytania przeprowadzi naloty bombowe w Niemczech gdy tylko zacznie się agresja” – powiedział generał sir Edmund Ironside podczas oficjalnej wizyty w Warszawie dnia 17 lipca 1939 roku.

W tamtych czasach Francja miała jedną z najsilniejszych armii na świecie lecz mimo zapewnień gdy Niemcy zaatakowali Polskę Francja posłała symboliczną grupę żołnierzy na Linię Zygfryda w zachodnich Niemczech i gdy tylko Niemcy wystrzelili parę razy w powietrze Francuzi uciekli. Z uwagi więc na zdradę i tchórzostwo Brytyjczyków i Francuzów Hitler był w stanie podbić Polskę, następnie na spokojnie zmobilizować swoje siły i podbić Francję, wiele innych krajów oraz doprowadzić Anglię na skraj przetrwania. Zdrada Polski kosztowała więc Wielką Brytanię jej imperium.

DWULICOWOŚĆ „SOJUSZNIKÓW” WZGLĘDEM POLSKI

Pomimo, że Anglicy i Francuzi prześcigali się w obietnicach dla Polaków, tak na prawdę szczerze wątpili w swoje możliwości co do obrony Polski. W rozmowach przeprowadzanych pomiędzy Francją a Anglią 31 marca i 4 kwietnia 1939 roku wydano orzeczenie pod nazwą “Militarne Konsekwencje Angielsko-Francuskich Gwarancji dla Polski i Rumunii”. Pomimo żelaznych gwarancji udzielanych Polsce nawet 3 miesiące później ów oficjalny dokument stwierdzał jasno, że: „Jeśli Niemcy przeprowadzą większą ofensywę na Wschodzie wątpliwe jest, że będzie w stanie okupować Rumunię, polski Śląsk i Polski Korytarz. Jeśli Niemcy kontynuowałyby ofensywę przeciwko Polsce byłoby tylko kwestią czasu zanim Polska zostałaby eliminowana z wojny. Z tego powodu brak adekwatnej komunikacji i trudna sytuacja w kraju zmniejszyłyby szansę na wczesną decyzję. (…) Nie osiągnęlibyśmy wówczas spektakularnych sukcesów przeciwko Linii Zygfryda, lecz biorąc pod uwagę wewnętrzną sytuację w Niemczech (…) powinniśmy być w stanie skrócić czas oporu Niemiec.”

Innymi słowy kraje Zachodu chciały rzucić Polskę Niemcom na pożarcie w nadziei, że ci zadowoleni nowym łupem nie zwrócą swoich wojsk na Zachód. Zachód jednak nie robił nic oprócz obserwowania rozwijającej się sytuacji. 13 lipca 1939 roku francuski ambasador w Niemczech napisał do ministra spraw zagranicznych Francji Georgesa Monneta: „Ambasada w ostatnim czasie odnotowała wielokrotne sygnały co do podejrzanych działań Niemców oraz oczywistych przygotowań Niemiec do zbliżającej się wojny”.

NÓŻ W PLECY

W tym czasie jasne już było że Brytyjczycy (oraz Francuzi) częstowali Polaków politycznym blefem bez żadnej inicjatywy militarnej na wschodzie. Nadal dawali Polsce gwarancje z nadzieją, że Hitler da się nabrać i zrezygnuje z walki, lub że Polacy będą walczyć aż do śmierci.

W sierpniu 1939 roku Polacy byli już pewni, że zostaną zdradzeni i że nie mogą liczyć na żadną pomoc, tym bardziej że Brytyjczycy „zmienili swoje plany co do strategicznych bombardowań celów niemieckich”, oraz że jak uznali z ironią: „najwyraźniej Polacy nie zostali poinformowani o tej zmianie”.

Co więcej, Brytyjczycy zaczęli szukać bardziej winnych od siebie samych i jak zwykle znaleźli ich we Francji. „Francuzi okłamywali Polaków, że zamierzają zaatakować. Takiego planu nie ma” – powiedział generał Ironside.

Generał Ironside zapomniał jednak dodać że Anglia też okłamała Polaków i że Royal Air Force nie przeprowadzi bombardowań aby wspomóc wojska polskie oraz wojska francuskie, których nigdy tam nie miało być. Anglicy jednak nie dawali za wygraną dlatego 25 sierpnia 1939 roku podpisali nic nie znaczący papier o nazwie Umowa o Wzajemnej Pomocy pomiędzy Zjednoczonym Królestwem a Polską.

TRAGICZNY ŻART

Gdy 1 września 1939 roku Niemcy zaatakowały Polskę, Anglicy poprosili Polaków, aby ci nie mobilizowali całych swoich sił aby nie denerwować Niemców, co tylko ułatwiło Wehrmachtowi podbój Polski.

Pozat ym RAF nie zamierzało nawet bombardować niemieckich baz wojskowych, gdyż wedle komentarza z 20 września 1939 roku: „Niezmiennym celem aliantów jest klęska Niemiec dlatego że bez tego los Polski jest na zawsze przesądzony. Byłoby jednak militarnie niewłaściwe i na szkodę wszystkich, w tym Polski, aby przeprowadzić jakiekolwiek operacje (…) wątpliwe jest aby zostały osiągnięte zamierzone rezultaty, chyba że chodziłoby tylko o pokazanie gestu”.

Lotnictwo brytyjskie ostatecznie zdecydowało, że zamiast zrzucić bomby zrzucą ulotki propagandowe.

A teraz przyjrzyjmy się politykom, którzy mieli decydujący wpływ na Polskę oraz bazując na faktach historycznych zamierzam przedstawić ich opinie na temat Polski i Polaków. Myślę także, że nazywanie ich aktorami jest bardzo trafne dlatego, że wielu z nich jedynie zagrało swoje role.

NEVILLE CHAMBERLAIN

Premier Wielkiej Brytanii od maja 1937 do maja 1940 roku. Chamberlain popełnił wiele niewybaczalnych błędów i przez to jest pamiętany jako premier porażek, pomimo że historycy brytyjscy starają się go na siłę ratować.

Chamberlain zasłynął swą naiwnością i słabością oraz tym że podpisując traktat monachijski, na mocy którego oddał III Rzeszy czeski Sudetenland utorował Hitlerowi drogę do wojny. Jak na ironię Chamberlain był z siebie dumny i po powrocie do Londynu publicznie odczytując ten dokument uznał go za „gwaranację pokoju naszych czasów”, podczas gdy Hitler powiedział do Ribbentropa: „Nie traktuj go tak poważnie, ten kawałek papieru nie ma większego znaczenia”.

Chamberlain był tak naiwny i kompletnie oderwany od rzeczywistości, że wierzył we współpracę z nazistowskimi Niemcami w budowie stabilnej Europy, a po podpisaniu traktatu monachijskiego i powrocie do Londynu do historii przeszedł poniższy cytat jego słów: „Jak straszne, fantastyczne, niesamowite jest to że powinniśmy kopać rowy i przymierzać maski gazowe z powodu kłótni w dalekim kraju między ludźmi, o których nic nie wiemy”.

Po odczytaniu tego dokumentu i przy ewidentnym poddaniu Polski Anglicy bili mu brawo, choć w opinii wielu premier Chamberlain jest zdrajcą oraz wrogiem Polski a powyższy cytat jest też dowodem na to, że na uniwersytecie Mason Chamberlain studiował ignorancję zamiast geografii. O dodatkowej wrogości rządu brytyjskiego do Polski i Polaków świadczy też fakt, że po zdradzie Polski i oddaniu władzy Chamberlain mimo wszystko cieszył się w parlamencie dużym szacunkiem.

Dla Brytyjczyków premier Chamberlain powinien być także symbolem bezradności, szczególnie po tym, jak został upokorzony po kampanii norweskiej w 1940 roku i w rezultacie jej zrezygnował ze stanowiska premiera. Premier Chamberlain nie był w stanie zaoferować pomocy militarnej ani politycznej z prawdziwego zdarzenia żadnemu ze swoich „sojuszników” lecz zagwarantował ją Hitlerowi. Jak na ironię Chamberlain został wybrany na premiera dlatego, że obiecywał silną postawę wobec nazistowskich Niemiec i ochronę sojuszników.

Neville Chamberlain – stary, przygnębiony, bezużyteczny, nudny Anglik w kapeluszu z nadzwyczaj wygórowanym poczuciem własnej wartości.

WINSTON CHURCHILL

Najpierw przyjrzyjmy się pochodzeniu Churchilla, które dużo mówi o jego decyzjach względem Polski oraz pomniejszej destabilizacji świata.

Po upokorzeniu związanym z kampanią norweską w 1940 roku premier Chamberlain podał się do dymisji i zastąpił go Winston Churchill – wróg Polaków, żyd z pochodzenia, wierny agent interesów żydowskich w Palestynie, w parlamencie brytyjskim znany jako agent syjonizmu, zaprzysięgły wróg kościoła katolickiego wedle solidarności Talmudu oraz razem z innymi „angielskimi dżentelmenami” biorący udział w obrzydliwych homoseksualnych orgiach. Według prawa żydowskiego Churchill był żydem ze strony matki – Jenny Jacobson-Jerome i podobnie jak Hitler, także mówił otwarcie o rasach niższych takich, jak: Murzyni, Arabowie czy Hindusi. Churchill uważał Saksonów za rasę wyższą i dziwił się dlaczego miałby za to przepraszać, pomimo że sam czystym Anglo-Saksonem nie był i już od dawna angielscy arystokraci brali żydowskie żony przez co wielu z nich miało semickie rysy. Ważne jest tu więc, że Churchill walczył z III Rzeszą dla ochrony interesów brytyjskich oraz dla ochrony interesów żydowskich w Palestynie lecz w kwestii teorii rasowej oraz nawet w kwestii kontynuowania holocaustu podał Hitlerowi rękę.

W roku 1942 generał polskiej armii i premier Polski na wygnaniu Władysław Sikorski namawiał do bombardowania obozów zagłady, komór gazowych oraz torów do nich prowadzących lecz na rozkaz Churchilla propaganda brytyjska zagłuszyła polskiego premiera, gdyż syjoniści chcieli wykorzystać masową tragedię biedoty żydowskiej do biznes-holocaustu, który zarobił żydom miliardy i zarabia po dziś dzień.

Wkrótce Władysław Sikorski zginął w dziwnych okolicznościach, które zdaniem wielu historyków zostały zaaranżowane właśnie przez Churchilla. Sikorski wylatywał z Giblartaru na pokładzie samolotu Liberator II gdy ten rozbił się zaraz po starcie, podczas gdy pilot przetrwał. Od razu powstało wiele teorii konspiracyjnych oskarżających Niemców, Sowietów, Brytyjczyków i nawet Polaków, mimo że oficjalnie był to wypadek. Moim zdaniem jednak była to połączona inicjatywa Radziecko – Brytyjska. W 1942 Gibraltar nie był osaczony przez Nazistów więc myślę, że tak jak w przypadku zrzucania winy na nich za Katyń, ja także wykluczam Niemców jako podejrzanych.

Polacy pomogli wygrać Bitwę o Anglię czyli zrobili już co swoje a premier Sikorski z rządem Polskim w Londynie domagał się od Churchilla obrony Polski także przez Sowietami co było wbrew interesom Brytyjsko – Radzieckim. Był on więc niewygodny i Churchill nie zawahał się go pozbyć w imię dobrych stosunków kształtujących się ze Stalinem.

„Polacy to chciwe hieny Europy” – głosił Winston Churchill.

Bardzo istotne jest także, że Churchill był przyjacielem Chaima Weizmanna – prezydenta Organizacji Syjonistycznej na terenach palestyńskich a potem pierwszego prezydenta syjonistycznego Izraela i wspólnie z nim dążyli do stworzenia państwa żydowskiego za wszelką cenę, w tym także za cenę okupowanej i niszczonej Polski, która dla Churchilla nie miała żadnego znaczenia. Churchill powiedział do Weizmanna: „odwieczna nadzieja twojej rasy będzie spełniona” a następnie w Jerozolimie do zebranych żydów : „nie tylko dla waszego dobra, ale dobra całego świata” – (przez co wiemy dziś dlaczego Bliski Wschód wrze). Dla Churchilla Polska była czyrakiem na mapie Europy, której nie warto było bronić, chyba że miałaby ona zostać Izraelem Europy. Ponadto wszelkie zbrodnie żydów przeciwko ludności europejskiej propaganda brytyjska i amerykańska zręcznie tuszowała na korzyść żydów. W „Jerusalem Post” publicysta Moshe Koln napisał, że „chytrość Churchilla musi pochodzić z jego żydowskich genów”.

„No cóż, nikt nie pomoże i nie wskrzesi Polaków pomordowanych w Katyniu” – powiedział ironicznie Winston Churchill.

Zbrodnia katyńska, która miała miejsce w tym samym roku co Bitwa o Anglię nigdy nie była drążona przez rząd brytyjski a dla wspólnych, dobrych relacji pomiędzy Londynem a Moskwą Churchill nie zamierzał wypominać Stalinowi 22.000 Polaków i „wierzył mu na słowo”, że zrobili to Niemcy. Gdy innym razem Sowieci porwali przywódców polskich rządy USA i UK zapytały ZSRR czy to prawda lecz po raz kolejny zadowoliły się odpowiedzią, że nie było żadnego porwania i że cała historia była wymysłem Polaków.

W Bitwie o Anglię polski dywizjon 303 (Eskadra Kościuszkowska) został zaliczony do najlepszych jednostek myśliwskich II wojny światowej. W 1940 roku sytuacja w Europie była tragiczna, gdyż Hitler pokonał Polskę i Francję w kilka tygodni a potem także Norwegię i Belgię. Machina wojenna Rzeszy wydawała się nie do pokonania, gdyż Hitler wysłał nad Brytanię 6000 samolotów oraz swoich asów powietrznych Luftwaffe. Dywizjon 303 strącił największą liczbę samolotów nieprzyjaciela ze wszyskich eskadr czyli w sumie aż 126 maszyn.

„Nigdy w dziedzinie ludzkich konfliktów tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym” – Winston Churchill. W słowach, które pokazują, że był pod ogromnym wrażeniem heroizmu Polaków, oraz że był szczerze wdzięczny Polsce. Niestety jego przywiązanie do swoich żydowskich korzeni oraz podlizywanie się Stalinowi popchnęły go do kolejnej zdrady Polski. Podczas Parady Zwycięstwa w Londynie w 1946 roku maszerowały wojska wszystkich wojsk alianckich za wyjątkiem Wojska Polskiego. Rząd brytyjski bał się obrazić Stalina nazywając nieobecność Polaków „koniecznym kompromisem z powodu politycznych okoliczności tego dnia”.

Prawdą, która wyszła na jaw, jest jednak to, że po tym jak ponad 200 000 Polaków walczyło i umierało pod dowództwem brytyjskim, Churchill już ich nie potrzebował. Dlatego w 1946 roku Churchill wraz ze swoim rządem zmienił swoją decyzję w sprawie Polski; z pro-demokratycznej Polski na wygnaniu, do nowego, zdominowanego przez komunistów Tymczasowego Rządu Narodowej Jedności w Polsce, gdzie według Churchilla i innych został założony rząd totalitarny. Innymi słowy „wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły”, choć jak bym to raczej ujął jako „wśród podstępnych hien białe niedźwiedzie lwa rozszarpały”, bo właśnie tym Polacy byli – heroicznymi, walecznymi lwami zadziobanymi przez stado sępów i rozszarpanych przez watahę hien. Churchillowi było to jednak bardzo na rękę. Mimo, że Churchill i Roosevelt sprzedali Polskę Stalinowi w Jałcie 04.11.1945 r., była to tylko jedna z wielu jego zdrad Polski.

„Od Szczecina nad Bałtykiem po Triest nad Adriatykiem żelazna kurtyna rozciągnęła się nad Europą” – powiedział Winston Churchill w swoim sławnym przemówieniu dnia 5 marca 1946 roku w amerykańskim Westminster College, które jak na ironię Churchill nazwał „ścięgnami pokoju”, mimo że jego polityka z premedytacją podzieliła Europę na „demokratyczny” Zachód i komunistyczny Wschód. Przemówienie to jest uznawane jako początek Zimnej Wojny. W przemówieniu tym Churchill wyraził swą ogromną wdzięczność Związkowi Radzieckiemu za zakończenie wojny. Tymczasem Polacy, czyli ci którzy naprawdę pomogli mu wygrać wojnę byli „przesłuchiwani” (czytaj torturowani i mordowani) na Łubiance przez sowieckich katów NKWD oraz późniejszych nauczycieli UB. Polacy, którzy jeszcze niedawno walczyli o Anglię, słyszeli niedorzeczne oskarżenia na procesach sądowych ustawionych przez NKWD, które miały bardzo silne poparcie mocarstw zachodnich, w tym oczywiście Wielkiej Brytanii.

Winston Churchill – notoryczny zbrodniarz narodu polskiego, sprzedawca Polski i agent syjonizmu. Obrzydliwie tłusty, wredny żydowski wieprz o tytoniowym oddechu, gołosłowny i odziany w cygański uniform. Jeszcze raz, obrzydliwy.

ADOLF HITLER

Po sromotnej przegranej Niemiec w I Wojnie Światowej oraz bardzo krzywdzącym dla nich Traktacie Wersalskim, z ograniczoną armią, fatalną ekonomią oraz utraconą i podzieloną ziemią łatwo było przewidzieć, że kraj leżący w sercu Europy będzie dalej walczył. II Wojna Światowa była więc wynikiem Traktatu Wersalskiego, który Hitler zgwałcił tak jak chciał, natomiast koniec wojny napawał lękiem ponadnarodową klasę rządzącą, gdyż aliantom zabrakło oficjalnego wroga na kontynecie europejskim. Najpierw jednak w roku 1933 do władzy doszedł Adolf Hitler.

Nowy Kanclerz III Rzeszy pragnął od Polski przyłączenia Gdańska do Prus Wschodnich oraz korytarza eksterytorialnego, gdyż umożliwiłoby to bardziej skoordynowane uderzenie na Rosję aniżeli poprzez Czechosłowację i Rumunię. Od objęcia władzy do początku 1939 roku Hitler zabiegał o sojusz z Polską właśnie w kwestii Gdańska oraz obiecywał, że ekspansja na wschodzie miała się odbyć kosztem Ukrainy, nie Polski. Początkowym planem Hitlera było wciągnięcie Polski do państw osi aby razem ruszyć na zarobaczony bolszewizmem Związek Radziecki choć z drugiej strony Hitler mówił wiele rzeczy i często też zmieniał zdanie w kluczowych decyzjach, a wraz z przebiegiem wojny i stopniem uzależnienia od morfiny zmieniała się także jego ideologia rasowa.

Jesli chodzi o stosunek Hitlera do Polski i Polaków do określiłbym go jako bardzo zły i niezdecydowany a poprzez swoją politykę często też sam zaprzeczał sobie. Z jednej strony Hitler uważał słowian za „podludzi” którzy mieli służyć „rasie Panów” i chciał aby aryjczycy nie mieszali się z Polakami. Z drugiej jednak strony Niemcy byli pod ogromnym wrażeniem piękna polskiej rasy, gdyż wcześniej nie zdawali sobie nawet sprawy ile pięknych ludzi o blond włosach i niebieskich oczach było w Polsce. Także z jednej strony Hitler nie chciał owych „podludzi” w Niemczech a z drugiej porwał 200.000 dzieci wartościowych rasowo aby je zgermanizować. Hitler był zdania że były one potomkami aryjczyków lecz był to oczywisty absurd człowieka, który gubił się we własnej paranoi.

„Polacy są najbardziej inteligentnym ze wszystkich ludzi, z którymi Niemcy natknęły się w czasie wojny w Europie (…). Polacy w mojej opinii oraz na podstawie obserwacji i raportów z Generalnej Guberni są jedynym narodem w Europie, który łączy w sobie wysoką inteligencję z niesamowitym sprytem. Są oni najbardziej utalentowanymi ludźmi w Europie ponieważ żyjąc w bardzo trudnych warunkach politycznych nabyli wielkie poczucie życia niespotykane nigdzie indziej. Na podstawie najnowszych badań dokonanych przez Reichsrassenamt naukowcy doszli do przekonania, że Polacy powinni być asymilowani do niemieckiego społeczeństwa jako rasowo wartościowi. Nasi uczeni stwierdzili że połączenie niemieckiego uporządkowania z polską wyobraźnią dałoby doskonałe wyniki” – pisał Adolf Hitler w liście do Himmlera z 4 marca 1944 roku.

Obok wielu jego złych komentarzy myślę, że bardzo ważne jest do jakiej opinii o Polakach doszedł jeden z największych zbrodniarzy Polski, oraz wrogów polskiej tożsamości narodowej. Szkoda tylko, że tak późno, choć ważne jest też, że Polska otrzymała od nazistów “szansę wątpliwej jakości”, podczas gdy od Brytyjczyków i Franzuzów Polacy dostali tylko skrupulatnie zaplanowaną zdradę opartą na zniszczeniu Polski i Polaków. Pozostawia mnie to więc przy opinii, że Churchill wcale nie był lepszy od Hitlera dlatego, że Hitler zrzucał bomby a Churchill zrzucał kłamstwa, które kosztowały nas jeszcze więcej zniszczenia także bardzo długo po wojnie.

Słabością Hitlera było to, że zrozumiał wielkość Polaków i nauczył się ich szanować dopiero wtedy, gdy Polacy bronili się najodważniej ze wszystkich, rozpracowali Enigmę, okazali się koszmarem Luftwaffe nad Anglią i prowadzili zaciętą wojnę partyzancką. Hitler rozumiał tylko pozycję siły a o Polakach zaczął mówić dobrze wtedy gdy Wehrmacht wykrwawił się pod Stalingradem i gdy w swych urojeniach miał nadzieję, że być może Polacy powtórzą sukces znad Anglii, lecz tym razem dla niego.

Istotny fakt miała też opinia Hitlera na temat marszałka Piłsudskiego. Hitler był pełen podziwu dla marszałka za wygraną Bitwę Warszawską w 1920 roku, gdyż marszałek obronił Europę (a w tym też Niemcy) przed zalewem bolszewizmu, który oboje widzieli jako największe zagrożenie dla Europy. Stalin zresztą zawsze traktował Polskę jako zaprzysięgłego wroga i bał się sojuszu polsko-niemieckiego. Hitler zaczął przeciągać Polskę na swoją stronę a 26 stycznia 1934 roku został podpisany pakt o nieagresji pomiędzy Polską a Niemcami, który dla Stalina był równoznaczny z utratą ważności tego samego paktu pomiędzy Polską a Rosją. Hitler był zdania, że gdyby Piłsudzki wciąż żył to wojna z Polską nigdy by się nie odbyła, a nawet po śmierci Piłsudskiego cieszył się on w Niemczech dużym szacunkiem. Wehrmacht zaczytywał się w opowieściach o nim oraz o tym, jak pokonał Rosjan w 1920.

Interesujący jest także propagandowy film nazistowski z 1940 pt. “Wieczny żyd” w reżyserii Fritza Hipplera, który ukazuje żydów jako pasożytów bogacących się na krzywdach europejskich narodów. Dokument ten przedstawia getta żydowskie, które są siedliskiem wszelkiego zła lecz co interesujące Polacy są w tym filmie przedstawieni jako ofiary żydów na swojej własnej ziemi oraz jako ci, którzy nie mają wyboru, jak tylko prosić Adolfa Hitlera o uratowanie ich kraju. W mojej opinii Hitler był przede wszystkim wściekły na Polskę, gdyż zmarnował 6 lat zaciętej dyplomacji nie otrzymując żadnych konkretów. Ponadto był jeszcze bardziej wściekły dlatego, że Polska, która obroniła Europę przed bolszewizmem, stanęła po drugiej stronie oraz po stronie żydów. Taki układ mógł on potraktować nawet osobiście i pragnął zemsty a w drodze na Rosję Polacy mu po prostu przeszkadzali.

Adolf Hitler – austriacki malarz o oryginalnym stylu i płonącej ideologii, który w swej pasji sztuki wyjechał pędzlem daleko poza swoje płótno. Moim zdaniem jednak Hitler był potrzebny różnym narodom na różne sposoby. Niemcom był potrzebny aby mógł odbudować armię, ekonomię i mocno zrujnowaną dumę narodową. Żydom był potrzebny w założeniu Izraela a Anglii, Francji i Rosji aby te mogły się kogoś bać i przez to szanować nie tylko siebie samych. Ponad wszystko jednak Adolf Hitler był wielkim marzycielem, który w swym urojeniu zaborczo wierzył w chwałę Niemiec oraz w niezniszczalność niemieckiej armii. Człowiek ten nigdy nie przestawał marzyć i nigdy nie miał dość wojen. Był on wrogiem katolicyzmu oraz okazał się zbrodniarzem nie tylko Polski, ale także rasy aryjskiej, którą w teorii tak bardzo chronił.

JÓZEF STALIN

Jeśli chodzi o nastawienie Stalina do Polaków to myślę, że wystarczy tylko krótkie przypomnienie pewnych faktów historycznych.

W roku 1932 został podpisany polsko-radziecki pakt o nieagresji, który został złamany przez Stalina z dniem podpisania radziecko – niemieckiego paktu o nieagresji z dnia 23 sierpnia 1939 roku. Był to pakt Ribbentrop-Mołotow, który obejmował także podzielenie Polski pomiędzy Rosję a Niemcy. W efekcie tej umowy dnia 17 września 1939 roku na rozkaz Stalina Związek Radziecki napadł na Polskę. Wielka Brytania nabrała wody w usta.

W kilka miesięcy po najeździe na Polskę, w kwietniu i maju 1940 roku NKWD dokonało masakry katyńskiej, której ofiarami było 22 000 pojmanych Polaków. Tymczasem Winston Churchill w ramach budowy dobrych stosunków ze Związkiem Radzieckim “uwierzył” Stalinowi na słowo, że zrobili to Niemcy, mimo że w tamtym okresie wojny nie miało to najmniejszego sensu. Zachodni sojusznicy nie chcieli słyszeć ani o Katyniu ani o ponad 100.000 zgwałconych kobiet przez żołnierzy armii czerwonej, co wkrótce stało się plagą na skalę masową także z powodu seksualnych epidemii. Armia czerwona zgwałciła także około 2mln niemieckich kobiet po wejściu do Berlina lecz po wojnie Wielka Brytania i Ameryka nie wspomniały o tym nawet słowem. Nowa, zimna wojna miała się dopiero zacząć.

„Zainstalowanie komunizmu w Polsce będzie jak położenie siodła na krowie” – wspomnienia z 1920 roku były w Moskwie wciąż żywe i Stalin mówiąc to wiedział, że z Polską gładko nie pójdzie. Jednak gdy Związek Radziecki przejął kontrolę nad Polską na następne pół wieku komunistyczna milicja UB na początku działająca pod kierownictwem Ławrietnija Berii (szefa NKWD) tylko w 1945 roku zesłała na Syberię około 50 000 Polaków, z których nikt nie przeżył. Gdy w tym samym czasie Churchill świętował zwycięstwo dane mu przez Polaków ci ginęli w obozach pracy na pustkowiach Rosji i byli przedmiotami żałosnych rozpraw sądowych polegających na niedorzecznych oskarżeniach. Anglia była zadowolona z takiego przebiegu sprawy, gdyż zaproszeni na rozprawy brytyjscy ministrowie byli świadkami „demokratycznych” rozpraw sądowych.

Ważne jest także aby wiedzieć, że polityka Stalina trwała prawie 50 lat po jego śmierci, i że to głównie Churchill i Roosevelt byli autorami żelaznej kurtyny. Wielka Brytania nie miała z tym problemu, mimo że mogła zrobić inaczej. Podczas konferencji w Jałcie armia czerwona okupowała już większość Polski, republiki bałtyckie i część Niemiec a Roosevelt i Churchill nie chcieli się angażować w kolejną wielką wojnę, która wiązała się z wyrzuceniem Stalina z Europy Wschodniej. Postawili więc na najłatwiejsze wyjście, którym była sprzedaż Polski, tym bardziej że Polacy w Ameryce nie stanowili wielkiego elektoratu.

Polska była więc bardzo małym graczem w ogromnej grze i dlatego z punktu widzenia Zachodu ważniejsze było przywrócenie autorytetu Wielkiej Brytanii oraz ugłaskanie Stalina kosztem Polski. Poza tym sojusznicy brali też pod uwagę, że podczas ataku na Berlin ginęli radzieccy żołnierze, a nie brytyjscy lub amerykańscy więc mieli dług wdzięczności wobec Stalina, pomimo że jego ręce były tak samo brudne jak ręce Hitlera.

Zbrodnie Stalina opiewają na około 60mln ludzi co oznacza około 40.000 istnień w każdym tygodniu jego panowania nawet biorąc pod uwagę czasy pokoju. Natomiast Polska, Polacy i polski dorobek kulturowy był na łasce brutalnego tyrana… w gronie „serdecznych przyjaciół”.

Józef Stalin – jawny wróg Polski nie znający dla nikogo litości, łącznie z własnym synem. Zbrodnie Stalina przeciwko Polsce są kontynuowane przez wpółczesną Rosję, której wersja historii brzmi: „uratowaliśmy was od nazizmu więc bądźcie wdzięczni”.

PODSUMOWANIE

Mój artykuł powinien być lekcją dla tych, którzy uważają, że Polska ma przyjaciół i którzy uważają, że w XXI wieku „pewne rzeczy już się nie zdarzają”. Według mnie sytuacja Polski wcale się nie zmieniła. Na wschodzie mamy kraj buforowy Ukrainę oraz potężną i straszącą nas Rosję a na zachodzie mamy ekonomicznych nazistów, którzy są w stanie zrobić interes z Rosją kosztem Polski. Głowy państw nadal spotykają się na konferencjach bez udziału Polski omawiając nasze sprawy za polskimi plecami i naszym kosztem. Obecnie rolę Wielkiej Brytanii i Francji wzięła na siebie Ameryka, której wojsko dobrze prezentuje się w telewizji oraz wtedy gdy przeciwnikiem jest „stado siedzących kaczek”, co niestety nie pokrywa się z realną obroną Polski.

Uważam, że Polacy są zdani tylko na siebie i nie powinni mieć do tego żadnych złudzeń, natomiast ewentualna pomoc sojusznika powinna być traktowana tylko jako dodatek niż jako trzon obronności Polski. Jedyną radą dla Polski jest więc najpierw wytrucie szkodników a potem uzbrojenie kraju w broń defensywną i ofensywną do takiego poziomu aby napaść była dla agresora zbyt droga. Polska siła rażenia powinna być przynajmniej na poziomie Turcji dlatego, że „demokracja” zależy od ilości kul armatnich i to one pomagają najbardziej w negocjacjach pokojowych.

Pozostaje także pytanie, jaki haracz Polska musiałaby zapłacić w przypadku „przyjacielskiej pomocy”. Przypomnę, że gdy wojska niemieckie nacierały na wyspy brytyjskie Brytania była bliska zagłady. Roosevelt pomógł, jak wiemy, lecz w zamian Churchill musiał zamknąć swoje szlaki handlowe z imperium, co było jego końcem. Następnie Brytania musiała długo płacić za używanie amerykańskiego sprzętu. Co takiego ma Polska z czego można by ją „po przyjacielsku okraść”??? Według mnie Amerykanie to tylko inny rodzaj „Ruskich” z dokładnie tym samym apetytem kontroli totalnej lecz z ideologią znacznie bardziej niszczącą i obrzydliwą niż ta oferowana przez „białe niedźwiedzie”. Nie, Polska nie ma przyjaciół a walka honorowa oraz lojalność wobec Anglii była tylko wielką, kosztowną utopią.

Stanisław Cat-Mackiewicz o zdradzie Polski przez Wielką Brytanię

[Należy zadać sobie pytanie – skąd ta nagła miłość do Anglii tuż przed wojną? Wcześniej przez stulecia była obojętność, pomijając kilkuletni pobyt w Polsce kabalisty i twórcy Imperium Brytyjskiego, Johna Dee, co być może znalazło później odzwierciedlenie w „Hamlecie” Francisa Bacona]

Fragmenty „Lata nadziei 17 września 1939 – 5 lipca 1945”

Dwie tragiczne, niedotrzymane umowy

I
W 1945 roku Polska znalazła się w otchłani klęski.

Stało się tak nie tylko ze względu na zły los, ale też na skutek własnych naszych błędów, błędnej polityki kierowników naszego państwa i błędnych nastrojów społeczeństwa.

Weszliśmy do wojny z Niemcami w 1939 roku na podstawie konwencji wojskowej z Francją i układu politycznego z Anglią.

Francja z miejsca nie dotrzymała nam konwencji.

Anglia w 1945 roku w czasie konferencji w Jałcie dopuściła się złamania układu politycznego.

Możemy więc załamywać ręce i twierdzić, że zostaliśmy perfidnie oszukani i porzuceni przez sojuszników, i będzie to zgodne z prawdą. Ale to, co się nazywa „rozumem stanu”, nie polega na biadaniu ex post nad przewrotnością wspólników, lecz na umiejętności przewidywania, czy układy nam proponowane będą, czy też nie będą przez kontrahenta dotrzymane. A ci, którzy podjęli się kierować naszymi losami, nie tylko politycznie przewidywać, lecz politycznie myśleć nie umieli. Za ich zarozumiałość i pewność siebie dzieci nasze zapłaciły krwią, państwo utratą niepodległości.

II
Konwencja wojskowa z Francją została podpisana podczas pobytu w Paryżu naszego ministra spraw wojskowych, generała Tadeusza Kasprzyckiego, i pułkownika Jaklicza, szefa wydziału operacyjnego.

Przewidywała ona rozpoczęcie generalnej ofensywy francuskiej na siedemnasty dzień napaści Niemiec na Polskę*.

Jak wiadomo, napaść Niemców na Polskę nastąpiła 1 września 1939 roku rano, w nocy z 16 na 17 września wkroczyły na nasze terytorium wojska sowieckie (zapewne Sowiety znały treść omawianej polsko-francuskiej konwencji), a w dniu, w którym ofensywa francuska miała się rozpocząć, 17 września, wódz naczelny armii polskiej, marszałek Rydz-Śmigły, przekroczył granice Rumunii, gdzie został internowany.

Poza tym omawiana konwencja wojskowa przewidywała lokalne demonstracje przeciw nieprzyjacielowi i działalność lotniczą od pierwszego dnia wojny.

Francuzi nie dotrzymali tej konwencji.

Nie było z ich strony dostatecznych demonstracji lokalnych, ani też działalności lotniczej. Nad Niemcami latali Anglicy, ale rzucali nie bomby, lecz ulotki.

Polacy byli pozostawieni siłom własnym, nie zdążyli się nawet zmobilizować. Mogliśmy wystawić 60 dywizji piechoty, zdążyliśmy zmobilizować tylko 33. Nasi sojusznicy podczas polskiej wojny z Niemcami byli tylko spektatorami krwawego widowiska.

Francuzi mogliby powiedzieć: siedemnastego dnia wojny, na który zgodnie ustaliliśmy naszą pomoc, wszelka nasza ofensywa straciła rację bytu, ponieważ Polski już nie było.

Francuzi mogliby tak powiedzieć, gdyby istotnie do ofensywy, nam w konwencji obiecanej, przygotowywali się choć przez chwilę. Ale nie znamy źródła francuskiego, łącznie z aktami procesu w Riom, które wskazywałoby na jakiś ślad przygotowań francuskich do tej ofensywy. Od samego początku
wojny Francuzi kurczowo trzymali się linii Maginota i nadziei na pomoc brytyjską.

Przedstawicielom naszej wojskowości nie wolno było jednak podpisywać układu dotyczącego życia i śmierci Polski, nie zbadawszy uprzednio wartości i realności obietnicy francuskiej. Przecież koła wojskowe francuskie, jak o tym wiemy z dziesiątek publikacji, nie ukrywały złego stanu francuskiej gotowości
zbrojnej. Nie trzeba było być geniuszem, aby zrozumieć, że Francuzi nie wyruszą na ofensywę bez pomocy brytyjskiej, a wiadomo, że Anglia nigdy nie jest gotowa do ofensywy w pierwszych tygodniach wojny.

Wynika z tej konwencji wojskowej, że wodzowie nasi mniemali, iż siedemnastego dnia operacji wojennych będą mieli jeszcze nienaruszoną siłę zbrojną i stąd razem z Francuzami przewagę liczebną nad nieprzyjacielem, umożliwiającą wspólną ofensywę.

Cóż za dziecinady! Tak mogło być, gdyby Niemcy napadli na nas w 1933 roku, kiedy marszałek Piłsudski życzył sobie wojny prewencyjnej. Ale nasi wodzowie wojskowi z tym rzekomo patriotycznym optymizmem, ojcem wszystkich naszych nieszczęść i katastrof, zamykali oczy na wszelkie zmiany , które już po śmierci marszałka Piłsudskiego zaszły w Niemczech i obaliły poprzedni stosunek sił pomiędzy Niemcami a Polską. Nie chciano nawet uznać, że skutkiem tych zmian w dziedzinie przygotowań do wojny, skutkiem uzbrojenia Niemiec, Polska przestała być w Europie tym, czym była poprzednio. W 1933 roku Polska jest jeszcze państwem poważnym, ponieważ Niemcy są jeszcze niedostatecznie uzbrojone, w 1938 roku Polska jest już państwem małym, ponieważ jej stan uzbrojenia pozostał mniej więcej na miejscu, a obaj jej sąsiedzi znakomicie powiększyli swój potencjał wojenny. A jednak mieliśmy niezły wywiad w Niemczech, który w sposób wystarczający informował nasz sztab o wzroście potęgi niemieckiej w dziedzinie lotnictwa, broni motorowej i ogólnego potencjału wojennego. Na podstawie tych informacji każdy normalny, uczciwy, odpowiedzialny wojskowy zrozumiałby, że Polska nie jest w stanie walczyć z Niemcami przez dwa tygodnie. (…)

Nasza wojskowość przed wojną 1939 roku także wszystkie swe przygotowania oparła na autosugestii. Nikomu nie pozwalała wątpić i co najgorsze, sama nie wątpiła, że jesteśmy: silni, zwarci, gotowi. Wszelkie obawy, wątpliwości, a nawet życzliwe rady w zakresie przygotowań wojennych, uważane były za obrazę… honoru armii. Sądzę, że wojskowy opierający swe przygotowania wojskowe na naiwnym samochwalstwie powinien być w wojsku co najwyżej trębaczem, a nie oficerem zza biurka sztabu generalnego. (…)

Postać Chłopickiego wywoływała w nas bunt, że ten karciarz małodusznie gasił patriotyzm młodzieży pragnącej wojny z Moskalami. Ale Chłopicki istotnie grał i przegrywał w karty, ale przegrywał pieniądze, nie życie narodu. Wiedział, że są wartości, których dla gestu, dla oklasku, dla pozy, dla błazenady na kartę w grze hazardowej stawiać nie można, że nikczemnikiem jest wódz, który, mając zaufanie całego narodu, życie narodu postawi na kartę i przegra dla błazeńskiego gestu. W 1830 roku sytuacja wojskowa Polski była o wiele lepsza niż w 1939. Zapowiadała się wojna z jedną, a nie z dwiema potęgami. Powstanie listopadowe trwało przez dziesięć miesięcy, a nie przez dwa tygodnie i powstańcy odnieśli nad wrogiem szereg wspaniałych zwycięstw. A jednak Chłopicki, jako naprawdę dobry i odpowiedzialny wojskowy, od razu oświadczył, że wojnę z Moskalami przegramy, i wziął dyktaturę, aby wojnie zapobiec. Gdy na skutek wygórowanych żądań cesarza Mikołaja I układy pomiędzy nim a Chłopickim musiały ulec zerwaniu, Chłopicki uznał, że nie może być wodzem wojny, którą przegra, bo byłoby to bałamuceniem nadziei narodu, niegodnym jego honoru wojskowego. Skoro jednak jego naród będzie się bić, więc i on będzie walczył jako obywatel, ale nie jako generał. Stąd znalazł się pod Olszynką Grochowską konno, w surducie cywilnym i bitwą wspaniale kierował. Pojmowanie honoru wojskowego przez Chłopickiego było więc diametralnie przeciwstawne wobec pojmowania tegoż honoru przez Rydza i jego kompanów. Marszałek Rydz uważał, że jego honor wojskowy każe mu wszystkich oszukiwać, że jesteśmy gotowi. Chłopicki – odwrotnie – uważał, że honor nie pozwala mu na podejmowanie się prowadzenia wojny, której wygrać nie jest wstanie, tak jak, dajmy na to, uczciwy inżynier nie podejmie się budowy mostu kolejowego bez dostatecznych materiałów. Chłopicki był inżynierem, a Rydz partaczem, który buduje most, który się wali i powoduje katastrofę.

W czasie tej wojny mieliśmy szereg przykładów „małoduszności” generałów. Były szef sztabu marszałka Focha, generał Weygand, pierwszy zawołał, że Francja przegra, że należy żądać zawieszenia broni. Marszałek Petain, były obrońca Verdun, od pierwszych miesięcy przestrzegał, że Francja wojnę musi przegrać. Włoski marszałek Badoglio pierwszy oświadczył, że wojnę trzeba skończyć. Chodziły uporczywe słuchy, że generałowie niemieccy przestrzegali Hitlera przed wypowiedzeniem wojny Rosji. Generałowie angielscy nakazali opuszczenie frontu europejskiego przez Dunkierkę w 1940 roku i nie zezwolili na przedwczesny drugi front. Jeśli dziś przyznajemy rację de Gaulleowi przeciw Petainowi i Weygandowi, to jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że droga de Gaullea była drogą polityczną; de Gaulle miał słuszność jako przewidujący polityk; Weygand jednak i Petain mieli oczywiście rację, przewidując, że armia francuska na terytorium francuskim poniesie klęskę.

Niestety, nasze kierownicze koła wojskowe zamiast – wykonując swe fachowe obowiązki – być czynnikiem rozwagi i umiaru i nie dopuścić do wojny 1939 roku, stały się właśnie rozrusznikiem narodowych uniesień i tragicznej egzaltacji.(…)

W Polsce przed wojną dowodziłem: że Niemcy nas rozgromią w ciągu dwóch tygodni, że Rosja nas zaatakuje w razie naszej wojny z Niemcami (twierdziłem to natychmiast po mowie Hitlera z 27 kwietnia 1939 roku*), że wreszcie, wypchnięci za granicę, przestaniemy być podmiotem, a staniemy się tylko przedmiotem polityki międzynarodowej. Wszystkie te „krakania”, jak to wtedy nazywano, sprawdziły się niestety tragicznie. (…)

Jawny i tajny układ z Anglią

I
W dniu 25 sierpnia 1939 roku został podpisany układ polsko-angielski w Londynie. Ze strony angielskiej podpisywał ówczesny angielski minister spraw zagranicznych, lord Halifax, ze strony polskiej ambasador Rzeczypospolitej Edward hr. Raczyński. Układ dzielił się na część jawną i tajną.

Rząd angielski nie dotrzymał zarówno zobowiązań z układu jawnego, jak tajnego:

Art. 7 układu jawnego stanowił, że obie układające się strony nie zawrą ani pokoju, ani zawieszenia broni bez wzajemnego porozumienia.

W maju 1945 roku zawieszenie broni z Niemcami zawarte zostało bez jakiegokolwiek porozumienia z Polską, chociaż wtedy Anglia uznawała rząd polski rezydujący w Londynie i armię polską walczącą po stronie brytyjskiej.

Według pkt 3 części tajnej układu umowy Anglii z Rosją miały być tak zredagowane, aby „ich wykonanie” nie mogło naruszyć ani suwerenności Polski, ani jej terytorialnej integralności.

W dniu 12 lutego 1945 roku ogłoszono komunikat o porozumieniu zawartym w Jałcie. Anglia zobowiązała się w nim wziąć udział wraz z Rosją i Ameryką w tworzeniu rządu dla Polski, czyli zobowiązywała się do wykonania aktu niezgodnego z uznawaniem Polski za państwo suwerenne. Jednocześnie
komunikat jałtański ustalał, że ziemie wchodzące w skład Rzeczypospolitej Polskiej, a położone na wschód od tzw. linii Curzona, mają odejść do Rosji.

Wprawdzie, gdy 5 kwietnia 1945 roku rząd angielski na skutek debaty parlamentarnej zmuszony był ogłosić część tajną omawianego układu z Polską, to „Times” napisał, że przepołowienie Polski zapowiedziane przez komunikat jałtański nie jest naruszeniem pkt 3 tajnego układu z 1939 roku, ponieważ w Jałcie Anglia nie zawarła z Rosją żadnego układu, a tylko wspólnie z tym państwem wypowiedziała pod adresem rządu polskiego przyjacielską radę, aby wyrzekł się połowy swoich terytoriów.

Ten sofizmat, który pozostanie na wszystkie czasy dowodem, do jak wielkich nieuczciwości w życiu publicznym gotowi są posunąć się ludzie nienagannie uczciwi w życiu prywatnym, nie wytrzymuje jednak krytyki w zestawieniu z tekstem dokumentu. Oto w art. 6 układu jawnego, łącznie z pkt
3 układu tajnego z 25 sierpnia 1939 roku, Anglia zobowiązała się nie zawierać z żadnym innym państwem takich porozumień, których „wykonanie” naruszałoby integralność Polski. Otóż wykonanie komunikatu jałtańskiego niewątpliwie narusza integralność terytorialną Polski.

Co do naruszenia w Jałcie suwerenności Polski to nawet „Timesowi” zabrakło konceptu do wysofizmatyczenia się w tej sprawie. Natychmiast po utworzeniu rządu polskiego we Francji rząd Jego Królewskiej Mości w sposób jak najbardziej uroczysty oświadczył, że suwerenne państwo polskie istnieje,
że reprezentuje je rząd na emigracji i że w stosunku do tego rządu Anglia będzie wykonywać wszystkie uprzednio z Polską zawarte układy. Teraz Anglia łamała te wszystkie układy przystępując wraz z Rosją i Ameryką do tworzenia dla Polski nowej władzy zwierzchniej i nowego rządu, jakby Polska była państwem nowo powstającym.

II
Układ jałtański stanowił o bankructwie haseł, które głosiły Anglia i Ameryka w czasie tej wojny, w Karcie Atlantyckiej i innych podobnych paplaninach. Należało to wytknąć, ale Polacy, w innych okazjach przesadnie impulsywni, zaniedbali tę okazję. Zarzutu złamania umowy nie podniósł na terytorium angielskim, o ile wiem, nikt, z wyjątkiem mnie, w kilku broszurach po polsku i w jednej po angielsku. Rząd premiera Arciszewskiego nie uczynił nic, aby swoją i obcą opinię powiadomić o fakcie zdrady zobowiązań ze strony sojusznika, w którego tak wierzyliśmy. Zapewne kierował się zwykłym dla Polaków optymizmem i sądził, że to da się jakoś „odrobić”.

Każdy układ dyplomatyczny powstaje w oparciu o jakiś rodzaj przewidywania biegu wypadków, które mają nastąpić, jakiejś wizji przyszłości. Należy się więc polskich dyplomatów zapytać, jak przewidywali bieg wypadków, w chwili gdy podpisywali układ z 25 sierpnia 1939 roku.

Z art. 1 części jawnej układu wnioskujemy, iż dyplomacja polska zdawała sobie sprawę, że Niemcy mogą na nas napaść. Zresztą, nawiasem mówiąc, minister Beck do ostatniej chwili sądził, że Niemcy tylko bluffują i że odpowiadać im trzeba kontrbluffem.

Z pkt 1 części tajnej układu wynika, że dyplomaci polscy wciąż byli przekonani (w dwa dni po rosyjsko-niemieckim pakcie o nieagresji!!!), że Rosja nas nie napadnie. Zwalniają bowiem Anglików od dania nam pomocy przeciwko Rosji, w wypadku gdyby agresja rosyjska przyłączyła się do agresji niemieckiej na Polskę. Odrzucamy przypuszczenie, iż myślą, że dla odparcia Rosjan wystarczy w Polsce wojsk, niezajętych wojną z Niemcami – o tak niski poziom myślenia nie mamy prawa ich posądzać. Pozostaje więc supozycja, iż dyplomaci polscy byli przekonani, że pomimo paktu o nieagresji z Niemcami,
Rosja nas nie napadnie.

Teraz pkt 2 punkty a, b, c, d tajnej części układu:

Zawierają one postanowienia, że Niemcy będą uważani za napastnika, o ile napadną na Gdańsk, Belgię, Holandię, Litwę lub Rumunię, a także jeśli napadną na Łotwę lub Estonię, lecz w tym ostatnim wypadku tylko wtedy, o ile Anglia zawrze poprzednio układ obronny z Rosj ą, przewiduj ący obronę tych państewek przed Niemcami.

A więc, dnia 25 sierpnia 1939 roku, w dwa dni po niemiecko-rosyjskim pakcie o nieagresji, dyplomaci polscy liczą się z możliwością, że Rosja będzie bronić niepodległości Łotwy i Estonii. Niezły… optymizm.

Pkt 3 części tajnej jest zredagowany znakomicie pod względem prawniczym. Anglicy nie potrafili go obejść, musieli go w Jałcie otwarcie złamać. Ale jakież przewidywania polityczne powołały jego powstanie? Otóż tu nareszcie zbliżamy się nieco do rzeczywistości. Polscy autorzy tego artykułu układu najwidoczniej przewidują tu, że Anglia zechce wciągnąć Rosję do konfliktu i że w tym celu będzie chciała czynić Rosji koncesje naszym kosztem. Zastrzegają się więc, że koncesje te nie mogą być czynione kosztem naszego terytorium lub suwerenności.

Jak powiedzieliśmy, wreszcie jakiś realniejszy sposób przewidywania. Ale czyż nie można było w tym realizmie pójść o kilka kroków dalej i… przewidzieć wszystko, co się stanie: „Anglicy zechcą Rosję wciągnąć do wojny z Niemcami”- szeptało zagubione poczucie realizmu naszych dyplomatów.

Czemuż temu szeptowi nie odpowiedzieli pytaniem trzeźwym: „Kiedyż uda się im to zrobić?” Dnia 25 sierpnia już łatwo było na to odpowiedzieć: „Na pewno nie w pierwszej fazie wojny, bo oto wojna polsko-niemiecka wybuchnie lada dzień, lada godzina, a Rosjanie właśnie podpisali z Niemcami pakt o nieagresji. Jeśli więc ujrzymy Rosję walczącą po stronie Anglii, to w jakiejś dalszej fazie wojny”.

Aby zdobyć się na powyższe rozumowanie, nie trzeba było być geniuszem. Skoro jednak udział Rosji w wojnie z Niemcami dał się przewidzieć tylko w dalszej fazie wojny, to tu należało zadać sobie pytanie najważniejsze: „Czy w tej dalszej fazie wojny państwo polskie będzie przedstawiało jakąś realniejszą
siłę polityczną?” I tutaj, znowu bez żadnej styczności z jasnowidzeniem, można było sobie zdać sprawę, że skoro fazę wojny, w której Rosja pójdzie z Anglią, poprzedzi (akt z 23 sierpnia o nieagresji!) faza wojny, w której Rosja pójdzie z Niemcami, to państwo polskie już tej drugiej fazy wojny nie doczeka, zostanie rozwalone w pierwszej fazie wojny, za czasów niemiecko-rosyjskiej kolaboracji.

Można więc było przewidzieć, że nastąpi okres, w którym Anglia będzie bardzo Rosji potrzebowała, a Polski, jako samodzielnej siły politycznej, już nie będzie. Nasi dyplomaci zakładali, że wtedy Anglia dotrzyma nam zobowiązania wyrażonego w tajnej części układu, tzn. że Anglia w czasie wojny z Hitlerem będzie jeszcze broniła naszej terytorialnej integralności i naszej suwerenności przed żądaniami Rosji, o których przecież od dawna wiedzieliśmy, jak daleko sięgają.

Te różowe przypuszczenia nie sprawdziły się i było dość łatwo przewidzieć, że się nie sprawdzą. Układ międzynarodowy porównać można do spadochronu, który o tyle jest wart, o ile się w odpowiedniej chwili otworzy. Otóż, aby układ międzynarodowy działał, trzeba, aby strona, która się zobowiązała do działania, była w tym działaniu zainteresowana, nie tylko w chwili podpisywania układu, ale także w chwili, w której go ma wykonać.

Bardzo łatwo było wówczas przewidzieć, że Anglia nie będzie zainteresowana w wykonaniu układu z Polską w drugiej fazie wojny, w której Rosja stanie się jej sojusznikiem, a Polska jako siła polityczna istnieć już nie będzie.

Tak się też stało.

Anglia złamała dane nam słowo, nie dotrzymała nam swoich zobowiązań.

Wiara w „słowo Anglii”, które rzekomo będzie dotrzymane niezależnie od koniunktury politycznej, była wiarą naiwną. (…)

Sojusz z Anglią był sojuszem egzotycznym

Odwołuję się tutaj do swojej teorii o sojuszach egzotycznych.

Jeśli utrata niepodległości przez jakieś państwo pociąga utratę niepodległości innego państwa, to sojusz pomiędzy tymi dwoma państwami jest sojuszem naturalnym, wskazanym.

Litwa traci automatycznie swoją niepodległość, gdy Polska pozbawiona jest niepodległości. Sojusz więc Litwy z Polską jest sojuszem wskazanym, naturalnym. Rozumiał to dobrze Jagiełło, o wiele mniej Smetona i Voldemaras.

Sojusz między Węgrami a Polską jest również sojuszem naturalnym i wskazanym. Niepodległość Węgier wzmacnia niepodległość Polski, niepodległość Polski osłania niepodległość Węgier.

Zilustrujmy teorię o sojuszach egzotycznych przykładem z dziedziny gospodarczej. Ktoś jest kupcem w małym polskim miasteczku, dajmy na to w Słonimiu. Jeśli w tym Słonimiu każdy mu daje kredyt, to nic dziwnego, że uzyska kredyt w bankach warszawskich, a jeśli Warszawa otwiera mu kredyt, to możliwe, że otrzyma kredyt w Londynie lub Paryżu. Oczywiście cały ten przykład obraca się w warunkach przedwojennego świata kapitalistyczno-liberalnego. Ale cóż powiemy o obywatelu Słonimia, któremu nikt w jego miasteczku nie zawierzy 100 zł, a który raptem dyskontuje swe weksle w Londynie czy Jokohamie. Będziemy oczywiście sądzili, że interesy tego gościa są niepodobne do normalnych interesów handlowych, że dyskonta tak odległe nie mogą wypływać z normalnych interesów handlowych i że nie wróżymy im stałości czy solidności.

Kredyty pieniężne, tak jak sojusze polityczne, mają zawsze właściwą proporcję do przedsiębiorstwa, które kredytów żąda, lub państwa, które o sojusz zabiega. Tak samo kredyt zbyt duży dany przedsiębiorstwu zbyt małemu, jak sojusz ofiarowany państwu słabszemu czy odległemu, powinien budzić wątpliwości, czy istotnie jest tym, czym się nazywa, a nie czymś innym.

Sojusz polsko-angielski przez Anglików nam nagle zaofiarowany w początkach roku 1939 był typowym sojuszem egzotycznym. Utrata niepodległości przez Polskę bynajmniej nie pociąga za sobą utraty niepodległości Anglii. Przeciwnie, w XIX wieku nie było państwa polskiego, a dla Anglii były to czasy rozwoju i potęgi. Anglia interesowała się Polską nader rzadko i zawsze jedynie dla celów doraźnych i przemijających. W końcu XVIII wieku Pitt chciał tworzyć koalicję antyrosyjską, do której miały wejść Anglia, Prusy i Polska. Polska zaangażowała się w tę kombinację; tymczasem koncepcje Pitta zostały obalone w Londynie przez posła Katarzyny, Woroncowa, i z całej Pittowskiej kombinacji pozostała tylko wojna polsko-rosyjska, w której Polska została pobita.

W 1878 roku, w czasie wojny rosyjsko-tureckiej, Anglia broniła Turków i nie chciała Rosji dopuścić do Konstantynopola. Gotowa więc była wywołać, subsydiować, popierać pieniędzmi i przesyłką broni powstanie Polski, które odciągnęłoby pewną ilość sił rosyjskich od tureckiego teatru wojny. Dla pertraktacji z rządem angielskim powstał we Lwowie Rząd Narodowy polski z ks. Sapiehą na czele*. Rząd ten jednak miał więcej rozumu od Rydza z Beckiem, żądał gwarancji solidniejszych, nie uzyskał ich i wycofał się z kombinacji.

Sojusze egzotyczne mogą być doskonałym uzupełnieniem systemu bezpieczeństwa danego państwa, nigdy jednak nie mogą mu zastąpić systemu bezpieczeństwa wynikającego bądź z sił własnych, bądź z sojuszów naturalnych. Państwo Kazimierza Jagiellończyka, będące mocarstwem mającym sąsiadów, których siła łączna nie mogła mu sprostać, mogło zawierać sojusz z Persją przeciwko sułtanowi tureckiemu i może by ten sojusz, gdyby Kazimierz nie zlekceważył propozycji szacha, był dla Polski pożyteczny. Ale dla Polski, zagrożonej niebezpieczeństwem rosyjskim, z sojusznikami niewiele wartymi, jak Estonia czy Rumunia, sojusz z Anglią, zwrócony przeciw Niemcom, nie rokował żadnej stałej rękojmi bezpieczeństwa. Należało przewidzieć, że tak prędko przeminie, jak prędko powstał.

Polacy uprawiający propagandę niezgodną z interesami Polski

I
Kto kogo wciągnął w wojnę – Anglia Polskę czy Polska Anglię?

Od rozstrzygnięcia tego pytania dużo zależy Jeśli Anglia Polskę, to Anglia ma obowiązek moralny wyrównać nam straty, które w tej wojnie ponieśliśmy. Jeśli Polska Anglię, to możemy być Anglikom tylko wdzięczni, że nas przez pewien czas bronili.

Jaka jest prawda historyczna?

Oczywiście, że Anglia Polskę. (…)

Polskie przedwojenne złoto zawłaszczone przez City of London i Wall Street?

[10 % przejęli i w większości zdefraudowali głównie żydowscy namiestnicy Sowietów w polskich władzach. Ale co z resztą przekazaną Wielkiej Brytanii?!]

Joe Chal – “Polskie rezerwy złota po 1939 r”

Po napaści Hitlera na Polskę kabza okupacyjnych wojsk faszystowskich była nastawiona na zagarniecie wielkiej ilości złota, ale niemieccy najeźdźcy rozczarowali się bo znaleziono Bank Polski w Warszawie prawie pusty. Kiedy niemieckie wojska zagrażały stolicy, szef personelu banku Polska / Bank Polski / opuścił miasto zabierając ze sobą 64 miliony dolarów wartości polskiej rezerwy złota. Podróż pociągiem i ciężarówkami na południe i południowy wschód poprzez Rumunii, Turcję i Liban.

Polski personel banku wraz z depozytem w końcu przybył do Francji pod koniec października 1939 roku i wszystkim przydzielono etaty pracy w biurze i dokonano zdeponowania złota w banku Francji w Paryżu aby tu nadal prowadzić taka sama działalność finansowa jak w Polsce.

Po inwazji Niemiec na Holandię, Belgię i Luksemburg a potem na Francję, która rozpoczęła się w maju 1940 rząd polski na uchodźstwie poinformował francuski rząd, że zamierza przetransportować swoje rezerwy złota do Kanady i Stanów Zjednoczonych.

Polska nota datowana na 22-go maja, spowodowała ustne porozumienie pomiędzy Bankiem Polskim a Bankiem Francji i zapewniała ona, że francuskiej Admiralicji będzie powierzony konwój złota na francuskim okręcie do Stanów Zjednoczonych. Jednemu z dyrektorów Banku Polskiego Stefanowi Michalskiemu powierzono odpowiedzialność za złoto, gdy zostało ono przeładowane na pokład francuskiego krążownika Victor Schoelcher w porcie Lorient.

Pierwszym portem jaki miał osiągnąć ten konwój była Martynika, ale po rychłym upadku Francji zmieniono w ostatniej chwili decyzję i rezerwy polskie przybyły do francuskiego portu w afrykańskim Dakarze.

Od momentu przybycia do Afryki Michalski był w stałym kontakcie z delegatura rządu polskiego w Londynie i tam oczekiwał na instrukcje bo mógł on skorzystać z usług polskiego statku na kotwicy w Dakarze w celu dalszego transportu złota do Ameryki.

Kiedy ten plan okazał się niepraktyczny gen. Władysław Sikorski, szef polskiego rządu w Londynie, wystąpił do rządu brytyjskiego o pomoc w ratowaniu złota. To była intrygująca i zła propozycja, która przyciągnęła zainteresowanie premiera Churchilla, ale przekazując ją do jednego pracownika Ministerstwa Spraw Zagranicznych do rozpatrzenia w przyszłości miał się zapytać:

„Ale jak my mamy zabezpieczyć polskie …. złoto dla nich? Tak jak proponują? ”

Biorąc pod uwagę stan brytyjskich stosunkach z Francją w następstwie nieudanej próby przejęcia floty francuskiej 4-tego lipcu przez brytyjska marynarkę było oczywistym, że każde podejście do rządu Vichy było niemożliwe. Z drugiej strony Brytyjczykom nie zależało na jakiejkolwiek pomocy więc Michalski podejmuje na własną rękę działania i jakoś udaje się jemu znaleźć kolejny statek dla transportu złota /prawdopodobnie francuski/, którym mógłby popłynąć on z całym depozytem do Martyniki.

Anglicy byli bardzo dobrze poinformowani a Admiralicja brytyjska została przygotowana na wypadek gdyby ten plan próbowano wprowadzić w życie, aby spróbować przechwycić statek i skierować go pod ich eskorta do Kanady.

Sztab marynarki brytyjskiej miał wątpliwości czy bombardowanie Dakaru może przynieść jakieś efekty w tym momencie ale Winston Churchill zdecydował się zezwolić na ten atak.

Operacja miała pseudonim „Menace – Zagrożenie” w której udział wzięły trzy armie sil połączonych angielsko-australijsko-francuskie /Wolne Siły Francuskie gen de Gaulla/.

Jeszcze w dniu 23-go września Generał Charles de Gaulle uczestniczył w misji, która była próba przekonania władz Vichy w Dakarze aby alianci mogli wejść do portu – Misja zakończyła się kompletnym fiaskiem. Mając niewielką czy nawet żadną alternatywę rozpoczęto planowany atak ale siły połączone napotkały tak zaciekły opór ze strony Vichy – jednostki morskiej z Tulonu, że operacja została ostatecznie anulowana 25-tego września i sojusznicy się wycofali.

W międzyczasie, Niemcy odkryli, że polskie złoto nagle pojawiło się ale poza zasięgiem ich działania.

„Natomiast po wycofaniu i nieudanej inwazji na Dakar aliantów rząd Vichy wydał polecenie przetransportowania tego drogiego kruszcu 600 km w głąb lądu do miasta Cayes obawiając się ponownego ataku aliantów aby mogło później wrócić do Francji, gdzie zostało przekazane Niemcom”.

Chce tylko dodać, ze po napaści na Polskę hitlerowcom udało się zrabować rezerwy złota w Banku Gdańskim. W sierpniu 1939 roku Bank Gdańsk miał około 4 miliony dolarów wartość złota.

Według mojej kalkulacji potwierdzonej szacunkami fachowców w dziedzinie bankowości Hitler zrabował Polakom złoto wartości nie mniejszej niż 90 milionów dolarów licząc po kursie $ 34,42 /za 1 uncję -czyli 28,3495231 gram/ w 1939 roku.

————————————————————————

Porwane złoto II RP. Co się stało z polskim złotem? – Forbes.pl

W 1939 r. majątek Banku Polskiego został wywieziony z okupowanego kraju. Na zawsze. Do dziś nie wiadomo, w czyje ręce trafiło 1208 drewnianych skrzynek wypełnionych po brzegi sztabkami i workami monet ze złota.

Mały tankowiec „Eocene”, należący do amerykańskiej kompanii naftowej Socony Vacuum, zawinął do portu w Konstancy 14 września 1939 roku. Kapitan statku, 33-letni Brytyjczyk Robert Brett, został wciągnięty w wir dziwnych wydarzeń, które niespełna rok później opisał w londyńskim „Sunday Dispatch”. Niezwykłą przygodę kapitana gazeta opatrzyła sensacyjnym tytułem: „Porwałem Hitlerowi 21 mln funtów szterlingów”.

Oto jak swoje przeżycia opisywał młody kapitan: „Nigdy nie mogłoby mi nawet przyjść na myśl, że pewnego dnia będę miał w lukach mego statku »Eocene«, tankowca o 4216 tonach wyporności, więcej złota niż jakikolwiek inny statek przedtem i prawdopodobnie – potem”.

Na tankowiec załadowano dorobek II Rzeczypospolitej: 1208 niedużych drewnianych skrzynek. Opasywały je żelazne taśmy. Nie wszystkie miały uchwyty, co utrudniało noszenie. Każda ważyła 60 kilogramów. W środku znajdowały się albo sztaby złota wielkości wydłużonej cegły, albo worki ze złotymi monetami.

– W Banku Polskim były sztaby rozmaitego pochodzenia i rozmaitych prób. Wśród nich także sztaby ze skarbca dawnych Austro-Węgier. Posiadały próbę 1000, a więc złoto zupełnie czyste, bez domieszki – relacjonował w 1966 r. na antenie Radia Wolna Europa (RWE) Władysław Bojarski z eskorty złotego transportu.

Zygmunt Karpiński, który zakładał w 1924 r. Bank Polski, a potem zasiadał w jego zarządzie aż do jego likwidacji, w książce „Losy złota polskiego podczas II wojny światowej” bardzo szczegółowo opisał bankowe zasoby w dniu wybuchu wojny. Polskie złoto było wtedy ogółem warte 463,6 mln zł (ok. 95 ton), czyli około 87 mln ówczesnych dolarów amerykańskich. Złoto wartości nieco ponad 100 mln zł (ok. 20 ton) było zdeponowane za granicą, głównie we Francji, Anglii, Szwajcarii i USA. Większość znajdowała się jednak w Polsce. Złoto wartości 193 mln zł (ok. 38 ton) przechowywano w skarbcu w Warszawie, zaś sztaby warte 170 mln złotych (37 ton) spoczywały w oddziałach w Brześciu, Lublinie, Siedlcach i Zamościu.

Pierwszy transport złota z Warszawy wysłano do Brześcia 4 września 1939 r. autobusami Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych. Z publikacji „Wojenne losy polskiego złota” dr. hab. Janusza Wróbla z łódzkiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej wynika, że tego dnia u premiera Felicjana Sławoja-Składkowskiego zjawiło się trzech pułkowników: Ignacy Matuszewski i Adam Koc oraz były minister handlu Henryk Floyar-Rajchman. Oficerowie odpowiedzialni za nadzór i koordynowanie akcji otrzymali zgodę na wywiezienie z Polski całego bankowego złota.

13 września w Śniatyniu przy granicy z Rumunią zebrano całość złota „w sumie ok. 75 ton kruszcu” – pisze dr Janusz Wróbel. „Z wyjątkiem 3,8 ton złota wartości ponad 22 milionów złotych, które pozostawiono w Dubnie do dyspozycji rządu polskiego” – wylicza historyk IPN.

W nocy z 13 na 14 września złoto załadowano do 9 wagonów towarowych, pociąg przekroczył granicę i ruszył w kierunku Konstancy. Wtedy doszło do pierwszej sytuacji kryzysowej. Na miejscu okazało się, że Niemcy wpadli na trop polskiego złota i chcą je natychmiast przejąć.

Niemiecki ambasador w Bukareszcie Wilhelm Fabricius na spotkaniu z Grigore’em Gafencu, ministrem spraw zagranicznych Rumunii, złożył protest przeciwko łamaniu przez ten kraj neutralności. Niemiec zażądał, by Rumuni potraktowali polskie złoto jak materiał wojenny. Rumuński minister uratował skarb Rzeczypospolitej, udając, że nie ma pojęcia o transporcie, ale obiecał przeprowadzić śledztwo w tej sprawie. W ten sposób dał Polakom czas na zorganizowanie transportu z Konstancy. Wtedy na horyzoncie pojawił się właśnie kpt. Robert Brett. Był przekonany, że czeka go rutynowy załadunek paliwa, tymczasem odwiedził go konsul brytyjski, który poprosił o zabranie kilkudziesięciu ton polskiego złota.

Płynąc do Stambułu i dalej koleją przez Bejrut, a potem znowu drogą morską, złoto dotarło do Tulonu, tym razem na pokładach dwóch szybkich niszczycieli. Na początku października 1939 r. skarb Rzeczypospolitej znalazł się pod kontrolą rządu polskiego. Złoto przewieziono do Nevers nad Loarą w środkowej Francji. Spoczęło w podziemnym skarbcu tamtejszego oddziału Banku Francji.

Sytuacja zaczęła się wymykać spod kontroli, gdy okazało się, że Francuzi przegrywają wojnę. 22 maja 1940 roku polski rząd poprosił Anglików o wyznaczenie statków polskich, które podejmą się misji przewiezienia skarbu banku do Ameryki. Skrzynie wydobyto ze skarbca w Nevers i znowu załadowano do wagonów towarowych.
Reklama

Złoto dotarło do portu Lorient na krążownik „Victor Schölcher” 16 czerwca 1940 roku. Tego dnia rząd francuski zdecydował się na kapitulację. Polskie złoto konwojował już wtedy tylko jeden Polak, dyrektor warszawskiego oddziału Banku Polskiego Stefan Michalski. Był święcie przekonany, że statek płynie do Stanów Zjednoczonych. Szybko okazało się jednak, że okręt przybił do portu w Casablance, a po kilku dniach złoto wyruszyło w dalszą podróż – do Dakaru.

W tym czasie władze polskie przeniosły się do Londynu. W sprawie złota generał Władysław Sikorski interweniował u premiera Winstona Churchilla, który obiecał, że brytyjska marynarka wojenna zatrzyma francuski transport z polskim skarbem. Problem polegał na tym, że nikt nie wiedział, gdzie złoto zaginęło. Dopiero 30 czerwca dotarła do Londynu depesza dyrektora Michalskiego nadana w konsulacie angielskim w Dakarze z informacją, że w porcie tym rozładowano skarb Banku Polskiego. Francuzi, obawiając się ewentualnej próby odzyskania złota przez marynarkę brytyjską, wysłali je w głąb kraju. Skrzynie wywieziono 800 km w głąb afrykańskiego lądu i złożono w budynku administracyjnym przy dworcu kolejowym miasteczka Kayes (obecnie Republika Mali).

Złota nie przejęli Niemcy, znalazło się jednak w rękach rządu Vichy, który współpracował z III Rzeszą i nie chciał się narażać. Polskie państwo de facto straciło skarb.

– Nie widzę możliwości odzyskania złota – irytował się gen. Sikorski podczas rozmowy z płk. Adamem Kocem, odpowiedzialnym za los polskiego skarbu, który osobiście relacjonował to spotkanie we wspomnianej audycji RWE.

Wtedy oficer wpadł na pomysł, żeby w Stanach Zjednoczonych złożyć pozew przeciwko rządowi francuskiemu i doprowadzić do zatrzymania francuskiego złota zdeponowanego w amerykańskich bankach w ramach zabezpieczenia polskich interesów. Stronę polską reprezentowała kancelaria Sullivan & Cromwell. Doprowadziła do tego, że Amerykanie zgodzili się, by dostęp do francuskiego złota został zablokowany w banku federalnym w Nowym Jorku.

Rząd marszałka Pétaina na pozór nie ulegał sądowej presji, ale nie wydał Niemcom polskiego skarbu. Dopiero Francuski Komitet Narodowy gen. Charles’a de Gaulle’a w październiku 1941 roku zawarł z rządem gen. Sikorskiego układ, w którym Francuzi zobowiązywali się do zwrotu kruszcu.

W styczniu 1944 r. polscy urzędnicy bankowi dotarli do Dakaru, a wkrótce do położonej w głębi kraju miejscowości Kayes, gdzie w pilnie strzeżonym budynku administracji kolei przechowywano skarb Banku Polskiego. Wkrótce skrzynie złota przewieziono do fortu w Dakarze, komisyjnie przejęli je Polacy. Po czterech latach złoto wróciło do prawowitych właścicieli. Rząd na uchodźstwie zdecydował, żeby skarb Banku Polskiego podzielić na trzy części i rozlokować w Nowym Jorku, Ottawie i Londynie.

Wydawać by się mogło, że w tym miejscu burzliwe losy złota II RP się kończą, ale tak nie jest. Nie wiadomo bowiem, jak skarb Banku Polskiego został podzielony i co się z nim tak naprawdę stało. Lektor Radia Wolna Europa, które w 1966 roku nadało trzyczęściowe słuchowisko dokumentalne o losach polskiego złota w czasie II wojny światowej „Epopea polskich argonautów”, lakonicznie stwierdził, że ok. 80 ton w sztabach i monetach nie powróciło nigdy do Polski. Według RWE pozostało ono w bankach zachodnich, aby jego równowartość w różnych formach służyła odbudowie zrujnowanego wojną kraju. Natomiast 11 ton złota zatrzymała Wielka Brytania jako pokrycie wydatków łożonych przez nią podczas wojny na cywilne potrzeby polskie.
Reklama

Według dr. Janusza Wróbla z IPN złotem Banku Polskiego „zaopiekowali się” polscy komuniści. Za pomocą różnych operacji przejęli majątek II RP na rzecz Skarbu Państwa, co w końcu doprowadziło do całkowitej likwidacji w 1952 r. Banku Polskiego. Jego funkcję przejął utworzony przez komunistów Narodowy Bank Polski. Rolę głównego dysponenta złotego skarbu odgrywał Hilary Minc, jeden z najbliższych współpracowników Bolesława Bieruta i główny spec od gospodarki. Ale ile wydał i na co dokładnie? Nie wiadomo.

Część dokumentacji przekazania tego skarbu do komunistycznej Polski znajduje się w Archiwum Akt Nowych w Warszawie. Ale jak twierdzi Krzysztof Kopeć, prowadzący portal poświęcony gospodarczej historii Polski, nie jest to „inwentarz kartkowy bez ewidencji’’. Jego zdaniem z tej dokumentacji wynika, że przywłaszczone przez komunistów złoto stanowiło zaledwie ułamek skarbu (ok. 10 proc.) zdeponowanego w Dakarze. Co z resztą? Nie wiadomo.

Nie wiadomo też, co się stało z 20 tonami złota Banku Polskiego, które znajdowało się w depozytach zagranicznych przed wybuchem II wojny światowej. Na co zostały wydane 3,8 ton złota, które pozostawiono w 1939 roku w Dubnie do dyspozycji rządu polskiego? Historia złota Banku Polskiego wciąż pozostaje niedokończona i czeka na gruntowne badania naukowe, oparte na pracach archiwalnych. Nie tylko w Polsce.

————————————————————————

Aktywa II RP | WIERNI POLSCE SUWERENNEJ, znalezione w sieci

I. Wstęp

Wiemy czym skończyła się II RP. Przegraną kampanią wrześniową w 1939 r. i utratą niepodległości. Spierało się w przeszłości i spiera nadal wielu naukowców i publicystów z dużą zajadłością o przyczyny tej narodowej tragedii, o to, kto ponosi za nią odpowiedzialność, chętnie obciążając swoich przeciwników politycznych lub ich ideowych protoplastów winą za te wszystkie nieszczęścia, które nas spotkały po 1939 r.. W kalendarzu oficjalnych świąt dokonano po 1989 r. zmian przywracając święta 3 maja i 11 listopada, wymazując 22 lipca, przenosząc Dzień Wojska Polskiego z 12 października (bitwa pod Lenino) na 15 sierpnia (bitwa warszawska 1920 r.). Ale czy to wszystko co łączy obecną III RP z Polską przed 1939 r.? Czy faktycznie te 20 lat między wojnami nie pozostawiło nam współcześnie żyjącym nic poza symbolami? Jaka była Polska przed 1939 r.? Czy tak jak sądziła komunistyczna propaganda była państwem słabym, biednym, nie odgrywającym większej roli w świecie, czy może dynamicznie rozwijającym się tygrysem, który został zniszczony w wyniku wyroku historii.

Zgodnie z prawem międzynarodowym III RP, jest kontynuatorką PRL-u ze wszystkimi tego konsekwencjami, również finansowymi. W nową rzeczywistość weszliśmy w 1989 r. z kilkudziesięciomiliardowymi długami, zbankrutowaną gospodarką, szalejącą inflacją. Ze spuścizną tą borykamy się do dnia dzisiejszego. Zachowujemy się tak jakby cała historia gospodarcza Polski narodziła się po II wojnie światowej i najdalej do roku 45 sięgały nasze rozliczenia finansowe z innymi krajami i narodami.

Zapominamy o latach wcześniejszych a szczególnie o okresie międzywojennym i latach II wojny światowej, o tym, że również ówczesne pokolenia Polaków miały swoje rozliczenia z innymi krajami i narodami, że bilans tych rozliczeń a nie tylko bilans PRL-u należy uwzględnić w naszych bieżących kalkulacjach. Żyjemy bowiem w czasach, w których widać bardzo wyraźnie, że historia ma również wymiar ekonomiczny i roszczenia narodów względem siebie za doznane krzywdy i zobowiązania historyczne są na porządku dziennym. Sami też bardzo często doświadczamy tego typu roszczeń ze strony innych narodów.

Celem niniejszego opracowania jest próba dokonanie bilansu finansowego II RP. Starałem się w nim przedstawić najważniejsze tezy, które uwiarygodniałyby twierdzenie, iż warto zająć się tym problemem i praca nad nim nie tylko umożliwi nam poznanie i skatalogowanie ewentualnych roszczeń, których możemy spodziewać się w przyszłości od innych, ale przede wszystkim da ogromną wiedzę o naszych aktywach u innych narodów, która to wiedza oprócz wymiaru politycznego, ma również niemały potencjał finansowy. Uważam, że przynajmniej cześć z tych środków jest do odzyskania i do wykorzystania dla dobra Ojczyzny. Aby uzyskać pożądany cel potrzebna jest ogromna praca wielu ludzi archiwistów, prawników, historyków, która powinna przyjąć ramy zorganizowanego przedsięwzięcia np. fundacji celowej, której założenia przedstawię w osobnym opracowaniu.

Dochód Narodowy Brutto II RP na 01.09.1939 r.

Nie dotarłem do żadnego opracowania, które przedstawiałoby rzeczywiste dane statystyczne dotyczące dochodu narodowego Polski lat 1938-9. W publikacjach do których udało mi się dotrzeć znajdowały się informacje z roku 1929 (sprzed wielkiego światowego kryzysu) i najpóźniej z roku 1937. Były więc to dane zubożone o prawie 2 lata intensywnego rozwoju II RP w czasie realizacji planu 4-letniego (1936-9). Zgodnie z tymi danymi dochód narodowy brutto (liczony jako suma dochodów wszystkich podmiotów, uzyskanych z wykorzystania czynników produkcji: ziemia, praca, kapitał, równa całkowitej wartości wytworzonych dóbr i usług) w 1929 r. na 1 mieszkańca Polski wynosił 610 $ i był porównywalny z Hiszpańskim 720 $, Włoskim 810 $, Japońskim 880 $. W roku 1937 z dochodem w wysokości 830 $ prześcignęliśmy Hiszpanię zmniejszając dystans do Włoch (920 $) i Japonii (960$). Ponieważ najwięcej inwestycji COP przypadało na lata 1937-8 wydaje mi się, że dystans pomiędzy Polską a tymi krajami uległ nawet zmniejszeniu. Realistyczne jest więc założenie, że 1939 r. dochód narodowy brutto wynosił 900 $ na 1 mieszkańca Polski. Jeżeli liczbę tą przemnożymy przez liczbę mieszkańców Polski na dzień 1.09.1939 r. (35 mln. mieszkańców) i skorygujemy poprzez wskaźnik aktualizujący (x10 tzn. jeden $ w 1939 r. = 10 $ obecnie – przyjęty np. przy oszacowaniu strat Warszawy w wyniku II wojny światowej) otrzymamy szacunkowy dochód narodowy na dzień 1.09.1939 r. = 945 mld. zł. współczesnych, więcej niż obecny produkt krajowy. Szacunki te przytoczyłem, aby każdy czytelnik mógł sobie uświadomić jak wyglądał potencjał gospodarczy II RP tuż przed wybuchem II wojny światowej i gdzie bylibyśmy obecnie gdyby Polska przez następne 70 lat mogła rozwijać się zgodnie z panującymi trendami gospodarki światowej. Z przytoczonych danych wynika jednoznacznie, iż gospodarczo nie osiągnęliśmy jeszcze stanu sprzed 1.09.1939 r.

Pod koniec lat 30. Polska była porównywana z Hiszpanią, Włochami, Japonią. Jak obliczyli Zbigniew Landau i Jerzy Tomaszewski, autorzy publikacji „Druga Rzeczpospolita. Gospodarka – społeczeństwo – miejsce w świecie”, po wojnie Polskę dzieliła od tamtych krajów przepaść. Niemcom i Związkowi Sowieckiemu zawdzięczamy to, że straciliśmy blisko 50 proc. majątku narodowego. Dla porównania Francja w wyniku działań wojennych straciła 1,5 proc. majątku, a Wielka Brytania – 0,8 proc. Strat poniesionych podczas wojny nie nadrobiliśmy do dziś. Gdy odzyskiwaliśmy niepodległość w 1989 r., różnice gospodarcze między Polską a krajami, z którymi byliśmy porównywani przed 50 laty, były ogromne. Dochód narodowy na Polaka wynosił 1400 dolarów, na Hiszpana – 8,7 tys. dolarów, na Włocha – 14,5 tys. dolarów.

Roszczenia wobec Niemiec

Powołane po wojnie Biuro Odszkodowań Wojennych przy Radzie Ministrów na potrzeby żądań reparacyjnych przygotowało bilans strat materialnych Polski. Kolej straciła 84 proc. majątku, energetyka – 65 proc., poczta i telekomunikacja – 62 proc., szkolnictwo – 60 proc., górnictwo – 42 proc. Spośród 40 tys. fabryk ocalało 10 tys., jednak i w tych zachowanych połowa budynków była zniszczona. Zniszczono też 30 proc. lasów.

Z okupowanej Polski Niemcy wywieźli lub wykorzystali na miejscu na potrzeby wojennej gospodarki ponad 200 mln. ton węgla kamiennego, milion ton soli potasowej, 500 tys. ton rudy żelaza, 100 tys. ton fosforytów. Łączne straty gospodarcze wyniosły ponad 59 mld przedwojennych dolarów. Biorąc pod uwagę fakt, że ówczesny złoty i dolar oparte były na parytecie złota, po przeliczeniu na dzisiejszy kurs Niemcy byłyby nam winne za zniszczenia w gospodarce około 590 mld dolarów, czyli dwa razy więcej niż obecnie wynoszą roczne przychody największych niemieckich koncernów: Volkswagena, Veby, Emteca, Siemensa, Hoechsta i Bayera. Do tego dochodzą straty poniesione przez poszczególnych obywateli. W 1990 r. prof. Alfons Klafkowski, nieżyjący już specjalista prawa międzynarodowego, wyliczył, że z tego tytułu poszkodowanym i ich spadkobiercom (straty wojenne poniosły ponad 13 mln osób (nie tylko osoby zabite)) należałoby się 285 mld dolarów odszkodowań.

Niepoliczalne są straty ludzkie oraz te, które wynikają z zapaści cywilizacyjnej Polski przyłączonej do bloku sowieckiego, co również jest skutkiem wywołanej przez Niemców wojny. Straciliśmy 39 proc. lekarzy, 33 proc. nauczycieli szkół zawodowych, średnich i podstawowych, 30 proc. naukowców i profesorów wyższych uczelni, 28 proc. księży, 26 proc. prawników. Według różnych ekspertyz, Niemcy powinni za to zapłacić od 100 mld dolarów do 300 mld dolarów odszkodowań. Łącznie zadośćuczynienie Polsce za straty wojenne kosztowałoby Niemcy co najmniej bilion dolarów.

Niemcy jako sprawcy dwóch największych kataklizmów wojennych w dziejach świata świetnie opanowali sztukę unikania wypłat reparacyjnych. Po I wojnie światowej z naliczonych przez zwycięskie państwa odszkodowań w wysokości około 30 mld dolarów wynegocjowali spłatę tylko czwartej części. Po II wojnie światowej Niemcom narzucono pierwotnie wypłatę 200 mld dolarów. Ostatecznie jednak na mocy układu poczdamskiego poprzestano na 20 mld dolarów. Połowa tej sumy przypadła Związkowi Sowieckiemu, który ze swojej części zobowiązał się oddać Polsce 15 proc., czyli około 3 mld dolarów.
Oddawanie Polsce jej należności następowało „w naturze” i według sowieckiego przelicznika. Sowieci przekazali nam na przykład tysiąc lokomotyw i około 40 tys. wagonów towarowych, w większości zdezelowanych. Przekazano nam też elementy konstrukcyjne 3000 zakładów przemysłowych na ziemiach zachodnich, które najpierw Sowieci wywieźli za swoją granicę, tam przemienili w „dar narodu radzieckiego” i z powrotem wysłali do Polski.

Roszczenia wobec Rosji spadkobiercy ZSRR.

Równie koszmarnie wygląda sprawa roszczeń w stosunku do Rosji. Obejmuje ona zagrabione w skutek działań zbrojnych na terytorium II Rzeczypospolitej: wyposażenie fabryk, infrastruktury gospodarczej, dobra kultury. Obejmuje także roszczenia obywateli II RP za niewolniczą pracę w ZSRR, wywłaszczenia i przesiedlenia (np. problem mienia zabużańskiego). W kazamatach sowieckich straciło też życie od 600.000 do 1.500.000 (dane mało precyzyjne) obywateli II Rzeczypospolitej. Generalnie nie natrafiłem na żadne w pełni wiarygodne opracowanie naukowe, które starałoby się oszacować przybliżoną kwotę ewentualnych roszczeń w stosunku do Rosji jako prawnej spadkobierczyni ZSRR. Ogólnie przyjmuje się szacunkową kwotę od 100 do 300 mld $.

Generalnie jest to jedno z tych zagadnień dotyczących historii polsko-rosyjskiej, które oczekuje na pełne i kompleksowe opracowanie. Utrudnieniem jest tu bardzo niechętne podejście władz rosyjskich do rozwiązania tego problemu a nawet umożliwienia dostępu do odpowiednich archiwów sowieckich.

Majątek pozostały po II RP

Majątek pozostały po II RP obejmuje wiele składników, które wymieniłem w rozdziale II w punktach od a do f. Podstawowa i najbardziej złożona część pracy związanej z dokumentacją tego majątku polega na dotarciu do określonych dokumentów, które dawałyby tytuł prawny do dysponowania tym majątkiem. Wiąże się to z jednej strony z mozolnym i kosztownym śledzeniem archiwów polskich i zagranicznych w celu nie tylko dotarcia do pożądanych dokumentów, ale również z prawną ich obróbką i weryfikacją możliwości wykorzystania. Jest to więc przedsięwzięcie, w które musi być zaangażowana duża grupa ludzi: historyków, archiwistów, prawników dysponujących pokaźnymi środkami finansowymi.

Śledząc przez kilka lat te zagadnienia udało mi się dotrzeć do wielu spraw szczegółowych dotyczących niezgodnych z prawem przejęć np. gruntów i budynków będących przed II wojną światową w gestii Ministerstwa Spraw Zagranicznych i innych agend rządowych II RP przez państwa obce tytułem bliżej nie sprecyzowanych zobowiązań. Takie sprawy dotyczą pozostawionego majątku II RP np. w Rosji, w Niemczech, w Austrii, w krajach Ameryki Południowej, w Japonii. Podobnie sprawa ma się jeśli chodzi o organizacje około rządowe i społeczne takie jak np. Kasy Stefczyka (SKOK-i), Liga Morska i Kolonialna, Zjednoczenie Zawodowe Polskie w Niemczech, Związek Młodzieży z Dalekiego Wschodu. Wszystkie te organizacje dysponowały bowiem infrastrukturą zagraniczną i były w większym lub mniejszym stopniu dotowane ze środków budżetowych II RP.

Wśród zagadnień dotyczących aktywów II RP – majątek pozostały po II RP (pkt II a-b) bliżej chciałbym przedstawić następujące organizacje i fundusze:

1) Liga Morska i Kolonialna

Polska organizacja społeczna zasilana również z pieniędzy budżetowych, powstała w 1930 r. w wyniku przekształcenia Ligi Morskiej i Rzecznej. Jej pracami kierował do 1939 r. generał Mariusz Zaruski. Stawiała sobie ona za cel propagowanie zagadnień morskich wśród społeczeństwa II Rzeczypospolitej. Działała na rzecz rozbudowy floty morskiej i rzecznej. Postulowała polską ekspansję kolonialną w Afryce (np. uzyskanie Madagaskaru od Francji i oderwanie Mozambiku od Portugalii). W 1934 r. wykupiła część brazylijskiego stanu Parana, gdzie założyła osiedle polskich kolonistów Morska Wola. W tym też roku podpisała umowę z Liberią o kolonizacji jej terytorium. W latach 30. XX w. prowadziła zbiórkę pieniędzy na Fundusz Obrony Morskiej czego rezultatem m. in. było zbudowanie okrętu podwodnego „Orzeł”. Wydawała miesięcznik „Morze” i kwartalnik „Sprawy Morskie i Kolonialne”. W 1939 r. liczyła ponad 1 mln członków. Liga Morska i Kolonialna zaprzestała działalności w 1939.

Śledząc zagadnienia związane z Ligą Morską i Kolonialną natrafiłem między innymi na wydanie kwartalnika „Sprawy Morskie i Kolonialne” z 1937 r. gdzie przedstawione zostały zasoby finansowe organizacji na koniec września 1937 r. wraz z procentem członków w stosunku do ludności poszczególnych województw, średnią składką miesięczną, i zgromadzonym kapitałem. Kwoty tam przedstawione zamieszczam w tabeli poniżej.

Stołeczny 11,77% 7,92 zł 42 300 000 zł
Warszawski 1,84% 6,01 zł 117 300 000 zł
Lubelski 3,49% 5,74 zł 9 700 000 zł
Łódzki 2,38% 5,26 zł 18 900 000 zł
Wileński 1,67% 5,23 zł 8 000 000 zł
Śląski 10,93% 5,18 zł 152 300 000 zł
Białostocki 2,65% 3,88 zł 5 200 000 zł
Poleski 8,47% 3,65 zł 2 300 000 zł
Poznański 2,52% 3,62 zł 93 100 000 zł
Wołyński 9,85% 3,57 zł 4 900 000 zł
Radomsko-Kielecki 4,23% 3,53 zł 17 900 000 zł
Pomorski 3,68% 3,35 zł 65 100 000 zł
Nowogrodzki 2,70% 3,05 zł 2 200 000 zł
Jarosławski 5,73% 2,72 zł 74 000 000 zł
Stanisławowski 5,26% 2,61 zł 10 400 000 zł
Krakowski 3,61% 2,51 zł 118 000 000 zł
Lwowski 1,83% 2,01 zł 74 000 000 zł
Tarnopolski 3,20% 1,78 zł 6 300 000 zł

Zamieszczone tam też było rozliczenie z wpłat na Fundusz Ligi za miesiąc wrzesień 1937 roku.

Stołeczny – 777 119,45 zł
Śląski (Zagł. Węglowe) – 734 064,70 zł
Lubelski – 360 752,74 zł
Radomsko-Kielecki – 354 212,50 zł
Łódzki – 268 026,85 zł
Warszawski (Woj.) – 240 008,05 zł
Pomorski – 204 638,13 zł
Poznański – 193 290,98 zł
Krakowski – 189 625,95 zł
Wołyński – 121 973,17 zł
Białostocki – 86 859,89 zł
Jarosławski (delegatura Lwowskiego) – 86 360,93 zł
Wileński – 66 443,24 zł
Lwowski – 66 304,76 zł
Poleski – 50 743,61 zł
Stanisławowski – 45 600,19 zł
Nowogrodzki – 45 581,70 zł
Tarnopolski – 44 971,88 zł
Zagranica – 27 969,19 zł

Już z samych tych liczb wyłania się obraz potężnej organizacji, dysponującej wielkimi środkami finansowymi, dziś niemal całkowicie zapomnianej. Jeśli chodzi o finanse Ligi to bliżej udało mi się dotrzeć do opracowań dotyczących zakupu w 1933 r w Paranie na cele osadnicze 2 mln hektarów ziemi, i budowy linii kolejowej Riozinho-Guarapuava (też w Paranie) o długości 138 km, która połączyłaby polskie osiedla. Stanowy rząd Parany zaakceptował te propozycję z wielką ochotą ponieważ Liga wiarygodnie przedstawiła źródła finansowania inwestycji. Z budowy linii kolejowej wprawdzie nic nie wyszło, a umowa z rządem Parany podpisana w czerwcu 1934 r. opiewała tylko na 7 tys. ha ziemi. Taki był efekt interwencji rządu Brazylii, który obawiał się utraty kontroli nad przekazanymi Polsce terenami. Powstającą tam osadę nazwano „Morska Wola”, a jej terytorium powiększyło się o dokupione 2 tys. ha. Liga kupiła też drugi teren, również w Paranie, pod kolejną osadę o nazwie „Orlicz-Dreszer”, około 21 tys. ha. (gen. dyw. Gustaw Orlicz-Dreszer był od 1930 r. prezesem LMiK, aż do swojej tragicznej śmierci w katastrofie samolotowej, gdy zginął w Bałtyku w pobliżu mola w Orłowie-Gdyni w 1936 r.). Na obszarach tych miały powstać nie tylko gospodarstwa rolne, lecz i cała obsługująca je infrastruktura: osady o charakterze miejskim, ze sklepami, magazynami, bankami, „Morska Wola” została podzielona na część miejską i wiejską. Część wiejska to było 286 działek po 25 ha każda, część miejska to 62 działki 100 x 60 metrów każda. W sierpniu 1935 r. ruszyli z Polski do „Morskiej Woli” pierwsi emigranci, w końcu 1936 r. mieszkało tam już 75 polskich rodzin, czyli około 350 osób wywodzących się częściowo ze starej, przesiedlonej tu emigracji, bądź z nowej. Zakładano, że od 1937 r. rozpocznie się kolonizacja obszaru „Orlicz-Dreszer”.

Warto dodać, że niezależnie od Ligi działało powstałe w 1928 r. Polskie Towarzystwo Kolonizacyjne, które miało w swojej dyspozycji 50 tys. ha ziemi w stanie Parana i 170 tys. w stanie Espirito Santo. Liga, przypomnijmy, nabyła łącznie tylko 30 tys. ha, ale od momentu jej pojawienia się w Brazylii, Polskie Towarzystwo Kolonialne współpracowało z nią. Niezależnie od tego, że akcja Ligi w Brazylii o mało co nie doprowadziła do wybuchu wojny polsko-brazylijskiej to w bankach w Ameryce Południowej zgromadzono ponad 150 milionów $ celem realizacji tego przedsięwzięcia. W tej sprawie kilkakrotnie podróżował do Ameryki Południowej gen. bryg. w stanie spoczynku Stefan Strzemieński, jako przedstawiciel Zarządu Głównego LMiK.

W innych opracowaniach dotyczących Ligi do których dotarłem brak jakichkolwiek odpowiedzi na pytanie co stało się ze środkami finansowymi Ligi po wybuchu II wojny światowej. Uzyskałem tylko wiedzę, iż po zakończeniu II wojny światowej komuniści próbowali reaktywować Ligę w celu przejęcia jej majątku i kapitału zgromadzonego w bankach. Jaki był efekt tej akcji? Nie wiem ale podejrzewam, że żaden.

2) Fundusz Obrony Morskiej

Utworzony w styczniu 1933 specjalny fundusz na rozbudowę polskiej Marynarki Wojennej prowadzący zbiórkę pieniędzy wśród społeczeństwa w kraju i za granicą. W okresie od lutego 1934 do października 1937 zebrano ok. 8 mln zł., które przeznaczono na zakup okrętu podwodnego „Orzeł”. Do września 1939 zebrano ok. 3,5 mln zł. z przeznaczeniem na budowę ścigaczy morskich. Brak opracowań dotyczących losów tego funduszu po wybuchu II wojny światowej i w latach następnych.

3) Fundusz Obrony Narodowej – FON

Utworzony na mocy dekretu Prezydenta RP z 9 kwietnia 1936 w celu uzyskania dodatkowych środków na dozbrojenie armii i wojskowy program inwestycyjny. Gromadził środki pochodzące ze sprzedaży nieruchomości i ruchomości stanowiących własność państwa, a pozostających pod zarządem wojska, dotacji skarbu państwa, pożyczki uzyskanej przez rząd we Francji oraz darów i zapisów osób prywatnych i instytucji. Łącznie na FON zgromadzono ponad 3 mld złotych, z czego wartość wpłat i darowizn od ludności wyniosła do maja 1939 około 80 mln złotych. Środki gotówkowe zużyto na dozbrajanie armii, dary rzeczowe w złocie i srebrze wywieziono 1939 za granicę. W czasie II wojny światowej zbiórkę na FON kontynuowano głównie wśród Polonii amerykańskiej i kanadyjskiej. 1945 minister obrony narodowej rządu na emigracji przeznaczył środki FON na pomoc dla byłych żołnierzy Armii Krajowej i pozostałych po nich rodzin.

Administracją Funduszu kierowało bezpośrednio Biuro Budżetowe Ministerstwa Spraw Wojskowych, na którego czele stał płk Michał Grossek. Ofiary składane na FON umieszczane były w różnych miejscach, zależnie od ich charakteru. I tak gotówkę i papiery wartościowe lokowano na rachunkach w bankach nie tylko w kraju ale i poza jego granicami, przedmioty wartościowe składano jako depozyty w skrytkach PKO oraz w magazynach Ministerstwa Spraw Wojskowych. W myśl dalszych przepisów minister skarbu upoważniony został do zaciągania kredytów gotówkowych i towarowych w kraju i za granicą oraz przeznaczania ich w formie dotacji na FON. Tworzyło to jakby dwa odrębne piony całego przedsięwzięcia. Jednym z nich były dotacje z budżetu i pożyczki zagraniczne, a drugim dary społeczeństwa. Pierwsza dotacja w wysokości 20 milionów zł. została przyznana w marcu 1937, a roczne dotacje przekraczały 300 milionów zł (tylko bezpośrednie wpłaty na FON). Były też dotacje celowe. W skład tego pierwszego pionu wliczano także pomoc materiałową i finansową udzielaną Polsce przez sojuszników. Przedstawiała się ona następująco:

– od Francji otrzymała Polska w roku 1936 pożyczkę (w Rambouillet) 2.250 milionów fr.fr., z której zrealizowano tylko 250 milionów na rozbudowę przemysłu i 130 milionów na zakup sprzętu i surowców, oraz drugą (w 1939) – w wysokości 430 milionów fr.fr. – na poczet, której otrzymano tylko sprzęt na jeden baon czołgów lekkich R.35;

– Wielka Brytania przyznała Polsce pożyczkę materiałową w wysokości 8 milionów funtów szterlingów, z której do chwili wybuchu wojny nic nie dostarczyła. Pożyczki gotówkowej, mimo usilnych starań polskich, Wielka Brytania nie przyznała.

Jednak precedensem na skalę światową była druga część FON-u – dobrowolne ofiary społeczeństwa na dozbrojenie armii. Społeczeństwo to, na apel władz zareagowało spontanicznie i w niespodziewanie wielkiej skali. Imponująca ofiarność przekroczyła wszelkie wyobrażalne granice. Ludzie zaczęli oddawać dla armii najcenniejsze przedmioty osobiste, drogie rodzinne pamiątki, precjoza i dzieła sztuki o wielkiej wartości. Oddawano nawet obrączki ślubne, dostając w zamian żelazne. Pisał o tym W. Wielowiejski: „Obrączki złote zamieniamy na żelazne, jak przed laty postąpili nasi koledzy legioniści” i proponował, aby obrączki żelazne ze stosownym napisem wręczać ofiarodawcom obrączek złotych („Polska Zbrojna” nr 99 z 9.IV.1939).

W marcu 1939 weszła w życie nowa ustawa o wydatkach inwestycyjnych (od 1.IV.1939 do 31.III.1942), przewidująca na FON 2.200 mln. zł. Porządkowała ona prowadzone dotychczas działania i stwarzała nowe możliwości rozszerzenia akcji dozbrajania wojska na dalsze dziedziny gospodarki. Ze środków tych postawiono do lipca 1939 r. do dyspozycji funduszu FON kwotę blisko 1.000 mln zł., która pochodziła z budżetu państwa. Tylko niewielką część tej kwoty zdążono wydatkować do września 1939 r.

Jednocześnie, pozytywne wyniki zbiórki na FON, skłoniły władze do wystąpienia z nową inicjatywą. W końcu marca 1939, wkrótce po wkroczeniu wojsk niemieckich do Pragi, prezydent RP I. Mościcki, marszałek E. Rydz-Śmigły, prymas A. Hlond, marszałkowie Izb, członkowie rządu, prezydent Warszawy S. Starzyński oraz przedstawiciele wszystkich ugrupowań politycznych – z Obozu Zjednoczenia Narodowego: gen. S. Skwarczyński i płk Z. Wenda; ze Stronnictwa Narodowego: Z. Berezowski i T. Bielecki, ze Stronnictwa Ludowego: St. Mikołajczyk i M. Rataj, z PPS: T. Arciszewski, M. Niedziałkowski, K. Pużak – zwrócili się do społeczeństwa o pożyczkę wewnętrzną na „rozbudowę lotnictwa”. Apel ten spotkał się z głębokim oddźwiękiem w całym kraju. Równocześnie powtarzały się inicjatywy samorzutne zbiórek pieniężnych dla jednostek liniowych, tłumnych zgromadzeń i podniosłych manifestacji pod hasłem podporządkowania wszystkich spraw zasadom obronności zorganizowania całego społeczeństwa do obrony Ojczyzny. Na wiecach i spotkaniach ślubowano rzetelne wypełnianie obowiązków narodowych i obywatelskich, zapewnienia wojsku nie tylko „niezłomnego zaplecza”, ale i „niezawodnego źródła pomocy czynnej najofiarniejszej”. Nastroje patriotyczne udzielały się i mniejszościom narodowym. Powstawała w ten sposób wewnętrzna spójność już nie tylko narodu, ale i państwa polskiego. U Żydów, dla których Hitler był niebezpieczeństwem śmiertelnym, instynkt samozachowawczy działał jako dodatkowa siła napędowa dla ich poczucia obowiązków obywatelskich. Postawa Białorusinów była co najmniej całkowicie lojalna, ujawniały się bowiem liczne przypadki przewagi więzów wspólnoty państwowej nad poczuciem odrębności narodowościowej. Nawet wśród Ukraińców wyraźnie przeważały głosy za koniecznością lojalnego stosunku do państwa polskiego i czynnego poparcia dla polskiego wysiłku obronnego. Już 28.VI.1939 gen. L. Berbecki, jako komisarz Pożyczki Lotniczej stwierdził, że zgłoszone subskrypcje składają się na 404 miliony złotych (Pobóg-Malinowski, III). Była to suma imponująca, jak na warunki, w jakich została uzyskana. Należy przy tym zaznaczyć, że sukces PL możliwy był m.in. dlatego, iż całą akcję oparto na istniejącej od 1923 masowej organizacji: LIGA OBRONY POWIETRZNEJ I PRZECIWGAZOWEJ (LOPP), która posiadała własny fundusz na dozbrojenie lotnictwa, zwany „złotym”, gdyż prawdopodobnie zdołała zgromadzić także zasoby w złocie. Od 1929 na czele LOPP stał gen. L. Berbecki, któremu powierzono również kierownictwo PL. Nie znalazłem żadnego opracowania, które przybliżałoby los tych środków po 1.09.1939 r. Podejrzewam, iż tak jak w przypadku pozostałych środków finansowych FON zostały przelane jeszcze przed wybuchem wojny na konta w krajach neutralnych.

Trudno jest dziś dokładnie ustalić wysokość całego Funduszu na 1.IX.1939. Nie odnaleziono bowiem dokumentów zawierających dane o stanie darów rzeczowych na dzień wybuchu wojny, ani FOM-u, ani FON-u, ani LOPP-PL. Ale tak naprawdę nikt ich nie szukał. Publicyści podający wielkość całego Funduszu popełniają zasadniczy błąd, ograniczając się wyłącznie do określenia hipotetycznej wysokości tylko jednego jego pionu, to jest darów społeczeństwa na FON. Określają go na 50.000.000 zł. (Encyklopedia II Rzeczpospolitej, Encyklopedie PWN – 37,5 mln.). Pomija się w tych rozważaniach całkowicie pion wielkich dotacji budżetowych, pożyczek, itp.!!!!!!!!

Stwarza to fałszywy obraz tego funduszu i środków którymi dysponował w 1939 r. Dotarłem do szacunków, z których wynika, że do września 1939 r. łącznie z FON, na dozbrojenie armii wydano około 1.300.000.000 zł wliczając w to pożyczkę francuską i brytyjską. Stanowiło to około połowy szacunkowych środków, które w tym czasie zostały przekazane na FON. Nie natrafiłem na żadne opracowanie, z którego wynikałyby losy tych środków finansowych po 1.09.1939 r.

Wszystkie opracowania do których udało mi się dotrzeć dotyczyły tylko i wyłącznie późniejszych losów rzeczowego składnika majątku FON, obejmującego głównie zgromadzone od obywateli złote i srebrne przedmioty, gotówka i papiery wartościowe. Historia ich wojennych i powojennych losów jest w miarę szczegółowo opisana, chociaż i tu pojawia się wiele znaków zapytania.

Co stało się z tzw. ,,złotym i srebrnym’’ FON-em?

5.IX.1939 rozpoczęła się szybka ewakuacja majątku FON-u z Warszawy. Po wielu przygodach, unikaniu bombardowań i lawirowaniu między wojskami niemieckimi i sowieckimi, 26.IX. samochody z FON-em dotarły do ambasady polskiej w Bukareszcie. Były to 83 skrzynie i paczki, 28 worków i dwie skrzynki z aktami. 27.IX. odbyło się zebranie wyższych urzędników państwowych i FON-u pod przewodnictwem b. premiera J. Jędrzejewicza, na którym postanowiono, że złoto, gotówka, czeki i papiery wartościowe wysłane zostaną do Paryża i przekazane rządowi RP. Srebro miano spieniężyć, a uzyskane sumy przekazać władzom. Złote przedmioty pakowano do specjalnie na ten cel zakupionych skrzynek, opatrzono je ołowianymi plombami FON-u, pieczęciami ambasady polskiej w Bukareszcie i nalepkami informującymi o zawartości i wadze. Pod koniec IX.1939 złoto, waluty i czeki FON-u znalazły się w posiadaniu rządu RP w Paryżu. Później do Francji docierały przesyłki różnymi drogami przesyłki FON-u ewakuowane z ośrodków poza Warszawą. Wiele z nich odbywało podróż wraz z transportami złota Banku Polskiego.

Po upadku Francji, skarb FON-u znalazł się w Wielkiej Brytanii, a 21.X.1941 premier W. Sikorski powołał wspólną Administrację FON-u i Darów, która zarządzała majątkiem jaki dotarł z kraju lub ofiarowanym za granicą w czasie wojny. Prawdopodobnie srebro i złoto nie podlegały tej administracji. 210 kg złota z głównego transportu zawarte w 9 skrzyniach trafiło do Sudanu w Afryce, gdzie przetrwało wojnę i dopiero pod koniec 1944 dotarło do londyńskiego hotelu Rubens, gdzie mieściła się kwatera dowództwa Polskich Sił Zbrojnych. Inne były losy srebra, którego 61 skrzynek (2408 kg kruszcu zapakowanymi w Bukareszcie) przewiezione zostało rumuńskim statkiem i w II.1940 konsul generalny RP w Marsylii J. Rozwadowski złożył je w skarbcu oddziału Banku Francji. W 1943 srebro to przeniesione zostało do Castres, a po wojnie do Tuluzy. W VI.1945 minister obrony narodowej gen. Marian Kukiel przeznaczył je na pomoc dla ofiar wojny za pośrednictwem „Caritasu”. Nie zostało to jednak zrealizowane, a w 1975 srebrem we Francji zainteresowały się władze PRL. E. Gierek wykorzystując prywatne znajomości z V. Giscardem d’Estaing uzyskał zgodę na zwrot polskiego depozytu. 30.XII.1976 wróciło do Polski 2408 kg srebra FON. W 1977 premier J. Jaroszewicz powołał zespół, który miał się zająć selekcją i zagospodarowaniem skarbu. Na wniosek Zarządu Muzeów i Ochrony Zabytków, Ministerstwo Kultury i Sztuki zorganizowało całą serię wystaw zarówno stałych, jak i okresowych, a nawet objazdowych. Brały w tym udział muzea w całym kraju. 1.IX.1977 minister kultury i sztuki przekazał całość sreber Muzeum Narodowemu w Poznaniu w celu inwentaryzacji i konserwacji. Zarejestrowano 18 tysięcy wyrobów, z czego 1840 najbardziej wartościowych włączono do zbiorów poznańskiego Muzeum Narodowego. Resztę sreber FON przejął Zamek Królewski w Warszawie. Wśród nich znalazły się zaledwie 3 eksponaty pochodzące ze złotego FON-u. To było wszystko, co ocalało ze złotych darów społeczeństwa.

Złoto, które w XII.1944 dotarło z Afryki do Londynu, 22.V.1945 przekazane zostało VI Oddziałowi (Specjalnemu), kierowanemu przez gen. Stanisława Tatara. W imieniu Oddziału złoto przejęli pułkownicy Marian Utnik, Stanisław Nowicki oraz Ignacy Chwiałkowski. 9.IX.1945 dwa i pół kg wyselekcjonowanych numizmatów i przedmiotów o wartości zabytkowej przekazano do Archiwum i Muzeum PSZ w Gask w Szkocji. W międzyczasie utworzył się „Komitet Trzech” składający się z gen. Tatara, płk. Utnika i płk. Nowickiego, który postanowił przekazać w tajemnicy i wbrew władzom emigracyjnym zasoby złote FON – władzom komunistycznym w kraju. Gen. Tatar najpierw postanowił przekazać część posiadanych zasobów. Za radą Jerzego Putramenta z ambasady w Paryżu, Tatar przekazał konsulowi PRL w Luksemburgu 100 tys. dolarów i około setki złotych dwudziestodolarówek. Pieniądze te zniknęły wraz z konsulem Sobolewskim (adiutantem Berlinga). Konsula odnaleziono, pieniędzy nie. Mimo tego, 19.VI.1947 Komitet Trzech przekazał złoty FON attaché wojskowemu PRL w Londynie Maksymilianowi Chojeckiemu oraz pracownikowi attachatu Leonowi Szwajcerowi. Istnieją dwie wersje wysokości przekazanych darów; Tatar, Chojecki i W. Jachniak utrzymują, że złota było 350 kg oraz 2,5 miliona dolarów z tzw. Funduszu Drawa, czyli z dotacji wojennej dla AK od prezydenta D. Roosevelta. Władze komunistyczne twierdzą, że otrzymały 208 kg złotego FON-u oraz 30 tys. dolarów w złocie. Dziesięć metalowych kaset przywiezionych zostało z Londynu na Okręcie w dwu rzutach (3 i 13.VII.1947). Dokonali tego specjalni kurierzy płk Leon Szwajcer i Pola Landau-Leder. Złoto FON-u po przylocie do Warszawy złożone zostało w gabinecie szefa II Oddziału gen. Wacława Komara. Dopiero 8.III.1948 v-ce minister obrony narodowej Marian Spychalski polecił przekazanie złota do NBP. Powołana specjalna komisja ze Stanisławem Adamskim na czele przyjęła 208 kg złota. Komisja odbioru nie otrzymała jednak do konfrontacji protokołów londyńskich. Dokonała tylko „tymczasowego” przyjęcia na podstawie chorągiewek dołączonych do woreczków. Przeliczono tylko jedną kasetę. Resztę zważono brutto.

7.IV.1949 Sejm podjął uchwałę o likwidacji Funduszu Obrony Narodowej jako instytucji. Osoby, które przygotowywały projekt ustawy pod obrady Sejmu i posłowie, którzy głosowali, nie mieli pojęcia, że w skarbcu NBP leżą depozyty FON-u. Natomiast ci, którzy tę ustawę podpisywali, doskonale zdawali sobie sprawę z istniejącej sytuacji. Byli to: B. Bierut, J. Cyrankiewicz, M. Rola-Żymirski i K. Dąbrowski.

Depozyty bankowe FON-u przeleżały w NBP podejrzanie długo, zanim przystąpiono do ich zagospodarowania. W okresie I-VIII.1951 komisja segregacyjna oddzieliła złote monety o wadze 27 kg oraz 122,5 kilogramów przedmiotów uznanych za złoty złom, który przetopiono na sztaby ale lżejsze p 4,1 kg. Sztaby te zakupił skarbiec emisyjny NBP. W depozycie pozostało jeszcze ok. 23% zasobów FON-u, czyli 11,8 kg wyrobów jubilerskich, 1,2 kg kamieni szlachetnych i inna drobnica. Typową manipulacją skarbami FON-u była sprawa złotych zegarków. Było ich ponad 1400. Z tego ok. 50 „gdzieś się zawieruszyło”; z 1357 w 1951 wyjęto metalowe mechanizmy, a złote koperty przetopiono.

Jest rzeczą powszechnie wiadomą, że wyroby jubilerskie mają bez porównania większą wartość niż złoto w sztabkach, dlaczego więc wyroby przetapiano na sztabki? Po drugie, władze komunistyczne twierdzą, że z mechanizmów się „drobiazgowo rozliczono” przekazując je do szkolenia w inwalidzkich zakładach zegarmistrzowskich. Kto o zdrowych zmysłach przekazuje wysokiej jakości mechanizmy do szkolenia zegarmistrzów? Ile z nich pochodziło rzeczywiście ze złotych zegarków, a ile podłożonych zostało atrap zamiast mechanizmów ze złotych zegarków? Likwidacja depozytu w 1951 r. polegała na przekazaniu skarbów FON-u przedsiębiorstwom i instytucjom państwowym, nieodpłatnie również radom narodowym (!). Z depozytów skarbu państwa przekazano również niektóre przedmioty na „podarki dla kancelarii prezydenta i Urzędu Rady Ministrów”. I tu również było ogromne pole do kradzieży i nadużyć. Inną formą defraudacji mienia FON-u były „zakupy” bankowe. Skarbiec emisyjny płacił za gram czystego złota 4,5 złotego, natomiast w obrocie między skarbem państwa a przedsiębiorstwami wyceniane było po 196 złotych za gram. Tego rodzaju manipulacji było całe mnóstwo i jak twierdzą specjaliści od spraw finansowych „ilość się zgadzała tylko jakość była inna”.

W latach 1951-1952 Najwyższa Izba Kontroli kierowana przez gen. Franciszka Jóźwiaka dokonała kontroli depozytów bankowych NBP i wytknęła ministrom skarbu i obrony zbyt długie przechowywanie depozytów FON-u. Gen. Jóźwiak doszedł do wniosku, że wyniki kontroli kwalifikują się do prokuratora. Napisał do Bieruta o nadużyciach, malwersacjach i braku wyraźnych regulacji prawnych. Ministrem skarbu był wówczas Konstanty Dąbrowski. Sprawa ucichła gdzieś po drodze, a materiały nie dotarły do prokuratora.

W roku 1956 inspektorzy płk Jan Barański i płk Karol Maj badali dokumenty pozostawione przez Bieruta. Dokumenty te nie były zszyte, nie uporządkowane, nie opracowane. Wśród nich, w teczkach I, IV, VIII powinny znajdować się materiały o FON-ie. Nie ma tam jednak śladu po nich. Inspektorzy natomiast stwierdzili, co następuje:

„Rewindykacja dóbr narodowych, zwłaszcza złota, nie mogła nie znajdować się w sferze zainteresowań członków Biura Politycznego i Sekretariatu KC PPR – PZPR, zwłaszcza ze względów finansowo-ekonomicznych jak i moralno-politycznych. Takie osoby jak, I sekretarz i prezydent Bolesław Bierut oraz czołowi jego doradcy – kreatorzy życia partii i państwa, nie mogły nie stykać się z badaną problematyką. Należeli do nich w pierwszym rzędzie: Jakub Berman, Roman Zambrowski, Hilary Minc, Edward Ochab, Franciszek Mazur, Eugeniusz Szyr, jego zastępca Szymon Zachariasz, Julian Kole – wiceminister finansów… Trudno zatem wytłumaczyć brak jakichkolwiek śladów dotyczących FON-u w „urzędowej” spuściźnie archiwalnej wymienionych osób”. Według opinii pracowników archiwum, dokumenty dotyczące FON-u mogły być wyselekcjonowane podczas porządkowania teczek. Opinię te potwierdza fakt zorganizowanej czystki w aktach czołowych władz partyjnych, podjętej już po XX Zjeździe KPZR. W protokole z posiedzenia Biura Politycznego (teczka 58/56) jest ewidentny zapis, że 15 i 17 maja 1956 Biuro Polityczne pod przewodnictwem Edwarda Ochaba podjęło działania zmierzające do usunięcia dokumentów obciążających członków KC PZPR. (…)Rzeczywiście, wyłania się z nich na przykład obraz skandalicznego stanu i poziomu organizacji archiwów. To była główna trudność w odzyskaniu dokumentów źródłowych niezbędnych do odtworzenia lasów FON-u w kraju po wojnie. W skontrolowanych jednostkach zniszczono – wbrew przepisom – znaczną część dokumentacji o znaczeniu historycznym, w tym związanej z FON-em. Dotyczy to w szczególności Ministerstwa Finansów, gdzie zniszczono lub zagubiono wszystkie dokumenty źródłowe o gospodarowaniu FON-em w kraju po wojnie, między innymi akta centralnej księgowości z lat 1945-1956″.

(H. Naskowicz-Bieronipwa: „Kto ukradł złoty FON?”.)

W 1956 resztki depozytu FON-u ostatecznie zlikwidowano. Część kupił NBP, część przekazano do sprzedaży w Desie lub Jubilerze, 19 przedmiotów oddano do muzeum. Rzecz jednak w tym, że nie zaznaczono nawet w zapisach bankowych, jakie do muzea przejęły te żałosne resztki FON-u. Ani w Desie, ani w Jubilerze nie ma śladów w dokumentacji o przyjęciu do sprzedaży resztek darów. Złodzieje potrafili dokładnie pozacierać ślady.

Na koniec warto wspomnieć, jak tragicznym był los tych, którzy przekazali złoto FON do kraju. Po pewnym czasie wszyscy zostali podstępnie aresztowani pod zarzutem szpiegostwa, działania na rzecz imperialistów i próby obalenia ustroju siłą. Pozbawieni wolności i ochrony prawnej, nieludzko maltretowani, stanęli przed komunistycznym sądem w tzw. procesie Tatara. Otrzymali drakońskie wyroki – od 15 lat więzienia, do dożywocia włącznie. Przeżyli w więzieniach prawie 7 lat. Jednym z zarzutów w czasie procesu było oskarżenie, że przekazując do kraju FON i Fundusz Drawa, chcieli się wkraść w łaski „władzy ludowej” i prowadzić w kraju wywrotową robotę.

Sprawa FON-u interesowała jednak bardzo społeczeństwo polskie. Gdy tylko w 1989 do głosu doszły siły demokratyczne, złotem FON-u zajął się Sejm i Senat, a 12.XII.1989 także minister sprawiedliwości. Prokurator generalny Aleksander Bentkowski zlecił śledztwo Prokuraturze Wojewódzkiej w Warszawie, przy współpracy Najwyższej Izby Kontroli, która działała na polecenie Sejmu. Sprawę powierzono Zespołowi Obrony Narodowej i Spraw Wewnętrznych, do którego kompetencji należy m.in. kontrola działalności gospodarczo-finansowej resortu obrony narodowej, spraw wewnętrznych i sprawiedliwości. Kierownikiem ekipy badającej sprawę FON-u był płk Stanisław Nowak W I.1990 powstała Komisja Obywatelska pod przewodnictwem prof. Aleksandra Giejsztora, chcąca swoim działaniem wesprzeć śledztwo podjęte z urzędu. Obie komisje działając ponad rok dokonały ogromnej pracy przeszukując dziesiątki tysięcy stron dokumentów, badając archiwa w kraju i w Londynie. Odkryto wiele dalszych nieprawidłowości w zarządzaniem majątkiem FON-u, jak np. fakt, że gdzieś z NBP „zniknęło” 26 kg złotych monet (3981 monet). Nie było jednak możliwe sformułowanie aktu oskarżenia przeciwko sprawcom sprzeniewierzenia złotego FON-u, gdyż nie pozwalały na to luki w dokumentacji celowo zniszczonej. Śledztwo zostało umorzone.

Fundusz Obrony Narodowej jako pozabudżetowy program inwestycyjny na dozbrojenie armii, pod względem rozmachu i zaangażowania społecznego był ewenementem w skali światowej:

– pozabudżetowe inicjatywy rządowe i ofiarność społeczeństwa przeszły wszelkie oczekiwania; entuzjazm towarzyszący tej akcji od początku, nasilał się w miarę jej trwania i osiągnął apogeum tuż przed wybuchem wojny;
– postawa społeczeństwa wobec FON-u wykazała, że wobec zagrożenia państwa polskiego solidaryzują się z nimi dotychczas skłócone mniejszości narodowe, a głoszone przez komunistów hasło: „Ani grosza sanacji na zbrojenia” zostało zlekceważone;
– FON był czymś więcej, niż tylko zbiórką pieniędzy na dozbrojenie armii. Był wyrazem aktywnej postawy społecznej wobec zagrożenia Ojczyzny i wolą walki w jej obronie;
– FON stał się także manifestacją łączności Polonii zagranicznej z rodakami w kraju i żywego jej zainteresowania losem Ojczyzny;
– stał się też z jednej strony ponadczasowym symbolem ofiarności na rzecz obrony zagrożonego kraju, a z drugiej zaś symbolem cynizmu i lekceważenia spraw narodowych przez przedstawicieli władzy komunistycznej.

Znane są więc mniej więcej wojenne i powojenne losy 80.000.000 zł z funduszu FON.

Ale co stało się z pozostałym miliardem? Myślę, że warto zająć się tym tematem. Tak ogromne środki nie mogły przecież zniknąć bez śladu. Jest to zadanie ponad siły jednego a nawet grupy ludzi. Wyjaśnieniem wojennych i powojennych losów tych środków FON powinna zająć się odpowiednia instytucja państwowa np. IPN dysponująca odpowiednimi zasobami ludzkimi i finansowymi, które umożliwiłyby dotarcie do odpowiednich dokumentów.

4) Złoto Banku Polskiego

Polskie zasoby złota, wynoszące we wrześniu 1939 roku około 87 mln $, wywiezione zostały w trakcie kampanii wrześniowej w całości z kraju i poprzez bliski wschód dotarły do Francji. Wiosną 1940 roku planowano ich dalszą ewakuację do Stanów Zjednoczonych i Kanady, ale w wyniku nieprzewidzianych okoliczności znalazły się we Francuskiej Afryce Zachodniej. Podjęto starania o odzyskanie wywiezionego złota. Początkowe dyplomatyczne i sądowe zabiegi władz Banku i Rządu RP nie przyniosły pomyślnych rezultatów, dopiero w grudniu 1943 roku doszło do zawarcia ugody pomiędzy Francuskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego i Bankiem Polskim. W rezultacie złoto zostało w 1944 roku przewiezione do banków centralnych w Londynie, Nowym Jorku i Ottawie. Już w 1945 roku rząd w Warszawie rozpoczął starania o przejęcie kontroli nad tymi zasobami, co zostało uwieńczone częściowym powodzeniem na przełomie lat 1947 i 1948. Podobno komunistom udało się sprowadzić do kraju mniej więcej połowę tego złota o wartości 35 mln $. Stąd pochodzą pojawiające się w niektórych publikacjach szacunki jakoby wartość złota Banku Polskiego wynosiła w 1939 r. 35 mln $. Taka jest oficjalna wersja dot. losów ,,złota Banku Polskiego’’. Co się stało z pozostałą częścią? Nie natrafiłem na żadne opracowanie na ten temat. Nie natrafiłem też na żadne publikacje, które przedstawiałyby losy pozostałej części złotych depozytów Banku Polskiego przechowywanych w oddziałach Banku Polskiego w innych miastach II RP. W jednej z książek poświęconych temu zagadnieniu wyczytałem, iż około 30% zasobów złota Banku Polskiego była przechowywana poza centralą w Warszawie. Nie znalazłem informacji, aby przed wybuchem wojny całość złota Banku Polskiego została zdeponowana w centrali w Warszawie.

Wydaje mi się, iż mogę przyjąć hipotezę roboczą, iż szacunki dotyczące złota Banku Polskiego – 87 mln $ dotyczą tylko i wyłącznie depozytów w centrali w Warszawie. Losy pozostałych 30 mln $ w oddziałach po 1939 r. należy dopiero wyjaśnić, ponieważ podejrzewam, że nikt z historyków nie badał tego tematu.

Co stało się ze złotem zdeponowanym w centrali Banku Polskiego?

Gdy wybuchła wojna, nikt z władz polskich nie brał pod uwagę możliwości zawieszenia działalności Banku Polskiego w Warszawie i jego ewakuacji. Pogarszająca się sytuacja militarna spowodowało konieczność szybkiej zmiany planów. 1 września 1939 roku całkowity zapas złota w skarbcu w centrali Banku Polskiego w Warszawie osiągnął sumę 463 milionów złotych, co stanowiło równowartość 87 milionów dolarów. Część tej kwoty – 100,3 miliony była zdeponowana w bankach zagranicznych. W 87 milionów dolarów. W chwili wybuchu wojny w skarbcu emisyjnym znajdowało się dokładnie 363,9 mln zł. Wraz z decyzją o opuszczeniu Warszawy przez rząd, co nastąpiło 5 września, wydano rozkaz ewakuacji skarbu. Złoto zostało wywiezione do Lublina i rozładowane. Sytuacja na froncie spowodowała, że już w dzień po rozładowaniu przyszedł rozkaz załadowania skarbu i wyjazdu do Łucka. W ten sposób rozpoczęła się kilkuletnia gehenna skarbu Banku Polskiego. W Łucku powtórzyła się sytuacja z Lublina. Wydarzenia na froncie zmusiły władze polskie do podjęcia rozmów z rządem rumuńskim w sprawie wywozu skarbu za granicę. Po uzyskaniu zgody rozpoczęto przygotowania. Były prezes Banku Polskiego, płk Adam Koc powierzył dowództwo nad transportem dwóm byłym ministrom, Henrykowi Floyar-Rajchmanowi i Ignacemu Matuszewskiemu.

Jeszcze przed granicą, podczas postoju transportu w Dubnie na rozkaz Naczelnego Wodza – marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego, oddzielono 70 skrzynek ze złotem, o wartości 22 mln zł. Co się stało z tym skarbem? Podobno przekroczył granicę później i został przez rząd rumuński zablokowany a następnie zdeponowany w Banku Rumuńskim gdzie został aż do 1947 r. Co się z nim stało po 1947 r.?! Myślę, że warto zająć się tym tematem.

W nocy z 13 na 14 września, główny zapas złota przekroczył granice Polski. Rząd rumuński obiecał, że dostarczy wagony na przejazd złota ze Śniatynia do Konstancji, nalegając jednak na szybki transport skarbu. Było to uzasadnione sytuacją polityczną. Rząd rumuński mógł obawiać się reakcji niemieckiej. W dzień po transporcie ambasada niemiecka w Bukareszcie zaprotestowała przeciwko zezwoleniu na transport złota polskiego, które uważano za materiał wojenny. Minister Gefancu po wysłuchaniu protestu miał stwierdzić, że nic nie wie o tej sprawie i poleci przeprowadzenie śledztwa. Główny zapas złota w wysokości 341 mln przejechał przez Rumunię w ostatniej chwili.

W Konstancji została przewieziona na statek handlowym do Konstantynopola, a stamtąd drogą lądową do Bejrutu. W Bejrucie złoto załadowano na przysłane tam przez rząd francuski okręty marynarki wojennej i przewieziono do Tulonu. W międzyczasie strona polska uzyskała zgodę banku Francji na zdeponowanie skarbu w jego skarbcu. Wyznaczono do tego Oddział Banku Francji w Newers, dokąd złoto dotarło w październiku 1939 roku. Radość związana z końcem ewakuacji prysła bardzo szybko. Gdy Niemcy 10 maja 1940 roku uderzyły na Francję, nad złotem zawisło nowe niebezpieczeństwo. Widząc zagrożenie niemieckie już w kwietniu 1940 roku rozpoczęto z jednej strony pertraktacje z rządem francuskim, których celem była ewakuacja złota do Anglii lub Ameryki. Z drugiej strony próbowano przynajmniej część złota (głównie złoty FON) przerzucić do Anglii wykorzystując własne środki za plecami władz francuskich.

Generalnie napotkano duże problemy, gdyż strona francuska uważała, że musi ono posłużyć częściowo jako pokrycie sum wydawanych przez Francję na cele wojenne. Dopiero po dwóch miesiącach rząd francuski wyraził zgodę na transport większości skarbu do Angouleme i stamtąd do Ameryki.

To opóźnienie było drastyczne w skutkach. Gdy 17 czerwca 1940 roku złoto załadowano na krążownik Victor Schoelcher, Francja skapitulowała. Złoto, zamiast do Ameryki zostało przewiezione do Casablanki, gdzie pomimo interwencji przedstawicieli Banku Polskiego – zostało rozładowane i przewiezione do znajdującego się 70 km od Dakaru Thiers, a stamtąd do położonego w głębi Sahary fortu Kayes (800 km od Dakaru). Na przejęcie złota przez Francję zareagował rząd polski. Utworzony pod protektoratem Hitlera nowy rząd francuski (zwany rządem z Vichy), na czele którego stał marszałek Petein oświadczył, że gotów jest w zamian za złoto, które znalazło się w Afryce, przekazać do dyspozycji rządu polskiego analogiczną sumę złota w Kanadzie, zmniejszając jej wartość o 500 mln franków. Kwota ta miała pokryć zobowiązania rządu polskiego wobec Francji. Oświadczenie to zachowało się tylko w teorii i nie zostało wprowadzone w życie. Można przypuszczać, że rząd marszałka Peteina od samego początku nie miał zamiaru zrealizować swoich obietnic. Postawa rządu Peteina uwidoczniła się szczególnie w momencie, gdy odmówiono ministrowi Strasburgerowi przyjazdu do Vichy. Wątpliwe było, że rząd Peteina, istniejący dzięki łasce Niemiec, mógł oddać skarb rządowi państwa, które znajdowało się z nim w stanie wojny. Należy uznać, że tak prowadzona polityka rządu z Vichy miała na celu jego formalne uznanie na arenie międzynarodowej. Rząd Peteina występował w ten sposób jako legalny rząd Francji. Była to raczej forma gry na zwłokę. Podejście polityków, reprezentujących w tej kwestii stronę polską, było bardzo naiwne. Pertraktacje te były tylko stratą czasu. Potwierdziło to oświadczenie z 25 sierpnia 1940 roku, na mocy którego rząd z Vichy zablokował wszystkie należności państw okupowanych przez Niemcy.

Podjęto więc inne działania. Rząd polski dążył do przelania na rzecz strony polskiej złota francuskiego znajdującego się w Kanadzie, które było zablokowane przez Anglię. Winston Churchill stwierdził jednak, że nie widzi możliwości wydania złota znajdującego się we władaniu aliantów, w zamian za pretensje do złota, które znajdowało się poza ich zasięgiem.

W takiej sytuacji zdecydowano się wytoczyć proces Bankowi Francji przed sądami amerykańskimi. Wiązało się to z faktem, iż Bank ten posiadał w Nowym Jorku i Kanadzie duże depozyty złota i dolarów. Strona polska dążyła do zabezpieczenia swoich pretensji kosztem tych wartości. Sprawę powierzono cieszącej się uznaniem firmie Sullivan and Cromwell. W wyniku procesu, który rozpoczął się we wrześniu 1941 roku, rząd polski uzyskała areszt na aktywach Banku Francji, znajdujących się w Federa Reserve of New York. Jednocześnie toczyły się procesy wytoczone Bankowi Rumunii i Bankowi Francji z powództwa instytucji zagranicznych, które zakończyły się pełnym sukcesem powództwa.

Perspektywa windykacji złota polskiego zmieniła się jednak wraz ze zmianą sytuacji politycznej. Gdy w 1942 roku alianci zajęli Maroko i Algier, skarb znalazł się pod ich władaniem. Transport złota z Afryki napotkał kolejne problemy. Nowy rząd Francji ponowił żądania dotyczące zatrzymania 500 mln franków. Zostały one wycofane dopiero po rokowaniach, które odbyły się w Londynie. Rząd Charles’a de Gaulle’a postawił warunek, że w zamian za podpisanie umowy z rządem polskim, alianci cofną areszt nałożony na złoto Banku Francji. Miało to nastąpić w chwili przejęcia złota polskiego, znajdującego się w Dakarze, przez Bank Polski.

Na mocy umowy zawartej w 1943 roku, rozpoczął się transport złota z Afryki. Ze względów bezpieczeństwa złoto miało być złożone w Banku Anglii, w Federal Reserve of New York ( po około 150 mln) i w Banku Kanadyjskim (reszta). Przewóz złota do USA nastąpił w 1944 roku, a zawartość przesyłek oraz ich zgodność z wykazami Banku Polskiego oraz dalsze losy depozytu wymagają dalszych badań historycznych. Jest to wg mnie jeden z najciekawszych wątków z naszej najnowszej historii, bardzo słabo zbadany!!!

Więcej wiadomo na temat powojennych losów tej części złota Banku Polskiego, która została zdeponowana w Wielkiej Brytanii i po wojnie znalazła się pod zarządem Rządu Polskiego na Uchodźstwie. Nierozłącznie z tematem wiąże się tak zwana operacja „Condemned” – prowokacja służb sowieckich nastawiona m.in. na przejęcie aktywów Władz Polskich w Wielkiej Brytanii.

Ukoronowaniem operacji „Condemned”, a jednocześnie największym sukcesem płk. Kuropieski (agenta sowieckiego), było nawiązanie współpracy z wysokimi oficerami PSZ – gen. Stanisławem Tatarem (zastępcą szefa Sztabu Naczelnego Wodza do Spraw Krajowych, któremu podlegał Oddział VI), ppłk. Marianem Utnikiem (szefem Oddziału VI) i płk. Stanisławem Nowickim (szefem sekretariatu osobistego gen. Tatara). Ci oficerowie współtworzyli tzw. komitet trzech kierujący fundacją Drawa, którą na wiosnę 1945 r. powołały władze RP na uchodźstwie. Fundacja rozporządzała znaczną częścią aktywów finansowych rządu polskiego, które pod koniec 1946 r. wynosiły ponad 3,5 mln dolarów, około 6 tys. funtów, 13 tys. dolarów w złocie oraz prawie trzema tonami złota FON. Majątek był przeznaczony na pomoc „dla żołnierzy byłej Armii Krajowej, pozostających w Polsce lub deportowanych”, „dla sierot po żołnierzach polskich i uczestnikach naszej walki podziemnej w Polsce i na Zachodzie” oraz „dla inwalidów oraz byłych więźniów i jeńców z Niemiec”. Wywiad Polski Ludowej obliczał aktywa rządu RP na uchodźstwie w 1945 r. na mniej więcej 5-6 mln funtów. Poza „finansowaniem roboty podziemnej w kraju” niepokój komunistów budziła chęć uratowania majątku przez rząd RP na obczyźnie przez inwestowanie kapitału w różne przedsięwzięcia.

Kontakty Kuropieski z Tatarem i jego współpracownikami ożywiły się latem 1946 r. Rozmowy dotyczyły m.in. kwestii powrotu oficerów do kraju, spraw związanych z II wojną światową (zwłaszcza działalności polskiego wywiadu) oraz struktur organizacyjnych naczelnych władz cywilnych i wojskowych podczas wojny i po jej zakończeniu. Gen. Tatar pełnił funkcję nieoficjalnego doradcy Kuropieski i ambasady w sprawach polityki emigracyjnej. Pod koniec 1946 r. rozmowy z gen. Tatarem zaczęły coraz częściej dotyczyć finansów będących w dyspozycji komitetu trzech. W połowie grudnia 1946 r. Kuropieska sądził, że Tatar, Utnik i Nowicki dysponują kwotą nie mniejszą niż 500 tys. funtów. Na przełomie lutego i marca 1947 r. Tatar przedstawił Kuropiesce notatkę, w której przyznawał się do administrowania kwotą około 3 mln dolarów. Nieco zaskoczony tym płk Kuropieska raportował do gen. Komara: „W wyniku rozmowy z Tatarem (…) otrzymałem notatkę, którą załączam. Nie zawiera ona dla mnie nic szczególnego poza przyznaniem się, że Tatar ze swoimi ludźmi administruje kwotą wynoszącą około 3.000.000 dolarów. Wydaje mi się, iż (…) przekonałem go dostatecznie, że upłynnienie tej sumy i wprowadzenie jej do „gry natychmiast w pierwszym roku naszego planu trzyletniego da nierównie większe korzyści społeczeństwu, niż miałoby to nastąpić w późniejszym okresie (…)”.

Pod koniec marca 1947 r., podczas rozmowy z przybyłym z Warszawy płk. Stanisławem Flatą, zastępcą szefa Oddziału II, w imieniu komitetu trzech gen. Tatar zadeklarował chęć przekazania majątku fundacji Drawa i zdecydował się przejść na stronę komunistów. Później, w rozmowach z ambasadorem Jerzym Michałowskim i płk. Maksymilianem Chojeckim, Tatar i Utnik omówili szczegóły planu przekazania majątku. Tym samym misja Józefa Kuropieski dobiegła końca i 3 kwietnia 1947 r. mógł on powrócić do kraju. W czerwcu 1947 r. w ambasadzie zdeponowano dziesięć metalowych skrzyń ze złotem FON. W lipcu złoto trafiło do kraju. Od października 1947 r. do końca 1948 r. komitet trzech przekazywał fundusze fundacji Drawa. Jak pisał historyk Jerzy Poksiński, „ogółem dostarczono do Polski 3046 tys. dolarów w banknotach, 27 000 funtów w banknotach oraz 12 000 dolarów w złocie i 1 800 funtów w złocie. Komitet Trzech przekazał ponadto ambasadzie polskiej w Londynie 100 000 dolarów w banknotach. Ze środków posiadanych przez gen. Tatara, płk. Nowickiego i ppłk. Utnika dokonywano również zakupów na rynku brytyjskim. Przykładowo, za około 56 600 dolarów zakupiono i przekazano do Polski urządzenia radarowe i niewielką ilość radu.

Oprócz tego Komitet Trzech przekazał do dyspozycji władz warszawskich dwa domy w Londynie, jeden w Paryżu i farmę pod Paryżem. Na początku listopada 1949 r. poza granicami kraju pozostawało jeszcze około 100 000 dolarów w banknotach oraz nieruchomości warte 100 000 dolarów”. Komitet trzech przekazał też komunistom ponad pięćset teczek archiwalnych Oddziału VI Sztabu Naczelnego Wodza, narażając w ten sposób osoby występujące w dokumentach na represje bezpieki.

Komuniści uhonorowali zdrajców. W lipcu 1948 r. Bolesław Bierut odznaczył gen. Tatara Krzyżem Orderu Odrodzenia Polski IV klasy, płk. Nowickiego – Krzyżem Orderu Odrodzenia Polski V klasy, zaś ppłk Utnik rozkazem marszałka Żymierskiego został awansowany do stopnia pułkownika. Nie przeszkodziło to jednak już jesienią 1949 r. oskarżyć ich o „spisek w wojsku” i postawić przed sądem wojskowym. Instrumentalne traktowanie własnej agentury było w komunizmie normą i nie powinno nas dziwić, że niektórych konfidentów skazywano na kary więzienia, a nawet na śmierć. Uwięziono łącznie 130 oficerów (w tym m.in. Kuropieskę i Mossora), 40 z nich skazano na karę śmierci, z czego 20 wyroków wykonano. Tatar, Utnik, Nowicki, Kuropieska i Mossor szczęśliwie uniknęli śmierci. W ten sposób realizatorzy operacji „Condemned” sami zostali „potępieni” przez swoich mocodawców.

Reasumując przyjmuje się, chodź brak kompleksowych badań historycznych na ten temat (ostatnie publikacje: BEP – IPN Janusz Wróbel, Wojenne i powojenne losy złota Banku Polskiego, „Gwiazda Polarna”, nr 17, 25 VIII 2001, s. 8, 19.; Tygodnik „Wprost”, Nr 1250 ,,26 listopada 2006’’), iż pewna część złota Banku Polskiego zdeponowana w Anglii i nie tylko, wróciła do Warszawy w 1946 r. wraz z Bankiem Polskim. Ponieważ nowe władze kraju, wprowadzone do Polski przez Armię Czerwoną założyły w 1945 całkiem nowy Narodowy Bank Polski, więc Bank Polski nie wznowił działalności, lecz wszedł w okres likwidacji zakończonej w 1952. Pewna część dokumentacji dot. przekazania tego skarbu do Komunistycznej Polski znajduje się w Archiwum Akt Nowych w Warszawie i niestety jest to „inwentarz kartkowy bez ewidencji’’. Wynika z tej dokumentacji, że przywłaszczone przez komunistów złoto stanowiło tylko ułamek skarbu (około 10%) zdeponowanego w Dakarze. Trudno też rozróżnić co stanowiło depozyt Banku Polskiego, co tzw. ,,złoty’’ FON a co złoto zakupione z wojennego funduszu Drawa.

Jak więc widać temat ,,złota Banku Polskiego’’ czeka wciąż na poważne i gruntowne badania naukowe, bazujące na wielowątkowych pracach archiwalnych nie tylko w Polsce a przede wszystkim za granicą. Miejmy nadzieję, że prace te w najbliższej przyszłości zostaną podjęte.

5) Fundusze zgromadzone w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych

Zakład Ubezpieczeń Społecznych powstał w 1934 roku. Stało się to za sprawą rozporządzenia Prezydenta RP z dnia 24 października 1934 roku o zmianie ustawy o ubezpieczeniu społecznym. Rozporządzenie to doprowadziło do połączenia 5 instytucji (Izba Ubezpieczeń Społecznych, Zakład Ubezpieczenia na Wypadek Choroby, Zakład Ubezpieczenia od Wypadków, Zakład Ubezpieczeń Pracowników Umysłowych, Zakład Ubezpieczenia Emerytalnego Robotników) w ZUS. W taki oto sposób 1934 r. stał się datą narodzin w II RP nowej instytucji ubezpieczeniowej – centralnej i powszechnej. Siedziba główna ZUS mieściła się w Warszawie.

Strukturę organizacyjną ZUS po scaleniu przedstawia poniższy schemat:

Powstanie ZUS stanowiło zasadniczy zwrot w dziejach ubezpieczeń społecznych na ziemiach polskich. Stanowiło bowiem ukoronowanie dzieła rozpoczętego już w okresie zaborów. To wtedy pojawiły się pierwsze koncepcje polskiego modelu ubezpieczeń społecznych. Zgodnie z oczekiwaniami obywateli wraz z powstaniem ZUS pojawiła się wspólna dla wszystkich obywateli II RP instytucja ubezpieczeniowa.

Powołanie ZUS umożliwiło rządowi pełniejsze wkomponowanie ubezpieczeń społecznych w realizowane plany społeczno-gospodarcze. Zakład przygotował opracowanie dotyczące stanu ubezpieczeń społecznych w Polsce (na koniec 1935 r.), problemów i perspektyw. Wynikało z niego iż powszechnymi ubezpieczeniami społecznymi objętych było (na koniec 1935 r.) około 5 mln obywateli a ZUS zarządzał środkami finansowymi około 1 mld zł. Szkic opracowania przekazano Ministerstwu Opieki Społecznej. Przedstawiciel ZUS został powołany przez ministra wyżej wymienionego resortu do Międzyministerialnej Komisji, złożonej z przedstawicieli ministerstw: Opieki Społecznej, Skarbu, Rolnictwa i Reform Rolnych, a także Przemysłu i Handlu. Do zadań Komisji należało rozpatrzenie sposobów dostosowania ubezpieczeń społecznych do koniunktury gospodarczej i polityki rządu. Komisja pracowała w okresie od 28 listopada do 7 grudnia 1935 r., a wyniki jej prac zostały przedstawione Komitetowi Ekonomicznemu Ministrów. Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych powierzono funkcję nadzorczą i koordynującą. ZUS zarządzał pięcioma funduszami ubezpieczeniowymi połączonymi w zakresie administracji, a wyodrębnionymi finansowo.

W 1938 r. powołano Tymczasową Radę Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Do zadań Rady należało: uchwalanie preliminarza budżetowego, uchwalanie rocznego sprawozdania i bilansów ubezpieczeniowo-technicznych, wybór członków komisji Zakładu i powoływanie oraz odwoływanie naczelnego dyrektora Zakładu. Zakładem kierował jednoosobowo dyrektor naczelny. Początkowo funkcję tę sprawował Jan Włodzimierz Lgocki, a następnie Tadeusz Dyboski. W skład dyrekcji, która stanowiła organ doradczy naczelnego dyrektora, wchodzili dyrektorzy centrali oraz kierownik prac matematyczno-ubezpieczeniowych Zakładu. Ponadto organami ZUS były: komisja rewizyjna i komisje rozjemcze – ich zniesienie przewidziane zostało w prawie o sądach ubezpieczeń społecznych (ustawa z 28 lipca 1939 r.). Dodatkowo przy Zakładzie funkcjonowały komisje świadczeniowe oraz Rada Naukowo-Lekarska.

Zwróćmy uwagę, że powstała struktura ZUS wyposażona była w dużą ilość niezbędnych do działania instrumentów, ale obarczona jeszcze większą ilością oczekiwań, powszechna, a więc wymagająca pogodzenia często sprzecznych ze sobą interesów różnych grup społecznych. Ustawa scaleniowa (z 28 marca 1933 r. o ubezpieczeniu społecznym wraz z późn. zm.) w art. 56. (1) stanowiła, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych jest powołany do wykonywania wszelkich czynności w zakresie ubezpieczeń, przewidzianych w ustawie scaleniowej oraz w rozporządzeniu Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 24 listopada 1927 r. o ubezpieczeniu pracowników umysłowych, poza czynnościami przekazanymi ubezpieczalniom społecznym. Do głównych obszarów działalności Zakładu Ubezpieczeń Społecznych należało: ustalanie uprawnień do świadczeń długoterminowych oraz ich wypłata, administrowanie majątkiem finansowym ubezpieczenia emerytalnego i wypadkowego, prowadzenie akcji zapobiegania wypadkom w zatrudnieniu i chorobom zawodowym, lecznictwo i profilaktyka w zakresie wspólnym wszystkim rodzajom ubezpieczeń. W stosunku do ubezpieczalni społecznych Zakład wykonywał czynności związane z normowaniem, koordynowaniem, kontrolowaniem, usprawnianiem i uzupełnianiem działalności. ZUS reprezentował instytucje ubezpieczeń społecznych na fachowych zjazdach i konferencjach krajowych i zagranicznych, a także przy zawieraniu porozumień, przewidzianych w konwencjach i umowach międzynarodowych w zakresie ubezpieczeń społecznych.

Kierownictwo Zakładu Ubezpieczeń Społecznych bardzo dużą wagę przywiązywało do prac aktuarialnych. Na podstawie wyliczeń matematyczno-statystycznych prognozowano wydarzenia, takie jak: wypadkowość, inwalidztwo, śmiertelność czynnych ubezpieczonych. Nie lekceważono zmian zachodzących w społeczeństwie i gospodarce, np. koniunktury gospodarczej, bezrobocia i długości czasu pracy. Wszystkie te czynniki miały realny wpływ na kondycję ubezpieczeń społecznych oraz ich kosztowność.

W dniu 1.09.1939 r. ubezpieczonych w ZUS płacących regularnie składki było prawie 8 mln obywateli II RP. Aktywa ZUS wynosiły ponad 1.5 mld zł. i ulokowane były głównie w papierach wartościowych państwowych, w zagranicznych funduszach, nieruchomościach, pożyczkach hipotecznych, akcjach firm krajowych i zagranicznych oraz w bankach krajowych i zagranicznych. Rozkład aktywów był następujący: 60% środków ulokowanych było w kraju, 40% poza jego granicami. W sprawozdaniu Dyrektora Naczelnego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Józefa Pasternaka przedstawionym na pierwszym posiedzeniu Tymczasowej Rady ZUS – w dniu 5.07.1946 r. (Studia i Materiały z historii Ubezpieczeń Społecznych w Polsce, 1984 r. z. 2, s 67) majątek przejęty po 1945 r. wynosił około 500 mln zł. W wyniku wojny wyparowało więc około 1 mld zł przedwojennych aktywów ZUS.

Co się stało z aktywami ZUS po wybuchu II wojny światowej?

Wybuch II wojny światowej i niekorzystny rozwój wydarzeń na froncie spowodował konieczność ewakuacji Centrali Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na wschód. Już 3 września 1939 r. wyruszył pierwszy transport, zawierający część papierów wartościowych Zakładu. 17 września został on zajęty w Łucku przez władze radzieckie. Drugi transport został podobno spalony (ale brak bliższych informacji na ten temat), a trzeci – największy – udało się wywieść z kraju i zdeponować w Węgierskim Banku Narodowym w Budapeszcie. Około 20% zawartości skarbca w Centrali ZUS w Warszawie nie zdążono wywieść i została ona przejęta przez władze hitlerowskie po kapitulacji Warszawy. Były to papiery wartościowe, księgi inwentaryzacyjne, ważniejsze dokumenty, jak również znaczna kwota pieniędzy i walorów złotych i srebrnych (brak szczegółowych danych na ten temat).

Wiadomo, iż zasadnicza część tych zasobów pozostała w Warszawie, aż do końca Powstania Warszawskiego. Po upadku powstania w październiku 1944 r. zawartość skarbca wywieziono z Warszawy do Krakowa. Wśród ocalałych dokumentów znalazła się część materiałów dowodowych i sprawozdawczych, np. bilanse Zakładu i Funduszy

Ubezpieczeniowych jak również część papierów wartościowych. Ocalała też pewna ilość zasobów złotych i pieniężnych (tak wynika z relacji żołnierzy Armii Krajowej do których dotarłem). Po wkroczeniu sowietów całość zgromadzonych w Krakowie zasobów ZUS została zajęta przez armię czerwoną i podobno przekazana władzom komunistycznej Polski.

6). Należności tytułem dostaw produktów

W ostatnich latach powstało bardzo ciekawe opracowanie: Marek Piotr Deszczyński, Wojciech Mazur Na krawędzi ryzyka. Eksport polskiego sprzętu wojskowego w okresie międzywojennym Opracowanie to przedstawia uwarunkowania akcji eksportowej i działalność zajmującej się nią tajemniczej spółki SEPEWE (Stowarzyszenie Przemysłu Wojennego), ofertę polskiego przemysłu zbrojeniowego, bilans finansowy akcji. Opisano losy polskiej broni w Hiszpanii, Rumunii, a także tej przejętej po wybuchu II wojny światowej przez Niemców. Przede wszystkim jednak udzielili przekonywającej odpowiedzi na pytanie: czy i w jaki sposób eksport broni mógł się przyczynić do klęski we wrześniu 1939 r.? Dlaczego SEPEWE wyeksportowało za granicę w 1939 r. znaczne ilości nowoczesnego i tak potrzebnego nam uzbrojenia – wystarczy wspomnieć o 40 mm armacie plot. Boforsa. Tuż przed wybuchem wojny wysłano np. do Wielkiej Brytanii, Rumunii i Holandii w sumie 168 dział, w przypadku gdy zamówień dla polskiej armii w wysokości 332 armat nie zdążono już zrealizować. Nie o tym jednak chciałem pisać w tym opracowaniu.

100% wydobycia soli potasowych, przemysłu samochodowego, lotniczego (i komunikacji lotniczej), spirytusowego, tytoniowego, radio
96% – żegluga morska
95% produkcja półproduktów i barwników
93% – kolej
84% – wydobycie soli, przemysł teletechniczny
73% – telefony
70% – hutnictwo
53% – produkcja obrabiarek
48% – ubezpieczenia
35% – banki.

Rosja wzbrania się przed wypłatą odszkodowań i temu zapewne służą jej działania zmierzające do ciągłego utrzymywania sporu na wczesnym, nie zaawansowanym poziomie. Tłumaczy się przy tym brakiem środków i tym, że własnym obywatelom poszkodowanym przez stalinizm wypłacono grosze. To argumenty nie do przyjęcia. Rosja jako kontynuatorka ZSRR bez protestów spłaca radzieckie długi. Pora więc, żeby zaczęła wypłacać odszkodowania. To jest kwestia historyczna, która w tej chwili powinna być naszym priorytetem. O zrozumienie i poparcie polskich roszczeń warto zabiegać nie tylko w Brukseli i w USA ale na całym świecie gdzie Rosja ma swoje żywotne interesy.

Również blado wygląda sprawa roszczeń dotyczących zwrotu zagrabionych przez Sowietów prywatnych i będących przed 1939 r. w rękach różnych instytucji i kościołów dzieł sztuki. Brak konkretnych spisów i kompleksowych opracowań na ten temat.

Brak też roszczeń ZUS-u, który powinien się domagać od państwa rosyjskiego świadczeń, które byłyby emerytalną zapłatą za lata pracy pracowników przymusowych w ZSRR.

Dnia 17 grudnia 1999 roku podpisane zostało porozumienie z rządem Federalnej Republiki Niemiec dotyczące odszkodowania za pracę niewolniczą i przymusową podczas drugiej wojny światowej. Niemcy zobowiązały się wypłacić 10 miliardów marek, przeznaczając na ten cel 5 miliardów marek ze skarbu państwa a 5 miliardów z funduszy przedsiębiorstw niemieckich. Była mowa o tym, że odszkodowanie płacone będzie osobom, które pracowały na terenie Trzeciej Rzeszy w jej granicach z 1937 roku Równocześnie dnia 6 lipca 2000 r. Bundestag uchwalił ustawa o utworzeniu Fundacji „Pamięć, Odpowiedzialność i Przyszłość” znowelizowaną w dniu 4 sierpnia 2001 roku (nowelizacja weszła w życie w dniu 11 sierpnia 2001 roku), ustawą z dnia 21 sierpnia 2002 r. (nowelizacja weszła w życie 28 sierpnia 2002 r.) oraz ustawą z dnia 19 sierpnia 2004 r., która weszła w życie 25 sierpnia 2004 r. Powołana Fundacja, chociaż państwo polskie ma swojego przedstawiciela w Kuratorium Fundacji nie spełnia swojej funkcji w pełni, ponieważ wiele prawdziwych wniosków dotyczących odszkodowań zostało odrzuconych (np. z powodów formalnych) a także 5 mld wkład w fundusz przedsiębiorstw niemieckich nie jest w pełni przez nie uzupełniony. Generalnie temat roszczeń finansowych obywateli II RP w stosunku do Niemiec za pracę przymusową nie jest zakończony. Nadal w sądach amerykańskich leży kilkadziesiąt tysięcy wniosków o odszkodowania. Sprawa jest w zawieszeniu. Brak też pomysłu na rozwiązanie problemu odszkodowań od firm innych krajów, które przez cały okres wojny utrzymywały swoje zakłady w Niemczech i również świadcząc usługi na rzecz gospodarki III Rzeszy korzystały z pracowników przymusowych. Niejasne są też ustalenia odnośnie spadkobierców osób pokrzywdzonych przez III Rzeszę. Poza tym współczesny ZUS polski powinien się domagać od państwa niemieckiego świadczeń, które byłyby emerytalną zapłatą za lata pracy pracowników przymusowych w III Rzeszy. Nic nie mówi się także o dobrach materialnych i kultury w rękach prywatnych, kościołów i różnych instytucji przed 1939 r., które zostały zrabowane lub zniszczone w wyniku działań wojennych (np. prywatne i kościelne zbiory sztuki).

Oto najbardziej charakterystyczne przykłady polskich wniosków rewindykacyjnych, które cały czas czekają na zrealizowanie. Powtórzmy tragiczne „memento” (przesłanie dla następnych badaczy i naukowców zajmujących się sprawami polskiej kultury): żaden z polskich wniosków nie został uwzględniony.

W 1992 roku Polska złożyła stronie niemieckiej trzy wnioski rewindykacyjne, mające na celu odzyskanie zrabowanych dzieł sztuki. Obejmowały one między innymi:

Pontyfikał płocki z XII w. ukradziony z biblioteki diecezjalnej w Płocku. Obecnie w Bawarskiej Bibliotece Państwowej.
• 73 dokumenty Zakonu Krzyżackiego zrabowane z Archiwum Głównego Akt Dawnych. Obecnie w archiwum Pruskiej Fundacji Kultury w Berlinie.
• Księgi metrykalne terenów diecezji polskich włączonych w 1939 r. do Rzeszy.
W 1995 roku złożono wnioski rewindykacyjne dotyczące 114 obiektów. Wśród nich są m.in.:
• Zwierciadło etruskie – własność rodziny Czartoryskich, przechowywane w Gołuchowie, podczas wojny zdeponowane w Muzeum Narodowym w Warszawie i stamtąd skradzione przez żołnierzy niemieckich. Obecnie w Muzeum Sztuk i Rzemiosła w Hamburgu.
• Portret Mikołaja Kopernika z XVI w. – zarekwirowany przez Niemców w ło Gołuchowie. W 1977 r. strona niemiecka zaproponowała wykonanie kopii tego obrazu na podstawie oryginału znajdującego się w NRD.
• Portret Fryderyka Chopina – ze zbiorów wnuczki kompozytora, Marii Ciechomskiej, w Warszawie, zrabowane przez żołnierzy niemieckich w 1939 r. Obraz ten był wykorzystany w filmie produkcji NRD w 1977 r.
• Medalion Jowianusa (IV w. n.e.) – jesienią 1939 r. wywieziony do Niemiec przez Komando Paulsena z Muzeum Narodowego w Warszawie. Obecnie w jednym z muzeów archeologicznych w Szlezwigu-Holsztynie.
• Antaba z XII w. – zrabowana z kościoła w Czerwińsku przez Dagoberta Freya, profesora Uniwersytetu Wrocławskiego. Nie przekazał jej do zbiorów publicznych. W latach 60. antaba znajdowała się u spadkobierców Freya w Sztuttgarcie.
• Madonna z Dzieciątkiem, zwana Piękną Madonną Toruńską, 1395 r. – do 1944 r. znajdowała się w kościele pw. św. Jana w Toruniu. Wywieziona przez Niemców. Według informacji Urzędu Konserwatorskiego w Jenie, rzeźba miała znajdować się na terenie NRD, w jednym z magazynów muzealnych.
• Szaty liturgiczne ze skarbca kościoła N.M.P. w Gdańsku (ponad 100 sztuk) – dzisiaj przechowywane w Muzeum św. Anny w Lubece oraz Niemieckim Muzeum Narodowym w Norymberdze.
• Dzwony Bazyliki Mariackiej i kościoła św. Jana w Gdańsku (4 sztuki) – obecnie w Kościele Mariackim w Lubece oraz w kościele w Hildesheim.

Obraz procesu rewindykacji nie byłby pełny bez podania dzieł zaginionych lub bezpowrotnie zniszczonych, znanych jedynie z czarno-białych reprodukcji. Pomocą w ewentualnej identyfikacji utraconych dzieł sztuki jest m.in. katalog strat wojennych malarstwa polskiego, opracowany przez Annę Tyczyńską i Krystynę Znojewską, opublikowany w 1998 roku. Znajduje się w nim ponad 440 obrazów powstałych w okresie od XVII do XX wieku. Stanowi to niespełna 10% utraconych obrazów malarzy polskich z zarejestrowanych do tej pory 4600. Drugi katalog, wydany w 2001 roku, zawiera straty wojenne malarstwa obcego, opracowane przez Marię Romanowską-Zadrożną i Tadeusza Zadrożnego. Obejmuje on 261 pozycji, co stanowi 5% utraconych dzieł zgłoszonych przez muzea, inne instytucje i osoby prywatne. Na liście polskich strat malarstwa obcego są m.in.:

Pieter Bruegel starszy Walka karnawału z postem;
• Lucas Cranach starszy Venus i Amor;
• Anthony van Dyck Ecce Homo, Portret generała w kirysie, Portret chłopca;
• Jean Baptiste Greuze Portret dziewczyny;
• Maurice Quentin de la Tour Portret Jeana Jacquesa Rousseau;
• Nicolas Poussin Powrót Odysa;
• Guido Reni święty Franciszek;
• Frans Snyders Małpa wśród owoców;
• Portret Młodzieńca z gałązką w dłoni – przypisywany Diego Velázquezowi;
• Diana i Kallisto – przypisywany Pieterowi Paulowi Rubensowi.

Największą stratą, poniesioną przez Polskę w dziedzinie malarstwa obcego, jest Portret młodzieńca Rafaela, własność Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Zabrany przez Niemców z pałacu w Sieniawie, stanowił swego czasu ozdobę rezydencji gubernatora Hansa Franka na Wawelu. Zaginął pod koniec wojny.

Temat, który tak niespodziewanie ujrzał światło dzienne po upadku „żelaznej kurtyny”, był – i jest nadal – jedną z nie załatwionych spraw II wojny światowej. Wszystko wskazuje na to, że będzie nią jeszcze długo. Jedno jest pewne: członkostwo w Unii Europejskiej pozwoliło nam negocjować rozpoczęte procesy rewindykacyjne z pozycji równego partnera, a nie – jak o tym niejednokrotnie przekonywaliśmy się do tej pory – z klęczek ubogiego krewnego, nieśmiało stukającego do wrót zachodniej części Europy. Trzeba tylko głośno się domagać tego co słusznie się nam należy.

Roszczenia wobec Austrii

7 lipca 2000 r. Austriacka Rada Narodowa powołała ustawę o Funduszu Pojednania do wypłaty odszkodowań za pracę przymusową i niewolniczą, na którego czele stanął Sekretarz Generalny Funduszu Pan dr Richard Wotava.

Do otrzymania odszkodowań uprawnione były osoby:
– deportowane i zmuszone do pracy na terytorium obecnej Austrii;
– dzieci deportowane z rodzicami na terytorium Austrii;
– dzieci urodzone przez matki zmuszone do pracy na terytorium Austrii;
– prześladowane przez reżim nazistowski z powodu rasy, religii, poglądów politycznych, narodowości, orientacji seksualnej, niepełnosprawności fizycznej lub psychicznej, lub na podstawie oskarżeń o niespołeczne zachowanie lub w związku z eksperymentami medycznymi, i zmuszone do pracy na terytorium obecnej Austrii.

Prawowici spadkobiercy osób uprawnionych zmarłych 15 lutego 2000 r. oraz po tej dacie mieli prawo wystąpić o wypłatę odszkodowania. Termin składania zgłoszeń upłynął 31 grudnia 2003 roku. Fundusz zakończył działalność 31.12.2005 r.

Czy wypłaty z tego funduszu zamykają nasze roszczenia wobec Austrii? Nie wiem. Nie mam zdania na ten temat. Wypłaty z tego funduszu jak sami Austriacy określili były przecież symboliczne. Poza tym co z prawowitymi spadkobiercami osób uprawnionych zmarłych przed 15 lutego 2000 r. Czy im się nie należą żadne odszkodowania?

V. Zakończenie

Niniejsze opracowanie nie jest opracowaniem historycznym i nie taki był jego cel. Z konieczności bowiem musiałem bazować na pracach innych autorów a nie na dokumentach źródłowych. Także przytaczane w nim kwoty złotowe i dolarowe jak również tony kruszców są podane za innymi autorami i chociaż mało precyzyjne co do skali na pewno prawdziwe.

Pisząc niniejsze opracowanie chciałem przybliżyć czytelnikowi ogrom środków finansowych wypracowanych przez pokolenie żyjące w II RP i przekonać go, iż warto spróbować sięgnąć po nie dla dobra współczesnych mieszkańców Polski. Jestem głęboko przekonany, iż większość z nich jest do odzyskania. Aby było to możliwe trzeba wykonać ogromną pracę dokumentującą aktywa II RP, pracę która otworzy drogę do roszczeń tego spadku. Podobną pracę wykonali i pożytkują dla siebie mieszkańcy innych krajów np. Izraela.

Również jeśli chodzi o odszkodowania wojenne, zarówno w stosunku do Niemiec jak i Rosji sprawa jest otwarta i do wygrania. Dotarłem do informacji, iż parę lat temu jeden z amerykańskich dziennikarzy zwrócił się do znanych prawników Edwarda Kleina i Michaela Hausfelda z pytaniem, czy podjęliby się sporządzenia i wniesienia pozwu o reparacje wojenne dla Polski. Edward Klein m.in. oskarżał powojenne władze komunistyczne Polski o zagarnięcie mienia Żydów, a także reprezentował wobec niemieckich i nie tylko firm byłych robotników przymusowych z Polski i innych krajów Europy Wschodniej. Michael Hausfeld reprezentował z kolei polski rząd podczas negocjacji o odszkodowania za pracę przymusową i niewolniczą (zakończone porozumieniem z Niemcami z 2000 r.).

– Taka sprawa musiałaby być rozpatrywana przez międzynarodowe sądy, tu nie wystarczyłby cywilny pozew, bo chodzi o roszczenia państwa wobec państwa – powiedział mecenas Edward Klein. Michael Hausfeld stwierdził z kolei, że można by znaleźć podstawy prawne do wniesienia takiego pozwu i nie byłby on bez szans.

Jakie są więc możliwości uzyskania przez Polskę reparacji wojennych od Niemiec? Furtka znajduje się w komunikacie rządu PRL z sierpnia 1953 r. Wtedy to, po zamieszkach robotniczych w Berlinie Wschodnim, rząd sowiecki zrzekł się reparacji od NRD. Dzień później to samo zrobił rząd PRL. W komunikacie mówiono wprawdzie o Niemczech, a nie NRD, lecz ZSRR pobierał reparacje tylko ze swojej strefy okupacyjnej, czyli właśnie z terytorium wschodnich Niemiec. Polska miała otrzymać 15 proc. z tego, co trafi do władz sowieckich. Rząd PRL nie mógł więc zrezygnować z czegoś, do czego de facto nie miał prawa, czyli z odszkodowań od całych Niemiec. Mimo iż w dyplomacji światowej uznano, że Polska jednostronnie zrzekła się wtedy należnych jej reparacji od całych Niemiec, podstawy prawne takiego stanowiska są wątpliwe. Zdają sobie z tego sprawę sami Niemcy, dlatego gdy w 1990 r. w Polsce pojawiły się głosy nawołujące do ponownego rozpatrzenia sprawy odszkodowań wojennych, Bundestag podjął uchwałę, w której stwierdzono, że „rezygnacja Polski z reparacji od Niemiec z 1953 roku zachowuje moc obowiązującą także dla zjednoczonych Niemiec.” Polski rząd w ogóle nie odniósł się do tej deklaracji.

Gdyby niemieccy politycy zanegowali obowiązujące obecnie porozumienia, można w zgodzie z prawem międzynarodowym rozpatrywać kwestię reparacji wojennych – przekonuje prof. Jan Sandorski z Katedry Prawa Międzynarodowego Publicznego UAM w Poznaniu. Niemieccy politycy już to robią, choćby Erika Steinbach i w bardziej zawoalowany sposób Edmund Stoiber. – Polacy powinni być świadomi tego, że żądania Związku Wypędzonych nie są częścią niemieckiej polityki. Ważne, żebyśmy nie słuchali tych wszystkich złych podszeptów, które pojawiają się w obu naszych krajach, lecz by nasze rządy zdecydowanie kroczyły pojednawczą drogą – przekonuje Markus Meckel, deputowany SPD do Bundestagu. Rzeczywistość niestety jest inna. To prawda, że roszczenia Związku Wypędzonych nie są częścią polityki niemieckiego rządu, ale w wypadku Niemiec to, co dzisiaj wydaje się niemożliwe, jutro może być realne. Nieraz już tak było w przeszłości.

Również roszczenia w stosunku do Rosji spadkobierczyni ZSRR, która oficjalnie przyznała, że pakt Ribbentrop – Mołotow jest nieważny i był bezprawny z punktu widzenia prawa międzynarodowego (a więc zgodnie z prawem międzynarodowym ponosi ona odpowiedzialność za jego skutki) mają szanse powodzenia. I w tym wypadku ekspertyza panów Edwarda Kleina i Michaela Hausfelda dla Polski jest pozytywna.

Reszta zależy od władz polskich. Możliwości do działania są bardzo duże.

Krzysztof Kopeć, za: http://www.dabrowa-kostka.pl/AKTYWA%20II%20RP.doc

Petycja przeciwko odbieraniu w UK polskich dzieci ich biologicznym rodzicom

źródło: Petycja Przeciwko Odbieraniu Polskich dzieci od ich biologicznych rodziców!

Szanowni Państwo, Drodzy Rodacy,

Zwracam się do Państwa z apelem o wszechstronną pomoc oraz wsparcie naszych działań w zakresie bardzo niepokojącego zjawiska jakim są interwencje brytyjskich służb społecznych – Social Service, ukierunkowane na odbieranie dzieci polskim emigrantom mieszkającym na terenie Wielkiej Brytanii. Od początku tego roku (2016) udało nam się ujawnić już kilkanaście nowych, nieopisywanych dotąd przez media przypadków. Stale rosnąca liczba spraw, w których zdesperowani rodzice walczą w sądach o zwrócenie im ich dzieci, jest trudna do dokładnego oszacowania. Skali problemu nie sposób nam właściwie określić. Jesteśmy przekonani, że wykracza to już poza incydentalne lub sporadyczne przypadki, a efektywność reakcji interwencji tutejszych służb dyplomatycznych – Ambasady RP w Londynie oraz konsulatów w Londynie, Manchester i Edynburgu, w zakresie zaoferowania pomocy – jest niewystarczająca i daleka od oczekiwań rodziców. Jedyne na czym nam – rodzicom odebranych dzieci zależy – to szczęśliwy ich powrót do domu, a nawet opuszczenie terytorium Wielkiej Brytanii, by móc znów żyć wspólnym rodzinnym życiem zamiast wizyt w sądach i ośrodkach brytyjskiej opieki społecznej. Prosimy Was o pomoc i wsparcie. Jako przykład chciałabym podać swoją historię, która została opisana na łamach kilku wydawnictw z terenu Wielkiej Brytanii:

Nasze Strony, data publikacji – 17.03.2016: http://www.naszestrony.co.uk/uk/wielka-brytania/7153-polce-z-southampton-zabrano-7-letniego-syna-a-po-2-dniach-4-letnia-corke.html
Głos Polonii, data publikacji – 16.04.2016: http://www.glospolonii.com/wiadomosci/wiadomosci-lokalne/polska-rodzina-z-southampton-potrzebuje-naszej-pomocy/
Polish Express, data publikacji – 17.04.2016: http://www.polishexpress.co.uk/temat-numeru-zabrali-polakom-dwojke-dzieci/ oraz w Polsce:
Fakt.pl, data publikacji – 18.03.2016: http://www.fakt.pl/swiat/dramat-panstwa-zarniewicz-social-service-odebral-im-dzieci,artykuly,619046.html

Kolejne Historie:
http://www.facebook.com/notes/nasze-strony/uk-15-latek-uciek%C5%82-do-domu-z-rodziny-zast%C4%99pczej/1235002183185385
http://www.youtube.com/watch?v=QkcNRjo77HA
http://www.naszestrony.co.uk/uk/wielka-brytania/7260-grypa-zoladkowa-sepsa-areszt-a-teraz-social-service-i-samotnosc.html
http://www.facebook.com/notes/nasze-strony/uk-14-latka-z-polski-faszerowana-przez-social-service-prozakiem/1234166533268950
http://www.naszestrony.co.uk/uk/wielka-brytania/7211-dwie-corki-wywiozla-juz-z-uk-teraz-walczy-o-trzecia.html
http://www.naszestrony.co.uk/uk/wielka-brytania/7181-odbierane-w-uk-polskie-dzieci-sa-zakontraktowane-jak-trzoda.html
http://www.naszestrony.co.uk/uk/wielka-brytania/7165-social-service-zakazal-rozmawiac-matce-z-corka-o-polsce.html
http://www.naszestrony.co.uk/uk/wielka-brytania/5744-odebrali-jej-3-dzieci-i-zlecili-deportacje-na-wegry.html
http://www.naszestrony.co.uk/uk/wielka-brytania/6135-deportowano-6-miesieczne-dziecko-bo-matka-go-nie-chciala.html

Uzyskanie uwagi wyżej wymienionych tytułów, które zdecydowały się na tych kilku publikacji, wymagała ode mnie sporo odwagi i determinacji, gdyż jak mi wiadomo inne matki są ostrzegane o odpowiedzialności karnej za kontakt z mediami. W ostatnich kilku tygodniach udało mi się zgromadzić kolejnych rodziców – matki i ojców – z terenu Wielkiej Brytanii, którzy podobnie jak ja borykają się z tym samym problemem. Zgodnie twierdzimy, iż prawdziwą krzywdę wyrządza im brytyjska opieka społeczna Social Service. Nie jesteśmy – tak jak się nam przypisuje – sprawcami cierpienia naszych dzieci. Siniaki lub skaleczenia, albo problemy o podłożu psychicznym, o których sprawstwo się nas oskarża, nie są przez nas zamierzone i są często wynikiem przypadku, a nie zaniedbania lub stosowania przemocy.

Za sprawą niekończących się spotkań z Social Service cierpią również rodzice, gdyż wielokrotnie stawia się przed nimi wymagania, którym nie mogą sprostać – choć bardzo chcą. Rodzice biorą udział w kursach tłumiących agresję, czy tych sprawdzających zdolność do bycia opiekunem. Odseparowani od własnych dzieci rodzice cierpią niewyobrażalne katusze. Niektóre matki stale płaczą i mają problemy ze snem. Mimo to muszą być na zawołanie służb, a w czasie nadzorowanych spotkań z dziećmi muszą tłumić emocję, mając zakaz używania takich słów jak „kocham cię”, lub „tęsknię”.

W ubiegłym roku sędzia sądu rodzinnego Sir James Munby przybył na spotkanie do Ambasady Słowacji, gdzie podjęli go na tzw.: „okrągłym stole” przedstawiciele kilku krajów, by omówić interwencje Social Service wobec dzieci z rodzin emigrantów. Wydano zalecenia, by sędziowie lokalnych sądów wykazali się większą uwagą przy wydawaniu nakazów otaczania opieką służb dzieci pochodzących z innych kultur i krajów. Polecono, by zadbano o to, ażeby rodzice rozumieli całość stosowanych wobec ich rodzin procedur. Pomimo głośnej sprawy Benjamina urodzonego w Liverpool, który wrócił do rodzinnej Słowacji, wielu sędziów oraz wielu pracowników z lokalnych oddziałów Social Service nadużywa posiadanych uprawnień i wymusza na rodzicach, strasząc policją, by zachowywali się wedle oczekiwań brytyjskiej opieki społecznej. Interwencje służb konsularnych, ambasady i konsulatów, kończą się często na sporadycznych asystach w sądzie, które nie mają mocy sprawczej i nie wiele wnoszą do sprawy.

Proszę zatem Państwa, w imieniu rodziców o pomoc, poprzez podpisanie listu intencyjnego – apelu – w kierunku podjęcia publicznej i otwartej dyskusji zmierzającej do wypracowania skutecznej drogi prawnej i podjęcia działań, które zwrócą polskie dzieci do polskich rodzin.

Chrystus, Lucyfer, Szatan

źródło Steinerowska demonozofia

Zgodnie z obiegową koncepcją chrześcijańską po jednej stronie jest Chrystus, a po drugiej Jego Przeciwnik, Diabeł, Szatan – jako w zasadzie jedna istota. Natomiast u Steinera mamy wyraźnie układ składający się z trzech elementów – za chwilę okaże się, że można na to spojrzeć jeszcze inaczej, ale na razie weźmy tę klasyczną koncepcję Steinerowską – z których wiodącym jest Logos, czy Chrystus, Kreator, faktyczny Kreator tego Kosmosu, a obok są dwie istoty, które genetycznie pochodzą z szeregów anielskich, czyli pierwotnie były jasne, czy dobre, a ciemne, czy złe stały się dopiero stopniowo. Przy czym Steiner wielokrotnie podkreśla, że same w sobie są one jak gdyby dalej dobre i jasne, a tylko w naszym kosmosie odgrywają taką rolę, ponieważ to jest ich forma poświęcenia się dla człowieka. Jest to sytuacja, mówiąc łagodnie, bardzo dialektyczna, dlatego, że istoty te wprawdzie z jednej strony się poświęcają, ale przecież wcale nie zmienia to faktu, że na naszym poziomie są złe i groźne. To nie jest tak, że jak odsłonimy ich dobre jądro, czy rdzeń – choć niejednokrotnie o to właśnie chodzi – to tym samym możemy już lekceważyć ich złe działanie. Wręcz przeciwnie. To są jak gdyby dwa całkiem różne poziomy. I trzeba o tym pamiętać. My mamy do czynienia z poziomem takim, na którym one są ciemne i złe, a są takie dlatego, żebyśmy mieli wolność. To jest właśnie u Steinera generalne uzasadnienie, nieustannie powracające. Gdyby nie istnienie ciemności i zła, nie wiedzielibyśmy, co to światłość i dobro. Starszą w tej parze postacią jest Aryman, który oddzielił się wcześniej niż Lucyfer od głównego nurtu rozwoju anielskiego, dokonującego się w ramach hierarchii, opisanych przez Dionizego Areopagitę. Otóż i jeden, i drugi ma całą bogatą historię. Steiner głównie opowiadał historię Lucyfera. Gdyby ktoś chciał napisać – bo jeszcze nikt nie napisał – pracę na ten temat jako monografię: Lucyfer w dziełach Rudolfa Steinera, to byłoby to zapewne grube, potężne i skądinąd fascynujące dzieło. Do tego stopnia, iż spotykałem ludzi, którzy twierdzili, że sam Steiner – to taka mała dygresja – był istotą lucyferyczną, która powróciła do Chrystusa. Bo właściwie coś takiego jest przewidziane na przyszłość, a skoro tak, to kiedyś przecież musi się to zacząć i w tym wypadku to się już jak gdyby zaczęło – w biografii Steinera. I nawiasem mówiąc, w odniesieniu do Steinera, masa ludzi zadaje sobie pytanie, skąd ta nieprawdopodobna zupełnie fontanna, krynica kreacji, obejmująca tak ogromną liczbę dziedzin… Steiner to faktycznie człowiek, który potencjalnie tworzy właściwie całą alternatywną cywilizację, czy też jej zrąb. Nie ma tematu, na który by się nie wypowiadał w sposób twórczy. Jest to taki człowiek, który w oczywisty sposób ma do dyspozycji wszystkie pojęcia, to znaczy, że nie musi ich sobie dopiero wykuwać, bo są mu one dane, bo ma bezpośredni kontakt z całym światem idei. A taki kontakt może mieć właściwie tylko istota anielska. I niejednokrotnie sposób, w jaki Steiner pisze o Lucyferze, sprawia wrażenie, jak gdyby była to, jak niektórzy mówili, poniekąd złośliwie, po prostu apologia pro domo sua. Bo rzeczywiście ton, w jakim Steiner pisze o Lucyferze, jest niekiedy pochwalny.

Ale, oczywiście, powstaje pytanie natury historycznej: istota lucyferyczna, ale w jakiej fazie? Bo istoty lucyferyczne też się rozwijają. Jak zaczęły upadać, tak, jak się zdaje, upadają do dzisiaj, i to bardzo intensywnie. Na tym w zasadzie ten „rozwój” polega. O ile więc przedtem niewątpliwie były dokładną odwrotnością istot arymanicznych – trudno powiedzieć kiedy, ale w każdym razie kiedyś były taką odwrotnością – o tyle teraz (mimo że w dalszym ciągu są właściwie ich antyteza) współpracują z istotami arymanicznymi. To się, oczywiście, łączy z postacią Antychrysta, który będzie istotą lucyferyczną, o ile już nie jest, i Arymana, czyli tego właściwego inkarnowanego Szatana, którego ów Antychryst poprzedza.

W różnych antropozoficznych pracach demonologicznych wprowadza się istotne rozróżnienie: powiada się, że Diabolos to właśnie Lucyfer, a Satanas to Szatan, czyli Aryman. Najogólniejsza ich charakterystyka byłaby taka, że w ramach utrzymywania człowieka w polu wolności, jeśli tak można powiedzieć, w tym napięciu pomiędzy Arymanem i Lucyferem, droga Chrystusowa jest drogą środkową, która jak gdyby korzysta z tych dwóch biegunów, ale prowadzi pomiędzy nimi.

Otóż Lucyfer inspiruje człowieka jednostronnie do świata duchowego, tzn. do świata wyłącznie duchowego. W związku z tym jest patronem wszelkiego rodzaju idealizmu, sztuki (o tyle, o ile jest ona ekstatyczna, wychodzaca poza materialność), mistyki, zwłaszcza orientalnej – tu od razu trzeba dodać, że zdaniem Steinera Lucyfer inkarnował się trzy tysiące lat przed Chrystusem, w Chinach, i to właśnie on dał impuls wszelkim religiom orientalnym. Niedokładnie może wszystkim, bo są tam także wątki pochodzące wyraźnie od Chrystusa, powiedzmy w idei bodhisattwy, w mahajanie. Ale wszędzie tam, gdzie pojawia się jednostronny ascetyzm, wrogość względem ciała, skrajny idealizm, szczególnego rodzaju eskapizm, mamy do czynienia z inspiracją Lucyfera. A takie są właśnie głównie religie orientalne.

A z drugiej strony należy tu, oczywiście, także sporo elementów występujących w religiach europejskich, tzn. na pewno będzie to w dużej mierze gnostycyzm, powiedzmy to sobie otwarcie. Steiner nawet twierdził, że gnoza to jest sposób, w jaki widziano Chrystusa i fakt Jego Inkarnacji z perspektywy lucyferycznej. Bo widziano ten fakt doketystycznie, nie dopuszczano jak gdyby możliwości przeniknięcia przez ducha materii do końca. Można by w związku z tym zapytać, czy nie można było inaczej. Oczywiście, można było, ale docenić wielkość faktu, jakim była Inkarnacja Chrystusa, byli w stanie tylko wcześniej inicjowani, naturalnie tylko oni widzieli całą ogromną kosmiczną skalę tego faktu. A jaką mieli oni inicjację? Naturalnie lucyferyczną, bo wtedy po prostu nie było innej. Przed Chrystusem nie było inicjacji Chrystusowej, to jest jasne. W związku z czym patrzyli oni na postać Chrystusa z ogromną rewerencją, jeśli tak można powiedzieć, na klęczkach, ale widzieli Go w sposób lucyferyczny. Tak powstała gnoza. Taka jest w każdym razie teza Steinera.

Otóż sama antropozofia jest poniekąd lucyferyczną gnozą – na wejściu, jeśli można użyć tego określenia – bo zaczyna się od pewnej fascynacji. Na ogół człowiek zwraca się do antropozofii zafascynowany – oczywiście wiedzą tajemną – a potem dopiero dowiaduje się, że powinien ją chrystianizować poprzez rozwijanie miłości, podziwu, pozytywnego stosunku do wszystkiego, co dobre, mądre i prawdziwe w świecie.

Tyle więc o orientalnym, czy – ściśle biorąc – lucyferycznym charakterze wielu religii. Ale Lucyfer w ramach swojego dalszego upadku ma – poza tym – jednostronnie idealistycznym, ale przecież wspaniałym aspektem, także pewien inny aspekt. Bo, na przykład, niewątpliwie inspiruje on ekstazy erotyczne, trudno powiedzieć, czy seksualne w takim wąskim, że tak powiem, „bydlęcym” rozumieniu. Powiedziałbym raczej, że jego inspiracje widać wszędzie tam, gdzie jest namiętność, gdzie jest fascynacja, gdzie jest widzenie albo więcej, niż jest w przedmiocie miłości, albo więcej, niż może dojrzeć zwykły zjadacz chleba. Bo istnieją przecież także inicjacje lucyferyczne. Z tym, że pokazują one światy, zdaniem Steinera, właściwie ułudne – tzn. pewnie w ramach swojej ułudy realne, bo, jak wiadomo, to zależy od tego, jak na nie popatrzeć, od wewnątrz, czy też od zewnątrz. Jak na to spojrzeć od zewnątrz, to jest to pewnie ułudne, ale jak się „siedzi” w ich środku, wygląda to bardzo realnie. I to będą, oczywiście, jakieś niesłychane światy umieszczone w astralu.

Otóż Steiner łączy Lucyfera w jakiś sposób z Wenus i z Merkurym, właśnie z tymi dwiema planetami. W tym mianowicie sensie, iż powiada, że ponieważ Wenus jest odpryskiem starego Księżyca, który był kiedyś ojczyzną istot lucyferycznych, to one tęsknią do Wenus i tu na Ziemi czują się właściwie na wygnaniu. Są jak bogowie na wygnaniu. Tęsknią do Wenus i jak gdyby przez to pociągają wielu ludzi w jej stronę. I cała ekstatyka miłosna ma prawdopodobnie taki właśnie podkład duchowy. Tyle na wstępie o istotach lucyferycznych.

Natomiast o istotach arymanicznych trzeba powiedzieć, że stanowią one dokładne przeciwieństwo istot lucyferycznych w tym sensie, że inspirują człowieka jednostronnie do świata materialnego, chcą go kompletnie pozbawić kontaktu ze światem duchowym. A wykorzystują do tego celu głównie materialistyczną naukę, materialistyczną technikę, materialistyczne systemy polityczno-społeczne, tzn. systemy oparte na terrorze. Bo o ile Lucyfer to ekstaza, o tyle Aryman to zimny intelekt i terror – to są dwa, że tak powiem, podstawowe jego elementy.

I dlatego wystepuje też jeszcze inny podział. Steiner powiada, że jeśli jawią nam się demony w postaci kobiecej, to są to istoty lucyferyczne, jeśeli zaś w postaci męskiej – to są to istoty arymaniczne. Przeważnie będą to więc pewnie, z jednej strony, jakieś piękne diablice, a z drugiej strony, mężczyźni, raczej w zdecydowanie starszym wieku, albo przynajmniej dojrzali, z krogulczym nosem, będzie to zatem do pewnego stopnia jakiś rodzaj diabła-starca. Otóż właśnie za pośrednictwem takich dziedzin życia – jak nauka, technika, czy polityka materialistyczna – istoty arymaniczne chcą człowieka dosłownie „uziemić”, tzn. stworzyć z niego istotę, którą trzeba by nazwać kombinacją zwierzęcia z maszyną. Zwierzęcia przez to, że jest to jak gdyby próba odcięcia mu łączności między duszą a duchem. Na tym chyba właśnie polega istota grzechu przeciwko Duchowi źwiętemu, jest nim to wszystko, co odcina człowieka od ducha. A niewybaczalny jest on w tym sensie, że – po prostu – jak już człowiek zostaje odcięty od ducha, to przestaje być człowiekiem, jest oderwany od swojej matrycy, jako człowiek się kończy.

I co wtedy pojawia się na jego miejsce? Powstaje mianowicie bestia, bo ciało + dusza to jest już tylko bestia. Każde zwierzę ma przecież wraz z cielesnością także taką swoją quasi duszyczkę. I właśnie jednym z tych czynników w pewnym sensie poprzedzających dominację materializmu w naszych czasach jest uznanie w Kościele katolickim dogmatu o tym, że człowiek ma tylko cechy duchowe, a nie ma ducha, to znaczy, odebranie mu ducha, stwierdzenie, że jest on tylko sklejką psychofizyczną (Konstantynopol, 869-870). I to był ten pierwszy krok w kierunku animalizacji człowieka. Człowiek nie wywodzi się ze zwierząt, ale może do ich rzędu spaść. W takiej sytuacji człowiek staje się jak gdyby bestią. Ta jego bestialskość przejawia się w szczególności w dwojaki sposób. Mówię w tej chwili nie o jakichś zewnętrznych sprawach, takich jak okrucieństwo, ale o tym, co stanowi tu istotę rzeczy. Mianowicie pierwszą sprawą byłaby zatrata potrzeby poznania prawdy dla niej samej, potrzeby bezinteresownego poznawania prawdy. A drugą sprawą jest zatrata bezinteresownej moralności, dobrego działania dla samego dobra. Wiemy, że komunizm – i nie tylko zresztą komunizm, bo przecież poniekąd i różne faszyzmy, np. hitleryzm – hodowały ludzi wyraźnie w tym kierunku. To znaczy odbierały im i prawdę, czy dążenie do prawdy tak pojęte – jako coś bezinteresownego – i tak samo dążenie do dobra. Dobro miało być albo rasowe, albo klasowe, zawsze musiało być jakoś tam pochodne. Człowiek nigdy nie działa bezinteresownie – rzekomo. Nie mówiąc już o tym, że nie wychowywano ludzi w tym kierunku. I to byłby jeden czynnik. Wskutek tego powstaje coś w rodzaju inteligentnej bestii. Bo intelektu to nie musi nadgryzać. Intelekt może być niesłychanie sprawny. I znamy przecież wielu myślicieli komunistycznych, czy hitlerowskich o bardzo wysokiej klasie intelektualnej w pełni oddanej na służbę bydlęcości i, że tak powiem, obrony bestialstwa.

A drugim czynnikiem, o którym wspomniałem, jest czynnik mechanizacji człowieka. A przejawia się to jakby w dwojaki sposób. Na niskim poziomie, takim, powiedzmy, jak w naszych czasach, jest to okoliczność, że można mieć już serce jako maszynę, że można mieć dowolny niemal organ jako maszynę. Czyli właściwie, jak tak dalej pójdzie, przy dalszym udoskonalaniu tej techniki dojdzie do tego, że w zasadzie człowieka będzie można pewnie fizycznie wymienić do końca, lub prawie do końca.

Jest jeszcze drugi czynnik, mianowicie taki, że człowiek zaczyna zachowywać się jak maszyna. Mam na myśli pewien typ wychowania – chodzi mi nie tylko o wychowanie w sensie istnienia określonych typów pedagogiki, ale również o wychowanie stanowiące rezultat oddziaływania pewnych systemów, takich właśnie jak komunizm, czy faszyzm (ale nie tylko, także, powiedzmy, widać to w kwitnącym kapitalizmie, demokratycznym rzekomo, na Zachodzie) – typ wychowania sprawiający, że ludzie zaczynają zachowywać się po prostu jak maszyny. Ja bym powiedział tak: behawioryzm nie jest prawdziwą koncepcją człowieka, ale można taką sytuację stworzyć, że stanie się prawdziwą. I wtedy mamy do czynienia z sytuacją, w której człowiek przestaje mieć własne inicjatywy, od wewnątrz na zewnątrz nie wychodzi nic, jest wyłącznie zbiorem reakcji na bodźce. No i mamy już maszynę, bo maszyna jest wyłącznie zbiorem reakcji na bodźce. Jeszcze jednym przykładem na „mechanizowanie” człowieka niech będzie masowe zjawisko dawania mu ersatzów mechanicznych zamiast nowych rozwojowych możliwości duchowych: telewizji zamiast poznania imaginatywnego, audioaparatów zamiast poznania inspiratywnego, komputerów i „rzeczywistości wirtualnej” zamiast poznania mistycznego. Tak by się więc ogólnie przedstawiała istota arymanizmu.

Ale obecnie Lucyfer i Aryman współpracują ze sobą. O co im chodzi? Steiner powiada, że nie chodzi tu tylko o to, żeby zawładnąć Ziemią. Bo zapewne Arymanowi chodzi przede wszystkim właśnie o to, ale Lucyfer nie interesuje się Ziemią, Lucyfer chce innego świata. Natomiast i jeden, i drugi chcą możliwie maksymalnej ilości ludzi jako swoich poddanych, jeśli tak można powiedzieć, używając języka feudalnego. Żeby to sprecyzować, trzeba oczywiście powiedzieć, że przecież istoty duchowe żywią się po prostu innymi istotami duchowymi. To polega na tym, że karmią się naszymi myślami, naszymi uczuciami, naszymi aktami woli. To, co dla nas jest myślą, to dla innych, dla istot hierarchicznie wyższych, jest rodzajem, mówiąc żartobliwie, śniadanka, obiadku, czy kolacyjki. Oczywiście te istoty, jak Steiner zawsze to podkreślał, mają poniekąd swoje miejsce w ekonomii Kosmosu. One mają prawo do takich „rzodkieweczek”, jak mówił Robert Walter. Ale „rzodkieweczki”, jak wiemy, same się do nich garną.

Przytoczyłbym tu przykład Babadżiego, który jest klasycznym przykładem inkarnowanej istoty lucyferycznej. Ma on po prostu swoje spore grono wyznawców, którzy łączą się z nim. I sami tego chcą, bo przecież on im proponuje połączenie się z nimi przez ekstazę, tak jak to jest w wersji orientalnej: kropla wraca do oceanu w ekstazie. Nie jest to bynajmniej śmierć mistyczna, to nie dokonuje się przecież w cierpieniu, człowiek sam tego chce. Jest to więc całkowity kontrast w stosunku do propozycji, jeśli można użyć tego słowa, Chrystusa, który powiada: śmierć – tak, i to w cierpieniu najczęściej, ale potem zmartwychwstanie. Natomiast Lucyfer ani Aryman nie proponują żadnego zmartwychwstania. Aryman, oczywiście, ex definitione, bo bydlę po prostu nie ma co zmartwychwstawać, nie ma co w ogóle pchać się do zmartwychwstania.

W wariancie podsuwanym przez Lucyfera może być, owszem, właśnie tak, że człowiek jak gdyby się w nim roztapia – byłaby to więc poniekąd doprowadzona do końca sytuacja „kolacyjki”. Ale jest jeszcze pewna inna wersja, mianowicie taka, że człowiek pojawia się po śmierci, jakiejś tam śmierci, która nie jest, oczywiście, śmiercią zupełną, w świecie Lucyfera. I to jest właśnie ten świat, który budują i Lucyfer, i Aryman gdzie indziej, w pewnej innej sferze, a który Steiner nazywa ósmą sferą. Osobiście podejrzewam, że część tzw. „wzięć” przez UFO to właśnie porwania do tej sfery.

Otóż pomijając sprawę, jak to wygląda w tym właściwym świecie Lucyfera, tu, na Ziemi, inspiruje on ludzi do wolności, ale jakby w tym sensie, żeby człowiek zbuntował się przeciwko Bóstwu wiodącemu. I to ma, oczywiście, swój sens. I to też było potrzebne jako pewien sposób postępowania.

Steiner podkreślał zawsze, że to było potrzebne, aczkolwiek przedwczesne, że właściwie Bóstwo dałoby człowiekowi wolność, ale dopiero wtedy, kiedy człowiek dorósłby do niej. A Lucyfer człowiekowi zaproponował wolność, bunt za wcześnie. Owo „za wcześnie” to jest właśnie bardzo często chwyt istot lucyferycznych, czy arymanicznych. Podejrzewam osobiście, iż wmawianie nam, że już wkroczyliśmy w Epokę Wodnika, to jest właśnie jeden z tych chwytów.

Taka byłaby ta najogólniejsza teoria, która trzeba teraz jeszcze skwalifikować i dodać do niej pewne dalsze elementy, coś, co ją nieco skomplikuje. Mianowicie w przedostatniej, czy ostatniej fazie swoich rewelacji Steiner wprowadził trzecią kategorię istot demonicznych. Są to mianowicie istoty, które nazwał Assurami, istotami assurycznymi. Assury są, jako demony, istotami jeszcze starszymi od Arymana, czyli, innymi słowy, pochodzą z Saturna, z tej pierwszej planety, najstarszej w całym układzie (Aryman pochodzi ze starego Słońca, Lucyfer – ze starego Księżyca). Steiner mówił o nich bardzo niewiele. Z tego, co wiem, wynikałoby coś takiego: istoty lucyferyczne gnieżdżą się w ciele astralnym, czy też atakują ciało astralne człowieka, co oznacza, że obierają sobie za przedmiot jego namiętności, popędy, uczucia; z kolei istoty arymaniczne atakują ciało eteryczne człowieka, w związku z czym są groźniejsze, bo atakują jak gdyby bios ludzki, czy podstawy ludzkiego biosu – i stąd Steiner twierdził, że rak, jako choroba będąca efektem działania istot arymanicznych, ma swą siedzibę, że tak powiem, w ciele eterycznym, a nie fizycznym i dlatego jest tak trudno uleczalny; natomiast istoty assuryczne atakują ludzkie „ja”, centrum samego człowieka. Jest to – chciałoby się tu nieomal użyć tego określenia Alfreda Jarry’ego – „wymóżdżanie”, ale nie chodzi o mózg, jest znacznie gorzej, jest to „wyjaźnianie” człowieka, jeśli można tak powiedzieć. I tu widać wyraźnie, że assury idą ręka w rękę z istotami arymanicznymi, to znaczy, z jednej strony, mamy arymaniczne materializowanie człowieka, a z drugiej strony – zabieranie mu przez assury „ja”. Po prostu.

Steiner wyróżniał jedną z tych istot, nazywał ją Soratem i mówił o nim, że jest to Demon Słoneczny, tzn. ten, który w Apokalipsie występuje jako bestia 666. Jest cały cykl wykładów Steinera na temat Apokalipsy i tam jest o tym mowa obszerniej i precyzyjniej. Istoty assuryczne wkroczyły w historię ludzką stosunkowo niedawno. Osobiście podejrzewam, że wiążą się z nimi te wszystkie zjawiska w naszej cywilizacji, które wprost atakują ludzkie „ja”. I to nie tylko przez to, że czynią z człowieka coś w rodzaju maszyny, bo do tego wystarczy po prostu przecięcie owej więzi pomiędzy „ja” a resztą, czyli duszą i ciałem. W działalności assurów mamy bowiem do czynienia z atakowaniem samego „ja”. I czasami ma się po prostu wrażenie, przy bezpośrednim kontakcie z pewną kategorią ludzi – a mówi mi o tym nie tylko moje bezpośrednie doświadczenie, lecz także ukazuje to też w wyraźny sposób wiele opisów literackich – że mamy do czynienia z istotami, które mają ciało ludzkie, duszę jeszcze ludzką (w tym sensie, że występuje u nich jakieś tam działanie intelektu, uczuć, woli), ale brakuje „ja”. Czuje się, że jest to tylko jakiś taki rodzaj patiomkinowskiej fasady. Pozór jest ludzki, a w środku tego – „ja” ludzkiego już nie ma. Gdybym chciał być złośliwy, to powiedziałbym, że można coś takiego zauważyć u niektórych urzędników, ale, oczywiście, nie twierdzę, że to jest specialité de la maison akurat urzędników. można się z tym spotkać prawdopodobnie w każdej warstwie społecznej.

Tak więc w wyniku działalności Assurów pozostaje pewnie tylko jakaś taka pragmatyczna resztka „ja”, która powoduje, że ta całość trzyma się jeszcze w ogóle kupy, jeśli można się tak brzydko wyrazić. Natomiast prawdziwego „ja”, w znaczeniu bezinteresownego zwrócenia się ku prawdzie, dobru i miłości, tego po prostu tam już nie ma.

Trudno powiedzieć coś więcej, bo, jak sądzę, niestety, dopiero przyszłość pokaże nam naprawdę istoty assuryczne w akcji. Ale w różnych antropozoficznych refleksjach na temat AIDS spotykałem domysły, czy domniemania, że AIDS jest swego rodzaju produktem ubocznym, czy symptomem – może tak lepiej powiedzieć – zatracania „ja” przez człowieka. że temu, co dzieje się na płaszczyźnie duchowej, czyli temu, że „ja” zostaje zniszczone, zabrane, zeżarte – wszystko jedno – na płaszczyźnie fizycznej odpowiada właśnie AIDS. Taki jest domysł. Oczywiście, nie będę tego w tej chwili rozwijał, bo dla naszych celów nie jest to przecież konieczne.

Mamy więc tu właściwie dwa schematy. Jeden to jest ten triadyczny: Chrystus po środku, Aryman i Lucyfer po obu stronach, tak jak dwaj łotrzy na krzyżu, po obu stronach Chrystusa. Ciekawa rzecz, że jest to właśnie dokładny odpowiednik tego triadycznego schematu. W literaturze antropozoficznej powiada się, że ten dobry łotr to jest Lucyfer, a zły – to naturalnie Aryman. Bo mianowicie – i to jest szalenie ważna sprawa i trzeba to koniecznie powiedzieć – i Lucyfer, i Aryman będą kiedyś zbawieni. Oczywiście, trzeba pamiętać, że są to istoty kolektywne, to znaczy, że istnieje wiele istot lucyferycznych i wiele istot arymanicznych, w związku z tym można powiedzieć, że zapewne część z tych istot będzie przywrócona Chrystusowi. O tym Steiner mówi już w Wiedzy tajemnej. Natomiast nic nie mówi na ten temat, jeśli chodzi o istoty assuryczne.

A drugi schemat jest taki, że mamy do czynienia z trzema kategoriami demonów, stosownie do nasilającej się intensywności zła, i mimo woli nasuwa się tu zestawienie z Trójca Świętą. Byłaby to taka jakby czarna Trójca. Można by nawet dopasować, kto tu przeciwstawia się komu, jakkolwiek, oczywiście, nie jest to takie prostackie. Mianowicie istoty lucyferyczne przeciwstawiają się Duchowi Świętemu, Duchowi Prawdy – one tworzą iluzje, a On jest Duchem Prawdy. Steiner powiada w pewnych tekstach, mało kto z antropozofów o tym w ogóle wie, że obecny, że tak powiem, wiodący Duch Święty – bo to znów jest cała grupa istot – jest to przemieniona istota lucyferyczna z poprzedniego kosmosu. Aryman przeciwstawiałby się Chrystusowi, tzn. zimną nienawiść, terror – Miłości. I wreszcie Sorat przeciwstawia się Bogu Ojcu, rozumianemu jako byt, jako podstawa wszystkiego. Sorat jest od niszczenia podstawowej rzeczy, jaką jest „ja”, jest on, można by rzec, Nihil. I ciekawa rzecz, że średniowieczni katarzy rozróżniali trzy istoty demoniczne: Lucybela (wyraźnie chodzi tu o Lucyfera), Szatana (jako odpowiednika Arymana) i Nihil (tego, który jest nicością, i jest to, oczywiście, Sorat, czyli, ściślej mówiąc, Assur).

Na zakończenie trzeba by też coś powiedzieć o Chrystusie. Mianowicie bardzo często mam wrażenie – nie ja jeden zresztą – że w tekstach antropozoficznych, już trochę u Steinera, ale także u różnych jego uczniów, dużo można się dowiedzieć wprost o Lucyferze, czy Arymanie, gorzej natomiast jest z tym aspektem Chrystusowym. Jak gdyby łatwiej było powiedzieć, o co nie chodzi, niż o co chodzi – w sensie jakichś głównych wyznaczników. Naturalnie, jak przejdziemy już do pewnego rdzenia samej antropozofii, to oczywiście wtedy chrystusowość zaczyna się wybijać coraz bardziej. I to jak gdyby w dwóch punktach. Jeden to jest sama droga inicjacji, a drugi to, oczywiście, zasada miłości. Jest to centralna sprawa. To znaczy, tam, gdzie jest miłość, tam jest Chrystus. To jest jednoznaczne. Nawet począwszy od najbardziej niskich jej form. A kończąc, oczywiście, na najwyższych. jeżeli chodzi o wpływy Lucyfera w tej dziedzinie, to wiążą się one nie tyle z miłością, co raczej z fascynacją. Dopóki trwa fascynacja, to może jest to jakaś lucyferyczna miłość – w tym sensie, że ja czegoś pragnę, czy czegoś pożądam, czyli na swój sposób kocham, bo mnie to fascynuje, jak gdyby wsysa, wciąga – i to właśnie jest specyficznie lucyferyczne. Ale tam, gdzie zaczynamy uczyć się miłości ze względu na drugą osobę, ze względu na drugiego człowieka – i to właśnie miłości bezinteresownej i nieegoistycznej, nie zaspokajającej wyłącznie mojej potrzeby – tam mamy już do czynienia z miłością Chrystusową. I u Steinera jest to bardzo mocno zaakcentowane, wspomina o tym w bardzo dużej ilości wykładów, właściwie nieustannie. Ale rzecz ciekawa, że u takiego „szeregowych” antropozofów, jeżeli wolno użyć tego określenia, mało się o tym mówi. Raczej są to fascynacje poznawcze, czasami wręcz całe spekulacje, obracające się w tym polu pomiędzy Lucyferem a Arymanem, utrzymane w tonacji na ogół zresztą lękowej, sugerujące jakby, żeby się wystrzegać jednego i drugiego. Steiner, wręcz przeciwnie, mówi, że nigdy się nie należy wystrzegać, przeciwnie, należy wychodzić im naprzeciw – poznawczo i etycznie, bo to są dwa sposoby na pokonanie obu tych istot, a zarazem na ich zbawienie. Bo i my mamy brać udział w ich zbawianiu – Steiner twierdził, że manichejczycy, tak potwornie prześladowani wszędzie i przez wszystkich, przechodzili te ciężkie wcielenia poniekąd jako rodzaj treningu: po to, żeby zaznać zła do maksimum i w przyszłości być tymi, którzy będą zbawiać Lucyfera i Arymana. Życie tutaj – jak mawiał Gałczyński – „nie jest maliną”. I my na co dzień możemy robić to samo, z jednej strony, poznając te istoty, a więc żadna miarą nie uciekając przed nimi – tu jest absolutnie proponowana postawa faustowska: wyjść naprzeciw – a z drugiej strony, kierując się miłością. Wtedy jesteśmy zabezpieczeni przed wpływami lucyferycznymi i arymanicznymi, i pomagamy tym istotom w procesie ich zbawienia. Tak twierdzi Steiner.

I jeszcze tylko taki mały appendix. Steiner podkreśla fakt, że Chrystus jako Najwyższa Istota Słoneczna, czy poniekąd pomimo to, jest związany z Ziemią, złączył się z eterycznym ciałem Ziemi i przebywa jak gdyby w tym rejonie. A Lucyfer mimo wszystko związany jest ze Słońcem. Tylko tutaj cały czas trzeba pamiętać, że to chodzi o różne etapy. Bo my, zwracając się do tych istot, nie zawsze wiemy, do którego etapu ich rozwoju się zwracamy. Pamiętajmy, że zachodzi pewna inkongruencja pomiędzy naszą czasowością, a bezczasowością tamtych, czy też może raczej ponadczasowością. I to „wstrzelenie się” jest bardzo trudne, na przykład Steiner mówi, że w hinduizmie Wisznu to Chrystus, a Siwa to Lucyfer. Ale z czasów, kiedy jeszcze byli braćmi – bo są braćmi – i to stojącymi na tym samym poziomie. Tylko Chrystus zaakceptował rozwój świata taki, jaki zaplanował Bóg Ojciec, a Lucyfer odrzucił ten projekt. W związku z czym Chrystus zaczął się rozwijać razem z tym światem, a Lucyfer stał się kijem wkładanym w szprychy. Otóż w takiej sytuacji, jeżeli jakiś pobożny Hindus zwraca się do Siwy, to zwraca się do Lucyfera wprawdzie, ale z czasów, kiedy Lucyfer był jeszcze prawie całkiem „dobry”, i jak gdyby w ogóle nie było tu żadnego problemu. więc dlatego często spotykamy się – na płaszczyźnie ludzkiej – z sytuacjami na pozór paradoksalnymi. Na przykład Yogananda w swojej Autobiografii jogina mówi o tym, że miał wizje Chrystusa, a nawet spotkanie z Chrystusem, ale nie został chrześcijaninem, bo po prostu w jego wypadku nie było takiej potrzeby, należał on niejako do innej linii rozwojowej.

Wykład Jerzego Prokopiuka opracował Światosław Florian Nowicki

Jerzy Prokopiuk (ur.1931), antropozof, tłumacz C. G. Junga, propagator psychologii głębi, religioznawca.

Światosław F. Nowicki (ur.1947), filozof heglista, zajmuje się ezoteryką, zwłaszcza astrologią.

SPPLIT

chart-e1459360442599

it

la-22-1

la-22-2

la-22-3

la-22-4

la-22-7

la-22-8

spiritualanatomy

Imperium Brytyjskie, William Shake-spear: John Dee, Francis Bacon; makroby


John Dee: autor pojęcia „Brytania”, twórca Imperium Brytyjskiego , MI5, agent 007, mentor Francisa Bacona

Dee_mag_mdzrt z BN_XVIIw.jpg
Francis Bacon: różokrzyżowcy, masońska Wielka Loża Anglii, Nowa Atlantyda, Ojcowie Założyciele USA, reforma j.angielskiego (Włócznia i Hełm = William Shake-spear), Biblia Króla Jakuba, Virginia Company

Francis Bacon

 

makroby

TRANSLACJA transkryptu z Youtube HQ1dwdvluf0

na czele Uwielbiam słowo
niezależność
Wydaje się jednak, że amerykańskie ironiczne murów dziś
własnych zasadach jego wierność samym kraju, że zbuntował się przeciw
Nowoczesny śladu mason ich oficjalnym początkiem
do Wielkiej Loży Anglii założona w 1717 roku
oficjalny początek nowoczesnej murze 1717
i Apple Tree Tavern w Londynie
gdzie pierwsze Grand Lodge postawienie w stan oskarżenia zostało zwołane
i to się nazywa matka Lodge, ponieważ zasadniczo
wszystkich anglojęzycznych lokatorzy wytrącają się w tym czasie na przykład
All-American
zegarki wszystkich różnych Graham mieszka różne stany
naprzemiennie wszystkie ich wierność i ich nakaz
do oskarżenia Grand Lodge
Jeszcze przed utworzeniem w Grand Lodge nasiona nowoczesny murowane
zostało już zasiane przez PRACY a Francis Bacon
Francis Bacon założył organizację masońską
że całe ciało, które zostało założone przez Francisa Bacona
program etyczny tak dobrze, że w obrębie K nieodłączne
był odpowiedzialny za oba najbardziej kolosalne darmo
Jego etyka jego literatura
który był odpowiedzialny za całą pewnością być znane
Benjamina Franklina Franklin był następujący plan Bacona
Dzień był to zwykły zbieg okoliczności, że był szefem katalizatorem rozpoczęcia At The
rewolucja amerykańska
hej zi jego wpływy się także doprowadzić
rewolucja we Francji
me sonic filozof męski P Hall
napisał, że nie tylko było wielu amerykańskich założyciele Mason
ale oni otrzymali pomoc z tajnego w sierpniu ciała, które istnieją w Europie
pomogły ustalić ten kraj
dla osobliwego i konkretnego celu
Wiadomo tylko wtajemniczony jeśli jesteś
Paweł sugeruje ponadto, że Benjamin Franklin
był jednym z tych kilku linii
w książce tajemnica przeznaczenia Ameryki
Hall prawo tak zaangażowanie Franklina z planem
Francis Bacon w rozdziale 13 pt
boczek tajne stowarzyszenie skonfigurować w Ameryce Hall dysponuje ilustrację
pokazując wschodnie wybrzeże Benjamin Franklin
nadzorowanie go podczas obok niego jest cieniem boczkiem
hala twierdzi, że
Franklin mówił o tajnych towarzystw i że większość ludzi, którzy pracowali z
go w pierwszych dniach rewolucji amerykańskiej
byli również członkowie mówi zacytować plan został wypracowanie
Nowa Atlantyda została zaistnienia zgodnie z programem
ustanowienie przez Francisa Bacona
Nie dla tych, którzy go badali
Sir Francis Bacon to jeden z najbardziej enigmatycznych postaci w historii świata
Coney w społeczeństwach istniały od wieków od jego śmierci
W 1626 prawa ich kocham bekon kredytowej
z wielkich osiągnięć w górę nowego świata tylko mogą mu taki ciekawy
Znaki takie złożony charakter
I był w samym środku burzy politycznie
um nawet twierdził, że koniec w jednym ze swych pismach, że jest w posiadaniu
I cała wiedza i nie można nawet powiedzieć, że nie można powiedzieć, że był
zapalany koncepcji chrześcijańskiej najwyraźniej miał jakąś koncepcję
chrześcijaństwo
i mówić tak kochamy Pana Jezusa Chrystusa, tak że jest on zwolennikiem na nowym
Atlantis koncepcja po prostu bardzo skomplikowane
Charakter ich mocy jest znany jako ojciec współczesnej nauki
a dziadek angielskim w lekkiej mięty wyrazy
wiedza to potęga jest często przypisywane do niego i przedstawia swoją filozofię
że dzięki wiedzy i nauki ludzkości może przekształcić się
i świat w jego najwyższych pomocy w jak mięta
Jestem jego poświęcenie dla nauki i uczenia się
doprowadziły do narodzin premier organizacji naukowych w Anglii
ok, gdy Royal Society & Anglia została utworzona w 1662 roku
nazwali boczek jako modelu inspiracja
jest książka napisana przez Thomasa Pract który był pierwszym prezydentem Royal
Towarzystwo więc ta sięga
tylko tysiące siedemset on napisał historię na nim
on uznać, że inne czynniki, boczek był pomysłodawcą
ludzie nawet poza Royal Society
XX wieku historyk zrobi Ranch Road, że
Cała treść i kariera brytyjskiej partii
podążały filozofii boczkiem filozofią sprowadzony do Ameryki
i wzmocniona przez lata dla większości wpływowych liderów
Thomas Jefferson uważane Francis Bacon jedną z trzech najważniejszych
człowiek w historii
wraz z Johnem Locke i Sir Izaaka Newtona
Mówi się nawet, Jefferson wierzył, że spełnienie marzeń dla Bacona
nowa Atlantyda
przez założycieli Stanów Zjednoczonych
w rezultacie niemal wszystkich Coney Anny boczkiem kredytowej
z założenia Ameryce ten obraz niegdyś do zostania
Autor Maria domu moc
pokazuje kontynencie północnoamerykańskim z porywający boczkiem
rośnie z pośrodku nad głową jest All Seeing Eye of Horus
w środku trójkąta
natomiast po jego płaszcz jest róża i krzyż symbol kocham swoje wydzieliny wierszy
Ja mimo tych rzeczy niewiele wspomina o Lauren Megan
w podręcznikach historii Ameryki
nie występują stany miast i miasteczek są szkoły nazwane po nim
Nasuwa się pytanie, które majaczyły inne niż Benjamin Franklin i Thomas
Jefferson
który ojcowie założyciele Czy naprawdę wpływ
warsztat tkacki
co powinienem był ojców założycieli były najbardziej pod wpływem Bacona, co bym
sugerują, że to wszystko ci, którzy byli wolnych murarzy
ale pewnie wszystkie te forniru
Pierwszego Prezesa Ameryka masoni Wolny
można powiedzieć, że był pod wpływem niego, ponieważ
nad wpływem, który stał się jej 363
ale życie, ale boczek jego ans
jej ale taki spodziewam ktoś większy wpływ niż inni
więcej inspirowane niż inni, a niektóre mogą nawet śnieg w boczku było tak
Heindel
Student Center Mintz-Plasse ale niektóre
Majowy być tam z niego mi chodzi tam z całkiem inteligentnych ludzi

0
dla
Makin jest uważany przez niektórych za pierwszy wielki mistrz
nowoczesna masoneria jesteś
gdy statek nie będzie oficjalnie ustanowiony dopiero po jego śmierci
było bekon, który nakreślił plan dla ostatecznego
mizoandria matka i wszystkie tajne stowarzyszenia
ustanowienie Avenue Atlantis The dock nalegają założycielem i prezesem
drugiej Francis Bacon Research Trust w języku angielskim są przeznaczone więcej niż 33
rok do badania boczkiem
po napisaniu jakieś czternaście książek o niego z takimi tytułami jak:
budowanie raj i Francisa Bacona zwiastunem New Age
I badania nad życiem i twórczością Francisa Bacona wszystkim te związane z
mu
Rytuały, że zabiera mnie z powrotem do tradycji mądrości, która jestem bardzo
zainteresowany
i do zobaczą rzeczy, które założenie Ameryce Jestem
rozprzestrzenianie współczesnej nauki jestem i wiele innych
fascynuje stałe fragmenty to jak bramy
jak wielkim jestem 20
bogactwo informacji i wiedzy na dziś
Prace przyłącza informacje są obsługiwane przez program i mistrza
English murowane markiza de North Hampton
Wielkiego Mistrza w Anglii jest książę Edward Duke of Kent
ponieważ jest on członkiem rodziny królewskiej murze pozwala Prince Edward do
mianować kogoś
do działania w jego miejsce jako takiego programu i mistrza
Pan Northampton jest głową wszelkiej działający brytyjskiej wolnej murze
oraz odmówił udzielenia wywiadu dla tego dokumentu
w jego korespondencji z naszego producenta mu jasno do zrozumienia, że popiera
badania przyłącza informacje
i uważa go ekspertem w Sir Francis Bacon
jest to istotne, ponieważ dziedzictwo North Hampton
sięga czasów boczkiem i królowej Elżbiety Pierwszego
p dziś
Pan Northampton posiada władzę nad wieżą Canterbury
ubogich Francis Bacon żył w swoim życiu
a gdzie jest powiedziane, że spotkał się z jego tajnych stowarzyszeń
że budynek jest fascynująca i sporo nieco pozostało to było kiedyś było
duża rezydencja
ai ta huśtawka, że nasz krajowy cert
co było w końcu to kolejny sposób, w którym zniknął
a więc Bree Tanner wieże Niskanen i cały dwór był sam
Jestem został rozbudowany i urządzony przez
Mężczyzna chłodno powiedział John Spencer w śmietanie to po raz pierwszy
a on miał już rok jak Pan Matthews, że jest bardzo ważne facet
miasto London
i bardzo, bardzo zamożny zamożny kupiec i
on ma dom w Londynie i sama
miał też Canonbury wymieniany jako jego kraju do domu bo wtedy to było w
kraj
wiesz, teraz to tylko otoczony Londynie
uniwersalne pod dzieci w kraju, na wzgórzu
i jego wspaniałe miejsce do dostać włosy kraj
i dobre dla zdrowia i
John Spencer był wyraźnie związany z wolnym murze i wczesne
Grupa rozdzielczości i on upiększać wszystkie pokoje z rąk
Mieszkam specjalne trumny na ok
postępowanie, które mają masoński i podnieść do chrześcijańskich motywów
bawić się z PO
a ja jestem przede wszystkim zdecydowanie stawia na mnie
bardzo ostrożnym inspekcji
ale pokoje Compton Spencer jeszcze oryginalny
dla kanałów wydzielania masoński Andrew
które zostały wykonane przez Sir Johna Spencera i rzeźb
data to rondo 15 1982
1601 Okres klasy ostatecznie dom został przejęty przez
Francis Bacon, kiedy stał się Pan, gdy jest
wykonany mały opiekun Wielka Pieczęć potem Lord Kanclerz, a on
Wynajęliśmy dom reszta ma wszy
brakuje w tym czasie, że czasami
co nazywa niewidzialne kolegium został przekazany i
wiele innych rzeczy są zrobione i jest on znany do prowadzenia eksperymentów naukowych
tam
i to całkiem jasne, do domu był idealnym miejscem spotkań
oszukuje swoją grupę rozdzielczości nos jest siedziba poza Londynem to było
Prywatność tych dni, ponieważ dobrze chronione w jak
I jest to podpatrywanie pracy
realizuje wiedzę w tajemnicy oznacza przekonanie Bacona i
nic do pracy w jego Nowa Atlantyda
wiesz, do społeczeństwa, że obserwowane wszystko
ale wiadomo było moje Nic więc dziwnego, nasze
są symbolika domowej armaty Megan bardzo wysoki
ze wszystkimi jego tajemnicą obsługuje mistycznej miłości człowiek
posiadanych przez Dawkinsa sam ładowane używasz stażystów City East Powiedziałbym, że był
opanować
ale to, co właśnie w Indiach ich schłodzenia prawdziwy mistrz
ale on ze tutaj w Europie
w Wielkiej Brytanii, co było w Anglii w tym czasie
a on jest po prostu niezwykła istota I rzeczywiście uważam, że był jeden przełomowy
Paracelsus dokonał PROFS temat
Elias nazywa artysta Whitten odnosząc się do Eliasza
oraz w tradycyjnych litrów powiedział przyjść do zdobycia w grze, aby przygotować
dla ludzi
przyjście pocisku przyjście Chrystusa, który ma wiele różnych
interpretacje
Skurcze i mogą sąd siebie nazywa siebie Herald w New Age
który jest napięty trochę lżejszy pytanie postawione przez krytyków posłuszeństwa Coney w
rok teologii
co Chrystus miał przyjść do Harolda boczku
było to, że Chrystus Biblii więcej Chrystusa murze
starożytna tajemnica religia starożytnych tajemnic
trójca jest on również rozpoznany
jest reprezentowany przez symbol Niewiele mówił o
ale taki, który niektórzy uważają, stoi w centrum handlowym do nich tradycji Sonic
nie jest on znany jako 47 propozycji, jeśli klikniesz lub w Perth Agri 09
Manly P Hall przedstawia i wyjaśnia symbolikę okultystyczną tę własnych
W swojej książce tajne nauczanie w każdym wieku

według Hall trójkąta prostokątnego reprezentuje tę Trójcę
prostopadłą boku symbolizuje męski
były boskie ojca jestem, podczas gdy podstawa reprezentuje kobiece
Wreszcie przeciwprostokątna jest traktowana jako potomstwo obojga boskości
Dziecko czasami nazywane WAS
Nissan Chrystus pokój
był to jeden boczek przyszedł zwiastować do Chrystusa
który dostarcza człowiekowi poprzez wiedzę, gdzie nauka
zgodnie z pragnieniem Petera Dawkins Megan było dostarczenie ludziom z
upadek doznał w Ogrodzie Eden
aby przywrócić go do raju przez co nazwał
praca sześć dni mówi, że zawsze wierzyć, że
jako człowiek został stworzony na obraz Boga, jak mówi Biblia dlatego powinniśmy
naśladować
co dostaje nam dobrze imituje jego słowa
co on dowiedział się od Biblii z interpretacji Biblii
a więc tworzenie prac sześć dni jest jak stworzyć raj
bo to jest w Biblii powstała w wyniku sze dni
Praca tak nazywa go jego wielką inspiracją również prace sześć dni
sześć dni było stworzenie i cały jego plan wątpi powłok co zrozumiał
o tym, co ci
Sześć dni na wszystkich etapach tworzenia
skanowanie na myśli, kiedy interpretowana do ludzi
człowieka rolę ludzkiej istoty mogą zrobić, gdy opiera się na boczek zrozumieniu Biblii
Dawkins przyznaje, że jego podejście nie było za pośrednictwem tradycyjnej doktryny chrześcijańskiej
ale raczej mistyczny pogląd opiera się na naukach Kabały
pracował jak kapitalista ich kocha
Zespół w Los Tres z tego Cabana
i zabezpieczyć Christian Kabbani ponieważ sięga przez Hebrajczyków
przez Mojżesza do starożytnego Egiptu, a wcześniej mówi się, że nie ma
Wyścig Mystique w przesunięciem króla, że Lantus i
rozważyć wszystkie nauki przychodzą mi znać i
w tym tego komponentu i boczek i missus wielką maastricht berlet
jego praca domowa jest oparta na zasadach kapitalistycznych
wyjaśniając camallo może iść dalej
na czas nieokreślony może być ogólnie nazywane wersji żydowskiej
starożytna tajemnica Religia
in współczesnego świata
że Bóg zyskał popularność wśród gwiazd
i praktykowane przez Barbra Streisand Mick Jagger
Roseanne Barr Jeff Goldblum Britney Spears
Elizabeth Taylor Paris Hilton Demi Moore
Gdy na pisarza i oczywiście Madonny
który stał się głównym rzecznikiem wiele do sprzeciwu
niektóre tradycyjne Żydzi ubezpieczone
Kabała jest zaprojektowane tak, aby doprowadzić ludzkość do doskonałości
gdzie człowiek staje się bogiem jak bycie
Jest to system, który idzie w parze
z koncepcją budowy honory raj
Sir Francis Bacon Grey Cup polerowane
Wierzymy, że dążenie do nauki i wiedzy
była droga do osiągnięcia tego wielkiego dzieła
mi

niskie spermy czy tylko notatka szefa Francis Bacon
i co przyczyniło się do naszej dzisiejszej wiedzy i to była metoda nauki
również jego pierwszy efekt najbardziej publiczne i podstawową miał było
i stanowią podstawę współczesnej nauki, która to metoda eksperymentalna
Mam więc promowany co Sokrates również promowany
która miała jestem nie tylko myśleć, że umysł
ONC wiesz przez argumenty i tak dalej, co jest am
arystotelesowska metoda, ale faktycznie wyjść i spojrzeć co tam jest
W rzeczywistości w paliwo przyrody i nauki przyrody i pochodnego
Twoje myśli noc jest messin płatności Podstawy na to, czy działają
Następnie, jeśli pracują, a jeśli użytecznym które okazały się bardzo przydatne długi czas
wówczas można rozważyć masz może trochę prawdy
a następnie zbudować na tym dobrze aż do czasu Bacona do większości
co można było schłodzić naukę, co było
naprawdę nie protonowy Sykstyńska wyszukiwania wyjątkiem szkół tajemnic
Jestem w całej uczelni powrotem dziennie
burmistrz i tak dalej dopiero po produkcji argumentów argumentów
masz czas do dnia Bacona był to kościół, który był pod kontrolą w rzeczywistości
Kościół był pod kontrolą aż o tysiąc osiemset użytkownika
więc kościół był pod kontrolą, ale hierarchia kościelna nie było konieczne
zabić chrześcijanina nie było wiele osób, które były tam, bo mogli
obsłużyć trzy lub cztery języki miałem wielki intelekt, lecz czy chrześcijan
my chrześcijanie nie jest prawdopodobne, że nie wiedzieli, że Pismo oczywiście
ale były one obsługiwane przez system światowego, a więc systemu światowego
uszkodzony tej korupcji przedłużony do ich mocarstwom
Rozeznanie bo gdy Biblia naucza, że mężczyźni powinni udowodnić wszystko
Wielu naukowców Kościół w średniowieczu zaufanych w sposób
Unsound metodą dedukcji opiera się na błędnym zrozumieniu
% Uh Pismo i to zwykle pójdzie w ten sposób dać przykład
oni myślą z książki max gdzie jest napisane i Ewangelia była
głoszona na całym świecie
to jest jedna instrukcja teraz wspólne oświadczenie idzie z tym jest
Jednakże uczniowie i apostołowie nigdy nie poszedł na cały świat
a zatem można wywnioskować z tych dwóch stwierdzeń oraz Ben 10
ludzie po drugiej stronie świata do Princeton
nie powinien on również oczywiście jesteśmy, ponieważ niektóre
badacze znaleźć tam są ludzie w Australii i Tasmanii
lat później okazało się, że tak nie było innych ludzi na drugą stronę
studnia
więc powiedzieć, że mam złą odliczenia tą metodą odliczenia
i to właśnie Francis Bacon zauważył powiedział tak wiele nonsensów
i tak można je ustawić w celu ustalenia
naukowy jedna metoda, dzięki której ludzkość może osiągnąć
cała wiedza dzięki tej metodzie
Można szukali by przynieść światło, które w końcu ujawnić i doprowadzić
w oczach
wszystko, co jest najbardziej ukrytych i tajemnicą wszechświata
ale przede wszystkim będzie musiał znaleźć sposób, aby przezwyciężyć uporczywe tradycji
zatrudniony przez naukowców mają swój dzień, którzy wolą dyskutować
Następnie zbadano czyni to świetny przykład
zirytowany, kiedy jest Szkoła University u
profesorowie i studenci spędził trzy lub cztery lata
debaty, ile koń ma zębów
Może kiedy ten konkurs księgowego podatkowego
zmarnowany cały ten czas jej debasing mieć każda reguła mówi zęby
społecznego, tak że więc skupmy się nie produkuje niczego dobrego ani użyteczne
a ja po prostu nie była ludzkość ewoluuje i tak wielu ludzi w ubóstwo,
choroba
więc to, że chce wyjść z ubóstwa i choroby
a potem i dostać się do nas
przyszły raj wola raj dla Anglii Manchester
ale dla całego świata mówią Miał on naprawdę rozpoczął zasad motyka nowoczesnej nauki
co jest ta metoda eksperymentalna, a następnie miał przed południem
Formuła dwie jednostki zacząć podstawowa
Podstawy świat fizyczny, który jest fizyka narzędzia fizyczne, a następnie pracować w górę
korzenie
Narzędzia metafizyki niektórzy nie mógł rozmawiać z kajakiem w sądach bo metafizyki
wylądował go w kłopoty
z religii w momencie jej w stanie wojny ze sobą jestem
więc bym musiał to zrobić nie więcej ostrożny sposób bardziej zasłonięty Lee
ale reszta, która jest potrzebna
metafizyczne pomysły Megan niech w naukach, które byłyby
potępione zarówno przez katolickich i protestanckich kościołów swój dzień
On powiedział, że nawiązał kontakt z krainy duchów
i że po wysłuchaniu niebiański głos dawał dzieło swego życia
się bronić
trzymał jego praktyka jest zasłonięty ciągu tajnych stowarzyszeń
in szczególności starożytne Brotherhood
róża i krzyż dla powagi naleciałości dawna wierzył
że uprawnienia i księstwa ze sfery duchowej
posiadają wiedzę tajemną, które mogą być wykorzystane na rzecz
kocham ludzkość jej te i inne nauki miały być trzymane w ukryciu
od tych, które uważane profanum, a zwłaszcza
z kościoła miał prokuratura, który ma być
tajne stowarzyszenie nie są gigantyczne, ale był zbyt odkryta Strutz się do niego
ale niektóre inne metodologii graniczące z czarami
na przykład transmutacji a metale nieszlachetne w złoto
ale twierdzą oni mogli to zrobić, a ja nie sądzę
ale zarówno na twierdzeniu, że mogę komunikować się z aniołami i demonami
dobrze w pierwszym miejscem Pismo mówi, żeby tego nie robić, ale mają pomysł był
że jeśli można zrobić to z pewnością ci ludzie po tych stworzeń przynajmniej
Anioły i demony
wiedzą wiele rzeczy, które nie wiedzą, wszak oni już od
niepamiętnych czasów
a następnie są zaznajomieni z nieba sama, więc z pewnością mogą powiedzieć, jak wiele tajemnic
oraz kościół byłby on podjąć niechętnie patrzy na które mogą być uśmiercony
za to, co myślę boo
Rozdzielczość społeczeństwo zostało utworzone w Anglii przed Bacona polerowanego mosiądzu
częściowo
w celu ochrony królowej Elżbiety pierwszy
w 16 wieku konflikt między
katolicyzm i kościół protestancki w Anglii
był na jej szczyt w
Maria Tudor, córka króla Henryka 8. objął tron
i zdobyć tytuł Bloody Mary szukali innego
a więc 10 Chłopiec ma od do żadnego chłopca prawnej
jak Henry, ale mają one niebezpieczne i dlatego są małżeństwem
Nazwy teraz 37 była na jego córka, a więc była zainstalowana
jako królowa, a niektóre po prostu było tak, że po tym jak dziecko umiera
pogańskie i 58, a ona
był katolikiem barwiona w wełnie Katolickiego
i ona rzeczywiście książę Filip ożenił się drugi z Hiszpanii
dlatego, że był katolikiem, więc pierwszą rzeczą, że Maryja nie była do uchylenia tych
przepisy, które pozwalają na protestantów praktykować swą religię uchylić je
a następnie mocno uśmiercony w wielu chrześcijańskich wieczerzy protestanckiej wiary
że mogła znaleźć
Kiedy w Rzymie ramach banku, że mamy do
ona uśmiercony trzysta więc nie było tam trzysta męczennicy
o których wiemy w tym w krótkim sześcioletniego panowania że musiała
nikt nie był bezpieczny od gniewu Mariackiej przeciwko tzw protestanckich
heretycy
nawet jej własna siostra Elżbieta Tudor
była także córka króla Henryka ośmiu z drugą żoną
Anberlin którego Henryk ożenił się po rozwodzie Katarzyna Aragońska
matka Queen Mary
kiedy została zainstalowana jako dźwigu włożyła jej siostrę
Elizabeth Pierwszy w Chinach, bo podejrzewano
będąc protestantem, więc poszła do taryfy Londynie
zaś uwięziona w wieży Elizabeth utworzyło przyjaźń
z tajemniczą członka na boisku matematyk i mistyk
Doktor John nazwie D Jestem znany jest w pierwszych dniach być kilka dni jak
jako prawdziwy człowiek mądry nie jestem w Vegas
i był do prawa powiedział ezoteryczne i badania
wiesz, że on był pewien inicjatywa tradycje mądrości
Doktor John D był jednym z najwybitniejszych geniuszy mają swój dzień
John B był 34 lat starszy od Francisa Bacona
i jestem John dzień był matematykiem
Mieszkał w Londynie był matematyk i astrolog
królowej Maryi, aby i to zapewne Mary
wildy rozpoczął służbę Mariackiej
wkrótce popadł w niełaskę z powodu swoich dziwacznych eksperymentów
a niektórzy twierdzą, że jego przyjaźń z Elizabeth
w każdym przypadku
Jeanne został uwięziony pod zarzutem czarów
oskarżenie, które idą za nim przez całe życie i jeden boi, że
nie wydaje się nieuzasadnione
biorąc pod uwagę jego Magia Systema jest nadal praktykowany przez wielu okultystów do dziś
nie jedna rzecz tych najbardziej znany dziś wśród
kolory to, że on i kolega o imieniu Edward Kelley
Był to średniej będę robił magiczne
I w miejscach związanych z książką na NOC
produkować całe co dzisiaj dzwoni domina w systemie magicznym
i to jest jego niezwykle skomplikowany język
a ja alfabet i
Pokoje cue i magiczne kwadraty i jest to bardzo
skomplikowane i jest to bardzo mocny
ja w jego dążeniu do wiedzy d wykorzystać do uprawnień poza nadzieją
nauczyć się tajemnic
ze sfery duchowej dla
ale to nie znaczy, że nie próbuje komunikować się z aniołami robił
i można się z nimi skontaktować i rozmawiał z wielkim przybliżeniu oznacza to posłańców
złota więc to, co D próbował zrobić po swojemu
ale część ma nadzieję, jest otwarcie o nim, więc w końcu dostał niektórzy prześladowani za
to
Ale nie wszyscy Saudyjczycy dabbling, jak komunikować się z
Aniołowie Boży d napisał kiedyś, że był postrzegany jako
towarzysz psów piekielnych kołnierzykiem i magik
mają złych duchów do cholery jeszcze jak bekon
ćwiczył większość swojego rzemiosła w tajemnicy
jako aktywny członek wydzieliny wierszy w Anglii niektórzy nawet Kredyty D
z założycieli nowoczesnego ruchu rozdzielczości
jako takiego obcowania z anielskich istot, które dostarczają wiedzy naukowej
był zaznajomiony praktyką teraz
było przynieść bardzo krótki w zacienionym
linii podziału między tym, co nazywali wiedza naukowa na temat tego, co może
połączenie
wręcz czary pociągu było to
The demarkacyjnej, która została bardzo mu to ciemna linia cienia było nikogo D
skrzyżowane wiele razy
Jeszcze przez chwilę rozkwit za panowania królowej Elżbiety w trakcie tego okresu
niektórzy uważają, że był to rodzaj mentora Sir Francis Bacon
wiemy z
Te Dari ów mogą się przynajmniej jedną wizytę
do Doctor John D’s domu w Mortlake
a kiedy podczas wizyty te były
rejestrowane D czyli ludzie przychodzą porozmawiać
z ezoterycznych i omówić kwestie z nim
i dwie wykorzystuje bibliotekę i tak dalej, które pozwala mi o tym wiedzą
jako historycznego rekordu mamy inaczej
jej to poszlaki jestem
że mogą one jasno wiedział lekarz John D bo był ważną osobą
wzrasta wraz z sądu i perspektywą był dworzanin
Być może powodem braku zapisów w związku z Bacona
John D
jest, że ich praca została wykonana za zasłoną a tajne stowarzyszenia
które zawsze były tajne stowarzyszenie stara się promować naukę
i jestem Andreas poziom z ludźmi-tych
w pełnym wymiarze czasu, aby trochę poziom kultury i wysokiego poziomu
ale przede wszystkim działa w ukryciu, ponieważ Kościół
większość większość różne kościoły były tak jestem
nie będzie bardzo miły problem mamy do czynienia tutaj
umarł twój wygląd odkryto bardzo dużo informacji i bardzo
ważne dobry
Informacje stałe milczenie mówi byli
wiesz rozwijać rytualnie gdzie indziej i że zostały sprowadzone do Europy
i jesteśmy bardzo groźne dla chrześcijaństwa
że mają być tłumione wiemy, co się stało z Galloway OH
oraz i wiemy, co się stało niekończące numery
Będę Giordano Bruno i tylu innych jest
w nauce musieli więc zejść do podziemia
więc proces zmuszając wiedzy i mądrości
podziemne stworzył wiele kodowania i wiele szumu słowy dużo
zobacz dobrych gestów i i i warunków, które
Wciąż nie rozumie się tego dnia, więc de-
jest wśród tej grupy nie ma, podczas gdy mężczyźni, jak byli prześladowani w Callao
reprezentowanie wiedzy naukowej
w tajnych towarzystw są era elżbietański
były w niebezpieczeństwie, czy nie do poznania Posiadali
ale w jaki sposób uzyskuje się go przez cały zwanych praktykuje
wzywanie duchów powiedział przywoływanie demonów
Jestem byli nigdy nie mniej zdecydowany kontynuować dla sprawy nauki i
uczenie się
Doktor John D odgrywać wiodącą rolę w tej dziedzinie
na jego metoda stała się znana jako Anioł magii
dlatego, że ma kontakt z duchami, że ona uważa były czasami dobre
a czasami Evil w pewnym momencie ich
anioły zmuszać go do odwiedzenia cesarz
niegrzeczna na drugi raz i powiedz mu, że źli
i że nie nawrócicie Bóg go wyrzucić
niewiarygodnie okładzina anioły dziecięce odwiedził cesarz
i ustanowił przyjaźni, które pomogą chronić go przed prześladowaniami
później% uh w jego eksperymentach i pracował z mediami o imieniu Edward Kelley
Kelli był tym, który często kontakt z duchami de gminach
we wpisie pamiętnika ósmego czerwca 1584
d rejestruje zaskakujący konto Twierdzi, że Kelly zmieszała
gdy Anioły próbowali go przekonać, że Jezus
nie był Bogiem, i że żadne modlitwy powinny być wykonane w
one dalej twierdzić, że Sen tak naprawdę nie istnieją
ADM i podeszwy i powiedział, że przenosi się z jednego ciała do drugiego
w to, co brzmi jak reinkarnacja
Słysząc to Kelli widocznie zrozpaczony
i uważał, że skontaktował się złych duchów
jednak Anioły warunkiem Lekarz D z darami posiadać wiedzę

WAS pierwszy zastosował geometrię euklidesową do nawigacji
zbudował instrumenty i przeszkolić pierwszych nawigatorów stóp
HE jest uznawany za twórcę słowa Britannia
więcej Brytyjczyków i jego wpływ podwaliny dla tego, co stałoby się
Imperium Brytyjskie zrobił swoje własne mapy
i mówi się, że na mapach północny wschód i północny zachód pasażerów
w jego próbach zwiększenia bogactwa Anglii poprzez uzyskanie dostępu do nowych
świat
zi wierzyć lub nie nowy świat został potajemnie wpływem jego
przykład
John D jest uważany oryginalny jaszczurki
był inspiracją dla postaci Prospera OH i Szekspira
Nawałnica
i Christophera Marlowe’a Doktor Faustus
zrobić we współczesnym świecie D był wzorem dla JK Rowling
Albus Dumbledore w książkach o Harrym Potterze postać Gandalfa w
Tolkiena Władca Pierścieni
a nawet Iana Fleminga James Bond niewiele osób wie, że
John D był oryginalny Agent 007
W Jej Królewskiej Mości Secret Service sugerując, wpadł na pomysł
jest oznaczeniem 007 james bond z faktu, że to, jak
John grzech człowiek jest korespondencja, gdy był za granicą pracuje jako szpieg
Queen Elizabeth wie, że to
Sinus 007 rzeczy, które tam pojęcie przyszedł james bond wszystkim dlatego, że był
James Bond był pierwotnie przeznaczony w Kanada współczesnego doktora Johna D
Uwielbiam tak naprawdę nigdy nie rozwinąć w ten sposób p podczas tych znaków nadal
intryga
Niektórzy twierdzą, że przekonujące wyobraźnię% uh
kopalnie literackie nie był jego największy wpływ
ten obraz pokazuje, co wydaje się być zasuszony staruszek
przepuszczanie światła w środku nocy do młodszego mężczyzny w elżbietańskiej odzieży
Jestem tylko zrobić iny to uwierzyć
starego świata grawerowanie reprezentuje doktor John D
przepuszczanie światła powyżej ezoterycznej wiedzy i mądrości
jego następca Francis Bacon Nie
zarówno boczek i byłaś ludzie nauki
dedykowane do rozwoju nauki zarówno mężczyźni byli członkami w Rose
społeczeństwo akrecji
miłości, która stałaby się boczek szef
dla lubią boczkiem John D wierzy, że Ameryka
był rzeczywiście stracił kontynent o Lantus
że jesteśmy dostał ten pomysł
zostało mu dane przez swoich aniołów
i on przekazać tę koncepcję na Francisa Bacona
możemy tylko spekulować, ale kiedy królową Elżbietę
objął tron marzenie kolonizacji tego
Nowa Atlantyda by zbliżyć się do bycia rzeczywistością
Pan
gdy Bloody Mary była zimna ta była żoną całość teraz
tronie i prześladowanych chrześcijan i zmarła
chyba ironicznie z fałszywym ciąży, a więc kiedy zmarła w 15
58 poszedł po tej Elizabeth po raz pierwszy w swojej królowej
i tak rzędzie były pytania o to, co dzień powinna być dobrana dla Elizabeth
trochę
goździk Jestem władcą Coronation Avenue był ważnym wydarzeniem
taktowanie a, który wierzono może decydować o powodzeniu lub niepowodzeniu
panowania monarchy pod adresem zarówno zapewnić jej szczęście
Elizabeth wezwał swojego starego przyjaciela Doktor John D
Był królowej astrolog
Wyliczony dziś dla niej być zdrowe
Astrologia w tamtych czasach nie poruszył konieczne co rozumiemy go do mnie
dzisiaj
i istnieje kilka starych rzeczy o nim, ale nie było to studium gwiazdy
mnie, ale dziś nazwalibyśmy astronomię więc kto
muszą wiedzieć o ruchach gwiazd i planet i ładny wygląd
wiedzę o tym
więc to było dziwne mieszanka astrologii i astronomii
dla nas to, co robi to jest dyskusyjna, jak wysiłki FDA
Astrologia wpłynęły na kurs w Anglii
ale kiedy nowa królowa objął tron to zapoczątkowało
Bezprecedensowy era w historii Anglii
W tym czasie język nowego świata nie zostaną przekształcone
starożytna wiedza będzie rozwijać i przymusu filozoficzne Imperium
zostaną ustanowione współczesny świat zostanie zmieniony na zawsze
głównie z powodu królowej Elżbiety Pierwszej
McBride był to Queen Elizabeth rzeczą nie chcę pozwolić najjaśniejsze roszczeń w
gniew kiedykolwiek
gdzie był prawdziwym chrześcijaninem, czy nie był chyba wątpliwe
ale ona twierdzi, że nie obsługują wywołania protestanckie nie są katolickie
jeden
I
nowy dom wiara protestancka Zieloni wykonana jej natychmiastowego wrogów i Roman
Kosiarka w kwietniu 15-17
Papież I piąty wydał bullę
X komunikuje ją z cytatem Jedność
kocham ciało Chrystusa, że mandaty pieniądze
mówiąc rządzą królowie kraj Europy iść i zaatakować Anglię
zabić królową przejąć kraju tak się stało, a ja daję
błogosławieństwo domu
tak, że był to ogromny zagrożenia dla Anglii i śmietaną
Anglicy mówią, że nie lubisz, że jak tego pomysłu
oni stworzyli bliski
siatka ochronna wokół królowej i kraju
odpowiedzieć na zagrożenie szpiegów i zabójców z Roma
Anglicy założyć siatkę wywiadowczą pod przewodnictwem
Wrzód Francis Walsingham znany jako mistrza szpiegowskiej królowej
wśród swoich tajnych agentów były lekarz John D
a później Sir Francis Bacon wraz z
nie wzrosła społeczeństwa narostu o którym mówi się, że zostały utworzone w
Anglia w celu ochrony Elizabeth
ale niektóre podejrzewa order róży i krzyża
miał kolejny program myślę, że byłby na pewno było na
protestanci myślę, że mają żywotny interes w korzystaniu z wszystkich swoich
zarówno doświadczonych polityczne i Colts Avaya 7
chronić Królową, ale też, że mieli agendy ezoterycznych, jak również
to społeczeństwo miało bardzo ezoteryczną basit
za to, że miał powiązania z zachodnich tradycji mądrości całego społeczeństwa
Europa
dziedziczną, że wiele z tego, że wyglądają ton noc impuls mądrości

========================= transkrypt angielski

at the helm love the word
independence
it seems ironic however that American masonry today
own rules its allegiance to the very country it rebelled against
modern mason’s trace their official beginning
to the United Grand Lodge in England founded in 1717
the official start of modern masonry 1717
and Apple Tree Tavern in London
where the first Grand Lodge arraignment was convened
and that’s called the mother Lodge because essentially
all english-speaking lodgers precipitate out at that time for example
all-american
watches all the different Graham lives the different states
alternately all their allegiance and their warrant
to the Grand Lodge arraignment
yet prior to the formation at the Grand Lodge the seeds a modern masonry
had already been sown through the work a Francis Bacon
Francis Bacon established the Masonic organization
that whole body that was established by Francis Bacon
the ethical program so well K inherent within that
he was responsible for both most colossal free
his ethics his literature
that he was responsible for would certainly be known
to benjamin Franklin was Franklin following Bacon’s plan
day was it mere coincidence that he was a chief catalyst in the launching at the
American Revolution
hey with and his influence with also bring about
the revolution in France
me sonic philosopher manly P Hall
wrote that not only were many American founders mason’s
but they were received aid from a secret in august body existing in Europe which
helped them to establish this country
for a peculiar and particular purpose the
known only to the initiate if you are
Paul further suggests that benjamin Franklin
was among those few line
in his book the secret destiny of America
Hall right so franklin’s involvement with the plan
a Francis Bacon in chapter 13 titled
bacon secret society set up in america Hall features an illustration
showing the eastern seaboard with benjamin Franklin
overseeing it while beside him is the shadow of bacon
the hall claims that
Franklin spoke for the secret societies and that most of the men who worked with
him in the early days of the American Revolution
were also members he says quote the plan was working out
the New Atlantis was coming into being in accordance with the program
lay down by Francis Bacon
no to those who have studied him
Sir Francis Bacon is one of the most enigmatic figures in world history
the coney in societies have existed for centuries since his death
in 1626 law love them credit bacon
with the great advancements up the new world they can his such an interesting
characters such a complex character
I he was right at the center of the storm politically
um he even claimed the end in one of his writings that he was in possession of
all knowledge I and you can’t even say you can’t say that he was
ignited the Christian concept he obviously had some concept to
Christianity
and speak so love the Lord Jesus Christ and yes he is a proponent at the New
Atlantis concept just a very complicated
character they can is known as the father of modern science
and the grandfather of the English in light mint the phrase
knowledge is power is often attributed to him and represents his philosophy
that through knowledge or science mankind could transform himself
and the world into its highest aids up in like mint
I’m his dedication to science and learning
led to the birth the England’s premier scientific organizations
ok when the Royal Society & England was formed in 1662
they named bacon as their model an inspiration
there’s a book written by Thomas pract who was the first president of the Royal
Society so this goes back to the
only seventeen hundred’s he wrote a history on it
and he acknowledge that other factors bacon was the originator of the idea
men even beyond the Royal Society
twentieth century historian will do Ranch Road that
the whole tenor and career of British lot
have followed the philosophy a bacon a philosophy brought to America
and furthered by summer for most influential leaders
thomas jefferson considered Francis Bacon one of the three most important
man in history
along with John Locke and Sir Isaac Newton’s
it is even said the jefferson believed he was fulfilling Bacon’s dream for a
new atlantis
by founding the United States
as a result nearly all the coney Anne’s credit bacon
with the founding of America this painting once owned by becoming an
author Maria power home
shows the North American continent with the spirited bacon
rising from the midst above his head is the All Seeing Eye of Horus
in the midst of a triangle on
while upon his cloak is the rose and cross the symbol love his row secretions
I’ll despite these things little is mentioned about Lauren Megan
in the history books America
there are no states cities and towns are schools named after him
which begs the question loomed other then benjamin Franklin and Thomas
Jefferson
which is the founding fathers did he really influence
loom
what should I was founding fathers were most influenced by Bacon’s what I would
suggest it was all those who were free masons
but splicing probably all these
first president’s America the Free Masons
you could say was a influenced by him because
above the influence that went into 363 its
but the life but bacon its ans
its but such I expect someone more influence than others
more inspired than others and some may not even snow in the bacon was so
Heindel
Student Center mintz-plasse but some
the may be there with his I mean there with pretty intelligent men
the
0
for
makin is considered by some to be the first Grand Master
a modern Freemasonry you
while the craft would not be officially established until after his death
it was bacon who mapped out the plan for the ultimate
a mother misandry and all secret societies
the establishment Avenue atlantis the dock insist the founder and president
other francis Bacon’s Research Trust in English these dedicated more than 33
years to the study of bacon
having written some fourteen books about him with titles such as
building paradise and francis Bacon’s heralded the New Age
I research into the life and work Francis Bacon all those connected with
him
rituals that takes me back into the wisdom traditions which I’m very
interested in
and into will see things that the founding of America I’m
the spread of modern science I’m and many other
fascinates excerpts fixed this like a gateway
like a 20 huge I’m
wealth of information and knowledge for today
dockings work is supported by the program and a master of
English masonry the Marquis de North Hampton
the Grandmaster in england is Prince Edward the Duke of Kent
because he is a member of the royal family masonry allows Prince Edward to
appoint someone
to act in his place as such the program and master
Lord Northampton is the acting head of all British free masonry
well he declined to be interviewed for this documentary
in his correspondence with our producer he made it clear that he supports
dockings research
and considers him an expert on Sir Francis Bacon
this is significant because the North Hampton legacy
dates back to the time of bacon and Queen Elizabeth the First
p today
Lord Northampton holds authority over Canterbury tower
poor Francis Bacon lived in his lifetime
and where he is said to have met with his secret societies
that I is fascinating building and quite a lot a bit still left it was was once a
big mansion house
and and this one swing that national cert our
which was as the end this another way in which disappeared
and thus towers niskanen Bree Tanner and the whole mansion itself was
I’m was enlarged and decorated by
man cool said John Spencer in cream this first time
and he’d he’d had a year as Lord Matthews he’s quite important guy in
city London
and very very wealthy wealthy merchant and
he has a home in London itself and
he also had Canonbury mentioned as his country home cuz then it was in the
country
you know now it’s just surrounded by London
universal under the kids in the country up on the hill
and its wonderful place to go to to get the country hair
and good for your health and
to John Spencer was clearly involved with free masonry and the early
resolution group and he embellished all the rooms at the hands
live special coffins on the ok
handling which have Masonic and raise a Christian themes
party the po
and I’m particular far places it on me
very careful inspection
but the the Compton Spencer rooms still have the original
for the Masonic Andrew secretion feeds
that was done by Sir John Spencer and the carvings
a date it’s roundabout 15 1982
1601 class period will eventually the house was taken over by
and Francis Bacon when he became Lord when he is
made little keeper the Great Seal then Lord Chancellor and he
rented the house the rest has lice
miss during this time that’s sometimes
what’s called invisible college was handed and
many other things are done and he is known to carry scientific experiments
there
and it’s quite clear to the house was the perfect meeting place
fools his resolution group the nose is the headquarters outside London it was
privacy those days because the well-protected at as
prying I is this labor
pursuing knowledge in secret represents Bacon’s belief and
nothing to working in his New Atlantis
you know to the society that observed all things
but was known my no wonder our
are the symbolism of Megan’s homemade cannon very towering
with all its mystery supports the mystical the love the man
held by Dawkins himself loaded you using city east interns I’d say he he was a
master
but what’s what in India they cool a real master
but he with here in Europe in
in the UK at were in England at that time
and he’s just an extraordinary being I actually think that he was the one the
paracelsus made the profs about
called Elias the artist whitten referring to Elijah
and and in traditional litres said to come to gain in the game to prepare
people for
the coming of the missile coming of the Christ which has many different
interpretations
spasms and they can self court called himself the Herald at the New Age
which is the tight little lighter the question posed by critics obey coney in
theology years
what Christ did bacon come to Harold
was it the Christ that the Bible more the Christ the masonry
an ancient mystery religion in ancient mysteries
a trinity he is also recognized
is represented by a symbol there is little talked about
but one that some believe stands at the heart to mall them a sonic tradition
do it is known as the 47 proposition if you click or the Perth Agri in 09
manly P Hall illustrates and explains the occult symbolism up this their own
in his book the secret teachings of all ages
the
according to Hall the right triangle represents this Trinity
the perpendicular side symbolizes the masculine
were divine father I’m while the base represents the feminine
finally the hypotenuse is looked upon as the offspring of them both the divine
child the was sometimes called
the Nissan Christ the room
was this one bacon came to herald the a Christ
that delivers man through knowledge where science
according to Peter Dawkins megan’s desire was to deliver mankind from the
fall he had suffered in the Garden of Eden
to restore him to paradise through what he called
the six days work says he always believe that
as man was made in the image of God as the Bible says therefore we should
imitate
what got us well his words imitates
what he’s learned from the Bible in from the interpretations of the Bible
and so the six days work creation is how to create paradise
because that’s in the Bible was created as a result a six days
work so he calls his his great inspiration also the six days work
six days were creation and his whole plan doubts coatings what he understood
about what those
six days all stages a creation
scan mean when interpreted into the humans
human role a human beings can do while bacon bases understanding on the Bible
Dawkins admits that his approach was not through traditional Christian doctrine
but rather a mystical view based on the teachings of Kabbalah
he work like capitalist he loves them
team in the los tres of of the Cabana
and secure Christian kabbani because it goes back through the Hebrews
through Moses to ancient Egypt and before that is said to be no
mystique race in the shift in King that lantus and
consider all the teachings come for me know and
including this component and and bacon missus great maastricht berlet
his homework is based on capitalistic principles
while explaining camallo could go on
indefinitely it might be generally called the Jewish version of the
ancient mystery religion the
the in the modern world
have Allah has gained popularity among celebrities
and as practiced by Barbra Streisand mick jagger
Roseanne Barr Britney Spears Jeff Goldblum
Elizabeth Taylor Paris Hilton Demi Moore
when on a writer and of course Madonna
who has become a principal spokesman much to the objection
some traditional Jews insured
Kabbalah is designed to lead mankind to perfection
where man becomes a god like being
it is a system that goes hand in hand
with the concept of building paradise honors
Sir Francis Bacon the Grey Cup polished
believe that the pursuit of Science or knowledge
was the way to achieve this great work
E
are
low sperm or just a note from Francis Bacon boss
and what he contributed to our knowledge today and it was the method a science
well his first most public and fundamental effect he had was to
and form the basis of modern science which is the experimental method
I’m so he promoted what Socrates it also promoted
which was to I’m not just thinking you mind
an ONC you know through arguments and so on which is am
an Aristotelian method but actually go out and look what is there
in reality in in nature and study nature and derived fuel
your thoughts night is messin basics payments on that’s if they work
then if they work and if a useful that proved useful a very lengthy time
then you might consider you got perhaps a bit the truth
and then you build on that well up to Bacon’s time most to
what one could cool science which was
not really protic sistine search except mystery schools
I’m in all university back a day
the mayor and so on was just producing arguments after arguments
you have until Bacon’s day it was the church that was in control in fact the
church was in control until about the eighteen hundred’s
so the church was in control but the church hierarchy wasn’t necessary
kill Christian there was a lot of people that were there because they could
handle three or four languages I had great intellect but whether Christians
we do Christians no likely they would not they knew that scripture of course
but they were operated by the world system and so the world system
corrupted this corruption extended to their powers a
discernment for while the Bible teaches that men should prove all things
many church academics in the Middle Ages trusted in an
unsound method of deductive reasoning based upon a faulty understanding
%uh the Scriptures and it typically would go this way to give an example
they would think from the book a max where it says and the Gospel was
preached to the whole world
that’s one statement now the common statement goes with that is
but the disciples and the apostles never went to the whole world
and therefore you could deduce from those two statements that well Ben 10
people on the other side of the world to princeton
he shouldn’t well obviously we’re because some
the explorers found there are people in Australia and Tasmania
in years later they found that so there were other people on the other side to
the well
so you say they got the wrong deduction using that method of deduction
and that’s what Francis Bacon pointed out he said to so much nonsense
and so they can set out to establish
a scientific method one by which mankind might achieve
all knowledge through this method
they can sought to bring forth a light that would eventually disclose and bring
into sight
all that is most hidden and secret universe
all but first he would have to find a way to overcome the stubborn traditions
employed by the academics have his day who would rather debate
then examined making this a great example
in exasperation when he is University’s School at the
professors and students spent three or four years
debating how many teeth the horse has
maybe when that tax accountant contest
wasted all that time her debasing have any teeth rule says
social so that so let us focus wasn’t producing anything good or useful
and I’m humanity just was not evolving and so many people in poverty and
sickness
so that’s he wanted to leave poverty and sickness
and then and get us to towards
the future paradise will paradise Manchester for the England
but for the world say he’d he really started a hoe principles modern science
which is this experimental method and then he had a.m.
Formula two units start with the basic
basics the physical world which is physics physical tools and then work up
roots
tools metaphysics some he couldn’t talk to a canoe in the courts metaphysics cuz
it landed him in trouble
with the religions at the time her at war with each other I’m
so he’d he had to do this no more careful way more veiled Lee
but rest that’s needed
megan’s metaphysical ideas let him in the teachings that would have been
condemned by both the catholic and protestant churches up his day
he is said to have made contact with the spirit realm
and that upon hearing a heavenly voice he was giving his life’s work
the to protect himself
he kept his practice is veiled within secret societies
the in particular the ancient Brotherhood
the rose and cross for the res accretions had long believed
that powers and principalities from the spirit realm
possess secret knowledge that might be used for the benefit
love mankind her these and other teachings were to be kept hidden
from those considered profane and especially
from the church the prosecution’s had to be
a secret society there are giant was too got discovered on Strutz off to him
but some other methodology was bordering on witchcraft
for instance the transmutation a base metals into gold
but claim they could do it and I don’t think so
but at both the claim that I could communicate with angels and demons
well in the first place scripture tells you not to do it but they have idea was
that if you could do that surely those people post those creatures at least the
angels and demons
they know a lot of things that we don’t know after all they’ve been around since
time immemorial
and then are familiar with heaven itself so surely they can tell as many secrets
well the church’s he would take a dim view of that they could be put to death
for that’s what I think boo
resolution society had been formed in England prior to Bacon’s burnished brass
in part
for the purpose of protecting Queen Elizabeth the First
in the 16th century the conflict between
roman Catholicism and the Protestant church in England
was at its peak in
Mary Tudor the daughter of King Henry the 8th took the throne
and earn the title Bloody Mary they were looking for another
and so the 10 boy has from to no legal boy
as Henry but have dangerous and they’re so we have married
names now 37 she was on his daughter’s and so she was installed
as Queen and that was some just after we die so that baby
pagan and 58 and she
was a Catholic a dyed in the wool Catholic
and she actually married Prince Philip a second of Spain
because he was Catholic to so the first thing that mary did was to repeal those
laws which permit to the protestants to practice their religion repeal them
and then forcefully put to death as many Christian supper of the Protestant faith
that she could find
when in Rome confines of the bank to that we have
she put to death three hundred so there was three hundred martyrs there
that we know about in this in the short six-year reign that she had
no one was safe from Mary’s wrath against the so-called protestant
heretics
not even her own sister the Elizabeth Tudor
was also the daughter of King Henry the eight with his second wife
Anberlin whom Henry had married after divorcing catherine of aragon
the mother of Queen Mary
when she was installed as crane she put her sister
Elizabeth the First in China because he was suspected
being protestant so she went to the tariff London
while imprisoned in the Tower Elizabeth formed a friendship
with a mysterious member on the court a mathematician and mystic
named doctor John D I’m he is known in the early days be few days as
as the real not wise man the Vegas I’m
and he was into law said esoteric study and
you know he he he was certain initiative the wisdom traditions
Doctor John D was one of the foremost geniuses have his day
John B was 34 years older than Francis Bacon
and I’m John day was a mathematician
lived in London he was a mathematician and astrologer
to Queen Mary to to and that’s probably Mary
wildy began in Mary’s service
he soon fell out of favor because of his bizarre experiments
and some say his friendship with Elizabeth
in any case
jeanne was imprisoned under suspicion of sorcery
an accusation that would follow him throughout his life buoy and one that
seems not unfounded
considering his Systema magia is still practiced by many occultist to this day
do one thing these most noted for today among
colours is that he and a fellow named Edward Kelly
was a medium I’ll did magical
in locations I related to the book at the NOC
to produce an entire what today is calling knock in system a magic
and it’s his incredibly complex language
and I’ll alphabet and
cue rooms and magic squares and it’s it’s extremely
complex and it’s very very powerful
me in his quest for knowledge d tapped into the powers of the beyond hoping to
learn secrets
from the spirit realm for
but that’s not to say he wasn’t trying to communicate with angels he did
and they can be contacted and talked with big roughly it means messengers
gold so that’s what D was trying to do in his own way
but some he hopes is to open about it so in the end he got some persecuted for
this
but not everyone saudis dabbling as communicating with
angels of God d once wrote that he was looked upon as
a companion of hell hounds a collar and a conjurer
have wicked dammit spirits yet like bacon
he practiced much of his craft in secret
as an active member of the row secretions in England some even credit D
with founding the modern resolution movement
as such communing with angelic beings that provide scientific knowledge
was a familiar practice now
there was a bring a very brief in shady
dividing line between what they called scientific knowledge on what we might
call
outright witchcraft train it was a
the the demarcation that was very shadow him this shadowy line was one there D
crossed many times
yet for a while he flourished under the reign of Queen Elizabeth during this era
some believe that he was a kind of mentor to Sir Francis Bacon
the we know from
these dari thats they can made one visit least
to and doctor John D’s home at Mortlake
and when when these visits were
recorded D was meaning people come to talk
with the and discuss esoteric matters with him
and two uses library and so on that lets me know this
as a historical record we have otherwise
its it’s circumstantial evidence I am
that they can clearly knew doctor John D because he was an important person
increases with court and prospect was a courtier
perhaps the reason for the lack of records in Bacon’s relationship with
John D
is that their work was done behind the veil a secret societies
that’s always been the secret society is trying to promote learning
and I’m Andreas the level with people’s
full-time culture to kinda level and high-level
but mostly it works in secret because the church
most most the different churches have been so am
will not very kind the problem we’re dealing with here
is dead your appearance discovered an awful lot of the information and very
important good
solid information silence says they had been
you know develop ritually elsewhere and they were brought into europe
and we’re so threatening to Christianity
that they had to be suppressed we know what happened to Galloway OH
and and we know what happened the endless numbers
I’ll Giordano Bruno and so many others it
in science they had to go underground so
so the process forcing knowledge and wisdom
underground created a lot of coding and a lot of buzz words a lot of
see good gestures and and and terms that
still i don’t understood to this day so de-
is amongst that group no while men such as Callao were persecuted for
representing scientific knowledge
in the secret societies are the Elizabethan era
were in danger or not for the knowledge they possessed
but how they obtained it throughout called practices a
summoning spirits said conjuring demons
I’m they were never the less determined to continue for the cause of science and
learning
Doctor John D lead the way in this arena
on his method became known as Angel magic
because it has contact with spirits that she believed were sometimes good
and sometimes evil the at one point these
angels compelled him to visit the Holy Roman Emperor
rude on the second time and tell him that he was wicked
and that he did not repent God would throw him down
incredibly deal baby angels visited the Emperor
and established a friendship that would help to protect him from persecution
later on %uh in his experiments and he worked with the media named Edward Kelly
kelli was the one who often made contact with the spirits de communes with
in a diary entry of June eighth 1584
d records a startling account he claims that Kelly was greatly troubled
when the Angels tried to persuade him that Jesus
was not God and that no prayers ought to be made in
they further claim to that Sen did not really exist
and ADM and soles said he moves from one body to another
in what sounds like reincarnation
upon hearing this kelli was apparently distraught
and believed they had contacted evil spirits
the nevertheless the Angels provided doctor D with gifts have knowledge
the
the was the first to apply Euclidean geometry to navigation
he built the instruments for and train the first rate navigators
the he is credited with coining the word Britannia
more Britons and his influence laid the foundation for what would become
the British Empire he made his own maps
and is said to have charted the northeast and northwest passengers
in his attempts to increase the wealth England by gaining access to the new
world
with and believe it or not the new world has been secretly influenced by his
example
John D is considered the original lizard
he was the inspiration for the character of prosper oh and Shakespeare’s The
Tempest
and for Christopher Marlowe’s Doctor Faustus
do in the modern world D was the role model for JK Rowling’s
Albus Dumbledore in the Harry Potter books the character of Gandalf in
Tolkien’s Lord of the Rings
and even Ian Fleming’s James Bond few people know that
John D was the original agent 007
in Her Majesty’s Secret Service implying got the idea for
is designation 007 for james bond from the fact that was how
John the man sin is correspondence when he was overseas working as a spy for
Queen Elizabeth know it’s
sinus thing 007 that’s where the concept came in james bond all because he was
james bond was originally intended in Canada modern-day Doctor John D
I love never really develop that way p while these character continues to
intrigue
some would argue that compelling the imaginations %uh
literary mines was not his greatest influence
this image shows what appears to be a wizened old man
passing a lamp in the dead of night to a younger man in elizabethan clothing
I’m make only ins believe this
old-world engraving represents Doctor John D
passing the lamp above esoteric knowledge and wisdom
to his successor Francis Bacon the No
both bacon and a you were men of science
dedicated to the advancement of learning both men were members at the Rose
accretion society
love which bacon would become the chief
for like bacon John D believe that america
was indeed the lost continent about lantus
that we’re did he get this idea
was it given to him by his angels
and did he pass this concept onto Francis Bacon
we can only speculate but when Queen Elizabeth
took the throne the dream of colonizing this
New Atlantis would come closer to being a reality
sir
when the Bloody Mary she was cold this was married to the whole thing now on
the throne and persecuted Christians and she died
perhaps ironically with a false pregnancy and so when she died in 15
58 went after that Elizabeth the first time in his queen
and so row there were questions over what day should be chosen for Elizabeth
some
carnation I’m the coronation Avenue ruler was an important event
the timing a which it was believed could determine the success or failure
a monarch’s reign at both to ensure her good fortune
Elizabeth called upon her old friend Doctor John D
he was the Queen’s astrologer to
the computed today for her to be sound
astrology in those days didn’t move necessary what we understand it to me
today
and there is some old things about it but there was a study of the stars were
me but we would call today astronomy so who
they need to know about the movements of the stars and planets and I look pretty
knowledgeable about that
so it was a strange mixture of astrology and astronomy
for us what he was doing the it’s debatable how the efforts FDA’s
astrology impacted the course in England
but when the new queen took the throne it marked the beginning
unprecedented era in English history
during this time the language of the new world would be transformed
ancient knowledge would unfold and the coercive the philosophic Empire
would be established the modern world will be changed forever
largely because of Queen Elizabeth the First
mcbride this was Queen Elizabeth thing don’t wanna let brightest claims up to
anger has ever had
where she was a true Christian or not was perhaps doubtful
but she claims she did support the protestant calls are not the Catholic
one
the I
the new home the Greens Protestant faith made her immediate enemies and Roman
mower in April 15-17
pope I is the fifth he issued a papal bull
X communicating her from quote the Unity
love the body of Christ that mandates the money
saying to rule the country kings of Europe go and invade England
kill the Queen take over the country make it happen and I give you my
blessing home
so that was a huge threats to England and the cream
say the the English you didn’t like that it’s like that idea
they they formed a close
net protection around the Queen and their country
to answer the threat of spies and assassins from Roma
the English set up an intelligence network under the leadership
ulcer Francis Walsingham known as the Queen spy master
among his secret agents were doctor John D
and later on Sir Francis Bacon along with
there rose accretion society which is said to have been formed in
England for the purpose of protecting Elizabeth
but some suspects the order of the rose and cross
had yet another agenda I think they would have definitely been on the
the protestants I think they would have vested interest in using all their
both political savvy and Colts Avaya 7
to protect the Queen but I also think they had an Esoteric Agenda as well
this this society had a very esoteric Basit
behind it it had links with the Western societies wisdom traditions throughout
Europe
an inherited a lot of that with that that look wisdom night impulse tone
and so they had an in a program which was trying to raise consciousness of
society
according to bacon Rosa creationism seem to represent
the very hard and focus up the entire New Atlantis concept
francis Bacon’s last book
the heat was writing at the time when the allegedly died
that was 1626 but his last book was called the New Atlantis
and the subtitle was the land of the Russia crusade
one why the land of the Rosary Crusade
more rows secretions why did big Indian their
influence to be so important Raza creationism gets its name from the
symbols
the main symbols used and that’s the rose and the Crohn’s
these are very ancient symbols to go back long
long way in time and being used by
different societies full fastens appears
do in the hands a different societies
the symbol has been interpreted in a variety of ways
there is that the site for men to the Rose that received much attention
in Dan Brown’s The Da Vinci Code there rose
on his assemble a secrecy and the true
in Latin that characterized
the relationship the rest to secrecy was sub rosa meaning
under the Rose so secret orders world round
I when they swear to secrecy sware sub rosa
the secrecy of the Rose represents the hidden knowledge at the
ancient mystery religion while the cross symbolizes Christianity
for the combining these two is what defines the belief that nearly all the
secret orders
this symbology there is tea infusion
I’ve all this Eastern persian I
I spirituality into Christianity the was this fusion her beliefs a party Bacon’s
plan
and what sort of impact could have the reformers argued that the mixture
paganism and Christianity is what produced the dark ages
I S
megan’s program on the roseanne process be a blessing
workers %uh
and how this whole thing be carried out %uh
the when one follows through his creation trailed John D was
very very key influence in historical resolutions
and some say even the you know the founder that for the first time
president of the the but at some point
the
the presidency was given a francis Bacon’s
and who’s in charge raise interest is not just a name and the date spread
right through your
shit
and was following his make this particular program
Bacon’s I’m I would be big cool jazz program the advancement proficiency
learning
one this advancement of learning represented megan’s desire
to transform the world through knowledge and
buddy recognize that the key to obtaining knowledge
was in a people’s ability to communicate
as such they can work to reform the English language
in ways never before realize but it is a bit strange that the English language as
crude as it was
in the time of Bacon’s youth by the time he died
it was becoming one of the most refined languages but in England at that time
the English was dreadful that was gobbled with all kinds a different
dialects
because we think about it Indian was made up of the Saxons medallions
the goal so it invaded by the Frenchman allow the whole mixture
languages so very often one Englishman could not communicate with another
to address the problem bacon surrounded himself with writers and poets
who are like-minded always people these risk other intellectual people
biodegrade load in Latin but thinks they should not be given
english-language we gonna be a great country so they needed a language and
literature so how to develop that lead
backpack to that skill and that’s what turned
I think that’s principally what bike and did he he gathered around military
society
you know writers poets artists as well
and I am and summon them were employed
to I’m as as passive the secret service
Queen Elizabeth Hall and they had communications people over Europe nor
different countries in Europe
and from their letters they’d arrived home the group spoke new english words
which they invented and put out
these new words were put out through a variety of literary works
books and poems and plays at the theater they can circle the writers and poets
were largely responsible for the explosion at English literature
during the Elizabethan era they included such notable authors says Ben Johnson
Christopher Marlowe Sir Walter Raleigh and edmund Spenser
to name a few I’ll in addition bacon was dedicated to bringing the sacred
knowledge of the ancient world
to english-speaking people knowledge otherwise kept hidden
by the barriers of language when he died
and subsequent to that they’ve come together
bitch two thousand books that he did not book said he brought
because obviously one man can write that number but he had us what he called a
script or him
these were scribes who he paid to write for him when he was the
Lord High Chancellor England I’m
he had well had he used to pay the script or in the scribes
and we paid people to translate the
classic books homers in the act Pathol no big
and the Roman classics and horns classics Libby
a translate them go into English
and put them in books it turns out to the bacon had a printing press
he had a factory with using brass plates printed his own thing
and nobody knew about that until brother recently but nevertheless there were two
thousand works that we know of
that passed through his hands in one way or another
to give literacy to the English public
printing presses to make these books a viable
too many people at a cheap price but Bacon’s purpose and that of his literary
society
was to prepare the people in the old world to colonize the land and the new
as the term colonization schemes suggests
the launching the bacons plan for america was not by chance
but by design it could be said that his great scheme began at an early age
perhaps when he was sent by Queen Elizabeth the First
to the border France where he was inspired by the example
other French poets
another major influence he
obviously was inspired in France by the French Playa tease the group a French
poets who were
deliberately trying to make the French language into a really good language
particularly for poetry and and and then
writings and so on that’s a look bacon spent several years the French call came
back very inspired
and wants to do the same thing for the English language
upon his return to England he was sent to study law at the prestigious greisen
in London where his statue can be seen today
it was here that they can form the beginnings
up his own literary society a secret group known as the night so the helmet
the Knights nice the helmet but actually
Sakshi the name the masquerades and
what’s thought he must written cookers some mass were
put together by law to people for the royal court
or for the inside scoop which was where the lawyers worse and suggest
get a job as a lawyer or am as as a minister official
in the government’s you have to be a look first illinois and he had snow has
a royal court with it
so every year they had to put on huge celebrations
imitating the royal court in part is that celebration was mosques
you and many people’s Sun
ringold craziness entertainments with their masks
francis Bacon’s just wanted them but he became a key one
and he really quite a loss if the of the last material
which one can identify you know when shipments get snow basin addresses you
can identify
stern and his acclaimed by the lawyers as being the great
great one who inspired them and let them in gratefulness
I’m but they it’s
nights the helm nice the helmets was named one in the mass at a key moment
when the whole
Shakespeare authorship the name shakespeare was being used for first
time
the night so the helmet took is their inspiration a Greek goddess
Alyssa thena who carried a spear and who were a great helmet
a symbol secrecy according to tradition
run but where has the hell middle of the night becomes invisible
I might as well have swear allegiance to and not only that
to know the goddess Athena carapace p.m. but she shook
in the arms of endurance and she was one of the greatest on this is among the
Greeks
drooling through intellect and man’s West
even as Doctor John D had been inspired by angelic beings
some researchers believe that a spiritual encounter with
palace at the NHA gave bacon the inspiration for his life’s work
well in some other cipher writings that he had written
he invites they are how this some he heard him heavily Voice
the voice he heard inspired him toward secrecy
and to imitate the work I’ve got the divine Majesty
takes delight to hide his work according to the UC player
children shoes if you do need to follow the example and the Most High God
cannot be sensing here for my put away
popular applies in after the manner song
the Keen composer history and I time implanted into anything at her writings
including mixtures the theater that was his mission in life
and for the rest of Bacon’s life he did he was dedicated to that one purpose
the korean scholars believe that beacons revelation led him to develop a series
of theatrical works
that would teach them English people and transform them into a nation
that could one day dominate the world and resurrect
the Atlantean dream believing that he put away popular applause
as his heavenly voice had commanded he is said to have written behind the
identity
William Shakespeare Shakespeare is a synonym for
apollo in paris a FINA that both known the shakers at the spear
in classical tradition and the spear represents
a red light array of wisdom and they shake that speer
at the dragon of ignorance exactly what ben johnson says in his preface to the
checks before years
and to shake Alonso the track in a big difference
and and and this this is the role in the of an apollo Palace Athena
and they they have always been the the Muses
of of the other nine Muses who themselves in the Muses have all the
writers poets
artists and so on in in in history
so that too apollo nothing you know the great inspires
there the great shakespeare’s they get incorporated these Greek gods within a
key symbol
the AA headpiece representing Apollo and Athena
usually one of the AZ she did
denoting a light and dark side this symbol is found printed
at the head of certain pages within the Shakespeare folio
and among the acknowledge work sir francis Bacon’s %uh the two polarities
Apollo and Athena it was a FINA that seem to dominate
beacons imagination possible now
was shot she shook her spear at the Izod
ignorance so she was the speaker Shaka
that she’s always been known to the space shaker that was long before time
bacon
back to the Greeks the spin scheck at
sober he took that name spear Shaka
just turn it around to make it shakespeare and it used to be written
with a high from the letter became one word
shakespeare as the name of the playwright call those
shakespearean plays but what is the real William Shakespeare
the stratford man whose name has been revered for nearly five hundred years
his writings have been attributed to a number of other authors
including the playwright Christopher Marlowe Edward de Vere the 17th her love
Oxford
and even Queen Elizabeth herself but Sir Francis Bacon
seems to leave the pac-12 would-be bard’s with well over 200
books essays and pamphlets on the subject many of which
insist he is the real and true shakespeare
meanwhile the korean scholars argue
that the stratford man simply lacked the experience and education
to have written the works that bear his name there is a mystery because when you
look at the play is everything at cinema and and what lies behind the midterms
experience
knowledge and so my that’s expressed through the place and philosophy in the
place
and so my that they do not match up with what we know
of the life is the actor at the life to the actor
it’s quite well-known because knows quite a lot a research being done on
William Shakespeare’s Stratford so a lot is known about his life and not have it
matches up what you can deduce from the author from the place themselves
if at the Movenpick Fineout better life for the actor
the more with the worse it gets
here you have a guy who who is barely literate enough to make
a mark much less write his name
he has mark was only exist in five documents
there’s not a single letter he there from him or to him
by any of his contemporaries how can this guy had written the greatest
literary works in the history of the world it
just didn’t happen to have a co-author certainly knew
certain things happening abroad in the Royal Courts
in France and Italy and in Spain
know when he told the workings of the court to the intrigues as well and who
would know that
certainly not apply actor like him
the William Shakespeare there’s no way that man could have known the intrigues
up when on inside the
court Francis Bacon did is well familiar with he was brought up in the call
you can’t just say a genus too little is impossible
for genus alone to do that got have all that background experience knowledge and
so on
I’m to get something like the Shakespeare plays
there’s there’s even a quote from mom wanna the justices what the English
justices at
it’s clear that from the Shakespeare I danes
that the author had to be an attorney because there’s not a single
legal air contained in any other he writes the author writes
naturally as if he’s alone a you know it doesn’t just
puts in legal terms here and there just to suit the story
it just legal terms and and whole legal jargon just rolls off him
absolutely not she is if he’s he’s used to living in that environment all the
time
well that doesn’t fit the actor from Stratford there’s just no way
the historic William Shakespeare could have written these places only one
person could have
slut could possibly be in the author of those players which is Francis Bacon
yet wooden the colossal size of all the plays poems and sonnets
be too much for bacon himself to complete especially while becoming a
lawyer
launching modern science and writing the many other words attributed to him
this could be where the night so the helmet took part
as evidence suggests that the play’s may have been
the collective effort a vacancy literary society
ok me know from historical records that they can actually had
military group around him summer the actually paid
employed by him and others just did it voluntarily
a big group why know why did he do that
you know you don’t employ a lot a lot a people
Bowl writers poets artists
and I am as well the cipher experts and so on you don’t apply to nothing
60 what what do they do and
then you get the arms the Shakespeare plays because scholars have found that
there’s been other contributions in the place mother poets
and so on will put a little this in here and there and then he find it they were
I to say said with or employed by they could
up in that group they will pursue this
this one group so then the picture emerges over
the typical rene since 22 peseta being an artist
a painter with this studio pupils
you got a ricer with this thats to jail people’s
old working with him they each contribute a little bits the picture
old story but the main main artist author is
Francis Bacon himself
for for loan
as I said earlier we have not had the time to deal with all the
a sundry historical Mackin nations from last eleven thousand years
but one particular and period
one particular the park that should concern us
is what we know today historically as the Renaissance about the time %uh the
15th century as they were congratulating themselves on their progress
the Indian bureaucracy discover the president’s
the Stargate they had to face the fact the
even if all their technological hardware was successfully reconstructed
they still could not vacate the planet Earth which had been placed under
quarantine
so here we have a hundreds
thousands of years are going by the alien progeny have understood that yes
all the technological hardware that they want had created a new
had brought here the planet Earth which may have even include spacecraft them
all sorts of cybernetic yeah technologically advanced devices
all over are a good deal if it has been destroyed so here they are spending
eleven thousand years
moving man can gradually manipulating every phase of history
putting all nations under the sort stretching their Empire out
to encompass the whole of the global mining and
enslaving the whole human race in order to slowly incrementally
pushed the technology further to the point where they can restore some others
and that accounts for why in the world for eleven thousand years we’ve been so
sexually and genetically
and the generally and an emotionally and psychologically arrested
while worth so super technologically advanced
but they’ve realized after they discover the Stargate
that now even if they manage to
succeed in phase 1 the Stargate exists there in quarantine
perhaps they’ll never be able to leave after all and they probably found this
out the hard way
a very huge in puzzling meteorite
fell thunderous Lee and soviet siberia
on july thirtieth nineteen away peasants hurt the awesome explosion as far as 620
miles away
a large area for us was flattened as if in a men’s
object and falling no remnants of the alleged media right to be fine anywhere
underground radio activity had initially been released an enormous amounts
the general destruction show that the energy released had been far greater
than the mere impact of a falling stone no matter how huge
most significantly the aerial path of a falling object
had not been uniform but had amazingly changed during the scent
there s overt scientists
that before two amazing theory that had been a spaceship
driven by intelligent beings and loaded with a great power from a nuclear power
plant
which exploded through some accident well
if you go along with the theories were advancing here we can at the statement
slightly
from the Renaissance and probably before
through this process approaching mankind for
the alien progeny of atlantis their descendants of course probably were able
to build
some rudimentary spacecraft’s and it was through taking these up
into the aspirate the discovered the presence of the Stargate
and perhaps crashing right into it the space ships with them fall back to earth
and the way just described here
so it’s not that we should understand this as spaceships coming in
to our solar system and then entering into our up here and then mysteriously
fearing and careering
out of control and crashing into the Russian forest
at the can hardly be said that
those who got the ability to cross hyperspace with then enter into our
planetary space and lose control over spacecraft
something doesn’t said quite right with that story more likely
earth ships are making out journeys
into the aspirant and that in order to penetrate the barrier
and can do so and then perhaps day lose control and fall back to earth
but on daunted by this discovery the alien progeny decide to press ahead
they put their greatest intellectuals onto the problem to see if a solution
could be found
believing that what technology correct technology could take down
the major dynasties of a plot underwrote occultists scholars scientists and
philosophers
to work on the Stargate problem elaborate efforts were also made to
cover up the existence of the real
opus the perfect covers came to be that of both science
and occultism it was so effective that even today
all students and practitioners are both science and magic are
unaware of the practical importance of their work and to whom it is really a
benefit
those are the inner sanctum also adopt clever cover acts and stories
in order to be able to work on the tact that fronts are utilized by all major
criminal syndicates
and it is no different with the children of the Nephilim with a great deal to
hide
from public view and at this point we should bookmark that of course
when we talk about the Atlantean progeny we’re not talking about the originals
these beings from other worlds are the pure in in DNA and perhaps even some
other progeny
those with human and in in DNA
live for extended periods of time there’s reports that the original Alien
warlocks could live for up to seven hundred years
but they’re not eternal and do in fact I
so the Atlantean progeny the bloodline we’re talking about are descendants of
the original warlock the atlantis
now we can surmise that none of the original
warlocks exist although some accounts say that they do
so who are the new Atlanteans
and how to identify them well we’ve got strange personalities
all over history open any history book and faces there are a few
machiavelli nostradamus all is bizarre creatures
and characters and the tremendous personae have history
interestingly we have a picture rasputin
the Russian warlock well the word Grigor I grigory
means in Greek the fallen 10 the Fallen Angel
I course must be written was the double responsible for the destruction of the
romanov dynasty in Russian
but we can speculate that the great King’s have the alien blood and perhaps
even some %uh the pope’s
and it’s not so far-fetched when you start reading some other biographies and
pensions for slaughter and abuse
we have an English mythology william the conqueror of course the Norman King
brought such destruction and mayhem to England in fact the
so bad it was that the people of England referred to
his reign as doomsday this is a term that the Saxon English used for the
seizure of their land in the subsequent taxation
which was hitherto relatively unknown William the Conqueror
brought the paramedical organizational structure to feudal england
but just before he died and I mean a matter of days before william died he
I have persecuted its native inhabitants beyond all reason
whether gentle or some pool I have cruelly oppressed them
many ion justly disinherited innumerable multitude
especially in the country York perished through me by famine
or the sort having therefore made my way to the throne of that kingdom
I so many crimes I dare not leave it to anyone but got along
left after my death worse should happen
by my means and of course
know ours person on the planet can forget the scorched earth policy
oliver cromwell literally murdered thousands of ours people
in an all-out blitzkrieg
the 14th century Plantagenet King Richard the second
one of the most unpredictable have English kings after the unsuccessful
peasants revolt
he declared this to a Saxon underlings and these are his own words
got on the button is mustering in his clout on our behalf
armies of pestilence and they shall strike your children yet unborn
and on be got that left your vassal hands against my head
and threat the glory of my precious crown
you wretches detestable on land or sea
you will seek equality with Lords
and are on where the two live give this message to your colleagues
rustics you were and rustics you are still
you will remain in bondage not as before
but in comparatively harsher for as long as we live we will strive to suppress
you end your misery
will be an example for posterity however
we will spare your lives if you remain faithful
choose now which course you want to follow
this is the refrain of the Kings up all over the world
this is the Kings the potentates the nobles in the Lord’s
you only after listen to what they have to say
now the most powerful dynasty that enjoyed director sent
from the Atlantean blood can was the tutor dynasty
of England the word shooter comes from the work to tor
meaning the teachers that is the educated ones
those with knowledge the leader but the tutor dynasty
during this period was called the Virgin Queen
Elizabeth Tudor Elizabeth the First literally
she who must be obeyed
here we have that turn term virgin again also
which show one should note the Virgin Queen
and the symbol of the tutors was the famous roles that the truth arose
this is a why for instance there is a rose garden near every arm
government officer government to central headquarters
and we have the War of the Roses of course in historical
terms and England the father of our
Elizabeth the first was the famous henry the eighth Henry Tudor
Queen Elizabeth the First was put in charge
of the problem the Stargate and as such he employed
several different people at the head of these individuals
she placed the man on the left who is known as Sir John D
as a John these helper on this problem was Edward Kelly the
Irish clairvoyant
John D Doctor John D is the creator of
Innokin magic note that word Innokin because in of course is one other
prophets of the Old Testament
but the word enough ok also means that in RI
or the initiated once so in ok in magic is nothing more
the magic of the high ones the magical initiated once
and through indocin magic John D believed he could talk to the Angels
now if we go to the actual book up in ACH after which the
worden ok incomes the profit you know had this to say and the very
opening passage of his book the words have the blessing of the NOC
wherewith he blessed the elect and righteous who will be living
in the day of tribulation when all the wicked and the godless are to be removed
and he took up his parable and said you knock
a righteous man whose eyes were opened by God
saw the vision of the Holy One and the heavens which the
angel showed me and from them I heard everything
from them I understood as I saw but not for this
generation but for a remote one
which is four to come so innocuous prophesies in our times again
the days of tribulation
it turns out that this mysterious
master astrologer and up court official
ambassador so John D was also the head of the M i five
the British secret service is the first secret service that ever existed the for
secret police
existed ensuring that was created by John D and when John these two
go on location to visit the royal houses have other countries
I need right back to his mistress she who must be obeyed
Elizabeth the First it always sign at the bottom with documents double
07 that was the sigil on the head of the M i five of those days
of course that is later picked up and the stories of
in Fleming and the reason for that is because inflaming himself was a member
in more modern times
the British secret service and what better upon retirement
the right about his own organization so the 007 be original
way back at the time of the shooter dynasty was Sir John D
Mastro cultist if you study the symbol for MI five you’ll notice that it has a
triangular paramedical shape
with the crown of the Queen and has a
I the indocin I
at the northern a pax
a John Deere was one of the most powerful black magicians and history
he decided that it would be better to contact pan
dimensional intelligences to solve their little problem of quarantine
via his system of magic and divination he succeeded in opening a portal to
these fourth dimensional
entities or over Seoul’s the became a living
microscope this was not the first time in history
were such a forbidden right was undertaken and every time it does occur
as the severest repercussions from history
so John the being a master occultist and connected throughout the world
you look into this problem in the side that that there wasn’t any normal
technological our scientific way that they were going to find this
key so to speak to the Stargate but he said he could use his or cult par
so with Edward Kelly and all the other called the stove Europe
in combination in concert they decided to call on
what are known in the %ah called world as panda mention a llover souls
beings that are above our level of consciousness
not necessarily more pure more spiritual but a higher spiritual intelligence
let’s say
the over Seoul’s
later writers have called these and to these the macros
this word comes from the fact that
there are beings creatures entities
the Los were called the microbes and it takes a
microscope to see them before the advent of the microscope
if anyone ever told you that there’s all sorts a little creatures and the land to
these
but you just can’t see them we were thought they were crazy probably burned
at the stake as being heretics
but as soon as we have the right instrument we look through it we will
see a whole world the whole
Eagle structure of microbes and bacteria and viruses and what not
well above the level of the human consciousness or the macros
and as yet there’s no instrument per se in order to see it
but they’re is an instrument and that instrument is known as the human
intuition
is through the human intuition human imagination that one can make contact
with the macros John deeded
did make contact with microbes in fact became what might be described as a
living microscope
now in short the was told that there were
to Cardinal promises which needed to be master before the Stargate
could be opened the first precept
concerned creating matter from energy
but that would have to be revealed in two main stages
and the second concerned the properties of a certain element
and that element was silicon
now phase 1 concern creating matter from
energy but as a macropod instructor John D
the human race was way to primitive for that felt that pays one would have to be
talk to them in two stages part 1
would be to learn how to do the exact reverse release energy from matter
and then after that they will be taught how to create matter from
energy and phase 10 that
was accomplished on july sixteenth nineteen forty-five
Alamogordo or the Trinity experiment when the atomic bomb
was released so the splitting of the atom was
base a of phase 1 being able to release energy from matter
later on after that period from the period nineteen forty-five
we will start to see experiments which would work on the rest to MIT
SRI Hoover Institute so long
um these organizations are merely funds for this experimentation
looking at how to now manipulate matter
and created from energy
phase 2 was the silicon revolution
the properties of silicon of course we know that silicon
is created or as a gateway to the computer age
silicon makes computer impossible
and we’re told that technology makes life easier
these are the cover stories that that was by and to some other stuff
if grandma can do our shopping on the internet and we could talk over the
internet and
by our VCRs most people are happy and don’t think about me the ok I’ll
reasons behind the creations of these powerful instruments
now one of the greatest new Atlanteans other than John D
and Elizabeth the first on the tutors was
Sir Francis Bacon a Knight Templar
a major occultist to Francis Bacon was appointed solicitor general
and chief adviser to the British Crown on june twenty-fifth
1607 he conceived idea of reactivating
various secret societies and in 1580 he found the secret
rose across literary society and the larger Free and Accepted
speculative mason’s bacon is said to have been introduced to the 33rd degree
system
into masonry from the original temper
nine degrees so bacon introduced to thirty-third degree system into
Freemasonry
for one year he had in his possession the first English translations of the
Bible
in fact he was the first major editor what would become the King James Bible
he also added secret information into the Bible which was not there before
i William Peace medley was a biographer
Francis Bacon said it will eventually be proved that the whole structure of the
authorized Bible
as francis Bacon’s he was an ardent student
not only on the Bible but also over early manuscripts
so Francis Bacon was yet another one of the great thinkers and intelligence is
that was put onto the problem of the Stargate he was directly
working for the Tudor dynasty and talisman
by Graham Hancock and robert duvall they write bacon was a passionate
exponent of britain’s colonial eyes Asian and development of its recently
acquired North American territory
of Virginia in 1606 the so-called Virginia
company there’s that word again ver Virginia company was granted a Royal
Charter by James the first
which allowed at virtually unlimited power government in the colony
they can have been instrumental in the creation of the Charter
bearing this in mind it is not surprising that in New Atlantis
bacon refers to ban a Salem as the Virgin
on the world that’s right Francis Bacon
wrote to very important books that all scientists know the first one
was called the New Atlantis and the other
the new organic the new organism the new organism
and the New Atlantis nasa John D
work closely with his confederates all over the globe the information
transmitted by the microbes
was done cryptically and was balloonist he realized that many centuries would
have to collapse
before even the basics could be realized he also knew how inefficient and
counterproductive it was going to be
to have two separate gene to have separate genius types
working in their private garrett’s all over the planet the knowledge
could not be collected efficiently in this way so he and his master’s
devised a scheme try out the scholars come to one place to work
and amass the knowledge these places
we know as the university’s and that’s right
John D realized it was gonna be unproductive to have all these different
scholars and occultists on the same tricks and what not
working in all sorts of corners of the world better to bring them all in the
centralized locations
that’s what the word college means the word college means a large
where many can come together and of course
there’s the silicon connection now fully understood
we moved on. even from the time of universities
universities can call eight yes they can clean libraries
you can have papers got documents but soon
even that become so voluminous even that becomes
open and pretty are you can introduce hierarchies you can introduce fraternity
structures into the university system so that again
you police people and only the purest you know gonna send through the ranks to
find out what the real agenda is
but even that in the and it can be come a problem
the computer as the miniature University with unlimited data
storage space so here we have a plan from the silicon idea and the carbon
life forms because the internet promises you also worldwide communication that’s
a virtual library
and and the space for archival storage
now another level of information that the macros had done
transmitted to John D I what he also realized from
his interactions with these supernatural beings was that in order to even
move along with this process it was gonna take hundreds of years
and in fact from what he was receiving from them he realized that they would
have to subjugate the whole planet
in order to not only continue to move the technology forward but in order to
get
elements a look on a be able to process it the whole of the plot
would have to be subjugated and therefore it is from that time in this
from the time %uh the 15th and 16th and 17th century
that we are all the idioms we associate with England
we have the rising the great navy’s we have the rising of them par
we have the rising of the first stock exchanges and we have
the rising other colonial impulse
a tiny little nothing country England were 100 or 200 years before the Kings
were shivering and windowless castles
Italy Chevron couldn’t even get the taxes together the fight their neighbors
and suddenly we have empires beginning Empire starting the great polyphony
racin
what we now know to be the British Empire
and of course in the vanguard of this where their beings that we know as the
Pirates
or the pyrite test because the word higher octaves actually means the man of
fire
these weren’t direct agents of the Tudor dynasty the heads of the Pirates were
the top officials of the Pirates the leaders of most to the Pirates were
the top bra so that your dynasty trained in the finest universities
even the fine maritime universities
and one of the greatest leaders at the mall worse a Francis Drake
course the word Drake actually means the dragon San Francisco Bay
was originally called drakes Bay
the pilots or the pyrite is the man a fire serving the tutor dynasty
we’re headed by men like Sir Francis Drake and edmund Spenser
he was the great grandfather or the ancestor of Lady Diana Spencer
the progeny of the parents settled on the lands at the Concord and open the
great universities for the education of their sons and daughters
employed the fraternity structure to ensure that only the chosen
will be exposed to the real called history of the world and to their role
as the future leaders and thinkers
overworld underworld figures educated unfunded
to adroitly to leave the rest to mankind down whatever roads became necessary
and Italian cars for instance the devil Carter’s number fifteen
and we have the old %uh pirate model 15 manana Dead Man’s Chest
yo ho ho and a bottle of rum but they’re called history the parts is really never
been told
and of course the famous symbol other parts was the skull and crossbones
assemble known
to be used before them by the Knights of Malta on the
Knights Templar or other occult fraternities
and the job of the part was to bring mayhem disease
and slaughter to all the lands that they colonized these were
agents at the British Crown not as they’re all planned movies other
swashbuckling Buccaneers tries to show you some romantic heroes
these people were cut throats and they were had an agenda to be
sent out to all the corners of the world Damascus massacre whoever they found
their
it’s important to bring out at this time that the macros
don’t work for free though John B was successful and contacting them
the macros to transmit great deal of information that you desire concerning
the quarantine and Stargate problem
they don’t work for nothing and John B was soon to find out what it was that
they wanted in exchange for his cert for their services
what they want it has had the severest consequences for the future
of mankind the macros basically told them
that what they wanted was blood blood has some very specific
ok I’ll properties and that’s what the macros wanted and John D
his reply was how much do you want and when they want it
whatever it takes this thing is already gonna take us hundreds of years
whatever you need for that information you’ll get it
and so John D literally put the whole of the human race
up in a great black magic mass
a great right to is overlords
over Seoul’s they’re asking him for payment literally
in blood
now blood happens to be the second commonest work in the Bible after God
and Eric from the scholar the German scholar says
at a deep archaic level blood is very peculiar substance
quite generally it has been equated with life and the life force
and as one of the three sacred substances that emanate from the body
the other two are cement and milk seaman expresses male
well milk expresses female or motherly creativity
and both were considered sacred and many cults and rituals
blood transcends the difference between the male and the female
and the deepest level of experience one
magically sees as the life force itself by shedding
blood now of course we looked at earlier just how bloodthirsty
the NEF limit already been in the progeny and the amp ours that came out
of the middle east
we know we’ve looked at how bloodthirsty and how warlike
and her patients those on races and nations have already been
an hour being put the whole human race is being put up
and I packed some over Seoul’s
could not explain some the calamities that we’ve endured since
John days time
well without inquisition Zoldan new
one of the most atrocious human beings ever to be on this planet jostled ms3
power all subordination to authority rests on the executioner
he is the horror and the bond of human Association
remove this incomprehensible agent from the world
and at that very moment order gives way to chaos Thrones topple
and society disappears
lost for the spilling of human blood there’s a touchstone
with us in our quest mindset take the 19th century Spanish Cup
counter-revolutionary idly all
one done also corp.’s who argued that human sacrifice
is the most universal all human institutions
I say gentleman that dictatorship in certain circumstances
such as those in which we find ourselves for example
is a legitimate form of government dictatorship indeed
is part of the divine order the meanest reptile
which I would trample under my feet with seem less despicable to me the man
the point the faith which most oppressors
and weighs upon my reason is that all the nobility
and dignity on the human species
so let’s not say that it’s far-fetched that certain individuals walking this
plot
think of the human being as court has a saying here lawyer
than the humble reptile
and even causes them great the stress to think of the nobility
of the human creature such is in the minds of the progeny
the Warlock so that Landis
Cortez goes on to say the combination
Upton also philosophical treatise is that the
institution a bloody sacrifice is
the most universal of all human dog was institutions
the most civilized nations and the most savage tribes believe in a pure victim
offered as a perfect holocaust hero
without the death penalty without the purifying
efficacy up blood all societal bonds would collapse
since the first day of the first a fusion of blood
it has never ceased to flow and it has never been shed in vain.
mankind as always believed in three things
with an on comparable faith that the fusion a blood is necessary
that there is a matter of shedding blood which is purifying
and another mode which is condom the Tory
history clearly a tests these truths it presents to us
the narrative of cruel acts a bloody conquests
all the overflow and destruction the famous cities all atrocious murders
committed
up your victims offered on blood-stained alters
a brother’s warning against brothers all the rich oppressing the poor
and father sterilizing over their children until the earth appears to us
like an immense
CEO blood which neither the piercing breath and the winds can dry up
know the scorching rays of the Sun can absorb
well in russia
10 million soldiers are said to have died including $10 million civilians
in Germany three million soldiers and five hundred thousand civilians
the death toll is awesome the total of human lives lost
in the second world war is aid teen
million 200,000 soldiers and sixteen million three hundred thousand civilians
for ground total of $34 million deaths
of course in 1918 just after the war the Spanish flu epidemic
killed twenty million when the war killed
10 and in the second world war the Spanish flu killed
even more man than the war did
now the puppet masters would much prefer a race of soulless programmable robots
to serve them
and have that in mind however mechanical robot give as many
problems as having problematic humans around
and the latter are still useful for various ok I’ll reasons
it was therefore thought best to reduce the organic human
to the level on the machine which has been of course
overwhelmingly successful
man merely a largely in perfect evolutionary step two wars
the intelligent computer this is what the
brain drain the think tanks in the MIT’s in the ass our eyes of the world are
absolutely
pitching for contemplating bill even tell you themselves that they can’t wait
for the day’s
when man is an organic computer and he lives in a virtual
hyperspace
they’re back in business Curtis are schaeffer
engineer for Norton key corporation says
the ultimate achievement of biocontrol maybe the control of man himself
the control subjects would never be permitted to think as individuals
a few months after a surgeon with a quip each child with a socket mounted under
the scalp
electrodes we reaching selected areas a brain tissue
the child sensory perceptions and muscular activity will be modified or
completely controlled
by bioelectric signals radiating from state-controlled
transmitters


 

Król William, Magdalena Gignal, Cooltura.co.uk

Król William

Nie ma takiej okazji, do której nie da się dopasować idealnego cytatu z Szekspira. Nawet jego własną rocznicę śmierci można uczcić sentencją z „Wieczoru Trzech Króli”, doskonale podsumowującą życie i karierę dramatopisarza. W tym roku mija 400 lat od śmierci najbardziej wpływowego autora wszech czasów, który na zawsze wpisał się w historię angielskiego dramatu i zmienił język Wyspiarzy.

To za sprawą Szekspira do oksfordzkiego słownika języka angielskiego dodano około 1700 nowych słów, wśród których znalazły się „swagger” (zuchwałość), „critics” (krytycy) czy „gossip” (plotka). To Szekspir wpadł również ponad cztery wieki temu na słowo „advertising” (reklama). Profesor Stanley Wells, honorowy prezes organizacji Shakespeare Birthplace Trust, twierdzi, że język angielski pełen jest „szekspiryzmów” i że tylko dzięki nim Anglicy są dziś w stanie wyrażać naprawdę głębokie emocje. Zdaniem profesora Szekspir pasuje do każdej sytuacji: „Zakochany może zacytować sonet 116: »Miłość to nie miłość, jeśli, / zmienny świat naśladując, sama się odmieni«, zmartwiony sytuacją bez wyjścia – przywołać słowa lady Macbeth »Co ma przyjść, przyjdzie, co ma minąć, minie«, a ktoś, kto stracił bliską osobę, powtórzyć za królem Learem »Pies, koń, mysz może żyć, a ty i tchnienia wydać nie możesz!«”. Szekspir napisał 37 sztuk i 154 sonety. Szacuje się, że jedno z jego dzieł jest odgrywane gdzieś na świecie co minutę. W 2015 roku ponad 7000 szkół wzięło udział w obchodach Tygodnia Szekspirowskiego – dorocznej imprezy, której celem jest zaznajomienie uczniów szkół podstawowych z twórczością pisarza. Dzieła Szekspira przetłumaczono na niemal wszystkie języki świata, w tym klingoński. Poza Biblią są to najczęściej cytowane utwory w języku angielskim.

PONADCZASOWOŚĆ

Gregory Doran, dyrektor artystyczny Royal Shakespeare Company, uważa, że dzieła Szekspira po 400 latach od śmierci pisarza są nadal aktualne i niezmiennie przyciągają do teatrów szeroką publiczność. „Każdy, kto kiedykolwiek był zakochany, cierpiał z zazdrości, przeżywał męki związane z wygórowaną ambicją, stracił przyjaciela lub niecierpliwie wypatrywał przyszłości, znajdzie w sztukach Szekspira odzwierciedlenie własnych uczuć” – twierdzi – „Szekspir nigdy nie krytykuje swoich bohaterów, nie stara się przekazać jedynie słusznej opinii lub narzucić swojego punktu widzenia. Podchodzi do przeżyć każdego z nich z dużą dozą zrozumienia, przestawiając pełną perspektywę. W historiach Szekspira nic nie jest czarno-białe, raczej oscyluje we wszystkich odcieniach szarości”. Jak twierdzi profesor Wells, sztuki Szekspira są ponadczasowe, bo bazują na ponadczasowych emocjach i wydarzeniach, takich jak miłość, śmierć, odwaga, radość, zazdrość, młodość i starość, śmiech i żałoba. „Czytelnicy doceniają piękno jego poezji, jak choćby w „Romeo i Julii”, ale też dowcip i poczucie humoru w „Śnie nocy letniej”, opisy heroizmu w „Henryku V”, głębokie zrozumienie ludzkich emocji w „Hamlecie” i przedstawienie odwagi w obliczu cierpienia w „Królu Learze”.

TEORIE SPISKOWE

Jednak Szekspir to nie tylko wielka literatura, emocje na scenie i bogactwo języka. Jeden z największych Anglików miał swoje słabości, a dążenie do wyniesienia go na jeszcze wyższy piedestał często sprzyjało mijaniu się z prawdą. Tak naprawdę to, co na pewno wiemy o Szekspirze, można zapisać na jednej kartce papieru – twierdzi brytyjski pisarz i filozof John Michell w książce „Who Wrote Shakespeare” („Kto napisał Szekspira”). Wątpliwości budzi wszystko – od pochodzenia dramaturga, przez jego orientację seksualną, aż po… autorstwo sztuk Szekspira. Chociaż wielu literaturoznawców uważa te spekulacje za czyste teorie spiskowe, równie liczna grupa autorytetów otwarcie kwestionuje autorstwo tych dzieł. Wśród kontestatorów znaleźli się między innymi Dickens, Twain, Bismarck, Freud czy Słonimski. Kwestia nie została rozstrzygnięta do dziś, a wielu specjalistów nadal analizuje tezy przemawiające za przypisaniem autorstwa dramatów Szekspira dramaturgowi i poecie Christopherowi Marlowe’owi, autorowi wierszy Edwardowi de Vere i filozofowi i eseiście Francisowi Baconowi. Nie wyklucza się też autorstwa zbiorowego. Autor dzieł Szekspira wykazał się olbrzymią wiedzą z wielu dziedzin, takich jak prawo, historia, filozofia czy polityka międzynarodowa. W sztukach znajduje się wiele aluzji do dworu elżbietańskiego, którego obyczaje musiały być dobrze znane pisarzowi. Dziwne wydaje się, że taką wiedzę posiadał pochodzący z prostej, niepiśmiennej rodziny mieszkaniec miasteczka Stratford. Ojciec Szekspira, człowiek, który według naukowca Louisa Mardera posługiwał się słowem mówionym z taką lekkością, że „był w stanie użyć 7000 słów tylko raz i nigdy ich nie powtórzyć”, mimo że był radnym miejskim Stratfordu, do końca życia podpisywał się krzyżykiem. Dzieci dramatopisarza, które dożyły wieku dorosłego, Susanna i Judith, również były niepiśmienne. Tymczasem w sztukach Szekspira doliczono się 35 królów, 26 królowych, 39 książąt królewskiej krwi, 5 księżnych, 30 książąt, 37 hrabiów, 70 lordów, 7 ambasadorów, 3 mistrzów ceremonii, 30 senatorów, 6 cezarów, 2 cesarzy, 15 generałów, 6 arcybiskupów, 6 kardynałów, 5 gubernatorów, 5 burmistrzów, 2 markizów, 2 hrabin. Kontrowersje potwierdza tylko testament Szekspira, w którym nie ma ani słowa o żadnej ze sztuk teatralnych, żadnym z sonetów czy o teatrze The Globe, którego był współwłaścicielem.

PRAGMATYZM PISARZA

Przeciwnicy teorii spiskowej uważają, że Szekspir był inteligentnym synem rękawicznika, który w niezłej szkole publicznej w Stratford mógł zdobyć wiedzę, która dała mu wystarczające podstawy do dramatopisarstwa. Przy okazji Zielonych Świątek do miasteczka przyjeżdżały z występami amatorskie trupy teatralne i prawdopodobnie do jednej z nich dołączył Szekspir, by wyrwać się w wielki świat, a może raczej uciec od osiem lat starszej żony i gromadki dzieci. W ten sposób trafił do Londynu, gdzie – po kilku niepochlebnych recenzjach jego aktorskiego kunsztu – przerzucił się na pisanie.

O pragmatyzmie pisarza świadczy jego podejście do pieniędzy. Szekspir, w odróżnieniu od innych artystów i natchnionych poetów, był świetnym biznesmenem. Razem z aktorami odtwarzającymi jego sztuki założył całkiem intratną spółkę. Większość dochodów z teatru inwestował w nieruchomości. Kiedy na skutek wybuchu epidemii w Londynie władze miasta zakazały „wystawiania sztuk, tresury niedźwiedzi i byków, gry w kule i wszelkich innych działań powodujących gromadzenie się ludzi (z wyjątkiem kazań i nabożeństw w kościołach)” i teatry zostały zamknięte na prawie dwa lata, Szekspir zajął się chwilowo bardziej dochodową poezją i stworzył pierwszą partię sonetów. Gdy teatry znowu otwarto, został członkiem zespołu „Sług Lorda Szamberlana”, a wkrótce potem jego współwłaścicielem i czołowym dramaturgiem. W tym okresie – wiedziony chęcią zysku – stworzył swoje najlepsze sztuki. W 1599 roku razem z innymi członkami zespołu Szekspir wydzierżawił na południowym brzegu Tamizy działkę i wybudował teatr The Globe, który stał się kolejnym dochodowym przedsięwzięciem pisarza. Teorię świadczącą o zachłanności Szekspira zaburza nieco fakt, że pisarz nie dbał zupełnie o wydawanie swoich dzieł drukiem i ignorował pirackie publikacje, niekompletne, zmienione i pozbawione nazwiska autora.

W POSZUKIWANIU TOŻSAMOŚCI

Angielski duchowny J. Wilmot w 1781 roku wysnuł kolejną teorię, która może pogodzić obie strony sporu o Szekspira. Twierdził on, że Szekspir nie miał wystarczającego wykształcenia i wiedzy, by stworzyć przypisywane mu dzieła, ale – za odpowiednim wynagrodzeniem – udostępnił swoje nazwisko komuś, kto nie mógł tworzyć, posługując się własną tożsamością. Mógł to być wspomniany Edward de Vere, hrabia z Oksfordu, który miał odpowiednie wykształcenie i talent oraz znał doskonale pełne intryg życie dworskie, a pisanie sztuk teatralnych po prostu nie przystawało do statusu „wielkiego pana”. Sztuki Szekspira mógł pisać też Christopher Marlowe, który rzekomo zaaranżował własną śmierć (aby uciec przed więzieniem grożącym mu za głoszenie herezji), wyemigrował do Europy i tam tworzył kolejne sztuki pod kupionym pseudonimem.

Istnieją również teorie, że Szekspir był kobietą. Przemawiają za tym wnikliwe portrety psychologiczne płci żeńskiej pojawiające się w sztukach pisarza oraz duża liczba dobrze wykształconych dam w tychże utworach. Na prowadzenie wysuwają się dwie kandydatki – hrabina Pembroke, rzekomo finansująca sztuki wystawiane przez trupę teatralną Szekspira, i poetka Emilia Bassano Lanier, hipotetyczna Czarna Dama z sonetów Szekspira. Niektórzy szekspirolodzy twierdzą jednak, że wytłumaczeniem dla takiego a nie innego portretowania kobiet w sztukach Szekspira była jego orientacja seksualna. Opiewana w sonetach męska przyjaźń oscyluje na granicy romansu; prawdopodobieństwa hipotezie o biseksualizmie ich autora dodają również pogłoski o nieszczęśliwym małżeństwie Szekspira, który większość dorosłego życia spędził z dala od bliskich, pozostawionych w rodzinnym Stratford. Jako kochanka Szekspira wymienia się najczęściej jego mecenasa Henry’ego Wriothesleya.

„MAMY TEKSTY I TO NAJWAŻNIEJSZE”

Smaczku kontrowersjom o najwybitniejszym dramaturgu Wielkiej Brytanii dodaje też fakt, że Szekspir najprawdopodobniej palił marihuanę, a może nawet brał kokainę. Badacze z RPA znaleźli ślady konopi indyjskich w ośmiu fajkach znalezionych w ogrodzie przy domu dramaturga w Stratford Upon Avon, a w kolejnych dwóch – ślady kokainy. Jednak nie można zapominać, że w czasach współczesnych pisarzowi w Anglii palenie mieszanek różnych roślin z Ameryki, w tym koki czy kannabinoidów, było dość powszechne. Marihuanę wykorzystywano do leczenia, a z konopi robiono papier i ubrania. Jednak Francis Thackeray, dyrektor instytutu ewolucji w Johannesburgu, który wykrył pozostałości substancji, doszukał się odniesień do narkotyków w twórczości poety, choćby w sonecie 76., w którym poeta pisze o czerpaniu inspiracji z „pewnej trawy” (and keep an invention in a noted weed). Naukowiec sugeruje również, że Szekspir mógł umrzeć z powodu przedawkowania narkotyków.

Dyskusję o Szekspirze zamyka ze stoickim spokojem polski szekspirolog, prof. Jerzy Limon (Magazyn „Focus”): „Nie ma to większego znaczenia, kto był »Szekspirem«” – twierdzi. „Jego dzieła nie są autobiograficzne, więc szczegóły odnoszące się do żywota autora nie odgrywają większej roli. Jakość jego dramatów i sonetów nie zależy od tego, kto je napisał. Mamy teksty i to najważniejsze”.


 

[Stąd napomknięcia o Polsce w „Hamlecie”…?]

Magowie Dee i Kelley na dworze Stefana Batorego, Hanna Widacka, Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Zrujnowany wojewoda sieradzki Olbracht Łaski żywił nadzieję, iż przy pomocy eksperymentów alchemicznych swojego angielskiego przyjaciela, Johna Dee (1527–1608) podźwignie swój roztrwoniony majątek. Tego wszechstronnego uczonego i alchemika poznał osobiście za pośrednictwem hrabiego Leicestera w pałacu Greenwich 13 maja 1583 r. i dołożył wszelkich starań, aby słynnego maga ściągnąć na dwór króla Stefana Batorego, co nastąpiło wiosną 1585 r., w zamkach krakowskim i niepołomickim.

Kim był ów John Dee, zwany „Merlinem królowej Elżbiety”? Z całą pewnością nie był szarlatanem. Napisał szereg traktatów naukowych z zakresu astronomii, matematyki, kalendalorogii i geografii, a jego zasługi cenione są również dzisiaj. Wszakże najbardziej zasłynął ze swych eksperymentów magiczno–krystalomantycznych, którymi zainteresował tak uczonych, jak i panujących europejskich. Wytrwale studiując dziedzinę optyki, skonstruował specjalne zwierciadło z czarnego obsydianu (lub w kształcie kuli z zadymionego kwarcu), mające podobno właściwości ukazywania wizji. Woził je ze sobą podczas podróży i demonstrował je władcom i magnatom, wreszcie w końcu 1588 r. sprzedał je – za pośrednictwem swego pomocnika – medium Edwarda Kelley’a – cesarzowi Rudolfowi II. W swojej rezydencji w Mortlake pod Londynem urządził sobie muzeum różnych osobliwości i bibliotekę liczącą ponad 4 tysiące tomów, wreszcie pracownię alchemiczną. W jego domu bywała królowa Elżbieta, lord Burghley, Walter Raleigh i inni dostojnicy.

Uczony był w posiadaniu cudownego kryształu, który rzekomo otrzymał od „anioła Uriela” 21 listopada 1582 r. (ów kryształ, o kształcie pomarańczy, przechowywany obecnie w Muzeum Brytyjskim, jest w istocie silnie błyszczącym szkockim węglem kamiennym). Umieścił go na złotej podstawie i przez całe życie posługiwał się nim z największym pietyzmem; oprócz tego miał jeszcze kilka innych kryształów, każdy inaczej nazwany. Wszystkie trzymał w kaplicy domowej, niedostępnej dla wtajemniczonych, i tam przeprowadzał w obecności swego medium Kelley’a seanse z duchami.

O ile jednak Dee pozostał w głębi duszy uczonym i uczciwym poszukiwaczem prawdy, to jego pomocnik Edward Kelley (1555 – 1595), aptekarz–alchemik, był typowym spryciarzem i oszustem, „złym duchem” maga, postacią co najmniej podejrzaną. Naprawdę nazywał się Talbot. Przyłapany na fałszowaniu aktów notarialnych, został skazany na obcięcie uszu. Włócząc się po Anglii i żebrząc pod przybranym nazwiskiem miał na tyle tupetu, aby wkraść się w zaufaniu i łaski Johna Dee. Odtąd stał się młodym uczonym i asystentem mistrza.

Po nagłym wyjeździe z Anglii i czasowym pobycie w Krakowie (marzec 1583 r.) obaj magowie zawitali w sierpniu 1584 r. do Pragi, podejmowani z honorami przez cesarza Rudolfa II. Dee zamierzał zaznajomić Habsburga ze swą praktyką krystalomantyczną i wciągnąć go do swych planów reformatorskich. Cesarz, pragnący złota i eliksiru długowieczności, nie ufał już uczonemu, odkąd nie udał mu się seans z przemianą metali. W kwietniu 1585 r. mistrz wraz z medium powrócił do Krakowa. Tutaj, praktycznie odprawiony z niczym przez Batorego, mógł jeszcze skorzystać z lukratywnej propozycji cara Fiodora, ofiarowującego mu pobyt w Moskwie wraz z pensją roczną 2 tysięcy funtów szterlingów. Dee powrócił jednak do Anglii, zaś Kelley, odłączywszy się od maga na początku 1589 r., wiódł w Czechach awanturniczy żywot alchemicznego szarlatana, po czym – uwięziony – popełnił samobójstwo

 


 

John Dee – Monada hieroglificzna

John Dee (1527-1608 lub 1609) – angielski mag, alchemik i matematyk, nadworny astrolog królowej Elżbiety I, jeden z najwybitniejszych myślicieli renesansowych, twórca systemu magii enochiańskiej.

Monada hieroglificzna to jedno z najważniejszych dzieł zachodniej tradycji ezoterycznej, skarbnica symboli matematycznych, kabalistycznych, astrologicznych, alchemicznych i magicznych. Napisana w 1564 roku przez Johna Dee, wybitnego naukowca i nadwornego astrologa królowej Elżbiety I, stała się podstawą do dalszych rozważań na temat misternej, ukrytej struktury wszechświata.

Niniejszy, pierwszy polski przekład tego arcydzieła myśli epoki renesansu został wzbogacony rysem historycznym poświęconym barwnemu życiu Johna Dee.

Monada hieroglificzna jest ezoteryczną interpretacją zaprojektowanego przez Johna Dee glifu, przywodzącego na myśl hieroglify egipskie, doskonałego w swojej prostocie i elegancji. […] Traktat napisany w bardzo szybkim tempie kilkunastu dni stanowi rezultat wielu przemyśleń i duchowych doświadczeń. Jest także zapisem procesów mentalnych, nieoczekiwanych iluminacji, ale również wybuchów emocji towarzyszących pisaniu. Wychodząc od najprostszych pojęć geometrycznych, poprzez analizę pierwotnych symboli astrologicznych, numerologicznych i alchemicznych Dee stworzył rodzaj sieci pojęciowej ogarniającej cały wszechświat, w której siła medytującego umysłu scala elementy wiedzy starożytnych, doświadczenia religijne i bezpośrednie poznanie.”

– fragment Wprowadzenia Leszka Ptaszyńskiego


Król Stefan, John Dee i gang Łaskich – finał – strona 2 – blog boson

Syn Hieronima, Olbracht Łaski oprócz wybitnych talentów w korupcji politycznej rozwinął także nadzwyczajne zdolności w „grabieży matrymonialnej” – „żenił się trzykrotnie. Pierwszą żoną była Katarzyna Buczyńska (zmarła w roku 1559), wdowa po węgierskim magnacie Jerzym Seredym, której majątek roztrwonił na wyprawę mołdawską. Jego drugą żoną została w 1564 roku Beata Kościelecka… [która] była osobą dużo starszą od Olbrachta (o 21 lat) i niezwykle zamożną, jako wdowa po księciu Eliaszu Ostrogskim. Związek ten miał zapewnić Łaskiemu gotówkę, której tak bardzo potrzebował na swoje przedsięwzięcia. Natychmiast po ślubie wywiózł ją do Kieżmarku, gdzie skłonił Kościelecką do przepisania na siebie majątku. Gdy to uczyniła, Olbracht Łaski uwięził ją na zamku, gdzie trzymał ją w biedzie i ścisłym zamknięciu przez osiem lat. … Sprawą Beaty zainteresowano się dopiero w 1573 roku, gdy cesarz nakazał staroście Górnych Węgier przeprowadzić śledztwo. Wpłynął na to też fakt, że w międzyczasie Łaski zawarł bigamiczne małżeństwo z Francuzką Sabiną de Sauve” **.

Tutaj trzeba wyjaśnić, że małżeństwo z ową Francuską było częścią większego planu, wszak „poseł Jean de Monluc, oferujący Polakom kandydaturę królewskiego brata Henryka de Valois, złożył wojewodzie ofertę: za poparcie kandydata francuskiego 100 tysięcy talarów oraz podjęcie przez Francję w Konstantynopolu starań o oddanie mu hospodarstwa mołdawskiego. … Łaski był jednym z tych wielmożów, którzy ruszyli do Paryża z poselstwem do nowego władcy. Tam otrzymał obiecane 100 tysięcy, ale po powrocie do Polski (w atmosferze skandalu, który wybuchł po ujawnieniu bigamii) stracił zaufanie nowego króla związanego z politycznymi przeciwnikami Łaskiego. …

Podczas drugiego bezkrólewia w roku 1575 opowiedział się za elekcją cesarza Maksymiliana II Habsburga, ale królem wybrany został Stefan Batory, więc Łaski udał się na emigrację… W styczniu 1581 udało mu się odzyskać łaskę królewską i wrócić do Polski. … Król okazał swą łaskę, ale nie powierzył Łaskiemu żadnych stanowisk. „Dane” mu starostwo spiskie należało wpierw wykupić, a on nie miał pieniędzy. W tej sytuacji wojewoda raz jeszcze ruszył za granicę.”

Olbracht Łaski pojawił się w Londynie pierwszego maja 1583, przywitany z wielkimi honorami zamieszkał ze swoją świtą w Winchester House. Królowa Elżbieta przyjęła go bardzo łaskawie, i to dwukrotnie – bardzo głośno komentowano fakt, że Łaski miał ubiór w królewskiej czerwieni, tak jak sama Elżbieta… Cel jego wizyty nie był wtedy jasny – niezbyt rozgarnięty ambasador Francji w Londynie, Michel de Castelnau (Sieur de la Mauvissière) twierdził w swoich raportach dla Henryka III., że najprawdopodobniej Olbracht zabiega o wstrzymanie przez Anglię sprzedaży broni Moskwie! (NB. Henryk domagał się od ambasadora, aby ten wszelkimi sposobami powstrzymał dobrze-mu-znanego Łaskiego przed przyjazdem do Paryża…)

Ponieważ ówczesna ambasada francuska była dla sir Francisa Walsinghama zupełnie przezroczysta można, niestety zasadnie, przyjąć, że to była najzwyklejsza fałszywka. Ciekawostką jest tutaj przynależność do angielskiej siatki szpiegowskiej niejakiego… Giordana Bruno, który właśnie wtedy przebywał był w owej ambasadzie. Wydaje się nawet, że obecność Łaskiego umożliwiła znaczące rozszerzenie tejże siatki – tj. stworzenie jej kolejnych węzłów… Pozostaje do ustalenia rola w tym przedsięwzięciu kanclerza Zamoyskiego, wszak angielskie kontakty to była jego specjalność, a przy tym tak się jakoś złożyło po śmierci króla Stefana, że Olbracht Łaski znalazł się właśnie w stronnictwie Zamoyskiego…

Już 13. maja Łaski spotyka się na dworze królewskim w Greenwich za pośrednictwem samego earla Leicestera ze sławnym i uczonym dr. Johnem Dee – twórcą angielskiej doktryny imperialnej. Pięć dni później odwiedza Dee w jego posiadłości w Mortlake. Następna wizyta ma miejsce dopiero miesiąc później, bo Łaski w tym czasie odbywa wizytę w Oksfordzie, zorganizowaną przez dwór angielski z wielką pompą specjalnie dla niego, wraz z turniejem rycerskim po drodze w Greenwich … Podróż odbywa się w tę i nazad we wspaniałej barce przyozdobionej (wieloma) insygniami królowej Anglii, a towarzyszą mu w niej m. in. sir Filip Sidney i Giordano Bruno.

(Za Coryllusem: 20. letni Filip Sidney poznał Hieronima już w 1574, podczas swojej podróży do Polski! Zachwycił się już wtedy jego inteligencją i kulturą… a za wiki: „Sidney was knighted in 1583 and he married Frances, teenage daughter of Sir Francis Walsingham”, jego wujem był earl Leicester.)

Łaski odwiedza Johna Dee wielokrotnie (raz nawet nocując u niego), a pośrednikiem i organizatorem owych wizyt jest często sam Leicester… Odbywa się tam także kilka seansów krystalomantycznych z uczniem dr. Dee, a zarazem słynnym medium, Edwardem Kellym. W efekcie, dość niespodziewanie, ta trójka opuszcza Anglię we wrześniu tego roku.

(Nie od rzeczy jest tu podać ówczesną opinię o nieprawdopodobnie wysokich kosztach europejskich wojaży Łaskiego – Paprocki podaje niewiarygodną sumę ponad 900 000 dukatów!)

Hanna Widacka: „Po nagłym wyjeździe z Anglii i czasowym pobycie w Krakowie (marzec 1584 r.) obaj magowie zawitali w sierpniu 1584 r. do Pragi, podejmowani z honorami przez cesarza Rudolfa II. Dee zamierzał zaznajomić Habsburga ze swą praktyką krystalomantyczną i wciągnąć go do swych planów reformatorskich. Cesarz, pragnący złota i eliksiru długowieczności, nie ufał już uczonemu, odkąd nie udał mu się seans z przemianą metali. W kwietniu 1585 r. mistrz wraz z medium powrócił do Krakowa. …

Wiosną 1585 r. zdrowie królewskie pogarszało się powoli, lecz bezustannie, pomimo opieki (skłóconych ze sobą) przybocznych lekarzy. Król Stefan czuł się fatalnie: stał się milczący, drażliwy, gniewny, szukał samotności. W tej sytuacji zdecydował się przyjąć 17 kwietnia w Krakowie mistrza sztuk tajemnych, przybyłego z dalekiego Londynu Johna Dee (1527–1608), wraz z towarzyszącym mu medium Edwardem Kelleyem (1555–1595). Osoby te polecił monarsze wojewoda sieradzki Olbracht Łaski. Na pierwszej audiencji obie strony poprzestały na powitaniach, po czym Batory wyjechał do Niepołomic i zamieszkał w ustronnym zamku strzeżonym przez oddział węgierskiego wojska. Tutaj 12 maja sporządził testament, a 23 maja – pomimo swej racjonalistycznej umysłowości – wezwał do siebie Dee, Łaskiego i Kelleya, zgadzając się, by ten ostatni miał widzenie. 27 maja w królewskim gabinecie odbył się więc oczekiwany seans w obecności czterech zainteresowanych stron. Według udokumentowanego źródła, tzn. drukowanego protokołu Mérica Casaubona (1659), Kelley – wpatrując się w natchnieniu w tarczę kryształową – doznawał kolejnych zdumiewających wizji. W jednej z nich medium mówiło o toczącej króla nieuleczalnej, jątrzącej się i skrywanej przez otoczenie ranie nogi („… ozdobisz się cnotą, odtrącisz od siebie toczący cię obrzydliwy trąd…”) i kazało mu być uległym – nie wiadomo tylko, wobec kogo.

Monarcha nagrodził magów kwotą 800 florenów wypłaconą na ręce Łaskiego, ale z ich usług dalej nie korzystał. Może przejrzał ich plany, bo raczej nie ulega wątpliwości, że obaj Anglicy – obok misji reformatorskich – mieli też zlecenia polityczne. Nie bez kozery byli oni przecież agentami Elżbiety I Tudor, a ich wojaże po dworach europejskich (np. u cesarza Rudolfa II w Pradze) skłaniają do refleksji. Czy jest możliwe, aby Dee i Kelley podali wtedy królowi Stefanowi jakąś wolno działającą truciznę (jak sugerował lekarz Z. Scheuring w 1964 r.), gdyż ofensywa katolicyzmu niesiona przez wojowniczego Węgra zagrażała interesom Kościoła anglikańskiego?”

„Pod koniec życia S. coraz chętniej otaczał się Węgrami; jak donoszono Rudolfowi II z kamery śląskiej w lipcu 1585, «nikogo u siebie mieć nie chce, który by nie umiał po węgiersku». … Informacje o złym stanie zdrowia S-a dotarły wtedy do Rudolfa II, który w sierpniu pytał urzędników kamery śląskiej «czy to prawda, że król polski umarł», dowiadując się w odpowiedzi, że «król chory, ale podobno ma się lepiej».

Pod koniec r. 1586 S. czuł się coraz gorzej. Od 3 XII t.r. skarżył się na ucisk w piersiach; 7 XII po południu spisał ostatni, niedokończony testament, a w nocy jego stan pogorszył się gwałtownie. … S. zmarł w Grodnie 12 XII 1586 «po zachodzie słońca, a na półzegarzu przed piątą godziną z południa», nie zdążywszy przyjąć ostatniego namaszczenia.” (Jerzy Besala i Agnieszka Biedrzycka)

Na zakończenie warto wspomnieć o kilku sprawach. Po pierwsze, uważa się powszechnie, iż herb Łaskich – Korab jest pochodzenia angielskiego.

Po drugie, przy okazji niejako, dużo mówiący jest kontrast pomiędzy oddźwiękiem publikacji O obrotach z 1543, w Polsce i na Zachodzie. Bruno podczas wizyty w Oksfordzie w owym 1583 wygłasza wykład nt. teorii Kopernika i ma swój własny egzemplarz pierwszego wydania (którego zresztą najprawdopodobniej nigdy porządnie nie przeczytał…), a dr Dee ma nawet dwa takie egzemplarze! Dee niewątpliwie skrupulatnie przeczytał O obrotach, z tym że oba te egzemplarze zaginęły po rozszabrowaniu biblioteki Johna w czasie jego długiej nieobecności…

Po trzecie, warto pamiętać, że 11 sierpnia 1586 została aresztowana królowa Maria Stuart, a ścięta 8. lutego roku następnego.

I wreszcie, uderza niepojęta niefrasobliwość polskich naukowców, którzy bezrefleksyjnie i bez słowa komentarza przepisują te „walsinghamowskie memy” o wielokrotnych próbach Johna Dee zamiany piasku w złoto, o rozczarowaniu tym Olbrachta, o sztuce krystalomantycznej itp. itd.

___

PS. Olbracht po powrocie do Polski w 1581 popadł w konflikt z klanem Zborowskich. Ponoć to on doniósł królowi Stefanowi o zabójczych zamiarach Samuela Zborowskiego. Jest to o tyle ciekawe, że Samuel też był prowadzony przez Anglików. Miał u siebie osobistego, angielskiego pośrednika do handlu zbożem, i prowadził z Krymem niejasne „końskie” interesy na dużą skalę. Wygląda na to, iż Olbracht razem z Zamoyskim wystawili go jako kozła ofiarnego. (I zmarli obaj w 1605, w odstępie paru miesięcy.) A ku przestrodze – oto żony Zamoyskiego: Anna Ossolińska (bratanica Hieronima), Krystyna Radziwiłłówna (córka Mikołaja Czarnego), Gryzelda Batorówna (bratanica Króla) i Barbara Tarnowska (córka Stanisława).

___

**) Ściślej mówiąc była to Sabine Sayve (ew. Sève), córka Jeana Sayve i Jeanne Harley. Sabine pochodziła ze starej rodziny prawników i doradców, która to wydała m.in. prezesów Trybunału Obrachunkowego w Dijon. Sabina zmarła w 1611 w Łasku. Według niektórych źródeł, Sabina była siostrą francuskiego astrologa Vincent de Sève z Beaucaire w Langwedocji. (Wincenty Sève znany jest z 58 rzekomych, pośmiertnych przewidywań Nostradamusa, tzw. „sexiene” (w zwrotkach sześciu linii), które dedykował w 1605 roku królowi Henrykowi IV).


Obserwatorzy to trzymająca w napięciu opowieść o niestrudzonych zmaganiach szpiegów, kryptografów i zwykłych oszustów czasów panowania Elżbiety I, mających za zadanie uchronić królową przed zagrożeniem. Oczy szpiegów angielskiej władczyni nieustannie śledziły linię brzegową kraju i dyskretnie nadzorowały katolickie seminaria i rzesze poddanych. Stawka była nie byle jaka – księży, przybywających potajemnie do Anglii, wyłapywano i zabijano, a spiski – te prawdziwe i te nic nieznaczące – i tak wyrastały jak grzyby po deszczu. Tajną siatką szpiegowską zarządzał sir Francis Walsingham, najbardziej zaufany doradca Elżbiety, uznawany za twórcę przyszłych służb specjalnych.
Opierając się na tajnych aktach i dokumentach, Stephen Alford ożywia na nowo ten tajemniczy świat, gdzie nikomu nie można było ufać i gdzie jeden drobny błąd mógł nieodwracalnie zmienić historię Anglii. To ponura, zaskakująca, opowieść o czasach niezwykłej królowej.


Szklana Kula Bonda – www.Focus.pl – Poznać i zrozumieć świat

Niewiele brakowało, by angielscy magowie-spirytyści przejęli w XVI wieku kontrolę nad Polską. Na szczęście operacja z udziałem duchów, aniołów i ludzi, być może z angielską królową w tle, nie powiodła się

Zamek królewski w Niepołomicach, prywatny apartament króla Stefana Batorego. 27 maja 1585 r. Stefan Batory nie czuje się dobrze. Od 10 lat cierpi na niegojącą się ranę („ma na nodze wilka, który go zżera” – twierdzili współcześni). W kącie komnaty siedzi wojewoda sieradzki Olbracht Łaski. Magnat jest intrygantem, dla pieniędzy zrobi wszystko. Marzy mu się królowanie w Mołdawii, kilkakrotnie prowadził tam wyprawy wojenne, na czym stracił majątek. Wojewodę Łaskiego uważano na dworze za „jednego z najnikczemniejszych ludzi epoki”. Król mu nie ufa, ale Łaski, wieloletni przeciwnik Batorego, opłacany przez zagraniczne dwory, ostatnio ukorzył się i świadczył przeciw spiskującym braciom Zborowskim. Wojewoda przyprowadził do monarchy słynnych angielskich magów, którzy podobno rozmawiają z duchami. Dziś ma się odbyć seans. Batory w milczeniu spogląda na dwóch krzątających się w komnacie mężczyzn. Starszy, po pięćdziesiątce, to Mistrz – doktor John Dee, uczony, astronom, matematyk, geograf, astrolog angielskiej królowej Elżbiety. Drugi, 30-letni Edward Kelley podobno zna język duchów i aniołów. Król w zasadzie nie wierzy w duchy, gdyż uważa, że objawienia skończyły się w czasach Chrystusa. Magowie ustawili zwierciadło w kształcie tarczy z przydymionego kryształu. Starszy ukląkł i się modlił. Młodszy klęczał przed zwierciadłem. Zaczęli przywoływać duchy…

OPOWIEŚCI ZE STAREJ KSIĘGI

Historię dwóch magów na dworze króla Batorego, jako pierwszy w Europie, opisał w XIX w. prawnik Aleksander Kraushar, historyk z zamiłowania. Pracując nad dziełem o Łaskim, natknął się na relacje o dwóch spirytystach znad Tamizy, których wojewoda ściągnął do Polski. Doktor John Dee i jego medium Edward Kelley byli wtedy znani na wielu dworach Europy.

Dee był poważnym naukowcem. Kelley natomiast to tajemnicza postać; w rzeczywistości nazywał się Talbot i miał obcięte uszy, co maskował nigdy niezdejmowaną czapeczką z klapkami i długimi włosami. Obcięciem uszu karano w XVI-wiecznej Anglii oszustów – Talbot ponoć fałszował akty notarialne. Po osądzeniu, w walijskiej gospodzie podobno usłyszał opowieść o tajemniczej księdze, której nikt nie potrafi odczytać, i o dwóch kulach, które wydobyto z grobu średniowiecznego mnicha. Kelley twierdził, że zdobył księgę i kule. Uznał, że księga zawiera tajemnicę kamienia filozoficznego, czyli przepis na przemianę metalu w złoto. Trzeba tylko go odczytać. Z księgą i kulami zgłosił się do doktora Johna Dee, który poza badaniami w dziedzinie matematyki, astronomii i innych nauk, zajmował się krystalomancją, czyli wróżeniem z kryształowych kul i luster własnej konstrukcji. Talbot, który zaczął nazywać się Kelley, zafascynował doktora Dee, skoro ten zaangażował go jako asystenta. Od tej pory występowali razem – Kelley w roli medium, które kontaktowało się z duchami.

Po Johnie Dee pozostał napisany jego ręką dziennik z rozmów z duchami („Spirytual Diary”). Dziennik ten, wraz z historią innych dokonań doktora Dee, opublikował drukiem w 1659 r. filolog Meric Casaubon. Ale książka zniknęła, bo – jak twierdził Kraushar – rząd angielski uznał, że jest szkodliwa, i nakazał ją wycofać, a Kościół ją konfiskował. Kościół nie życzył sobie pośredników w kontaktach z niebem; zaś rząd nie chciał ujawnić, że magów używano do zakulisowych kontaktów w Europie. Kraushar po długich poszukiwaniach znalazł dzieło doktora Dee w bibliotece Ordynacji Zamojskich. Teraz znajduje się ono w Bibliotece Narodowej.

SPISEK ALCHEMIKÓW

Historyk alchemii Roman Bugaj uważał, że „Łaski, magnat wichrzyciel, usiłował realizować swoje ambitne plany polityczne prowadzące do zdobycia korony przy pomocy nauk tajemnych”. W tym celu pojechał do Londynu. Pomysł prawdopodobnie zrodził się podczas rozmów w siedzibie wojewody sieradzkiego w Łasku, gdy gościł Filipa Sidneya, zięcia lorda Walsinghama, kanclerza królowej Elżbiety. Wojewoda ze swej strony angielskim rozmówcom gwarantował namówienie Batorego na wyprawę przeciwko Turcji. Łaskiemu marzył się także tron, ale nie miał pieniędzy dla stronników na elekcję. Liczył, że zapewni je kamień filozoficzny doktora Dee. Zapewne głównym reżyserem tego, co później nastąpiło, był kanclerz (czyli premier) królowej Elżbiety, lord Walsingham, mistrz tajnych gier, który oplótł Europę siecią szpiegów. Batory przeszkadzał Anglikom, bo zajął Inflanty i dzięki temu przerwał zyskowny handel Anglii z Moskwą. Olbracht Łaski dla władzy i pieniędzy był gotów na wszystko, idealnie pasował więc lordowi.

Łaskiego przyjmowano w Londynie po królewsku. Lord Russel i Filip Sidney 15 czerwca 1583 r. wraz z Łaskim popłynęli Tamizą z Oksfordu do Mortlake, siedziby doktora Dee. Miał on tam piękną bibliotekę i coś w rodzaju kaplicy, w której odbywały się seanse spirytystyczne. Używał do nich kuli z czarnego meksykańskiego obsydianu (skała wulkaniczna) w kształcie pomarańczy. Wręczył mu ją anioł Uriel. Oprócz niej doktor Dee miał kilka innych kryształów, służących mu do kontaktów z zaświatami. Aby połączyć się z duchami, kryształowe kule stawiano na „świętym stole”, zbudowanym według wskazówek anioła Gabriela. Była to płaszczyzna o bokach długości 29 cm, brzegi były podzielone na 23 pola z wpisanymi magicznymi znakami, na środku widniała „pieczęć Boża”.

Doktor Dee powiedział Łaskiemu, że ukazał mu się duch w postaci małej dziewczynki o imieniu Madini, która poleciła mu polskiego magnata. Kilka dni po Madini – zapewniał Dee – ukazał się anioł rodzaju żeńskiego Galvach, który wieszczył, że Łaski już wkrótce zostanie władcą dwóch królestw: Polski i jeszcze jednego. „Mądrość jego wywoła wielką zmianę w kraju, a także na całym świecie” – zapewniła anielica. Następny seans odbył się już z udziałem Łaskiego. Anioł Jubanladace powiedział, że do Łaskiego należeć będą „wielkie zwycięstwa, w imię i dla imienia Boga”. Pokona on Turków i za jego czasów Żydzi nawrócą się na chrześcijaństwo. Po czterech miesiącach Łaski wyruszył do Polski. Towarzyszyli mu John Dee i Edward Kelley z żonami. Wojewoda wynajął im mieszkanie w Krakowie.

Wizytę wywoływaczy duchów król przesuwał kilkakrotnie. Nadszedł wreszcie wielki dzień, w którym weszli do królewskiej komnaty. Doktor Dee i jego asystent ustawili tajemnicze zwierciadło, zapalili świece. Sporządzony przez doktora Dee opis seansu jest jedyną w swoim rodzaju relacją ze spirytystycznego szaleństwa. Bóg (jak wynika z tekstu, Kelley miał mieć łączność z samym Panem Bogiem) strofował króla ustami maga jak sztubaka. „Kto cię od kolebki żywił?” – pytał Przedwieczny. „Kto cię tu posłał i ozdobił niebiańskim urokiem?”. Zarzucał Batoremu, że okazał się niewdzięcznikiem, gdyż odtrącił Boga. Ostatnie słowa z zaświatów brzmiały: „Bądź więc uległym…”.

BOND NUMER 1

„Jeśli doktor Dee nie ubarwił swego zapisu z tego seansu, to można jedynie podziwiać opanowanie wielkiego monarchy” – ocenili Ryszard Zieliński i Roman Żelewski, autorzy książki „Olbracht Łaski. Od Kieżmarku do Londynu”. „Batory wysłuchał bełkotu do końca, po czym spokojnie odprawił Anglików, polecając wypłacić im osiemset florenów za trud”. Prof. Ryszard Gansiniec, przedwojenny wybitny historyk kultury, uważa, że król Stefan Batory uprzejmie, ale chłodno potraktował doktora Dee i Kelleya, gdyż przejrzał, o co naprawdę magom chodziło. „Mimo aury posłańca Bożego, opromieniającego Dee, nie powiodły się rokowania z Batorym, mające przeobrazić oblicze Europy. Chodziło prawdopodobnie o ligę antyturecką i antyfrancuską, mającą zaszachować ententę francusko-turecką – bezpośrednia korzyść z takiej ligi przypadłaby Rzeszy Niemieckiej i Anglii” – napisał Gansiniec w pracy o krystalomancji. Jacqueline Dauxois, autorka biografii cesarza Rudolfa II, twierdzi, że w Pradze uważano, jakoby John Dee „był szpiegiem królowej angielskiej, mającym osłabić potężny ród Habsburgów”. Angielscy biografowie doktora Dee ustalili, że pisywał on raporty dla królowej ze swych zagranicznych podróży. Elżbieta nazywała go „Eye” (oko). Podpisywał się dwiema literami O pod górnym ramieniem cyfry 7. Okazuje się więc, że pierwszym agentem 007 był XVI-wieczny uczony i mag w jednej osobie.


Księga szpiegów – 1, Anglia – Wielka Brytania – Zjednoczone Królestwo

[trochę ciekawych faktów, ale i dużo propagandowych bredni wybielających zwyrodnialców i ludobójców z „perfidnego Albionu”, w tym Cromwella – protektora wywrotowej żydomasonerii]

Początki wywiadu w Anglii sięgają średniowiecza. Przez wieki służby wywiadowcze Korony najbardziej zaprzątnięte były utrzymaniem panującego monarchy przy życiu i na tronie. Nie powołano jednak agencji służącej oczyszczeniu Anglii ze szpiegów. Poczynając od 1351, prawną podstawą ścigania wrogów monarchii stało się Prawo przeciwko zdradzie (Treason Act), które definiowało zdradę stanu, w tym fałszerstwo, jako zbrodnię przeciw królowi oraz królestwu. Ludzie mogli stracić głowę nawet „za myśl o śmierci króla”.

Zdradą było też szpiegostwo przeciw Koronie. Maria Stuart, królowa Szkotów, i sir Walter Raleigh znaleźli się wśród wielu osób sądzonych i zgładzonych na mocy prawa, na które również powoływano się, sądząc brytyjskich zdrajców w obu wojnach światowych (William Joyce).

Ekskomunikowana w 1570 przez papieża Piusa V królowa Elżbieta I, której panowaniu zaczęły odtąd ustawicznie zagrażać szeroko rozgałęzione spiski papistowskie o rozległych koneksjach zagranicznych, rozbudowała służbę wywiadu wewnętrznego. Sekretarz stanu sir Francis Walsingham, szef wywiadu angielskiego, rozciągnął sieć także na kontynent, gdzie jego agenci przekupywali „księży, jezuitów i zdrajców”, by „wyjawiali praktyki przeciwne Królestwu”.

Siatka stworzona przez Walsinghama rozpadła się po jego śmierci w 1590, a następny sprawny system wywiadu powstał w Anglii dopiero w XVII wieku, za rządów lorda protektora Olivera Cromwella, który – jak stwierdził jeden z jego szpiegów, John Thurloe – najął „wielu szczwanych typów”. Cromwell rozpoczął również praktykę systematycznej kontroli przechwytywanej korespondencji prywatnej, przechodzącej przez Generalny Urząd Listów (General Letter Office) (John Wallis). Zajmował się tym jego tzw. tajny człowiek.

The Secret Office, Tajny Urząd

Aparat szpiegowski stał się trwałym elementem struktury państwa po rewolucji, która obaliła rządy króla Jakuba II i zwiększyła wpływy Parlamentu, zagwarantowane aktem Bill of Rights z 1689. Daniel Defoe, który nazwany został ojcem brytyjskiej tajnej służby, szpiegował dla speakera Izby Gmin w 1703, śledząc spiski jakobitów (stronników syna obalonego Jakuba II) przeciw tronowi. W wieku XVIII utworzono urząd deszyfranta do łamania kodów (Willes Edward), powstał Secret Office (Tajny Urząd) podlegający sekretarzowi stanu (Tajny Urząd włączono później do Urzędu Poczt, sama jednak praktyka rutynowej kontroli korespondencji, zwłaszcza zagranicznej, nie uległa zmianie).

W 1782 dotychczasowe obowiązki sekretarza stanu rozłożono między Ministerstwo Spraw Zagranicznych a Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, co znalazło później odbicie w strukturze organizacyjnej służb wywiadu i bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii.

Rewolucja amerykańska 1775-1781 poddała brytyjski wywiad egzaminowi, byli bowiem potrzebni agenci w koloniach amerykańskich zarówno dla kontrwywiadu, jak i wywiadu wojskowego, oraz we Francji, która wspierała rewolucjonistów (Arnold Benedict, Andre John i Bancroft Edward).

Pomimo interwencji Parlamentu w 1844, wciąż naruszano tajemnicę korespondencji pocztowej. Pewien nadawca listu włożył na przykład do koperty nasiona, a dostrzegłszy ich zniknięcie, zwrócił na to uwagę Parlamentu. Pomimo protestów służby brytyjskiego wywiadu wciąż kontrolowały pocztę.

Przez cały prawie wiek XIX uwaga brytyjskiego wywiadu zagranicznego skupiała się na Wielkiej Grze – rywalizacji z Rosją o wpływy w Azji Centralnej. Głównym ośrodkiem gry stał się perski Meszched, wielkie targowisko płatnej informacji. Operacja meszchedzka trwała do wybuchu I wojny światowej.

Tajne pieniądze

Począwszy od 1782, wywiad brytyjski finansowany był z sekretnego funduszu sekretarza stanu, uchwalanego przez Parlament w głosowaniu tajnym. Z funduszu tego korzystali dyplomaci brytyjscy (którzy po powrocie do Londynu musieli składać oficjalną przysięgę, że powierzone im pieniądze wydali „uczciwie”), opłacano z niego agentów i informatorów w Niemczech, Rosji, we Włoszech, Cesarstwie Otomańskim i Hiszpanii, fundowano renty i emerytury dla weteranów Tajnej Służby, krewnych dyplomatów, którzy często mieli wątpliwe zasługi dla szpiegostwa. Wielkie sumy zasiliły też państwa europejskie – zwłaszcza Prusy, Austrię i Rosję, które Anglia za wszelką cenę starała się wciągnąć do kolejnych koalicji antyfrancuskich w czasie rewolucji francuskiej i za rządów Napoleona.

W latach 1894-1898 tajne subwencje rządowe pobierała Agencja Reutera, która w zamian użyczała Ministerstwu Spraw Zagranicznych pomocy w publikowaniu brytyjskich materiałów propagandowych w prasie zagranicznej. Poufne raporty wywiadowcze dostarczają władzom także jej korespondenci.

W 1883 Ministerstwo Wojny i Admiralicja utworzyły odrębne departamenty wywiadu; ich działania nosiły jednak wszelkie znamiona amatorstwa, co w całej jaskrawości obnażyła wojna burska (1899-1902), stawiając na porządku dziennym kwestię gruntownej reorganizacji Tajnej Służby. W 1909 podkomisja Komitetu Obrony Imperium (Committee of Imperiał Defence) zaleciła utworzenie odpowiedzialnego za kontrwywiad krajowy Biura Tajnej Służby, finansowanego z funduszów Ministerstwa Wojny. (MI5, MI6)

I wojna światowa

W czasie I wojny światowej brytyjskie rozpoznanie taktyczne zawiodło na całej linii i z całą pewnością ponosi znaczną odpowiedzialność za ciężkie straty w ludziach na froncie zachodnim. Pewnymi sukcesami mogło się poszczycić jedynie rozpoznanie napowietrzne, prowadzone z samolotów i balonów obserwacyjnych.

Znakomicie natomiast spisały się służby kryptologiczne, którym udało się złamać niemal wszystkie kody i szyfry państw centralnych. Przejęcie i odczytanie telegramu Zimmermanna przez kryptologów Royal Navy z Pokoju nr 40 wywarło znaczący wpływ na losy wojny.

Po wojnie tradycje te kontynuowała Rządowa Szkoła Kodów i Szyfrów (Government Code and Cypher School – GC&CS). Sporym sukcesem zakończyła się – prowadzona od 1917 wspólnie z wywiadem amerykańskim i francuskim – kampania dezinformacji (tzw. Dokument X), polegająca na dostarczaniu znacznie przesadzonych informacji o rozmiarach amerykańskich sił ekspedycyjnych i potencjale przemysłu wojennego Stanów Zjednoczonych przedstawicielom dyplomatycznym państw neutralnych (głównie Meksyku i Hiszpanii), za pośrednictwem których trafiały one do Niemców. Wojna wykształciła pokolenie ludzi, którzy stali się później filarami brytyjskich służb specjalnych, wśród nich sir Stewarta G. Menziesa, oficera wywiadu wojskowego, który pewnego dnia miał stanąć na czele MI6.

Wojenna współpraca wywiadu brytyjskiego i amerykańskiego trwała w latach powojennych. Konsekwentnym jej rzecznikiem był Winston Churchill, na wniosek którego premier Lloyd George podporządkował MI6 Ministerstwu Spraw Zagranicznych, przyznając jednocześnie tej służbie prawo utrzymywania agentów i prowadzenia operacji poza granicami Wielkiej Brytanii. (Jego najsłynniejszym agentem był Sidney Reilly, który działał w Rosji bolszewickiej i w wielu innych miejscach, gdzie Brytyjczycy mieli swoje interesy.)

Po wojnie Wielka Brytania zachowała aparat wywiadu, któremu wyznaczyła nowy cel – komunistów. Strach przed „eksportem rewolucji” spowodował powstanie nowej tajnej agencji – MO4, zajmującej się zwalczaniem działalności wywrotowej (rozruchy, zamieszki, sabotaż, bunty w siłach zbrojnych etc.).

W 1927 Wielka Brytania zerwała stosunki dyplomatyczne z ZSRR (Arcosu afera), w konsekwencji czego Sowieci zamiast dyplomatami i attache wojskowymi zaczęli posługiwać się nielegalnymi – zarówno Rosjanami, jak i obywatelami brytyjskimi

Po objęciu władzy przez Adolfa Hitlera głównym celem wywiadu brytyjskiego stały się Niemcy.

II wojna światowa

W 1938, w tym samym czasie, gdy premier Neville Chamberlain głosił publicznie, że układ monachijski zapewnił Europie trwały pokój, płk F.N. Mason-MacFarlane, brytyjski attache w Berlinie, i William S. Stephenson złożyli Menziesowi propozycję zamordowania Hitlera (mieli go zastrzelić z karabinka sportowego). Minister spraw zagranicznych, lord Halifax, z oburzeniem odrzucił tę ofertę:

Nasza dyplomacja nie upadła jeszcze tak nisko, by jej narzędziem miało stać się zabójstwo – stwierdził.

W przededniu wojny wywiad brytyjski uważał, że pewne zasady jeszcze obowiązują.

W sierpniu 1939, kiedy wojna przeciwko Niemcom wisiała już w powietrzu. Parlament przyjął Ustawę o specjalnych uprawnieniach w sytuacji wyjątkowej (Emergency Powers Act), pozwalającą rządowi na drastyczne ograniczenie praw obywatelskich, a wydane rozporządzenie 18B przyznawało ministrowi spraw wewnętrznych prawo aresztowania podejrzanych o „czyny szkodliwe dla bezpieczeństwa publicznego lub obrony Królestwa” na czas nieokreślony, bez wyroku sądowego. Na mocy rozporządzenia podjęto odpowiednie kroki wobec Brytyjskiego Związku Faszystów, Związku Anglo-Niemieckiego i – zamieszanego w aferę szpiegowską Tylera Kenta – Klubu Prawicy.

1 września 1939 Niemcy zaatakowały Polskę; w dwa dni później Wielka Brytania i Francja wypowiedziały Niemcom wojnę. W tym właśnie czasie, nazywanym „dziwną wojną”, Menzis upoważnił dwóch swoich oficerów do podjęcia próby nawiązania kontaktu z niemieckimi dysydentami, którzy chcieli obalić Hitlera. Wynik był kompletnym fiaskiem. (Best S. Payne)

Tymczasem niemieckie służby wywiadu, głównie Abwehra, próbowały przeniknąć do Wielkiej Brytanii. Brytyjski Komitet XX (Twenty Committee) przekształcał niemieckich szpiegów w agentów podwójnych (Double-Cross). Ujętym szpiegom mówiono „zdradź albo umieraj”. Osiemnastu szpiegów – szesnastu w Wielkiej Brytanii i dwóch Hiszpanów w Gibraltarze – rozstrzelano; piętnastu powieszono. Wiadomo, że tylko jeden niemiecki szpieg, którego przerzucono do Wielkiej Brytanii, zdołał uniknąć niewoli (Ter Braak J.W.)

Jedno z najważniejszych brytyjskich zwycięstw wojennych zostało odniesione nie na polu bitwy, ale w Bletchley Park, siedzibie GC&CS, skąd pochodziły materiały dekryptażu szyfrogramów niemieckich (Ultra).

Dla wspomożenia grup oporu i dokonywania sabotażu w okupowanej Europie powstało Kierownictwo Operacji Specjalnych (Special Operations Executive – SOE).

Był to, jak zauważył historyk M.R.D. Foot, idealnie zgodny z tradycją angielskiej ekscentryczności (…) twór z gruntu nieortodoksyjny, powołany do prowadzenia wojny nieortodoksyjnymi środkami w nieortodoksyjnych miejscach.

Triumfom wywiadu patronował premier Winston Churchill. Zapewnił wszelkie niezbędne środki konieczne w korzystaniu ze źródeł kryptologicznych i wywiadowczych. Jego wysoka ocena wywiadu znalazła odbicie w nocie przesłanej szefowi Imperialnego Sztabu Generalnego 24 listopada 1940:

Wielką spraw jest otrzymać prawdziwy obraz, jakikolwiek by on był.

Churchill przejrzał osobiście wiele przekazów Ultry i nakłonił dowódców wojskowych do wykorzystania ich w swoich planach strategicznych. Nawet jeśli nie przebywał w Londynie, otrzymywał przekazy za pośrednictwem Specjalnej Jednostki Łączności.

W wojnie wywiadów Wielka Brytania zdecydowanie pokonała Niemcy.

Alianci zwykle znali co do dywizji stan niemieckich wojsk we Francji – napisał David Kahn w Hitler’s Spies (1978).

Materiały Ultry przesądziły o rezultacie bitwy o Atlantyk. System double cross zniweczył próby penetracji Wielkiej Brytanii przez sieć agentów niemieckich i skutecznie zdezorientował przeciwnika w czasie inwazji w Normandii. Zaskoczenie niemieckiego Sztabu Generalnego było zupełne, tak że nie wierzył on w inwazję nawet wtedy, gdy pierwsze oddziały aliantów wylądowały na plażach normandzkich.

Zimna wojna

W maju 1945, z chwilą zakończenia wojny z Hitlerem, rozpoczęły się zmagania Wielkiej Brytanii z jej dotychczasowym sojusznikiem – ZSRR.

Jak zauważył historyk Hugh Trevor-Roper, MI5 nie dostrzegła, że werbując szpiegów spośród Brytyjczyków, Sowieci zastosowali tę samą filozofię penetracji, która okazała się tak skuteczna przeciwko Niemcom.

W rezultacie MI5 i MI6 wpadły w tę samą pułapkę, w jaką system double cross wpędził Abwehrę.

Lista brytyjskich zdrajców jest długa: Guy Burgess, Donald Maclean, Harold (Kim) Philby, sir Anthony Blunt, John Cairncross – z siatki szpiegowskiej z Cambridge – przekazywali Sowietom najpilniej strzeżone tajemnice wojskowe i polityczne Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, łącznie z danymi dotyczącymi programu zbrojeń jądrowych. Brytyjskie tajemnice zdradzali także: George Blake, John Vassall, Gordon Lonsdale, Leo Long i Geoffrey Prime. Głośna afera Profumo, aczkolwiek w zasadzie nieszkodliwa z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, naraziła na szwank polityczną reputację Wielkiej Brytanii.

Kretem radzieckim był rzekomo również sir Roger Hollis, jak utrzymuje w Spycatcher (1987) [wyd. pol. Łowca szpiegów, 1991] Peter Wright, który twierdzi ponadto, że w latach sześćdziesiątych w Służbie Bezpieczeństwa istniał spisek przeciwko premierowi Haroldowi Wilsonowi. Zarzutów tych nie udało się udowodnić, nie ulega jednak wątpliwości, że w MI5 i MI6 doszło w owym okresie do karygodnego naruszenie elementarnych zasad bezpieczeństwa. Uwikłani w związki homoseksualne funkcjonariusze byli podatni na szantaż. Burgess i Maclean pili nałogowo, Philby upijał się okazjonalnie.

Zaoszczędzilibyśmy sobie wielu kłopotów, trzymając pod kluczem barki i usuwając ze służby publicznej urzędników, którzy notorycznie upijali się – komentuje ten stan rzeczy Rebecca West.

Struktura brytyjskich służb wywiadowczych nie uległa w czasie zimnej wojny poważniejszym zmianom, kontynuowano też – aczkolwiek nie bez zgrzytów – nawiązaną w czasie II wojny światowej ścisłą współpracę z kuzynami ze Stanów Zjednoczonych. Pułkownika Olega Pienkowskiego prowadziły wspólnie MI6 i CIA. Zawartą w latach wojny umowę o współpracy kryptologów obydwu państw (BRUSA porozumienie), w bezprecedensowy sposób rozszerzyła w 1947 kolejna umowa w tej dziedzinie (UKUSA porozumienie). Wielka Brytania i Stany Zjednoczone prowadziły wspólne operacje wywiadu technicznego, a w latach pięćdziesiątych załogi brytyjskie pilotowały również samoloty CIA w misjach rozpoznawczych nad terytorium ZSRR. Pierwsza odbyła się w 1952, kiedy na prośbę CIA brytyjski samolot Canberra z kamerami na pokładzie przeleciał nad radzieckim doświadczalnym poligonem rakietowym. Piloci RAF latali także w misjach rozpoznawczych nad radzieckim terytorium samolotach B-45 Tornado i U-2.

Po zimnej wojnie

Wydanie książki Spycatcher Petera Wrighta w 1987 spowodowało zaostrzenie przez Parlament przepisów Ustawy o tajemnicy państwowej. Wprowadzone do niej w 1987 poprawki przewidywały odpowiedzialność karną byłych funkcjonariuszy służb specjalnych za ujawnienie szczegółów przeprowadzonych operacji. Otaczającą je zasłonę tajemnicy uchylono jednak z chwilą zakończenia zimnej wojny. Ujawniony został na przykład fakt istnienia Połączonego Komitetu Wywiadów (Joint Intelligence Committee), podano do wiadomości publicznej personalia dyrektorów poszczególnych służb wywiadowczych, a w oficjalnej broszurze Central Intelligence Machinery opisane zostały zasady ich funkcjonowania. W grudniu 1991 szefem MI5 została Stella Rimington.

Podobnie jak służby wywiadowcze innych krajów, wywiad brytyjski uznał za swe podstawowe zadanie walkę z terroryzmem i handlem narkotykami. W 1992 MI5 otrzymała zadanie przewodzenia walce przeciwko Irlandzkiej Armii Republikańskiej (IRA) i Irlandzkiej Nacjonalistycznej Armii Wyzwoleńczej (INLA). MI5 oceniła i podała do publicznej wiadomości, że w połowie lat dziewięćdziesiątych walka z terroryzmem pochłaniała przeciętnie 70 procent jej sił i środków.

Nagły zwrot w kierunku otwartości [bzdura] wzbudził zdziwienie wielu obserwatorów.

Tajemnica bowiem – jak zauważył były oficer wywiadu i wytrawny znawca tajników swojej profesji Malcolm Muggeridge – jest dla wywiadu tym samym, co ornat dla mszy, a ciemności dla seansu spirytystycznego, i musi być za wszelką cenę utrzymana, bez względu na to, czy służy jakiemuś celowi, czy nie.

JEDWABNE. Polityka przeproszeń i skruchy – oszczerstwa zapłatą za bohaterstwo

źródło JEDWABNE. Polityka przeproszeń i skruchy – oszczerstwa zapłatą za bohaterstwo : iwo cyprian pogonowski

Tekst wykładu wygłoszonego przez wybitnego przedstawiciela inteligencji polskiego pochodzenia w USA – pro . Iwo Cypriana Pogonowskiego (m.in. więźnia Auschwitz i Saksenchausen) w 60 rocznicę Polskiego Instytutu Naukowego w Ameryce w dniu 8 czerwca 2002 r. w Georgetown University Washington, DC.

Tło historyczne

Dziś, kiedy staramy się dojść do prawdy o tragedii w Jedwabnem sprzed sześćdziesięciu lat, wielu z nas odczuwa głębokie rozgoryczenie obserwując fałszywą politykę przeproszeń i skruchy stosowaną przez ludzi, którzy starają się napisać nowa wersję historii Polski. To rozgoryczenie jest chyba najgłębsze wśród mojego pokolenia – weteranów nazistowskiego i sowieckiego terroru.

Jest rzeczą jak najbardziej właściwą żeby pan Miller, premier polski, wspomniał z czcią cierpienia Żydów w Polsce i innych krajach. Jest natomiast w najwyższym stopniu niewłaściwe przypisywanie narodowi polskiemu zbrodni w Jedwabnem, w ten sposób oczyścić od tej zbrodni winnych jej Niemców – nazistów i przy tym jednocześnie wybielać zbrodnie komunistów w Polsce.

Pamiętajmy ze terror sowiecki i niemiecki w Polsce był zapłatą za bohaterstwo z jakim Naród Polski oparł się i bolszewikom i nazistom niemieckim. Polski opór uniemożliwił wybuch rewolucji światowej opartej o siły rosyjskie i niemieckie pod wodzą Lenina w 1920 roku. Następnie w 1939 roku Polska wykoleiła strategię Hitlera, dzięki której miał on zdominować świat. Polacy walczyli po bohatersku w armii, lotnictwie i marynarce wojennej, jak również w stworzonym przez nich największym ruchu oporu w Europie i stworzyli polskie państwo podziemne w czasie okupacji. Bohaterski Polski opór zbrojny trwał przez pierwsze lata powojennej okupacji sowieckiej.

Terror sowiecki groził Polsce od chwili odzyskania niepodległości kiedy Polacy toczyli wojny o granice swego odradzającego się państwa. Wtedy, pod dowództwem Józefa Piłsudskiego najważniejszym polskim zwycięstwem było pokonanie inwazji bolszewickiej w 1920 roku. Lenin usiłował zająć Polskę i rozpętać komunistyczną rewolucję światową w oparciu o Rosję i Niemcy. Miliony Niemców, komunistów, jak również ludzi rozgoryczonych przegraną w wojnie światowej, było gotowych poprzeć rząd komunistyczny, który miał odzyskać dzięki Leninowi zachodnie prowincje polskie – byłego zaboru pruskiego. Polskie zwycięstwo zniszczyło plany rewolucji światowej Sowietów, którzy odpłacili się Polakom terrorem i w latach 1939-1941 wymordowali więcej obywateli polskich niż Niemcy w tym samym czasie. Około cztery piąte wszystkich zabitych było aresztowanych z donosów do NKWD przez miejscowych kolaborantów, głównie żydowskiego pochodzenia. Blisko 22.000 członków elity polskiej zostało wpisane na listę Ł. Berii i wykonano na nich wyrok śmierci wiosną 1940 roku.

W styczniu 1939 roku Polska odmówiła przystąpienia do antykominternowskiego paktu. Było to punktem zwrotnym w historii świata ponieważ Japonia, po zawarciu paktu z Niemcami przeciw Rosji sowieckiej w 1936 roku, zaatakowała związek sowiecki już w 1938 roku w przekonaniu, że Niemcy z pomocą Polski wkrótce zaatakują Sowiety z zachodu. Hitler, chory na chorobę Parkinsona spieszył się żeby dokonać swej misji dziejowej, której uważał że żaden inny Niemiec nie dokonałby. Usilnie starał się on uzyskać udział Polski w ataku na Sowiety.

Hitler ostrzeżony przez swoich generałów, że w Niemczech nie ma dosyć żołnierzy do wykonania jego planów, starał się w latach 1935-1939 pozyskać Polskę, od której spodziewał się trzy i pół milionowej armii. Kluczem Hitlera do zdominowania świata miał być podbój Rosji sowieckiej, głównie przez siły niemieckie i polskie atakujące z zachodu oraz siły Japońskie ze wschodu. Zdobycie pól naftowych Rosji i Bliskiego Wschodu miało zapewnić Hitlerowi dominacje nad światem i dostarczyć paliwa dla jego „zmotoryzowanej maszyny wojennej.”

Polska nie tylko odmówiła paktu z Hitlerem, ale już 25 lipca 1939 przekazała rozwiązanie niemieckich kodów Enigmy Wielkiej Brytanii i Francji – co według wypowiedzi amerykańskiego specjalisty – D. A. Hatch’a w 1999 roku „stało się kamieniem węgielnym zwycięstwa aliantów nad Niemcami.” (Center of Cryptic History, Fort Meade, Maryland.) Inwazja Normandii nie byłaby możliwa bez posiadania zdekryptowanej Enigmy przez aliantów.

Jak wiemy mimo kluczowego polskiego wkładu w zwycięstwo i kolosalnych ofiar Polska została zdradzona przez Roosevelta i Churchilla w Teheranie i w Jałcie. Polacy, nie ostrzeżeni, krwawili się w beznadziejnym Powstaniu Warszawskim i stracili tam kwiat młodzieży, a ich stolica pozostała w ruinach. Polska została oddana Sowietom i po pacyfikacji przez NKWD stała się państwem satelickim, podległym Rosji sowieckiej.

Tragedia w Jedwabnem – Archiwa Niemieckie i Dwa Groby

10 lipca 1941 go roku Niemcy terrorem poprowadzili Żydów jedwabieńskich na miejsce ich masakry. Zastrzelili około 50 i spalili żywcem około 250 (nie 1600 czy 1800 jak to doniosła prasa amerykańska na podstawie fałszywych informacji zawartych w książce-paszkwilu na Polskę „Sąsiedzi” J. T. Grossa, który zignorował sowieckie i niemieckie źródła archiwalne).

Niemcy zorganizowali sobie do pomocy Volksduetch’ow (znanych zdrajców i szpiegów), grupę prymitywnych kryminalistów, miejscowych i z okolicy, oraz jest nie wykluczone, że też kilku „mścicieli.” Ci ostatni, jeżeli rzeczywiście tam byli to prawdopodobnie byli przekonani, że niektórzy z Żydów jedwabieńskich narazili ich samych i ich rodziny na ciężkie prześladowanie przez NKWD i zsyłki do Gułagu. Dodatkową grupę Polaków Niemcy zmusili groźbami zastrzelenia i ciosami kolb karabinów do sprowadzenia Żydów do czyszczenia bruku na rynku.

Jeszcze żyją świadkowie tej szczegółowo zaplanowanej niemieckiej egzekucji kilkuset Żydów jedwabieńskich 10 lipca 1941 roku. Wtedy Niemcy zmusili około 300 Żydów do maszerowania w niby pogrzebie betonowej głowy Lenina strąconej z pomnika w rynku.

Niemcy podzielili Żydów na dwie grupy. Pierwsza grupa była złożona z około 50 mężczyzn, na tyle silnych, że mogli się rozpaczliwie bronić. Druga grup była złożona z około 250 osób, głównie kobiet, dzieci i starców.

Podczas gdy druga grupa była zatrzymana w tyle, pierwszej grupie Niemcy kazali wejść do małej stodoły, do której klucze skonfiskowali poprzedniego dnia, kiedy to opróżnili stodole z przechowywanych w niej maszyn rolniczych. Pierwszej grupie Niemcy kazali kopać rów w klepisku by niby tam pochować głowę Lenina. (Gross napisał błędnie, że scena ta odbywała się na cmentarzu żydowskim.) Jak rów był wykopany Niemcy otworzyli ogień do pierwszej grupy Żydów i prawdopodobnie kazali Polakom żeby pochowali zastrzelonych Żydów. Głowę Lenina umieszczono na zwłokach w grobie pierwszej grupy ofiar. Wtedy Niemcy kazali drugiej grupie wejść do stodoły, którą polali benzyna i podpalili.

Stefan Boczkowski, Roman Chojnowski i pięciu innych świadków zeznało, że widzieli jak Niemcy palili stodołę pełną Żydów. Niemiecka półciężarówka podjechała z żołnierzami niemieckimi i puszkami z benzyną. Część żołnierzy zeskoczyła, a pozostali podawali im puszki, których zawartość wylali na ściany stodoły i podpalili. Płomienie gwałtownie ogarnęły stodołę. Pirotechniczna analiza wskazuje, że Niemcy musieli użyć około 400 litrów benzyny na mniej więcej 100 metrach kwadratowych ścian stodoły żeby została natychmiast objęta płomieniami, które spowodowały śmierć ofiar zamkniętych w stodole. Następnego dnia Niemcy zmusili okolicznych rolników do wykopania rowu wzdłuż stodoły i pogrzebania w nim rozkładających się i wydających okropny zapach ciał ludzi z drugiej grupy, w świeżo wykopanym grobie. (Wysoka zawartość wody w ciele ludzkim wymaga 800 stopni Celsjusza przez około pół godziny żeby dokonać całkowitego spalenia.) Ludność miejscowa nie miała wtedy w ogóle benzyny. Ludzie mieli małe ilości nafty do lamp naftowych. Nafta do lamp zapala sie przy temperaturze ponad 50 stopni Celsjusza. Trudno by było za pomocą nafty wywołać tak nagły pożar, bo nafta porostu nie pali się tak gwałtownie jak benzyna.

Instytut Pamięci Narodowej ustalił w 2001 roku, że ciała ofiar masakry Żydów z 1941 roku są pochowane wyłącznie w wyżej wymienionych grobach. Niestety, badania grobów zostały przerwane na skutek prośby rabina. Kompletne badanie zwłok według zasad medycyny sądowej i procedury kryminalnej oparte na całkowitej ekshumacji pogrzebanych wszystkich ofiar nie zostało dokonane. Tak więc nie wiadomo ile osób zostało pogrzebanych i jaki był powód śmierci każdej z nich. Na podstawie pojemności obu grobów oceniono w przybliżeniu ilość ofiar na około 200-300 osób. W braku kompletnej ekshumacji i dokładnej analizy w oparciu o zasady medycyny sądowej jakiekolwiek ostateczne sprawozdanie IPN jest bezwartościowe, bo brak ustalenia powodu śmierci każdej z ofiar i dokładnej ich ilości. Tylko ekshumacja da bowiem pozbawione wszelkich emocji świadectwo tego jak – od czego i w jakich okolicznościach – zginęły ofiary mordu w Jedwabnem. Tak postępuje każdy prokurator czy sąd badający każdą sprawę kryminalną z udziałem ludzkich zwłok (np. przy badaniu Grobów Katyńskich).

Książka „Sąsiedzi” roi się od błędów takich jak twierdzenie, że pierwsza grupa była zamordowana na cmentarzu żydowskim, a nie tam gdzie ją znaleziono, a mianowicie w stodole. Profesor Jerzy Robert Nowak, autor książki „100 Kłamstw Grossa” twierdzi, że faktycznie ustalił większą ilość błędów niż te 100 symbolicznie wymienione w tytule. M. K. Dziewanowski, profesor historii i autor wielu prac (w tym „Historia Rosji Sowieckiej”, wydanie piąte w 1996 r., Princeton Hall) napisał w liście do New York Times o książce „Sasiedzi”: „książka profesora Grossa nie jest poważnym opracowaniem naukowym; jest to raczej tendencyjny pamflet propagandowy pełen nieodpowiedzialnych konkluzji powziętych bez przebadania dostępnych materiałów źródłowych.” [tłumaczenie ICP]. Ale trzeba też zaznaczyć, że książka „Massacre in Jedwabne, July 10, 1941, before, during, and after” jest już przygotowana do druku przez dra Marka J. Chodakiewicza. Opisuje ona tło zbrodni (before), jej przebieg (during) i wykorzystanie dla celów propagandy antypolskiej (after).

W czasie śledztwa i procesów zbrodniarzy wojennych Niemcy ustalili, że wszystkie masowe egzekucje Żydów w rejonie Łomży (w Radziłowie, Tykocinie, Rutkach, Zambrowie, Jedwabnem, Pątnicy i Wiźnie) między lipcem i wrześniem 1941 roku zostały dokonane w podobny sposób przez tą samą grupę Gestapo stacjonowaną w Ciechanowie i że dowodził tej grupie Hauptsturmfuerer Hermann Schaper, którego świadkowie rozpoznali w Radziłowie i Tykocinie. Metoda zastosowana w Jedwabnem była identyczna z tą zastosowaną trzy dni wcześniej w Radziłowie przez ludzi Schapera. W 1964 roku urzędnik śledczy nazwiskiem Opitz w Ludwigsburgu był pewien, że Schaper dowodził egzekucją Żydów w każdej wyżej wymienionej miejscowości koło Łomży. Naturalnie Schaper kłamał jak mógł chcąc uniknąć zasłużonej kary za zbrodnie mimo tego, że przewodniczący cywilnej niemieckiej administracji rejonu Łomży z czasów wojny, w którym jest położone Jedwabne, hrabia van der Groeben zeznał w sadzie pod przysięga, że Schaper przeprowadził wszystkie egzekucje Żydów w 1941 roku w łomżyńskim (włącznie z Jedwabnem).

W 1974 roku sąd niemiecki skazał 68-letniego wtedy Schapera na sześć lat więzienia za morderstwa Polaków i Żydów jako dowodzący SS-komando Zichenau- Schroettersburg. (Fakty te sa cytowane z opracowań: Alexandra B. Rosino, historyk, Holocaust Museum w Waszyngtonie, artykuł przyjęty do druku w Polin, tom 16, 2003 oraz Thomas Urban, reporter Suddeutche Zeitung przetłumaczony w Rzeczpospolitej, 1-2 wrzesień 2002.)

Byłoby rzeczą logiczna gdyby Instytut Pamięci Narodowej w 2002 roku zażądał wydania Schapera przez władze niemieckie jako oskarżonego na rozprawę w Polsce, albo przynajmniej zażądał przesłuchania go pod przysięgą przez sąd niemiecki. Zamiast tego ludzie z IPN przeprowadzili wywiad pozbawiony wartości w sądowym dochodzeniu a następnie udostępnili prasie wiadomość, że Hauptsturmfuerer Hermann Schaper „potwierdził to, co już wiadomo” (ciśnie się pytanie – a co i oparciu o jakie dowody jest tak naprawdę wiadome ?). „Imperium zła” i polityka przeprosin i skruchy

Prezydent Reagan miał racje, że rządy partii komunistycznej stanowiły „imperium zła”, które przez blisko pół wieku rządziło Polska za pomocą terroru. Teraz pod nazwą Sojuszu Lewicy Demokratycznej postkomuniści zaczynają zachowywać się jak władcy, którzy obwiniają Naród Polski za zbrodnie dokonane przez komunistów w imperium zła. Są to oczywiście zarzuty fałszywe.

Prezydent Polski A. Kwaśniewski jaki i premier L. Miller chcą w ten sposób wybielić zbrodnie rządów komunistycznych, w których obaj byli wysoko postawionymi aparatczykami. To właśnie aparat terroru ich partii zorganizował pogrom kielecki na rozkaz Moskwy w 1946 roku. Wtedy to Ostap Dłuski, kierownik wydziału zagranicznego centralnego komitetu partii komunistycznej (PPR) napisał 25 IX 1946 r. list do komunistycznego ambasadora Polski w Paryżu, Stanisława Skrzeszewskiego żeby ten zorganizował we Francji kampanie oszczerczą i uzyskał publiczne potępienie Polaków za pogrom kielecki. Była to akcja podobna do dzisiejszej akcji prezydenta Polski i premiera, obu byłych członków rządu komunistycznego w Polsce, tego samego rządu, którego oni są dziś apologetami i oskarżają Polaków o winę w zbrodni jedwabieńskiej w 1941 roku. Rząd partii w 1968 roku prześladował Żydów w Polsce na rozkaz J. Andropowa, wtedy szefa sowieckiego aparatu terroru. Elita partii komunistycznej, która sprawowała w Polsce władze przez 50 lat, znowu jest przy władzy i powiela wypróbowane wcześniej wzorce. Teraz jest im najwygodniej ukrywać przeszłość oskarżając Naród Polski o zbrodnie przywódców komunistycznych, którzy ten naród gnębili. Dziś stosują oni „polityka przepraszania i skruchy” czego ostatnim przykładem było oczernianie polskiego narodu przez premiera Millera za pomocą przepraszania prezesów żydowskich organizacji w Nowym Jorku 10 I 2002 roku w imieniu Polski za zbrodnie dokonane na Żydach przez komunistów i nazistów. Oczerniają Polaków, że jakoby mordowali Żydów podczas gdy naprzód naziści w Jedwabnem a potem komunistyczni oprawcy w Kielcach stali z boku i przyglądali się tym zbrodniom bezradnie.

Jest to dziwne postępowanie prezydenta, jak również premiera Polski kiedy upierają się żeby przekazać opinii światowej, że Naród Polski pod brutalnym jarzmem nazistów niemieckich jest winien masakry społeczności żydowskiej w Jedwabnem. Naturalnie, na użytek krajowy prezydent Kwaśniewski powiedział, że przeprasza Żydów w swoim imieniu i tych ludzi, którzy sobie tego życzą. W rzeczywistości na scenie międzynarodowej znaczyło to po prostu, że głowa państwa przyjęła odpowiedzialność za zbrodnie swego narodu ze wszystkimi prawnymi konsekwencjami tej wypowiedzi.

Trzeba pamiętać, że w czasie uroczystych przeprosin prezydent Kwaśniewski nie wiedział co faktycznie stało się w Jedwabnym bo wypowiadał się w czasie gdy śledztwo było właśnie zapoczątkowane przez organy wymiaru sprawiedliwości. Tym postępowaniem prezydent Kwaśniewski pogwałcił niezależność wymiaru sprawiedliwości i naruszył Konstytucję, która wymaga niezależności władzy ustawodawczej, wymiaru sprawiedliwości i władzy wykonawczej w osobie prezydenta.

Poparcie udzielone J. T. Grossowi przez rząd prezydenta polski jest rzeczą skandaliczną zważywszy propagandowy charakter „Sąsiadów”. Tak na przykład, według Grossa Hitlerowcy starali się bezskutecznie uratować część Żydów jedwabieńskich ale Polacy im na to nie pozwolili (!!!).

Obwinianie Polaków odpowiedzialnością za okrucieństwa popełnione na Żydach w czasach nazistowskich i sowieckich tworzy w Ameryce obraz nikczemnych Polaków w ohydnym kraju – jest to typowy obraz widziany obecnie na ekranach telewizji i kin amerykańskich, na których Polacy i Polska są przedstawiani w jak najgorszym świetle. Wyrażenie „polskie obozy śmierci” jest używane jako równoznaczne z „nazistowskimi obozami śmierci” z czego wynika dla wielu ze widocznie Polacy byli nazistami. Teraz w telewizji amerykańskiej mówią też o „polskich centrach exterminacyjnych.” Bardzo wiele osób w Ameryce myśli, że Polska walczyła po stronie Hitlera i pomagała mu w zagładzie Żydów. Tak myślą zwłaszcza ci, którzy obowiązkowo musieli brać udział w „Holocaust Studies”, w których nie ma mowy o roli policji żydowskiej w gettach oraz Judenratow kontrolowanych przez gestapo i zapewniających „spokojne” transporty swoich pobratymców do obozów zagłady.

Zamiast interweniować przeciwko takim oszczerstwom dyplomaci polscy w Ameryce twierdza, że czują się osobiście winni za zbrodnie jedwabieńnską i że czują się nią splamieni. Mówią to ludzie przeważnie urodzeni po wojnie, którzy najwyraźniej postępują według poleceń swoich przełożonych. W ten sposób przez nich publicznie wyrażana skrucha udowadnia odpowiedzialność Narodu Polskiego za Jedwabne i wzmacnia oszczercze znaczenie przeprosin prezydenta Kwaśniewskiego i premiera Millera.

Jest to obraz groteskowy w swojej perfidii, pod którą kryje się cel polityczny postkomunistów i ich zwolenników. Propaganda ta nie wytrzyma konfrontacji z prawdą historyczną. Dziś niestety dominująca w Polsce prasa postkomunistów i popierających ich liberałów tak często „mija się z prawdą”, że nawet powstał termin „przekłamanie” jako określenie fałszów i kłamstw propagowanych przez media. W samym Jedwabnem obecne dochodzenia „wymiaru sprawiedliwości” budzą duże wątpliwości. Miejscowi ludzie mówią, że kiedy zaczęto ekshumacje grobów Żydów zamordowanych 10 lipca 1941 roku w Jedwabnem, to prowadzący dochodzenie znaleźli dziury od kul w pierwszych trzech znalezionych czaszkach. Badanie obu grobów zostało natychmiast wstrzymane niby na podstawie „protestu rabina” przeciwko bezczeszczeniu zwłok. W żadnym kraju takim jak USA, Anglia, Francja, czy Izrael nakazana przez organy dochodzeniowe ekshumacja i badania medycyny sądowej pod żadnym pozorem nie mogą być przerwane z powodów religijnych, czy innych – służą bowiem poznaniu prawdy. Wydaje się, że ten cel powinien przyświecać także IPN.

Wielu w Jedwabnem jest przekonanych ze dziury od kul w czaszkach nie były tym czego szukali prowadzący ekshumację i dlatego też została ona przerwana. Wyłaniający się obraz nie pasował do „historii Grossa” – strzelać mogli tylko obecni tam Niemcy – chyba że wspomniany autor przyjąłby tezę, iż to rozjuszeni nienawiścią Polacy wyrwali broń próbującym chronić Żydów Niemcom i zaczęli precyzyjnie strzelać w głowy swych żydowskich ofiar. Myślę, że na taką perfidię jednak nie zdobędzie się nawet J. Gross. Decyzja pochowania na zawsze dowodów rzeczowych zbrodni w dwu grobach w Jedwabnem zupełnie dyskwalifikuje prowadzone śledztwo, które musi stwierdzić ilość ofiar i przyczynę śmierci każdej z nich, na podstawie szczegółowych badań zgodnie ze sztuką medycyny sądowej.

Prawda nieraz jest bardzo trudna do ustalenia, ale nigdy nie jest tak niedostępna jak wówczas kiedy jest niewygodna.

————————————————

Zagadkowa śmierć reżysera [2014-02-03]

W ubiegłą sobotę w godzinach wieczornych nagle zmarł w swoim warszawskim mieszkaniu znany reżyser Bohdan Poręba podczas wizyty nomen omen zaprzyjaźnionego lekarza (ten od zastrzyku ew. strzału? – pyta Redakcja Wirtualnej Polonii. Nie bez powodów). W/g oświadczeń zaprzyjaźnionych osób śmierć ta była bardzo nagła i jeszcze w piątek wieczorem nic nie wskazywało na to, że przerwie tak nagle ostatnie zapowiedziane dzieło życia tego wybitnego reżysera.

Dzieło ukoronowania Jego twórczości i godności całej Polski pod roboczym tytułem “Obronić Prawdę” dotyczącym odkłamania żydowskiego pomówienia Polaków o dokonanie zbrodniczego spalenia ponad dwustukilkudziesięciu Żydów w stodole w Jedwabnem.

Fałsz tej zbrodni jak odium zawisło obecnie nad diasporami żydowskimi na całym świecie tym bardziej, że wśród trzech nadzorców tej zbrodni dwaj byli Żydami a trzeciego pochodzenie jest obecnie sprawdzane. Dlatego też jak przypuszczam szło i idzie nam to jak po grudzie ponieważ mam w tym swój skromny udział. Doszło do wielu utrudnień, o których pan Bohdan nie zdążył ze mną porozmawiać a tylko dla ułatwienia zmienił koncepcję filmu z ukazania zbrodni na rodzaj sagi o słynnej i głęboko patriotycznej rodzinie, państwa Laudańskich pochodzących z Jedwabnego.

Tak więc i ta zamiana nie mogła uradować diaspory żydowskiej ponieważ mimo zmowy milczenia i to nawet przestępczej IPN-u, organu do ścigania zbrodni na narodzie polskim w świetle faktów i dokumentów archiwalnych zbrodniarze znani są imiennie z nazwisk. Tego fałszu nikt nie jest w stanie dłużej ukryć. Dlatego śmierć tego wybitnego reżysera na pewien czas oddaliła społeczeństwo polskie od poznania tego zdradzieckiego i fałszywego oskarżenia. Był jednym z najwybitniejszych i jedynym ze znanych reżyserów polskiego pochodzenia i dlatego nazywanym kontrowersyjną postacią w dziedzinie twórczości. Dla mnie jednak był Polakiem, który na taśmę filmową nałożył najwięcej prawdziwych kart naszej historii i chwalebnych czynów. Dlatego też jako producent filmu “Jedwabne- ostatni świadek” dostępnego za darmo w sieci Internetowej You Tube ceniłem Jego wyważoną narrację prawie momentami filosemicką. Dorobku Jego nie wymieniam celowo aby zachęcić Państwa jako Czytelników Polskiej Gazety w NY, do wyzwolenia głodu naszych chwalebnych czynów odchodzącego już pokolenia i to tak zasłużonego w walce o wolność i wyzwolenie Polski nie dokończone jeszcze jak widać po dzień dzisiejszy przy widocznym pozbawianiu Polaków państwowości.

Zadziwi Państwa zapewne fakt, że żadne media nie opisały tak ważnego wydarzenia jakim jest odejście nagłe tej wybitnej i zasłużonej dla Polaków i Polski osoby oprócz krajowych wzmianek jak i to, że do tej pory nie został pochwany. Film Polski uhonorował Go jedynie zamieszczeniem nekrologu a pan minister Zdrojewski z teką Dziedzictwa Narodowego nawet nie zauważył odejścia tak nagłego, jednego z największyn dorobkiem reżyserów . Mimo śmierci naturalnie wyglądającej ja oczekuję na wynik sekcji zwłok aby mieć pewność , że nie trzeba będzie dokonywać tak modnej obecnie w Polsce tej czynności po pogrzebie. Przy milczeniu wszystkich i to dosłownie administratorów III R P nie liczę na pochówek w asyście Państwowej, w Aleii Zasłużonych na Powązkach ponieważ z ich strony oprócz milczenia nie widać żadnej woli na godność a leżą tam i funkcjonariusze U B utrwalający tzw. “Władzę Ludową” mający na swoich sumieniach krew najprzedniejszych dzieci naszej Ojczyzny. Jak widać Powązki z Aleją Zasłużonych nie są już dostępne dla Polaków. Najdziwniejsza jest też negatywna ocena pana B. Poręby wśród licznych organizacji “patriotycznych” pozarządo- wych więc warto przyjrzeć się ich kierownictwu. Zaś te Rządowe milczą jak zaklęte wiadomo zmarł ich nieprzyjaciel więc czczą Go zmową milczenia.

Źródło: Walerian Dabrowski

Żydzi udają, że są muzułmanami lub chrześcijanami

Żydzi udają, że są muzułmanami lub chrześcijanami – Wolna Polska – Wiadomości

Daniel Hopsicker’s Welcome to Terrorland: Atta kochał wieprzowinę, kokainę i dziwki. Ukończył szkolenie pilotażu na Florydzie. Brat G W Busha, Jeb, gubernator Florydy, 12 września 2001 roku skonfiskował wszystkie dokumenty należące do szkoły pilotażu.

21.02.2011 roku izraelski dziennik Yediot Ahronot napisał o 10 irackich Żydach, którzy w latach 1950 zostali przeszkoleni w muzułmańskim zachowaniu. W celu lepszej przykrywki, żenili się z muzułmankami i zakładali rodziny. Nakazywano im zamieszkanie wśród izraelskich społeczności arabskich. Zadaniem tych agentów-śpiochów było szpiegowanie Arabów. [„Pani mąż-muzułmanin jest Żydem” – http://www.theaustralian.com.au/news/world/your-muslim-husband-is-a-jew/story-e6frg6so-1226009693798%5D

W 1964 roku ich żony [dziesięć] przywieziono do Paryża, gdzie spotkał ich oficer Mosadu, który powiedział im, że ich mężowie byli ukrytymi Żydami. Kobiety miały dokonać wyboru: zamieszkają z mężami w społeczności żydowskiej, albo zostaną przesiedlone do wybranego przez nich arabskiego kraju. Kobiety pozostały przy mężach i przeszły na judaizm. Dzieci przeżyły traumę: próbowały zapomnieć o swojej przeszłości, ale to im się nie udało”.

„Muzułmański’ terrorysta David Headley odwiedził liczne żydowskie miejsca w Indiach. Kiedy w lipcu 2008 roku rzekomo przebywał w ośrodku Chabad w Mumbaju, twierdził, że jest Żydem. W jego torbie w Chicago, agenci FBI znaleźli książkę ‚To Pray as a Jew’ [Jak modlić się jak Żyd]. (Cached)

Ten gość z al-Kaidy jest Żydem [tutaj Website for this image]

Ten, Frank Collin Cohen, jest Żydem [tutaj Website for this image ]

Ten, Bill White, jest Żydem [tutaj Website for this image]

Jak mówi Rose Cohen z Sydney, Australia: „Bardzo bliski przyjaciel i najwybitniejszy dziennikarz izraelski powiedział mi niedawno, że zgodnie z prawem żydowskim, bin Laden jest Żydem, gdyż jego matka jest Żydówką”.

„”Ten niewątpliwie uczciwy izraelski dziennikarz, ujawnił mi osobiście, że rodzina matki bin Ladena mieszka w Izraelu. Od dawna wiedziałem, że bin Laden był Żydem. . .”.(Bali, Australia And The Mossad)

11 IX i jego związki z Tonym Blairem. Sarah Margaret (z domu Lipsett) urodziła Hazel, matkę Tonyego Blaira. Rodzina Lipsettów pochodzi od niemieckiego żydowskiego emigranta przybyłego do Irlandii.

(Tony Blair – Wikipedia, the free encyclopedia)

Texe Marrs napisał o żydowskim pochodzeniu Hillary Clinton.[Texe Marrs]

Napisał również o żydowskim pochodzeniu Johna Kerryego, Madeleine Albright i gen. Wesleya Clarka: „Hillary, Kerry, Clark i Albright później przyznali się do posiadania żydowskich korzeni”. (New World Order/ link już nieaktywny, strona została unicestwiona/a303)

11 IX i jego związki z Arabią Saudyjską. W Arabii Saudyjskiej Żydzi mieszkali przez ponad 1.400 lat”. „Kilka arabskich / muzułmańskich agencji wywiadowczych uważa, że królewski klan Saudi to krypto-Żydzi”. (More Crypto-Jews in the Muslim world?)

„W tej publikacji Narodowego Zarządu Żydowskiej Opieki Społecznej są nazwiska George’a Busza, Louisa Busza i Solomona Busza, Żydów uczestniczących w amerykańskiej wojnie rewolucyjnej przeciwko Brytyjczykom”. (New World Order )

11 IX i jego związki z Turcją. Latem 2001 roku, 4 miesiące przed 11 IX, agenci FBI ujawnili tureckie kontakty Feitha, Wolfowitza i Perle. Ci ludzie prowadzili dyskusje z ambasadorem Turcji w Waszyngtonie. Ich tematem była umowa dot. inwazji USA na Irak. (TOP US OFFICIALS REPORTEDLY INVOLVED IN GANGSTERISM.)

Witryna churchofnobody.blogspot/ przypomniała nam o donmeh, ‚żydowskich’ Turkach.

Jak mówi dr Jacob M Landau (Jewish Political Studies Review 19:1-2 (Spring 2007) ):

„Skrajni nacjonaliści oskarżyli donmeh o odegranie przywódczej roli w spisku Young Turks w Salonice (bardzo przesadzone stwierdzenie), przyczyniające się do upadku Imperium Otomańskiego i zniszczenie jego tradycji.

„Islamiści oskarżyli ich nie tylko o to, że są krypto-Żydami, a nie muzułmanami, ale również o zlikwidowanie kalifatu i spiskowanie na rzecz wprowadzenia w Turcji sekularyzmu, powodując w ten sposób upadek islamu.

„Obie grupy (jak również inne) oskarżyły donmeh o udział, czy nawet zorganizowanie światowego spisku uzachodowienia Turcji i pakt z komunistami i innymi elementami wywrotowymi, których celem było zdominowanie Turcji i świata.

„Niektóre z tych argumentów wykorzystywano również przeciwko Żydom, czyniąc ich i donmeh rzekomo winnymi tych samych nieprawości. Przykładem tego jest twierdzenie, że Żydzi i donmeh byli głównymi odpowiedzialnymi za tragedię Ormian w 1915 roku.

„Dyskusja o donmeh i ich prawdziwym charakterze rozpoczęła się w 1919 roku i trwała w republice w latach 1920, w większości tureckiej prasy i kilku broszurach. Twierdziła, że donmeh pozostali Żydami z wyglądu i cechami charakteru, z których główne to dwulicowość, próżne przesądy i nie do zaakceptowania praktyki seksualne. . .”

Twierdzono, że „wielu polityków i biznesmenów w Turcji i w innych miejscach byli faktycznie Żydami lub donmeh”. (Jewish Political Studies Review 19:1-2 (Spring 2007)

Na witrynie 911oz – Australian 9/11 Truth Movement czytamy: „Nathanael Kapner says Jews plotted the Armenian Holocaust.” [Nathanael Kapner mówi, że Żydzi zorganizowali ormiański holokaust]:

1716 : W Salonika powstaje grupa zwana ‚Donmeh’. Byli znani jako krypto-Żydzi, gdyż pomimo, że wyglądali na muzułmanów, byli nadal Żydami.

1860 : Żydowski syjonista węgierski Arminius Vambery zostaje doradcą sułtana Abdula Mecita. . . Vambery próbuje zawrzeć pakt między syjonistycznym przywódcą Teodorem Herzlem i sułtanem Abdulem Mecitem w kwestii stworzenia Izraela, ale to się nie udaje.

1891 : Wśród członków Donmeh powstaje syjonistyczna grupa zwana Young Turks [Młodzi Turcy]. Grupie przewodzi mason i Żyd, Emmanuel Carrraso, przy pomocy Rotszyldów organizuje tajny Komitet Unii i Rozwoju w Genewie.

1895-1896 : Sefardyjscy Żydzi w Salonika razem z Turkami dokonują rzezi na ormiańskich chrześcijanach w Istambule.

1902 & 1907 : W Paryżu odbywają się dwa kongresy Młodych Turków, których celem jest zaplanowanie, przygotowanie i infiltracja armii sułtana, prowadzących do zamachu wojskowego w 1908 roku.

1908 : Bunt Młodych Turków i zmuszenie sułtana Abdula Hamida II do abdykacji.

1909 : Żydowscy Młodzi Turcy gwałcą, torturują i mordują ponad 100.000 Ormian w mieście Adana [Cilicia].

1914: Żydzi z grupy Młodych Turków wywołują niepokój i zamieszki, oraz popierają płatnego serbskiego zamachowca Gavrilo Principa, co powoduje I wojnę światową.
1915 : W wyniku zorganizowanego przez przywódców żydowskich Młodych Turków ginie 1,5 mln ormiańskich chrześcijan na skutek głodu, tortur i mordów.
1918 : Żyd Mustafa Kemal ‚Attaturk’ obejmuje przywództwo.
1920 : Rosyjscy bolszewicy żydowscy dostarczają Attaturkowi 10 mln złotych rubli, 45.000 karabinów i 300 karabinów maszynowych z amunicją.
1921: Attaturk zajmuje port Batu, a rosyjscy bolszewicy żydowscy przekazują go bolszewikom 5 dni później. Rotszyldowie są zachwyceni.

1922 : Żydowscy kemaliści organizują spalenie Smyrny, co rozpoczyna ‚czystki etniczne’ na ponad 100.000 ormiańskich i greckich chrześcijanach [tortury, głód, gwałty i mordy].

Zamordowani Ormianie (vineyardsaker.blogspot.com/2007/10/should-arm…)

Powyższy artykuł sugeruje, że Żydami były następujące osoby:

1. Emmanuel Carraso: urzędnik B’nai B’rith pochodzenia włoskiego. Wielki mistrz Wskrzeszonej Loży Masońskiej w Salonika, ustanowił w Salonika w 1890 roku ‚tajny’ Komitet Unii i Rozwoju’ (Young Turks).

2. Talaat Pasha (1874-1921): uważany za Turka, a faktycznie „donmeh Żyd”. Minister spraw wewnętrznych Turcji podczas I wojny światowej, członek loży Carraso i wielki mistrz Szkockiego Rytu w Turcji, główny architekt ormiańskiego holokaustu i dyrektor deportacji. Napisał: „Poprzez dalszą deportację Ormian w czasie strasznej zimy zapewnimy im wieczny spoczynek”.

3. Djavid Bey: „donmeh Żyd”, minister finansów w rządzie Talaata, zorganizował od Rotszyldów fundusze na turecką rewolucję, później zamordowany przez Attaturka jako rywal.

4. Messim Russo: asystent Djavida Beya.

5. Refik Bey: lub Refik Saydam Bey, redaktor dziennika Młodych Turków ‚Revolutionary Press’, premier Turcji w 1939 roku.

6. Emanuel Qrasow: żydowski propagandysta Młodych Turków, szef delegacji informującej sułtana Abdula Hamida II, że „naród usunął pana z urzędu”.

7. Wladimir Żabotinsky: rosyjski syjonista, przybył do Turcji w 1908 roku. Wspierany przez londyńską B’nai B’rith i holenderskiego milionera syjonistycznego Jacoba Kanna, został redaktorem dziennika Młodych Turków. Później zorganizował w Izraelu terrorystyczną partię polityczną Irgun.

8. Aleksander Helphand, lub Parvus: finansista / kontakt Rotszyldów z Młodych Turków, redaktor ‚The Turkish Homeland’.

9. Mustafa Kemal ‚Attaturk’ (1881-1938): sefardyjski Żyd, uczeń żydowskiej szkoły znanej pn. Semsi Effendi School zarządzanej przez Żyda o nazwisku Simon Cwi. W roku 1933, kiedy do władzy doszedł Hitler, Attaturk przyjął do Turcji ponad 12.000 Żydów.

Mąż królowej Wiktorii, książę Albert, mógł być Żydem. Queen Victoria’s husband Prince Albert may have been Jewish. (aangirfan: British Royal Family’s Irish and Jewish Links)

Źródło: http://aangirfan.blogspot.com/2011/02/jews-pretending-to-be-moslems-or.html

Tłum. Ola Gordon

“Złość żydowska przeciwko Bogu i bliźniemu” – Mord rytualny. Epizod z przeszłości Lwowa

“Złość żydowska przeciwko Bogu i bliźniemu” – Mord rytualny. Epizod z przeszłości Lwowa – Bibula – pismo niezalezne

“Złość żydowska przeciwko Bogu i bliźniemu” – Mord rytualny. Epizod z przeszłości Lwowa
Aktualizacja: 2011-11-23 9:49 pm

Wydawnictwo ANTYK Marcina Dybowskiego zaprasza do zapoznania się z najnowsza pozycją z serii reprintów starodruków: książką pt “Złośc żydowska” .

Księga ta jest reprintem staropolskiego starodruku “Złość żydowska”, który powstał we Lwowie, jako owoc – spisanej przez ks. Gaudentego Pikulskiego* – dysputy z roku 1759 roku pomiędzy Żydami kontrtalmudystami a żydowskimi rabinami talmudystami.

W Kraju zachowało się już tylko kilka egzemplarzy tej cennej książki. Wydawca starał się na podstawie trzech egzemplarzy i jednego mikrofilmu uzyskać maksymalnie czytelny wydruk, choć nie było to łatwe. Zachowane w Polsce egzemplarze są słabej jakości. Dla polepszenia czytelności czcionek rozmiar stron został powiększony do formatu A4. Książka obecna jest więc olbrzymiego formatu prawie 900 stronicowym reprintem pierwotnego dzieła. Być może w przyszłości wydawca zdecyduje się na nowe wydanie, językowo i edytorsko uwspółcześnionej wersji “Złości żydowskiej”. Obecnie jednak tylko w tej formie możemy zapoznać się z przebiegiem tego niezwykłego wydarzenia, które choć doniosłe z punktu widzenia apologetyki, kompletnie poszło w niepamięć. A jest to do tej pory jedyne na świecie udokumentowane starcie pomiędzy Żydami, którzy zdecydowali się przyjąć chrzest, a Żydami, którzy odrzuciwszy Mesjasza postanowili trwać w wyznawaniu takiego rodzaju wiary, który z biegiem czasu skodyfikowany został w postaci Talmudu. Żydzi pragnący przyjęcia Chrztu Świętego, doskonale znający – jako byli rabini – tajniki talmudyzmu, na światło dzienne wyciągnęli niezmiernie ważne informacje, które do tej pory negowane były przez rabinów żydowskich.

Dysputa w 1759 roku, miała charakter dowodzenia, na podstawie Pisma Świętego, iż zapowiedzianym Mesjaszem jest Jezus Chrystus i nie ma innego, ani nie będzie innego Mesjasza. Dyskusja, Żydów krytyków i Żydów obrońców Talmudu, toczyła się wokół siedmiu punktów obustronnie przyjętych, jako podstawę do prowadzenia sporu:

1. Proroctwa wszystkich proroków o przyjściu Mesjasza już się spełniły.

2. Mesjasz był Bóg prawdziwy, któremu imię Adonaj; ten miał ciało nasze i wedle niego cierpiał dla odkupienia i zbawienia naszego.

3. Od przyjścia Mesjasza prawdziwego ofiary i ceremonie ustały.

4. Krzyż św, jest wyrażeniem Trójcy Przenajświętszej i pieczęcią Mesjasza.

5. Każdy człowiek powinien być posłuszny zakonowi Mesjasza, bo w nim zbawienie.

6. Do wiary Mesjasza żaden przyjść nie może, tylko przez chrzest.

7. Talmud naucza, że potrzebna jest krew chrześcijańska, a kto wierzy w talmud, musi jej potrzebować”.

A oto, co na ten temat, a w szczególności punktu siódmego, można przeczytać w opracowaniu z 1899 roku, napisanym przez dr. Aleksandra Czołowatego.

Historia dysputy między żydami nad zagadnieniem mordu rytualnego odbyta w katedrze lwowskiej w 1759 roku.

Widownią niezwykłego i wyjątkowego zdarzenia w Polsce, był Lwów w roku 1759. Oto 17 lipca tego roku rozpoczęły się tu i to w katedrze łacińskiej publiczne dysputy religijne żydów, które ogólną na się zwróciły uwagę. Spowodowali je Frankiści, sekta żydowska, tak nazwana od swego założyciela, Jakóba Franka, żyda, rodem z Korolówki na Podolu, a którego ojciec Lejba był rabinem w Czerniowcach i Bukareszcie.

W czasie pobytu w Turcji, młody Frank, poznawszy mistyczne księgi Wschodu, a zwłaszcza naukę Sabbatajczyków, sekty założonej w XVII w. przez żyda tureckiego Sabbataja Cebi (Szabsa Cwi), uznał się jego duchownym następcą i zaczął szerzyć jego zasady, oparte tylko na Piśmie św. i kabalistycznej księdze “Zoar”, napisanej w XIV w. przez żyda hiszpańskiego, Mojżesza z Leonu. Znajomością tych pism, wymową, sprytem, silną wolą, działał na otoczenie, pozyskiwał słuchaczy, którzy zaczęli go tytułować “najmędrszym z żydów”. Sława jego rosła daleko, doszła i do Polski, gdzie sabbateizm, zwłaszcza na Podolu, wielu tajemnych liczył zwolenników. Zaproszony przez nich, po różnych losach w Turcji, przybył Frank w roku 1755 najpierw do swego rodzinnego miasteczka Korolówki, potem do rwania pod Uścieczkiem i stąd rozpoczął propagandę, która nie pozostała bez rezulatów. Od razu pozyskał licznych, jawnych zwolenników nawet wśród rabinów. Nauka jego zbliżała judaizm do chrystjanizmu, wyrzekał się bowiem Frank zupełnie talmudu “jako pełnego błędów i bluźnierstw”, uczył, że Bóg jest jeden we trzech osobach, wierzył zatem w Trójcę św., a nadto uznawał w Chrystusie Mesjasza. Wystąpienie i nauka Franka, wywołały wśród żydów polskich gorączkowy ruch przeciw “odszczepieńcowi”, który odważył się naruszyć uczucia i wierzenia zawarte w księgach talmudycznych. Ze wszystkich synagog posypały się uroczyste, z całą grozą wschodnią wygłaszane klątwy na kacerzy.

Prześladowani fanatycznie przez współplemieńców Frankiści, zwani urzędownie kontratalmudystami, odważyli się na zręczny krok, który zwrócił na nich ogólną uwagę i zapewnił opiekę. Oto bowiem za radą mistrza postanowili odbyć ze starowiercami czyli talmudystami publiczne dysputy. Dysputy miały dowieść błędów talmudu. Chodziło tylko o pozwolenie władz. W tym celu więc wysłali prośby do króla Augusta III i do arcybiskupa lwowskiego Łubieńskiego, że gotowi są przyjąć chrzest po dyspucie, której domagają się “z nieprzyjaciółmi wiary św.” nie z ubóstwa, nie z łakomstwa albo “innych jakich podejrzanych i zwyczajnych narodowi naszemu przewrotności”, ale dlatego, że mają niemało ukrytych zwolenników, którzy gdy ich nauka będzie uznana przez najwyższą zwierzchność “wyjawią się i zbawienie pożyszczą.”

Domagali się także by mogli osiąść w Busku lub Glinianach bo “nie spodziewamy się, aby odtąd który z naszych miał osiadać w karczmach, przez szynki, posługę pijaństwa i wysączenie krwi chrześcijańskiej szukać chleba sobie do czego talmudystowie przywykli.” Na prośbę tę król nie odpowiedział wcale, a arcybiskup, zostawszy w tym czasie prymasem Królestwa, opuścił Lwów i rozpatrzenie sprawy Frankistów, powierzył ks. Stefanowi Mikulskiemu, który zamianowany został administratorem archidiecezji lwowskiej. Nie tracąc nadziei, udali się do niego wysłańcy sekty i opowiedziawszy całą swą historię i wszystkie swe nieszczęścia i prześladowania, oświadczyli, że przystąpienie do katolicyzmu uważają dla siebie za zbawienie i uczynią to, lecz dopiero po dyspucie “z rabinami” nad następującymi siedmiu punktami:

“1. Proroctwa wszystkich proroków o przyjściu Mesjasza już się spełniły.

2. Mesjasz był Bóg prawdziwy, któremu imię Adonaj; ten miał ciało nasze i wedle niego cierpiał dla odkupienia i zbawienia naszego.

3. Od przyjścia Mesjasza prawdziwego ofiary i ceremonie ustały.

4. Krzyż św, jest wyrażeniem Trójcy Przenajświętszej i pieczęcią Mesjasza.

5. Każdy człowiek powinien być posłuszny zakonowi Mesjasza, bo w nim zbawienie.

6. Do wiary Mesjasza żaden przyjść nie może, tylko przez chrzest.

7. Talmud naucza, że potrzebna jest krew chrześcijańska, a kto wierzy w talmud, musi jej potrzebować”.

Administrator archidiecezji ulegając “uprzykrzonym naleganiom” Frankistów, zgodził się na dysputę, choć bardzo niechętnie, gdyż stawiało go to w opozycji ze zdaniem prymasa. Postawił jednak warunki, że delegaci swoim i swoich współwyznawców imieniem dadzą zapewnienie, że zaraz po dysputach chrzest przyjmą, że przed każdą pojedynczą dysputą Frankiści mają swe tezy podlegające dyspucie spisać w polskim i hebrajskim języku i te stronie przeciwnej podać, ta zaś ma na nie odpowiadać na posiedzeniu następnym; wreszcie obie strony mają swe wywody składać na ręce kanonika, wyznaczonego przez konsystorz. Frankiści przyjęli warunki.

Temin pierwszej dysputy wyznaczony został na dzień 17 lipca 1759 r. o godzinie l w południe w kościele archikatedralnym we Lwowie, o czym ks. Mikulski rozesłał zawiadomienia do duchowieństwa katolickiego i rabinatów. Nakazywał przytem, aby wszystkie gminy żydowskie całej archidiecezji wysłały do Lwowa swych przedstawicieli, pod karą tysiącatalarów. Szlachta również otrzymała odpowiednie zlecenia, by żydów zmuszać do przyjazdu do Lwowa.

Wieść o dyspucie wywarła przygnębiające wrażenie na gminy żydowskie. Zatrwożeni żydzi szukali różnych środków ratunku; udali się z prośbą do prymasa i nuncjusza, by znieśli postanowienie ks. Mikulskiego. Obaj dygnitarze wyrazili administratorowi swe obawy, że dysputy mogą wywołać rozjątrzenie, lecz ten postawił na swoim, bo zresztą było już za późno, aby odwoływać. Na dzień oznaczony musieli zjechać do Lwowa rabini i przybyło ich około czterdziestu. Z samej archidiecezji lwowskiej było ich trzydziestu, reszta z różnych stron Polski. Na mówców wybrali: Chaima Kohena Rapaporta, rabina lwowskiego i zaciętego wroga Frankistów, następnie Beera z Jazłowca, syndyka gmin podolskich, Dawida, rabina ze Stanisławowa i Izraela z Międzyboża, cudotwórcę, cadyka i rabina z Rozdołu, gdzie jako Baal-Szem założył sektę Chassydów. Ze strony Frankistów przybyło z początku tylko trzynastu przedstawicieli “uczonych i znających język polski”, wśród których najwybitniejszymi byli JehudabenNosenKrysa,nigdyś rabin w Nadwórnie, “przodujący innym mądrością”, Salomon ben Bijasz Szor, syn rabina z Rohatyna i Nachman Szmujłowicz, rabin z Buska. Sam Frank pozostał na razie w okolicy Kamieńca podolskiego. W przeddzień dysputy rabini żydowscy z Rapaportem na czele złożyli wizytę ks. Mikulskiemu; to samo też zrobili i Frankiści.

Dnia następnego 17 lipca ruch niezwykły zapanował w całem mieście. Tłumy ciekawych dążyły do katedry, którą otaczały warty garnizonu lwowskiego i pilnowały porządku. Dla wchodzących ustanowiono bilety wejścia, za które pobierano “szóstak bity” z przeznaczeniem całego dochodu na potrzeby ubogich Frankistów.

Mnóstwo prałatów, kanoników i innych dygnitarzy zapełniło kościół. Każdy z lwowskich klasztorów przysłał obowiązkowo czterech przedstawicieli. W pośrodku kościoła w dwóch rzędach krzeseł ustawionych “w cyrkuł” zajęli miejsca teologowie, dygnitarze duchowni, “znaczniejsi goście i dystyngowańsze damy”. Wielu dostojników koronnych przybyło umyślnie, by być świadkiem niezwykłego faktu. W ławkach po lewej stronie nawy zasiedli rabini z wyrazem pewnej trwogi na twarzy; na prawo Frankiści. Na krześle wzniesionem “na dwa gradusy” przewodniczył w fioletach sam administrator ks. Mikulski, obok kanclerz konstystorski przy osobnym stoliku spisywał protokół. Wokoło rzesze mieszczeństwa,katolickiego ludu i żydowskiego gminu szczelnie zapełniły kościół. Oczy wszystkich zwracały się na wrogie sobie strony. Posiedzenie zaczęło się o 2 godzinie gorącą przemową ks. Mikulskiego, w której wyłożył powody dysputy i zakończył pochwałą dla jej rzeczników – kontratalmudystów.

Badacze życia Franka i jego sekty krótko tylko wspominają o przebiegu lwowskiej dysputy, nie wdając się w jej szczegóły. Nie mamy również zamiaru przedstawiać tu wszystkich jej faz, mianowicie co do pierwszych sześciu punktów. Dość wspomnieć, że Frankiści wspierani wiedzą teologów, przytaczali na każdy z nich dowody z niemałą erudycją, zaczerpniętą z Pisma św., z ksiąg talmudycznych i z księgi Zoar. Rozbierano szczegółowo każdą z tez. Rabini bronili się jak mogli i umieli. Nie brakło chwil ożywionych i charakterystycznych, lecz w ogóle dysputy przeładowane niezliczonymi cytatami z obu stron i wzajemnemi subtelnemi kwestjami – oddziaływały nużąco na słuchaczów.

Na dziesięciu posiedzeniach załatwiono się z pierwszymi sześciu tezami. Pozostała tylko teza siódma, że “talmud naucza, że potrzebna jest krew chrześcijańska, a kto wierzy w talmud, musi jej potrzebować”. Był to niewątpliwie punkt ciężkości całej dysputy, najważniejszy i największy w ogóle budzący interes, tym bardziej, że od wieków niepokojona tą sprawą opinia szerokich warstw, zostawała właśnie pod wrażeniem niedawnego faktu, który zdarzył się w Żytomierzu na Wołyniu w r. 1753. Oto sąd tamtejszy kazał uwięzić 25 żydów pod zarzutem, że roku wspomnianego “w sam wielki piątek, złapawszy dziecię półczwarta roku mające imieniem Stefana Studzieńskiego, syna Adama i Ewy Studzieńskich, w wielką sobotę po sabacie zgromadzeni, okrutnie zamordowali, z każdej żyły i junktury krew wypuszczając przez klocie”. “Po uczynionej pilnie inkwizycji” zbrodnię “prawnie dowiedziono” i wydano wyrok, mocą którego “z jedenastu żydów żywcem pasy darto, a potem ćwiertowano, trzynastu chrzest św. przyjąwszy, ścięci byli, jeden zaś mniej winny dla świadectwa innym talmudystom przy życiu zachowany został, chrzest św. przyjąwszy”. Ryciny i obrazy przedstawiające zamordowanego chłopca w całej postaci z licznemi ranami na ciele, rozrzucono po całej Polsce i do dziś nie rzadko można je jeszcze spotkać po kościołach i w różnych zbiorach.

Wobec rozbudzonych namiętności, z wielką ciekawością oczekiwano niecierpliwie dnia, w którym dalsza miała się odbyć dysputa, zwłaszcza, że na nią przybył do Lwowa sam Frank. Otaczały go tłumy zwolenników z żonami i dziećmi. Wjeżdżał domiasta (25 sierpnia) w karcie poszóstnej, jakby jaki książę wschodni, ubrany w strój turecki. Obok karety postępowało dwunastu jezdnych, a z tyłu ciągnął się długi szereg wozów i bryk, pełnych jego zwolenników. Ruszył się lud z miasta na przedmieście oglądać to dziwne zjawisko. Żydzi lwowscy natomiast kryli się po domach i zaułkach, obawiając się wzroku cudotwórcy, który ich zdaniem “czarowali ubezwładniał patrzących nań”.

Dzień 26 sierpnia przeznaczono na odbycie jedenastej dysputy nad ową siódmą tezą Frankistów. Rabini jednak “obawiając się jej najwięcej” i słusznie, prosili o zwłokę, która “dla różnych wykrętów” przedłużyła się do poniedziałku 10 września. W porządku, jak na poprzednich dysputach, zebrano się i w dniu tym, z tą tylko różnicą, że przybyło kilkunastu Frankistów ze swym mistrzem na czele, a nadto wielu wybitnych żydów z różnych synagog. Natłok ciekawych panował taki, że obszerny kościół archikatedralny nie był w stanie pomieścić wszystkich w swych murach. O godzinie 2 administrator ks. Mikulski zagaił zebranie i wezwał Frankistów, aby przytoczyli dowody na siódmą tezę. Powstał na to tłumacz Frankistów, niejaki Moliwda-Kossakowski i ich imieniem w te słowa odezwał się po polsku:

“Żądanie krwi chrześcijańskiej od pospólstwa talmudystów nie tylko w Królestwie Polskiem, ale i w cudzych krajach jest jawne, wiele bowiem historji minąwszy w cudzych państwach, tu się w Polsce i Litwie zdarzyło, że talmudystowie niewinną krew chrześcijańską okrutnie wylali i za ten bezbożny uczynek przekonani, w różne czasy dekretami na śmierć osądzeni, zawsze jednak statecznie zapierając się, chcieli się przed światem oczyścić, że to na nich niewinnie chrześcijanie wkładają, powiadają”. “My jednak Boga wszystko widzącego, mającego przyjść sądzić żywych i umarłych, wziąwszy na świadectwo, nie ze złości albo zemsty na onych, ale z miłości Wiary świętej, którą przyjmujemy, tę złość onych talmudystów wydajem światu całemu do wiadomości, bośmy się i sami w młodości naszej u onych tego uczył i”.

Te same słowa, będące zarazem przysięgą, powtórzył po hebrajsku Jehuda bez Nosen Krysa, i w tymże języku powtarzał wszystkie następne dowody Moliwdy i pokazywał w talmudzie, cytowane przezeń ustępy. W dowodach owych niejedno może wyda się niejasnem lub naciągniętem, lecz sam fakt, że tu po raz pierwszy z podobnymi dowodami, zaczerpniętymi z talmudu, wystąpili gremialnie i publicznie żydzi przeciw żydom, rabini przeciw rabinom, czyni całą lwowską dysputę nad “mordem rytualnym” tym charakterystyczniejszą i godną uwagi. Nie wchodząc zupełnie w istotną wartość tych dowodów – przedstawiamy rzecz tak jak podają źródła współczesne, przytaczając miejsca charakterystyczne dosłownie, rozwlekłe zaś w streszczeniu. Dowody na poparcie swego twierdzenia przynieśli Frankiści na piśmie zebrane. Czytał je tłumacz wśród ciszy obecnych, a były one następujące:

Księga talmudu zwana Aur ech Chaim Megine Erec tj. ścieżka żyjących, obrona ziemi, której autorem jest rabin Dawid, mówi fol. 242 rozdz. 412; Micwe lachzeur acher jain udym zeycher leydam, co znaczy: przykaż (rabinie) starać się o wino czerwone, pamiątkę krwi. Zaraz potem ten sam autor dodaje: Od reymez leudym zeycher leydam szeochoiu parę szoychet benay Isruel tj. jeszcze mrugam ci dlaczego pamiątka czerwonej krwi, bo Farao rznął dzieci Izraelitów. Niżej zaś następuje zdanie: Wayhuidne nimneu milayikachjain udym mipney eliloys szeykurym, co znaczy: a teraz opuszczone zażywanie czerwonego wina gdyż fałszywe napaści są.

Tekstami przytoczonymi udowadniali Frankiści, że talmud domaga się krwi chrześcijańskiej, gdyż słowa jam udym “rabinowie sekret trzymający tłumaczą wino czerwone”, tymczasem w hebrajskim piśmie tymi samemi literami (aleph, dalet, wow, men) pisze się tak słowo udym tj. czerwony, jak i słowo edym tj. według ks. talmudu Rambam fol. 55 – ten, który pierwszy dzień czyli niedzielę święci, a zatem chrześcijanin. Oba słowa różnią się tylko u spodu pierwszej litery (aleph) kropkami czyli akcentami, zwanemi sygiel i kumec, dla których kropek raz czyta się udym to znowu edym.

“Trzeba zaś wiedzieć, że talmud księga Aurech Chaim Megine Erec, w której jest rozkaz dla rabinów, aby się starali o czerwone wino na Wielkanoc dwa te słowa podaje bez żadnych kropek, przez co te dwa hebrajskie słowa są obojętne. Wolno je rabinom tłumaczyć przed pospólstwem jam udym tj. wino czerwone a u siebie rozumieć jain edym tj. krew chrześcijańska pod alegorją wina”. Twierdzi autor wspomnainej księgi talmudu, dowodzili Frankiści, że owo niby “czerwone wino” ma być “pamiątką krwi”. Niech nam powiedzą talmudyści, jakiej krwi pamiątką? Jeśli powiedzą, że to jest pamiątka krwi, która była między dziesięciu plagami najpierwszą, czemu nie robią pamiątki wszystkich plag? Jeżeli zaś odpowiedzą nam przytoczonymi słowami rabina Dawida, autora tej księgi: jeszcze ci mrugam dlaczego czerwonej krwi pamiątka, bo Farao rznął dzieci Izraelitów – niech nam pokażą, gdzie to w Biblii napisano, że Farao rznął dzieci Izraelitów? Niech nam odpowiedzą dlaczego ten autor tak subtelnie pisze jeszcze ci mrugam. Na co to mruganie? Widocznie aby był sekret przy rabinach, a pospólstwo aby rozumiało, że to znaczy czerwone wino. Dlatego to i wymieniony rabin Dawid pisze od reymez tj. jeszcze ci mrugam czyli sekretnie nadmieniam, abyś się sam domyślał czego chcę po tobie takowym oka ruszaniem, że słowo owo rabinowie nie za wino czerwone, ale za krew brać i rozumieć mają i jak Farao (czego lubo nie było) żydowskie, tak oni chrześcijańskie dzieci zabijać powinni. Inaczej jaśniejby i głośno mówiłby o przyczynach tej ceremonii”. “Dlatego też wyrażono w księdze owej, że teraz są napaści, aby tę rzecz robić sekretnie. Gdyby bowiem nic innego nie znaczyło to słowo tylko wino czerwone – pytać nam onych należy, jakieby były napaści za używanie wina czerwonego? Jeżeli zaś już ten obrządek zarzucony jest dla napaści, na co drukować w talmudzie, żeby się starać o czerwone wino na Wielkanoc, jako pamiątkę krwi?”

Na święta Wielkanocne – dowodzili dalej Frankiści – wymyślona jest ceremonia talmudowa, którą obowiązani są zachować wszyscy. Oto pierwszego wieczora świąt stawia się kieliszek wina, w którym każdy przy stole siedzący umaczawszy mały palec prawej ręki, zrzuca z palca spadające krople na ziemię i wspomina dziesięć plag egipskich: 1. dam tj. krew, 2. cefardaia tj. żaby, 3. kinim tj, mszyce, 4. uroiw tj. muchy, 5. dyiwer tj. powietrze, 6. szechin tj. wrzody, 7. burod tj. grad, 8. arby tj. szarańcza, 9. choyszech tj. ciemności, 10. beychoyros tj. zabicie pierworodnych. Ceremonia ta opisana jest w księdze Rambam fol. 40, której autor rabin Juda owe dziesięć plag oznacza “przez rodzaj kabały” trzema słowami hebrajskimi: deycach, eydasz, beyachaw, na które to słowa składają się litery początkowe nazw każdej z plag. “Rabinowie przed prostakami swymi dają do wyrozumienia, że te dziesięć liter nic nie znaczą, tylko dziesięć plag. My zaś – mówili Frankiści – w tych początkowych słowach ich sekret, który oni chowają u siebie i przed pospólstwem tłumią, pokazujem, że ten znak Judy rabina znaczy przez tę kabałę: dam cery chin kiluni ał dyirech szyiusi beyoysoy isz chachumym byiruszulaim tj. krwi potrzebuję wszyscy na ten sposób, jak robili nad tym człowiekiem, mądrzy w Jeruzałem. l dlatego księga Rambam chwali pomienionego Judę, że on tymi literami, które znaczą dziesięć plag, dał znak na krew chrześcijańską”.

W księdze Aurech Chaim punkt 460 o pieczeniu macy na pierwszą noc Wielkiejnocy jest napisano: ain luszoin maces micwe waiłoe oifin oiso ał idey akim waiłoe ał idey obeyresz szoyte weykuten, co znaczy nie godzi się miesić macy tej co na micwe i nie godzi się upiec przy cudzym, ani przy głuchym, ani przy głupim, ani przy małym. W inne zaś dnie napisano w tej księdze wolno przy każdym człowieku miesić. Niech nam powiedzą talmudyści, czemu tej pierwszej macy nie wolno miesić i piec przy cudzym, głuchym, głupim i małym? Wiemy, że odpowiedzą, że dlatego nie godzi się miesić macy tej przy tych wspomnianych ludziach (jak tamże pisze) aby nie skisła, bo według przykazania w całą Paschę jeść kwaśnego nie wolno. Pytamy ich co to za przyczyna, aby od ludzi: cudzego, głuchego, głupiego i małego ciasto kisło? Jeśli odpowiedzą, aby ci ludzie nie zakwasili, alboż nie można od tego ciasta uchronić? A nadto głuchy i głupi tego i nie znają. Dajmy na to, że cudzy i mały może jaką swawolę uczynić, ale czemu nawet i kłóć macy onym nie pozwalają, gdzieby już żadnej swywoli nie mogli uczynić? Nie wchodząc w żadne wykręty pokazujem, że tamże w tej księdze talmudu pisze: daibui szymer layszem mace, co znaczy bo powinien strzedz tego imienia macy tj. tego imienia, że ze krwią jest maca, więc strzedz jej potrzeba”.

“W księdze Aurechaim puncto 455 napisano; aby pierwszego przedwieczora Wielkiejnocy: nie wylewać wody choćby w nią krew wpadła, gdyby zaś w inne dnie Wielkiejnocy padała krew w wodę to wylewać. Niech nam odpowiedzą – pytali się Frankiści – dlaczego tej krwi padającej w inne czasy roku chronią się, aby gdy wpadnie w jakie naczynie z onego nie zażywać, a na przedwieczór Paschy, gdy wpadnie w wodę onej (talmud) wylewać nie każe i pozwala z niej brać do macy, jako nie mającą szkodzić?”

“W Starym Zakonie krew tak bydlęca jak ptactwa mocno była zakazana i używać jej do jedzenia albo do picia nie godziło się żydom. Księga jednak Rambam część druga rozdział 6. mówi: dam haudym ayn chajuwyn ułów tj. każdej krwi nam nie wolno, kiedy jest krew człowiecza to wolno; w księdze zaś Mesechte Ksubes fol. 60 wyrażono: Krew co idą na dwu nogach czysta jest. Niech nam odpowiedzą czyja to krew czysta? Wszak nie ptactwa?”

Przytaczali Frankiści na potwierdzenie swego oskarżenia inne jeszce cytaty z talmudu, przysięgając, że “moc jest takich tam przypadków, które dokąd inąd zmierzają niby, ale oni z nich wyrwawszy słówko jedno albo literę sekretną sekretnie tłumaczą na krew chrześcijańską, której na Paschę zawsze potrzebują, chcąc tą krwią zabicie Mesjasza prawdziwego Boga i człowieka zagładzić. My cośmy się uczyli i cośmy wiedzieli bez fałszu samą prawdę odkryliśmy. Resztę zaś z częstych zabicia dzieci chrześcijańskich niewinnych-wiedzieć i poznać może świat cały. My znowu Boga i sąd jego straszny na świadectwo wzywając, wyznajem prawdę jako wyżej.”

Obszerny wywód tej sprawy na piśmie, opatrzywszy licznymi podpisami, złożyli Frankiści do rąk władzy duchownej z żądaniem, aby sądownie zmuszono żydów do przedłożenia urzędowi konsystorskiemu talmudów, a zwłaszcza ksiąg: a) Aurech Chaim Megine Erec, b) Rambam i innych. Oskarżenie Frankistów olbrzmie zrobiło wrażenie na wszystkich. Wśród obecnych żydów wrzało z oburzenia i gniewu “na odszczepieńców”, którym za trzy dni mieli odpowiadać na ciężkie zarzuty.

Dnia 13 września przy równie wielkim natłoku ciekawych, powstał rabin lwowski, Chaim Kohen Rapaport imieniem swych wyznawców i w dłuższej przemowie nazwał całe oskarżenie Frankistów aktem złości, zemsty i napaści, wszystkie zarzuty bezpodstawnymi i przeciw prawom natury. Powoływał się na świadectwa Pisma św. i opinie o żydach, wypowiedziane przez Hugona Grotiusa i innych. Zapewniał, że talmud nic złego przeciw chrześcijanom nie nakazuje, zakończył zaś krasomówczym zwrotem do łaski i protekcji ks. administratora Mikulskiego, aby “najgłębszą swojego rozsądku powagą raczył wyrozumieć zarzuty kontra-talmurzystów o krwi chrześcijańskiej przez złe onych wytłumaczenie”. Po tej przemowie zaczął Rapaport czytać “respons” Frankistom na ich zarzuty, w którym wykazywał, że:

Co do kwestyi “czerwonego wina” to talmud przykazuje żydom wypić na Wielkanoc cztery porcye wina, a że w Piśmie św. czerwone wino uznaje się za “najlepsze”, więc tego godzi się używać, jeżeliby zaś białe było lepsze wolno pić i białe. Czyni się zaś to na pamiątkę krwi owej, którą Farao wytaczał z dzieci izraelskich, bo chociaż nie ma tego wyraźnie w Piśmie śwv ale jest w tradycyi. Czyni się to także na pamiątkę krwi baranka na Wielkanoc w Egipcie zabitego, którą gdy drzwi pomaszczone były, anioł zabijający pierworodnych, mijał domy Izraelitów. “Terminu mrugam ci nie ma w talmudzie i źle kontratalmudystowie przywiedzione od siebie miejsce tłómaczyli”. Tak samo złą jest explikacja słów udym na edym, które nie oznacza chrześcijanina, lecz Egipcjanina. “A że, jak pisze autor tej księgi, ceremonia ta jest teraz zarzucona dla napaści czerwonego wina, prawda, a iż obrządek zarzucony drukują to dla tych, którzy w inszych znajdują się państwach, w których takowym wymysłom wiary nie dają jako to w Niemczech, w państwie cesarskim, włoskim i tureckim.” Tłumaczenie jakoby trzy słowa deycach, eydasz, beychaw, złożone z początkowych liter nazw dziesięciu plag, miały oznaczać to, co podają Frankiści jest bezpodstawne. Owe bowiem trzy słowa ułożył w ten sposób rabin Juda “tylko dla podania lepszej pamięci” dziesięciu plag a nie na oznaczenie krwi chrześcijańskiej. Macy pieczonej na Wielkanoc strzeże się dlatego, aby przez nieostrożność nie skisła, bo Pismo św. zakazuje spożywać wtedy chleb skisły. Księga zaś Aurech Chaim nie zakazuje przy cudzym, głuchym, głupim i małym, lecz przez cudzego, głuchego, głupiego i małego macę ową miesić i piec. źle więc Frankiści tłumaczą owe miejsce talmudu i niesłusznie mówią, że to się dzieje dla krwi chrześcijańskiej. Co do zarzutu żeby księga Rambam “pozwalała zażywać krew człowieczą” to jest fałsz, gdyż księga wspomiana przeciwnie mówi o tem. Po powyższej, w streszczeniu podanej odpowiedzi talmudystów, wszczęła się między nimi a Frankistami “żwawa sprzeczka”, co do poruszonych zarzutów, a zwłaszcza o słowo od reymez rj. jeszcze ci mrugam. Talmudyści “upierali się przy tem, że to słowo reymez nie znaczy mrugam ani się powinno tak czytać, ale raczej kry ca. Kontratalmudystwie przeciwnie im dowodzili i publicznie talmud pokazywali do czytania, że nie inaczej w nim stoi tylko od reymez, czego same litery hebrajskie były świadkiem, odmienne od tych, który znaczą kryca. Ale sprzeczka była de lana caprina, ponieważ słowo reymez znaczy mruganie albo sekretny znak okiem, słowo zaś kryca znaczy potajemny znak palcem. Toć czyli ten rabin Dawid w swoim talmudzie dał znak potajemny okiem czyli też palcem dlaczego powinni talmudystowie zażywać czerwonego wina, o to mniejsza. Dosyć, że przez te znaki ukrytą dla rabinów pokazywał tajemnicę”.

Podobnie jak Frankiści, złożyli też i rabini swoja obronę na piśmie urzędowi konsystorskiemu. Na obecnych nie zrobiła ona atoli takiego wrażenia jak samo oskarżenie. Uznawano, że była słabą i nie zawierała “dobrego sensu ani należytej odpowiedzi” zwracano zwłaszcza uwagę, że rabini bronili talmudu bądź cytatami z Pisma św., bądź bezwzględnem przeczeniem. Osądzając ich z góry “za przekonanych”, z naprężeniem oczekiwano w tej mierze wyroku władzy duchownej. Powstał w istocie ks. administrator Mikulski i ogłosił zebranym, że co do pierwszych sześciu tez uznaje się talmudystów za przekonanych i pobitych przez Frankistów. Co się zaś tyczy tezy siódmej “o krwi chrześcijańskiej”, za pisemną radą nuncjusza ks. Serra, zostawił ją sobie sąd konsystorski do bliższej jeszcze rozwagi i ostatecznej decyzji i słusznie. Sprawa sama była zbyt drażliwa, roznamiętnienie zbyt wielkie, więc wyrok władzy duchownej uznający słuszność oskarżenia Frankistów, a tem samem prawdziwość wiekowych posądzeń, groził żydom najgorszemi następstwami. Mimo rozczarowania się pod tym względem, oskarżenie Frankistów było wypadkiem dnia, który ogólną na nich zwrócił uwagę. Uroczyste kazanie ks. Konstantego Awedyka, w obecności obu stron, zakończyło lwowskie dysputy, które szerokiego nabrały rozgłosu.

W cztery dni później (17 września) sam Frank przyjął chrzest w archikatedrze lwowskiej, a po nim w następnych miesiącach uczyniło to tutaj przeszło pięciuset jego zwolenników, którzy przybrali nazwiska polskie, w znacznej części otrzymali szlachectwo i zostali protoplastami wielu dzisiejszych rodzin. Wśród tego władze duchowne lwowskie nie wydały mimo zapowiedzi żadnego urzędowego wyroku co do sprawy “mordu rytualnego”. Kwestyę tę jednak poruszył wkrótce po dyspucie uczony Bernardyn, lwowskiego zakonu, ks. Gaudenty Pikulski, profesor teologii i mąż “w języku hebrajskim doskonale ćwiczony”, który w całym przez Franka wywołanym ruchu bardzo wybitną odegrał rolę. Jemu też obok ks. Awedyka zawdzięczamy dokładną wiadomość o dysputach lwowskich, a podał ją w osobnem dziele (str. 169-323) na podstawie protokołów “w tych słowach jak było od obydwóch stron na piśmie podane” konsystorzowi lwowskiemu.

Dzieło to otrzymało aprobatę władz duchownych iu współczesnych nie małe budziło zainteresowanie. Obok różnorodnych kwestyi religijno-obyczajowych o żydach, poruszonych tu z widoczną erudycją, uczony Bernardyn, nawiązując sprawę do “mordu rytualnego”, kwestyę tę szczegółowemu poddał rozbiorowi. Podtrzymując w pełni oskarżenie Frankistów, dowody ich nowymi starał się poprzeć argumentami, zaczerpniętymi mianowicie z rękopisu niejakiego Serafinowicza, rabina z Brześcia Litewskiego, który w r. 1710 w Żółkwi przyjął chrzest św. i przyznawszy się publicznie, że sam dwukrotnie popełnił na Litwie mord rytualny

“opisał wszystkie złości i bluźnierstwa, które żydzi czynią przez cały rok według porządku świąt swoich, z takim dowodem, że i rozdział talmudu i słowa hebrajskie wspomina. Wydane już były te sekreta talmudystów od tegoż samego Serafinowicza do druku, ale ich żydzi wykupiwszy, spalili. Jam tylko – mówi ks. Pikulski – manuskryptu jego dostał od tych, którzy go znali i z nim mówili i opuszczając hebrajskie słowa tylko po polsku wyrażę co w sobie zamykają”.

“Początek męczenia dzieci chrześcijańskich i dostawania krwi ich według świadectwa księgi Zywche Lew rozdz. 3 kar. 25 zaczął się po śmierci Chrystusowej w lat kilkadziesiąt z tej przyczyny”: “Kiedy po rozkrzewieniu wiary św. chrześcijańskiej poczęli chrześcijanie wzmagać się przeciw żydom i ich potępiać, radzili wspólnie żydzi, jakimby sposobem mogli chrześcijanów ułagodzić i serca ich uczynić miłosierne ku sobie. Udali się tedy do rabina jerozolimskiego, najstarszego ta Irrwdysty imieniem Rawasze. Ten wszystkich sposobów przyrodzonych i przeciwko naturze próbując, jeżeli żarliwość i zawziętość przeciwko żydom mogła być zmiękczona, gdy tego dokazać nie mógł, na koniec udał się do księgi Rambam najsławniejszej między uczonymi żydowskimi. W tej odczytał się, że żadna rzecz szkodliwa nie może być uśmierzoną, tylko przez aplikacyą sympatyczną drugiej rzeczy tego rodzaju, co pomieniony rabin w księdze swojej rozdz. 1. kar. 102 próbując “żydom przełożył, że inaczej płomień zawziętości chrześcijańskiej przeciw nim nie może być zatłumiony tlko krwią wylaną z samychże chrześcijan”. “Od tego czasu zaczęli chwytać dzieci chrześcijańskie i okrutnie mordować, aby krwią ich mogli chrześcijan uczynić sobie łaskawych i miłosiernych i za prawo to sobie postanowili, jako wyraźnie i obszernie to opisuje talmud w ich księdze Zywche Lew”.

“Księgi tej nie mogli dostać kontratalmudystowie na ostatnią dysputę, ponieważ ją sami rabini i to nie wszyscy mieć mogą” (str. 314). Ks. Pikulski z księgi owej Zywche Lew przytacza w swem dziele (str. 763-766) słowami Serafinowicza nawet “opisanie bezbożnej ceremonii na rzeź chrześcijańskich dzieci naznaczone”, opisanie tak drastyczne i trudne do prawdy, że ciekawych odsyłamy wprost do źródła. Równie drastycznym jest następny rozdział (str. 771-774) “na co i dlaczego krwi chrześcijańskiej żydzi potrzebują”, na poparcie czego przytacza z manuskryptu Serafinowicza: “Talmud w księdze Sanhedron rozd. 6 kar. 48 pisze: “Gdy żydowskie dziecię przychylne jest chrześcijanom, powinniśmy je zabić, bo znak jest, że się nawróci do wiary chrześcijańskiej. Mówią tedy, kiedy nam talmud pozwala własne zabijać dzieci, żeby nie szły do Bogów cudzych, musi nam pozwalać pogańskie zabijać dzieci, aby przez to przysługa była Bogu”.

“W tejże księdze Sanhedron rozdz. 7 kar. 2, talmud temi słowy rozkazuje: gdy chrześcijanin zabije chrześcijanina albo żyd żyda, to powinien być karany śmiercią, ale gdy żyd zabije chrześcijanina, żeby mu nic nie czyniono. Taką sentencję daje rabin Joanesen, rabini zaś konkludują w tymże wierszu: mówisz, że na gardło nie ma być karany, wieżą siedzieć, płacić etc., ale my konkludujemy, że wolno żydowi zabić chrześcijanina i za to nie ma odnieść kary”. “Rabini w tejże księdze rozdz. 7 kar, 630 tak piszą: który poganin (jakimi nazywają chrześcijanina) zarżnąłby na ofiarę Bogu dziecię swoje, przez to wielkiby uczynił podarunek. Stąd Zywche Lew bierze argument, że oni tak napisali, aby skryto było, że rznąć dzieci chrześcijańskie wielki podarunek Bogu czyni się”. “W tymże rozdziale kar. 508 księga owa mówi: gdy chrześcijanin uczy się talmudu albo Pisma św., powinni go zabić. Stąd argument wziął Zywche Lew, że dzieci zwyczajnie uczą chrześcijanie 10 Bożego przykazania, na którem, że to Pismo zawisło, więc ich trzeba zabijać”.

“I druga księga Awoyde Zuro pisze o tem w rozdz. l kar. 3 gdy się chrześcijanin Pisma uczy, powinniśmy go zabić”. “U żydów samo Pismo św. (a nie talmud) pisze się z kropkami czyli akcentami, których w języku hebrajskim jest dziewięć. Talmudy zaś drukują bez tych kropek, skąd znajduje się w talmudzie wiele obojętnych słów, które inaczej rozumieją rabini, a inaczej ich mogą tłumaczyć pospólstwu, jak im potrzeba dla zachowania sekret u”. “Zapierają się mocno żydzi przeklętej ceremonii zabijania dzieci chrześcijańskich, sami przyznając, że ta złość przeciwko prawu natury i boskiemu, jako się wymawiali na ostatniej dyspucie publicznej we Lwowie r. 1759, gdy im kontratalmudystowie zadawali, że talmud uczy ażeby krwi chrześcijańskiej co rok potrzebowali na święta Wielkanocne. Ale któżby dał wiarę w tej okoliczności talmudystom, którzy jeżeli w potocznych rzeczach za zwyczaj sobie wzięli kłamać i katolików oszukiwać, dopieroż w zapieraniu się tej złości swojej kryminalnej? Ile że ta złość potrzebowania krwi chrześcijańskiej jest u samych rabinów w wielkim sekrecie. U prostych i nie uczonych żydów jest nie wiadoma; stąd jednak pewna, że tyle razy i świadectwem dowiedziona i dekretem surowie karana”.

Lwowskie dysputy Frankistów i dzieło lwowskiego Bernardyna, wznowiły z całą grozą zarzut wylęgły w średniowiecznej pomorce dziejów, nadały mu znamię wszelkiego prawdopodobieństwa i to tem silniejsze, że właśnie w tym czasie (1760) w sądach grodzkich krasnostawskich toczyła się nowa głośna sprawa o zamordowanie w celach “rytualnych” chłopca Mikołaja Andrzejczuka z Wojsławic, w województwie lubelskim.Po długich dochodzeniach sąd uznał winnymi pięciu żydów, między nimi dwóch rabinów i skazał wszystkich na karę śmierci przez ćwiertowanie, co wykonano.

Przypominając tu owe fakty i nie wszystkie cytaty, którymi starano się dowieść istnienie “mordu rytualnego”, czynimy to tylko w tym celu, aby zwrócić uwagę i prosić o naukowe wyjaśnienie tych, którzy głoszą, że “w całej powodzi judaistycznej literatury nie ma choćby jednego zdania, które w najodleglejszy sposób na możliwość czegoś podobnego wskazywało”.

dr Aleksander Czołowski “Mord rytualny. Epizod z przeszłości Lwowa”, Lwów 1899.

* W zaproszeniu do zapoznaniu się z książką, Wydawnictwo napisało, że księga “Złość żydowska” spisana został przez “jezuitę ks. Gaudentego Pikulskiego”. W rzeczywistości ojciec Gaudenty Pikulski był franciszkaninem-bernardynem. Nalezal do Zakonu Braci Mniejszych (franciszkanów obserwantów) prowincji polskiej, zwanymi Bernardynami. – przyp. BIBUŁA