Gospodarczy rozbiór Polski. Łupieska transformacja lat 1989-2014

Klub Inteligencji Polskiej

Prawdziwe oblicze klęski narodowej, popularnie nazywanej transformacją, ukazuje się w pełniejszym świetle w kolejnych dobrych opracowaniach. Z za zasłony skompromitowanej już ideologii neoliberalnej i propagandy politycznej wyłania się konkretna, szara i czarna rzeczywistość. To nie tylko zniszczenie ponad połowy polskiego majątku produkcyjnego, ale jakiś podstęp czy zdrada gospodarcza, a przy tym nowy podział społeczno-polityczny i rozwarstwienie; na nielicznych bogaczy i masy zubożałych obywateli. Trzeba tę rzeczywistość lepiej poznać, zrozumieć i przybliżyć młodszym, aby ją mądrze naprawić i zabliźnić rozdwojenie społeczne.

Etap I wyprzedaży polskiego przemysłu

Czarna ksiega prywatyzacjiNajnowszą książkę p.t. Czarna księga prywatyzacji 1988-1994, czyli jak likwidowano przemysł (wyd. Wektory, Wrocław 2016) opracował wybitny specjalista finansów państwowych i międzynarodowych dr. Ryszard Ślązak. W ciągu ostatnich kilku lat autor opublikował już szereg artykułów na ten trudny temat, teraz ukazała się, z dawna oczekiwana, pełna książka. Po raz pierwszy przedstawia tak obszerny i w znacznej części kompletny, finansowy materiał faktograficzny dotyczący 314 przedsiębiorstw państwowych sprywatyzowanych w pierwszym okresie transformacji do 1994 r. Ale niejako z za zasłony tej, częściowo niszczycielskiej (w dużym zakresie złodziejskiej) prywatyzacji, książka ukazuje szerokie tło likwidacji, upadku i zniszczenia w tym samym czasie dalszych 1239 przedsiębiorstw. O nich nie udało się autorowi uzyskać bliższych informacji, i podaje jedynie, że ich likwidacja nie przyniosła żadnych wpływów do budżetu państwa. Kogo więc wzbogaciła ?

Oprócz tablic z danymi liczbowymi (nie wszędzie kompletnymi), dotyczących prywatyzowanych w tym okresie przedsiębiorstw, książka podaje wykaz dalszych 520 przedsiębiorstw przekazanych do Narodowych Funduszy Inwestycyjnych, a następnie likwidowanych lub prywatyzowanych. W zestawieniach podano poniesione koszty obszerniejszych, tzw. analiz sektorowych, koszty doradztwa prywatyzacyjnego poszczególnych przedsiębiorstw oraz wpływy z samej prywatyzacji każdego z 314 przedsiębiorstw – razem wpłynęło około 1 mld ówczesnych dolarów-$. (wpłacanych przeważnie w złotówkach, zamiast w dewizach). Analizy sektorowe, to były szersze studia penetrujące poszczególne polskie branże, opracowywane przez firmy zagraniczne i wskazujące zagranicznym nabywcom najbardziej dla nich atrakcyjne obiekty. Niemcy interesowali się przede wszystkim zakładami na Ziemiach Zachodnich, o nowoczesnych technologiach i dużym eksporcie. Podobnie jak kapitał innych krajów, zainteresowani byli dodatkowo zakładami dla nich konkurencyjnymi.

Do doradztwa prywatyzacyjnego angażowano z reguły drogie firmy zagraniczne, którym płacono bardzo wygórowane wynagrodzenia.(Autor podaje wysokość tych wynagrodzeń). Znacznie tańsze firmy krajowe zatrudniano jedynie marginesowo (np. w 1994 r. firmy zagraniczne zatrudniono za 134 mln $, a firmy polskie za 1,1 mln $). Natomiast owe renomowane firmy zagraniczne w szerokim zakresie korzystały z pomocy polskich firm i specjalistów, bez których nie dałyby sobie rady.

Książka przypomina, że Państwo Polskie już dawno, w latach powojennych wypłaciło dwunastu państwom odszkodowania za majątek zagranicznych właścicieli, pozostawiony i przejęty na terenie Polski. W tym wypłacono również odszkodowania za wszystkie zgłoszone nieruchomości pożydowskie. Zostały też spłacone prawie wszystkie długi i zobowiązania finansowe państwa z okresu przedwojennego. Natomiast Polska i Polacy nie otrzymali dotychczas prawie żadnych odszkodowań za polskie mienie pozostawione i przejęte poza naszymi granicami. Nie otrzymaliśmy też żadnych odszkodowań wojennych. Do tego należy dodać, o czym też Autor wspomina, że Polska, jako jedyny kraj postkomunistyczny, nie dokonała zwrotu prywatnego mienia bezprawnie zabranego swoim obywatelom. Zasadne jest pytanie – kto wszedł w posiadane majątku, który powinien być reprywatyzowany?

Dodatkowo warto przypomnieć, że już w latach 1986-1988 nad programem polskich reform gospodarczych pracowała komisja rządowa z udziałem m.in. prof. Władysława Baki i prof. Zdzisława Sadowskiego. Został opracowany racjonalny program stopniowego odchodzenia od pełnego planowania centralnego i zwrotu ku gospodarce rynkowej. Książka R. Ślązaka wskazuje, że założeniem polskiej reformy bankowej z 1988 r. było dokonanie jej w oparciu o kapitał krajowy, z udziałem przedsiębiorstw państwowych, prywatnych i obywateli. Nowe prawo pozwalało na powstawanie banków prywatnych, ale wyłącznie z kapitałem polskim. Program Samorządnej Rzeczypospolitej na lata 1989-1992 przewidywał przeprowadzenie powszechnej komercjalizacji przedsiębiorstw państwowych, co miało być wstępem do planowanej, częściowej prywatyzacji, z dużym udziałem własności pracowniczej i samorządności oraz z zachowaniem w rękach państwa sektorów i przedsiębiorstw strategicznych. Niestety, realizacja tych programów została w całości zakulisowo odrzucona już latem, po czerwcowych wyborach parlamentarnych 1989 r.

Książka wymienia podstawowe akty prawne jakie uruchomiły proces przekształceń własnościowych. Zniesiono szereg dawnych ograniczeń i normalnych regulacji majątkowych, nie wprowadzając jednocześnie niezbędnych zabezpieczeń i systemu kontroli. Nad wszystkim dominowało złośliwie głoszone, niezwykłe zamieszanie pojęć: postępu i zacofania, patriotyzmu, wrogości i sabotażu, a również niszczycielska „terapia szokowa”; galopująca inflacja, skokowe zmiany kursów walutowych i stóp procentowych, kompetencji urzędników i dyrektorów przedsiębiorstw oraz zmiany przynależności partyjnej, gwarantującej utrzymanie się przy władzy i dochodach. Do tego dochodziły masowe zwolnienia z pracy setek tysięcy pracujących, akcje majątkowe dla pracowników (jako forma partycypacji we własności, co okazało się fikcją) i inne niespełnione obietnice.

W ciągu pięciu lat wymieniło się sześciu premierów rządu, a co za tym idzie i władz niższego szczebla. Towarzyszył temu proces stanowienia nowego prawa. Wszystko to stwarzało dogodne warunki aby „zabezpieczyć” i zawłaszczyć różne składniki majątku narodowego przez miejscowych działaczy partyjnych i dyrektorów oraz nowych kombinatorów (powszechnie nazywano to uwłaszczeniem nomenklatury). Autor przybliża niektóre mechanizmy takich działań: umyślne zadłużanie przedsiębiorstw i obniżanie ich wartości, sztuczne doprowadzanie do bankructwa, dzielenie przedsiębiorstw i zawłaszczanie ich najbardziej dochodowej części z aktywami (produkcyjnymi, socjalnymi, sportowymi itd. oraz pozostawiania mało wydajnej części z długami przerzuconymi z części dochodowej).

Nowi, zagraniczni nabywcy majątku narodowego korzystali z wielu zachęt i ułatwień. Były to przede wszystkim znacznie zaniżone wyceny majątkowe, często bez właściwej wyceny otrzymywanych, najbardziej wartościowych, uzbrojonych terenów przemysłowych, różnych budynków, a nawet osiedli mieszkalnych i ośrodków wczasowych. Należności za nabyty majątek rozkładano niekiedy na raty i przyjmowano często w złotych, zamiast w dewizach. Były przypadki niepłacenia tych rat. Do tego dochodziły paroletnie zwolnienia podatkowe, w praktyce przedłużane bez końca oraz wolne od podatku specjalne strefy ekonomiczne. Za nabywcami stały wspierające ich władze państwowe, banki, biura prawne, a nawet interwencje dyplomatyczne. Dalszą dogodność stanowiła możliwość taniego wykupienia pracowniczych akcji własnościowych oraz prawie całkowity brak w transakcjach konkurencji kapitału i przedsiębiorstw krajowych. Do przygotowania i realizacji transakcji z reguły nie dopuszczano polskich specjalistów i rzeczoznawców, aby nie przeszkadzali i nie psuli interesu zagranicznym „inwestorom”.

W całym procesie przekształceń własnościowych odradzająca się przedsiębiorczość krajowa była dyskryminowana. Z reguły nie dopuszczano jej do poważniejszych przetargów i zleceń, obciążano natomiast w pełni podatkami, a często i dodatkowymi domiarami i procesami sądowymi. Trudności i ryzyko towarzyszyło korzystaniu z kredytów w zagranicznych bankach. Duże też trudności formalne stwarzały organy administracyjne, a także napór nowych, zagranicznych monopolistów, którzy różnymi sposobami dokonywali niszczenia lub wrogich przejęć polskiej konkurencji.

W działaniach prywatyzacyjnych trudno dopatrzyć się racjonalności i dbałości o interes narodowy. Przykładowo, już w 1991 r. amerykański koncern International Paper nabył za ćwierć wartości (za 120 mln $) 80 % akcji naszych, może najbardziej wówczas nowoczesnych w świecie, wielkich zakładów papierniczych w Kwidzynie, jakie kosztowały Polskę około 500 mln $. Znany w świecie, dawny zakład produkcji mebli w Swarzędzu koło Poznania został sprzedany za połowę kosztu doradztwa i obsługi prywatyzacyjnej (to znaczy – państwo dopłaciło do pozbycia się tego zakładu, w tym przypadku aż 3 mln $). Osiągnięto aż takie szczyty absurdu!

Książka wprowadza czytelnika w proces i mechanizm zniszczeń szybko dokonanych już w pierwszych latach transformacji. Do 1994 r. w samej Warszawie zlikwidowano 89 przedsiębiorstw, a w całym Województwie Mazowieckim – 149. Na Górnym Śląsku w pierwszym rzucie zlikwidowano (zniszczono) 17 kopalń zatrudniających 74 tyś. pracowników, a wkrótce 7 dalszych. Zatrudnienie w górnictwie spadło z 435 tyś w 1990 r. do 190 tyś. w 1995 r. Sprywatyzowano w zagraniczne ręce prawie cały ówczesny eksport, to jest 49 central handlu zagranicznego, z którymi współpracowały biura radcy handlowego przy polskich ambasadach w ponad 60 państwach świata.

W sposób wyjątkowo nieracjonalny i wprost barbarzyński dokonano w latach 1991-93 administracyjnej likwidacji wszystkich 1665 państwowych gospodarstw rolnych, pozostawiając na wsi około 1,5 mln obywateli bez pracy i własności, a często także bez mieszkań i pomocy socjalnej. Jednocześnie władze głosiły program znacznej redukcji indywidualnych „zacofanych”, rodzinnych gospodarstw rolnych. Podjęto również, parokrotnie ponawiany w następnych latach, zamach na rozwiniętą, polską spółdzielczość, inicjując przekształcenia i zindywidualizowanie własności, a w końcu tani wykup i zawłaszczanie tego majątku. Władze zleciły również pełną prywatyzację przedsiębiorstw gospodarki komunalnej, co znacznie poszerzało możliwości uwłaszczenia się miejscowej nomenklatury partyjnej i prominentów.

Kluczowe znaczenie dla procesu zawłaszczania i niszczenia gospodarki narodowej miała prywatyzacja polskich banków i przejęcie ich prawie w całości przez kapitał zagraniczny. W międzyczasie doprowadzono też do upadku 106 małych banków spółdzielczych oraz wszystkich 55 nowo powstałych polskich banków branżowych. To banki zagraniczne przejęły większość polskich lokat, kapitały obrotowe i obsługę rozliczeniową gospodarki narodowej, a ponadto podjęły na szeroką skalę kreację własnego kredytu, omijając monopol państwa w zakresie emisji pieniądza. Wszystko to przynosi im ogromne zyski czerpane z kraju i wyprowadzane za granicę. Przejęły też tak istotną i drażliwą sprawę finansowych przepływów międzynarodowych, często anonimowych i nie zawsze legalnych. One również transferowały różne „pomocowe” kredyty zagraniczne i promowały narastanie zagranicznego zadłużenia, wyprowadzając z tego tytułu dalsze sumy z kraju.

Zawarty w książce mały albumik 28 zdjęć zniszczonych, znanych dawniej zakładów przemysłowych, uwidacznia tą czarną rzeczywistość transformacji. Zachęca nie tylko do bliższego przejrzenia całości starannie przygotowanej książki Ryszarda Ślązaka, ale też do szerszej refleksji nad polską transformacją. Autor podjął dzieło niezwykle trudne i żmudne, w sytuacji gdy te dane powinny być normalnie przez władze państwowe kompletowane i co roku publikowane

Łupieska, niszczycielska transformacja

Ciemne działania transformacji, przybliżone przez R. Ślązaka z pierwszych lat jej realizacji, były niestety kontynuowane z różną intensywnością przez wiele następnych lat aż do 2015 r., przez kolejne rządy „układu okrągłostołowego”: Akcji Wyborczej Solidarność-AWS, Unii Wolności i innych partii, a w ostatniej dekadzie przez rząd Platformy Obywatelskiej wraz z Polskim Stronnictwem Ludowym. Dopiero w początku 2016 r. rząd Prawa i Sprawiedliwości-PiSu ogłosił koniec prywatyzacji – wyprzedaży majątku narodowego.

Szerszy przegląd transformacji wszystkich 1615 zakładów przemysłowych, wybudowanych po wojnie, dokonali autorzy: Andrzej Karpiński, Stanisław Paradysz, Paweł Soroka i Wiesław Zółtkowski w książce pt. Jak powstawały i jak upadały zakłady przemysłowe w Polsce (wyd. Muza, Warszawa 2013) oraz w następnych książkach tych autorów. To były zakłady duże, stosunkowo nowoczesne, o zatrudnieniu powyżej 100 pracowników, wybudowane najczęściej na nowym gruncie i odpowiednio wyposażone. Bogate zestawienia podają dla każdego zakładu wielkość zatrudnienia i wartość produkcji oraz wskazują, które z nich zostały zlikwidowane. Brak natomiast danych dotyczących pozostałych, wykazanych zakładów. Brak też danych o kosztach czy zyskach dokonanych przekształceń. Autorzy wykazują, że 40 % zakładów wybudowanych po wojnie zostało zlikwidowanych w okresie transformacji. Ze względów techniczno-ekonomicznych i ekologicznych na likwidację zasługiwało tylko kilkanaście procent istniejących zakładów, dlaczego więc zlikwidowano znacznie więcej? To autorzy wyjaśniają tylko częściowo. Niektóre sprawy wymagają zapewne dochodzeń prokuratorskich czy specjalnej komisji śledczej.

W 1988 r. było w Polsce 6233 dużych zakładów przemysłowych o zatrudnieniu powyżej 100 pracowników. Z tego wykazane w książce 1615 nowszych zakładów dawało 55% wartości całej produkcji przemysłowej. Niestety, brak bliższej informacji o pozostałych 4618 starszych zakładach, dających jednak wówczas 45 % wartości krajowej produkcji przemysłowej. Wiadomo tylko, że ogólne zatrudnienie w całym przemyśle wynosiło w 1980 r. – 5,2 mln ludzi, a w 2010 r. – tylko 2,9 mln . W samym przemyśle transformacja doprowadziła do likwidacji około 2 mln miejsc pracy.

Stale brakuje pełniejszego rozliczenia, co się stało z byłym majątkiem narodowym oraz wyjaśnienia pozycji i odpowiedzialności ludzi-głównych decydentów tak łupieskiej działalności. Klęska transformacji to wielka sprawa narodowa, jaka niestety nie przeminęła, a trwa i będzie w szkodliwy sposób oddziaływać w przyszłości. Dlatego trzeba ją poznawać i bliżej zrozumieć, aby bardziej racjonalnie wychodzić ku przyszłości. Dobrze, że przybywa poważnych studiów na ten temat. Oprócz wskazanych powyżej, można przypomnieć jeszcze kilka szerszych ujęć:

– Anghel Rugina: Rugina contra Sachs!; Wyd. Chrz. Klub Przedsiębiorczości, 1993.

– Mathis Bortner: Jak dobija się gospodarkę polską po 1989 roku; Wy. Publikations, Nicea-Francja, 1995,

– Henryk Pająk : Piąty rozbiór Polski 1990-2000; Wyd. Retro, Lublin 1998/2000,

– Tadeusz Kowalik: Systemy gospodarcze. Efekty i defekty reform i zmian systemowych; Wyd. Fundacja Innowacja, warszawa 2005.

Polska transformacja; Wyd. Muza, Warszawa 2009,

– Włodzimierz Bojarski: Jak było i jak jest naprawdę; Wyd. Klub Inteligencji Polskiej 2009

Sztafeta pokoleń budowniczych Polski -1914-1939-2013-; Wyd. Warsz. Szkoła Zarządzania

SW, 2014.

– Witold Kieżun: Drogi i bezdroża polskich przemian; Wyd. Ekotv, Warszawa 2011,

– Rudolf Jaworek: Długotrwałe skutki zbrodniczej transformacji; Wyd. własne, Warszawa 2011,

– Józef Białek: Czas spekulantów. Wzlot i upadek polskiej przedsiębiorczości; Wyd. Wektory, Wrocław 2014,

– Paweł Bożyk: Apokalipsa według Pawła. Jak zniszczono nasz kraj; Wyd. Wektory, Wrocław 2015.

– Kazimierz Golinowski: Czy w Polsce wprowadzono gospodarkę rynkową? Witryna klubinteligencjipolskiej.pl 14.02.2016.

Gwałtownie podjęta w 1989-1991 r. akcja przekształceń własnościowych nie została poprzedzona właściwą inwentaryzacją i wyceną majątku narodowego. Pomimo kilku inicjatyw nie powołano wówczas urzędu Skarbu Państwa, nadzorującego proces przekształceń własnościowych, ani urzędu antymonopolowego i kontroli rynku. Nie podjęto też priorytetowego zadania reprywatyzacji majątku polskich obywateli, bezprawnie zajętego przez państwo. Dopiero po latach wycinkowo powrócono do tej sprawy, ale do dziś nie jest ona załatwiona do końca. Pozostał również bolesny fakt, że polskim przesiedleńcom, którzy pozostawili swoje własności na terenie ZSRR, nie nadano praw własności do przydzielonych im gospodarstw na Ziemiach Odzyskanych.

W procesach transformacji, nie tylko zakładów, ale i terminologii, mieszają się i nakładają same określenia, takie jak prywatyzacja, likwidacja i zniszczenie. Cóż bowiem przykładowo znaczy sprzedaż i prywatyzacja Huty Warszawa, która dawniej była prawdziwą, nową hutą, produkującą i przerabiającą stal oraz zatrudniającą 9500 pracowników, a obecnie istnieje i zachowała nazwę, ale stali nie robi i zatrudnia tylko 420 pracowników ? Sprzedane przedsiębiorstwa wkrótce pozrywały dotychczasowe powiązania kooperacyjne z polskimi dostawcami, przechodząc na zaopatrzenie zagraniczne, co dodatkowo podcięło naszą gospodarkę. Wiele z nich zaprzestało dawnej działalności produkcyjnej, organizując jedynie działania logistyczne (magazynowo-transportowe i handlowe).

Czy może cieszyć „transformacja” jakiejś starej kopalni w Dąbrowie Górniczej (może tej, wybudowanej jeszcze z inicjatywy Stanisława Staszyca?), przy której jakieś francuskie przedsiębiorstwo zorganizowało zakład przeróbki i składowania toksycznych odpadów, przywożonych z różnych stron świata ? Szczególnie drastyczny przykład prywatyzacji, zrealizowany pod koniec działań rządu Platformy Obywatelskiej, dotyczy sprzedaży pierwszorzędnego, strategicznego przedsiębiorstwa PKP Energetyka (od którego zależy funkcjonowanie całych polskich kolei) amerykańskiemu, praktycznie anonimowemu, funduszowi CVC Capital Partners z Luksemburga. W normalnych kategoriach pojęciowych akt wyzbycia się takiego obiektu strategicznego – to sabotaż i zdrada !.

Brak jasnego rozróżnienia przedsiębiorstw i instytucji prawdziwie polskich (z większością polskiego kapitału i polskim kierownictwem) od przedsiębiorstw zagranicznych działających w Polsce powoduje liczne, szkodliwe nieporozumienia. I tak np. okazało się, że ponad 80 % środków, jakie Polska uzyskała z Unii Europejskiej na innowacje techniczne, zostało skierowanych do przedsiębiorstw zagranicznych w Polsce, zamiast do przedsiębiorstw polskich. Trzeba dobrze uważać, aby po transformacji się nie pomylić i rozróżniać – co jest jeszcze nasze, a co już nie. Na przykład Związek Banków Polskich stanowi w istocie związek zagranicznych banków w Polsce i głównie takie reprezentuje interesy.

Zgodnie z zapisami wszelkich programów naprawy polskiej gospodarki, z hasłami transformacji i zapisami polskiej Konstytucji, w kraju powinien panować system wolnej gospodarki rynkowej. Tymczasem w wyniku szerokiego otwarcia granic, niszczycielskiej prywatyzacji i braku skutecznej bariery dla monopolistów, do kraju wkroczyły wielkie, światowe korporacje monopolistyczne, jakie w znacznym stopniu opanowały nasz rynek, niszcząc rodzimą wytwórczość i handel. Tylko w niewielkim, ograniczonym zakresie mamy do czynienia w kraju z rzeczywistą, wolną i konkurencyjną gospodarką rynkową.

Gospodarka polska w wyniku transformacji została faktycznie rozdarta na część polską, kierującą się przeważnie polskim interesem i polskim prawem, opłacającą polskie podatki, powiększającą polskie dochody i ambicje oraz na część zagraniczną, w większości nie opłacającą w Polsce podatków, zorientowaną na zagraniczne zyski i interesy oraz odwołującą się do zagranicznego prawa. Pomiędzy tymi częściami jest mało dobrej współpracy i kooperacji. Raczej występuje ostra konkurencja oraz różne sposoby wrogich przejęć i zniszczenia słabszej, polskiej przedsiębiorczości.

Efekty transformacji: klęska i wygrana

Istnieje ważna potrzeba dokonania obywatelskiego, choćby znacznie uproszczonego, ale ogólnego spojrzenia na efekty i skutki całości szeroko traktowanej transformacji lat 1989-1994-2014. Z dużym uproszczeniem trzeba tu wymienić najważniejsze trwałe polskie straty:

– utratę około połowy państwowego majątku przemysłowego i przejęcie znacznej jego części przez kapitał i korporacje zagraniczne,

– zniszczenie całych gałęzi polskiego przemysłu i znanych w świecie polskich wyrobów,

– zniszczenie wielu tradycyjnych branż przemysłowych.

– utratę znacznej większości banków i przejęcie go przez kapitał zagraniczny,

– podporządkowanie większości polskiej gospodarki obsłudze finansowej obcych banków i kapitałowi światowemu,

– zniszczenie wielu ośrodków naukowo-badawczych i instytutów,

– utratę znacznej części polskiego rynku na rzecz obcych monopolistycznych korporacji,

– zawłaszczenie przez obcych znaczącej części polskiej ziemi i terenów przemysłowych,

– częściowa prywatyzacja służby zdrowia,

– nieprzyjazny i wrogi stosunek do polskiej przedsiębiorczości, spółdzielczości i rolnictwa,

– utratę w mieście i na wsi ponad 3 mln miejsc pracy,

– wielomilionowe bezrobocie, poszerzający się obszar biedy, brak perspektyw rozwojowych,

– masową emigrację zarobkową 2,5 mln młodych, wykształconych ludzi,

– trwałą, głęboką zapaść demograficzną,

– postępującą destrukcję organów państwowych i wymiaru sprawiedliwości,

– ogromne zadłużenie zagraniczne państwa (dług publiczny w 1990 r. wynosił 53 mld zł, a w 2014 r. ponad 1000 mld zł) i coroczne wyprowadzanie za granicę, tylko z tego tytułu, ponad 45 mld zł, to jest około 1400 zł na obywatela.

Pozytywne krajowe efekty majątkowej transformacji funkcjonują jako mity w ramach szeroko nagłaśnianej propagandy. A bardziej konkretne „efekty” można zauważyć w majątku uwłaszczonej nomenklatury partyjnej, prominentów i kombinatorów oraz wąskiego klanu nie zawsze uczciwych oligarchów. Wszystko to stanowi wynik zgubnej, a może i przestępczej transformacji w kraju oraz zewnętrznej agresji gospodarczej: działań przeciwko polskiej gospodarce, społeczeństwu i Państwu Polskiemu.

Niewątpliwe pozostają wielkie i trwałe zdobycze naszych współczesnych zagranicznych partnerów – ideologicznych i ekonomicznych agresorów oraz łupieżców. Trzeba tu wymienić :

– opanowanie polskiej prasy i mediów oraz poddanie społeczeństwa dalszej zagranicznej indoktrynacji i propagandzie,

– przejęcie polskich banków i poddanie gospodarki dominacji kapitału zagranicznego,

– zniszczenie zdolności do dynamicznego wzrostu polskiej gospodarki i niedopuszczanie do przeprowadzenia reformy gospodarczej, podejmowanej w końcu lat osiemdziesiątych i później.

– opanowanie ponad połowy polskiego rynku i przejęcie ówczesnego, polskiego eksportu,

– zawłaszczenie przez zagraniczne koncerny najbardziej nowoczesnych i nowatorskich zakładów produkcyjnych,

– znaczne zadłużenie kraju i czerpanie z tego stałych, znacznych korzyści,

– zyskanie masowej, taniej, wykwalifikowanej, polskiej siły roboczej.

Polska stała się zależnym krajem neokolonialnym. Tragiczne skutki transformacji rzucają też ostre światło na sam „układ okrągłostołowy” rozpoczynający ten proces oraz na siły stojące za nim. Młode pokolenie Polaków, służące w obcych zakładach pracy w kraju, czy za granica, powinno wiedzieć, jak wielkiego dziedzictwa zostało pozbawione, kiedy i przez kogo oraz dlaczego musi teraz pracować za tak niskie wynagrodzenia. Niestety, młodzi nie znają historii i podobnie jak starsi są nadal indoktrynowani dawnymi fałszami o rzekomych zachodnich sojusznikach Polski i o wschodnim wrogu.

Zagraniczni partnerzy – agresorzy ideologiczni i ekonomiczni

Szeroka, agresywna i łupieska transformacja była niewątpliwie dobrze przygotowana przez naszych przeciwników i wrogów. Polska w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku należała do najbardziej dynamicznych krajów świata, dołączając do dziesiątki państw najwięcej rozwiniętych gospodarczo. W ciągu trzydziestolecia 1950-1980 każdego roku oddawano w kraju do ruch średnio 50 nowych, dużych zakładów produkcyjnych. Towarzyszyła temu odpowiednia rozbudowa ośrodków naukowo-badawczych i pionierskich rozwiązań. Przy utrzymywaniu niskiej stopy życiowej, do 1980 r. zlikwidowano prawie całkowicie bezrobocie w kraju, rozwinięto szeroką działalność socjalną i oddawano do użytku 200 do 300 tys. nowych mieszkań rocznie.

Taka Polska, ze swoim ówczesnym znaczącym potencjałem i dynamiką rozwojową, stanowiła istotną część groźnego, światowego bloku socjalistycznego. Dlatego podjęto przeciwko niej ukryte, wrogie działania agenturalne, szczególnie nasilone za czasów prezydenta Reagana. USA przede wszystkim inspirowały i wspomagały finansowo opozycję w Polsce oraz popularyzację ideologii rynku i skrajnego liberalizmu. Pisze o tym szerzej Peter Schweitzer w książce: Victory czyli zwycięstwo. Tajna historia świata lat osiemdziesiątych. CIA i Solidarność. (Wyd. Polska Oficyna Wydawnicza, Warszawa 1994).

Niewątpliwie początki transformacji dokonały się pod wpływem George Sorosa i wielkich „proroków” amerykańskiego neoliberalizmu: Jeffreya Sachsa, Stanisława Gomółki, Leszka Balcerowicza i Jacques Rostowskiego (późniejszego ministra w RP). Za nimi stał Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Światowa Organizacja Handlu i międzynarodowy dyktat gospodarczy, sformułowany w 1989 r. pod nazwą Konsensusu Waszyngtońskiego. Przez całe dziesięciolecie, od stanu wojennego, ta ideologia była bogato popularyzowana w prasie podziemnej. Faktycznie, to był atak medialny, przy czym zastosowano wysoce profesjonalne podejście aksjologiczno-ideologiczne i techniczne dużej skuteczności, wyższej, aniżeli w propagandzie socjalistycznej.

W ciągu 1987 i 1988 r. agentury pracowały już konkretnie nad przygotowaniem polskiej transformacji i wczesną wiosną 1989 r. zebrał się w Warszawie Okrągły Stół, aby spektakularnie dokonać zasadniczych uzgodnień. Do obrad nie dopuszczono przedstawicieli nurtu narodowo-chrześcijańskiego, ani demokratycznie wybranych władz Solidarności. Spotkały się tylko opcje: postkomunistyczna, kosmopolityczna i syjonistyczna. Łatwo uzgodniono wspólny, personalno-polityczny „układ okrągłostołowy” oraz neoliberalny kierunek polskiej transformacji.

„Okrągły stół” stanowił pokojowy punkt zwrotny od dominacji ZSRR nad Polską do poddania Polski wieloaspektowej dominacji USA, sił globalnych i Unii Europejskiej. Nie było przy tym mowy o żadnej suwerennej, narodowej, wolnej Polsce. Było to niewątpliwie echo i konsekwencja dokonanego już wcześniej w 1986 r. porozumienia Michaiła Gorbaczowa z Ronaldem Reganem (kończącego nieoficjalnie trzydziestoletnią „zimną wojnę”). W tym duchu przeprowadzono czerwcowe, kontraktowe wybory 1989 r. Narodowy program naprawy i społeczny program Solidarności zostały definitywnie, zakulisowo odrzucone jeszcze tego samego lata.

Patrząc z dystansu trzeba pytać – jakie to państwa angażowały wówczas swoje agentury, fundacje, korporacje, banki i dyplomatów na rzecz naszej transformacji ? Trzeba pytać dalej – jakie państwa, na tym etapie naszej najnowszej historii, okazały się agresorami i uczestniczyły w rozbiorze naszej gospodarki oraz wzbogaciły się naszym kosztem ? Odpowiedź na te pytania częściowo wskazaliśmy już wyżej. Były to Stany Zjednoczone Ameryki i Niemcy (które dotychczas nie wypłaciły nam nawet części odszkodowań wojennych). Ponadto czynnie zaangażowały się w agresję gospodarczą pozostałe rozwinięte państwa zachodnioeuropejskie; Francja, Anglia, Włochy, Hiszpania, Holandia i dalsze. Większość to państwa byłej polskiej koalicji z czasów drugiej wojny światowej, którym oddaliśmy wiele polskiej krwi we wspólnych walkach i które tak nas haniebnie zdradziły w czasie tej wojny i po wojnie.

Warto zauważyć, że w tym rozbiorze gospodarczym nie uczestniczyła Rosja, a rozpad ZSRR ułatwił agresję z Zachodu. Tymczasem propaganda zachodnia skutecznie odwracała uwagę od dokonywanego rozbioru polskiej gospodarki, wskazując stale na Wschód i na Rosję jako na największe zagrożenie dla Polski.

Niestety, przy okazji naszej nieszczęsnej transformacji te same państwa zachodnie znowu nie okazały nam pomocy, a jedynie zaborczą agresję ideologiczną i ekonomiczną oraz zaangażowały się w gospodarczy rozbiór Polski. Uczyniły z nas swoją kolonię i to częściowo pod hasłami solidarności europejskiej, w Unii Europejskiej. Trzeba mieć tę świadomość i o tym pamiętać oraz brać to pod uwagę, gdy kolejne polskie władze rozglądają się za wiarygodnymi partnerami i sojusznikami. Nie wolno się poddawać fałszom stale nam sączonej, światowej indoktrynacji politycznej.

Złodzieje, zdrajcy i kolaboranci miejscowi

Historyczną szansę odzyskania pełnej wolności i odrodzenia narodowego, z lat 1989-1995 zablokowały nam wrogie agentury, promując i forsując, od „okrągłego stołu”, swoich i naszych, polskich ludzi. Niestety, władze w Polsce to im umożliwiły. Skutecznie wspierały ich również niektóre naiwne i niezorientowane osoby duchowne.

Od 1989 r. kolejne rządy w Warszawie, t.zw. solidarnościowe i postsolidarnościowe, zmieniające nazwy i partie, realizowały z niewielkimi zmianami przez 25 lat ten sam kierunek liberalnej transformacji, to jest niszczenia, wyprzedaży i zadłużania gospodarki. Do narodowego programu reformy gospodarczej usiłował powrócić jedynie rząd Jana Olszewskiego w 1992 r., ale dlatego też został po sześciu miesiącach brutalnie odsunięty od władzy przez prezydenta Wałęsę i innych. Wielu też czołowych działaczy nowej, agenturalnej Solidarności lat osiemdziesiątych stało się następnie, w ramach Akcji Wyborczej Solidarność -AWS oraz innych partii, rzecznikami szokowej transformacji, zapominając o niedawnych postulatach mas związkowych, na których barkach doszli do władzy.

Od 1994 r. rządy w Warszawie rozpoczęły negocjacje przedakcesyjne z Unią Europejską, trwające całych 10 lat. Rząd przyjął, wspomniany wyżej, tzw. Konsensus Waszyngtoński, wymagający prywatyzacji majątku państwowego i pełnego otwarcia gospodarki na potężną konkurencję światową. Ponadto Unia Europejska wymagała spełnienia szeregu dalszych, drastycznych warunków, w tym samozniszczenia przez Polskę wskazanych, konkurencyjnych zakładów przemysłowych, niektórych kopalń i hut oraz pełnego otwarcia naszego rynku na żer obcego kapitału.

Te warunki unijne były od początku przez władze w Warszawie akceptowane, ale starannie ukrywane i nieznane nawet parlamentarzystom. Tym bardziej społeczeństwo, uczestniczące w referendum o przystąpieniu do Unii Europejskiej, nie miało pojęcia o kosztach takiej aneksji. Władze stopniowo podjęły realizację warunków unijnych, w ramach ogólnie promowanej transformacji. Tak więc oprócz szerokiej akcji uwłaszczania się nomenklatury i prominentów na majątku narodowym, oprócz akcji prywatyzacji i wyprzedaży przedsiębiorstw za granicę, była jeszcze realizowana państwowa akcja niszczenia i burzenia obiektów przemysłowych. Do tego dołączyła się akcja zagranicznych korporacji, ukierunkowana na wrogie przejęcia, niszczenie polskiej konkurencji oraz opanowanie naszego rynku. Zgubne efekty takiej transformacji zasygnalizowaliśmy powyżej.

Przy takim przebiegu zdarzeń cóż można powiedzieć o rządzących premierach, licznych wicepremierach i ministrach rządu w Warszawie, o prezydentach oraz o prezesach i dyrektorach czynnie zaangażowanych w realizację zgubnej i katastrofalnej transformacji ? Najbardziej znani ludzie transformacji to niewątpliwie Leszek Balcerowicz i Donald Tusk, a także Janusz Lewandowski, Waldemar Kuczyński, Jan Krzysztof Bielecki, Andrzej Olechowski, Jerzy Osiatyński, Wiesław Kaczmarek, Tadeusz Syryjczyk, Henryka Bochniarz, Jerzy Buzek, a także Lech Wałęsa i wielu innych. Niektóre sylwetki tych ludzi zarysowane są z bliska we wspomnianej książce Pawła Bożyka; wymieniane są również w wielu publikacjach.

Z tymi ludźmi ściśle były związane setki różnych dyplomatów, agentów, lobbystów oraz żurnalistów, spikerów i zawodowych propagandzistów, którzy bez przerwy kłamliwie pouczali i przekonywali, że „najlepszą gospodarką jest brak własnej gospodarki”. Politycznych prominentów „trzymały się” mniej już znane i prawie anonimowe tysiące rożnych uległych urzędników, grupy parlamentarzystów-kolaborantów, całe środowiska członków wspierających partii oraz działaczy zainteresowanych karierą i zyskaniem majątkowym. Ci ludzie w dużej części jeszcze do dziś zajmują różne stanowiska partyjne i urzędnicze, zatruwając fałszami, egoizmem i nieuczciwością życie społeczne, polityczne i gospodarcze.

Co można powiedzieć o ludziach którym powierzono wielkie sprawy polskie i narodowy majątek, dorobek paru pokoleń, a którzy zamiast jego ochrony i powiększania – bezpośrednio lub pośrednio przyczynili się do jego zniszczenia oraz do bezrobocia i nędzy milionów obywateli ? Którzy zamiast bronić państwa i dobytku, doprowadzili organy państwowe do destrukcji, pootwierali wrogom granice i zapraszali ich do wnętrza? Dlaczego bez zastanowienia odrzucili oni narodowy program naprawy, odcięli się od krajowych kadr doświadczonych specjalistów i nie słuchali mądrych głosów z zagranicy. Dlaczego zlekceważyli stale ważne i zobowiązujące postulaty związkowe robotników i rolników, dlaczego tak negatywnie odnosili się do odradzającej się polskiej przedsiębiorczości ? Dlaczego nie powstrzymały ich wyraźnie już widoczne, negatywne skutki początków transformacji i realizowali ją nadal przez całe 25 lat ?

Ludzie ci wzięli na swe sumienia paromilionowe bezrobocie, krzywdę, zagubienie i rozpacz setek tysięcy ludzi oraz tysiące samobójstw, rozpad milionów rodzin, masową emigrację zarobkową młodego pokolenia. W różnym stopniu obarczyli swe sumienia wywołaniem biedy i niedożywienia polskich dzieci, osamotnieniem oraz wykolejeniem psychicznym tysięcy ludzi oraz bardziej niepewną przyszłością narodu. Czy mają tego świadomość, czy przyznają się do błędów i zła (dotychczas nie słyszeliśmy), jak patrzą w oczy innym ludziom ?

To nie były jakieś ich błędy w sztuce rządzenia, ale zaprzeczenie wszelkiej sztuce, i to nie były też chwilowe pomyłki i zaniedbania obowiązków służbowych, jak niektórzy próbują się usprawiedliwiać, ale systematyczne działania niszczycielskie i zdrada wszelkich obowiązków obywatelskich. Trochę błędów i zła na początku można tłumaczyć panującą wówczas atmosferą ogólnego uniesienia i naiwności, brakiem niezbędnych informacji i wiedzy, brakiem kompetencji i doświadczenia oraz masowego propagandowego zakłamania. Ale zło na zgubę narodu było realizowane całe lata. Podobało się to jedynie zagranicznym agresorom, tam przyjmowano i nagradzano tych ludzi, ale przecież oni pierwej ślubowali i przyrzekali Polsce – i zdradzili.

Z ich strony była to wielka zbiorowa zdrada, sprzeniewierzenie się, przestępcza dywersja przeciwko państwu i narodowi polskiemu. Poszczególni rządzący, działacze, urzędnicy, żurnaliści i kolaboranci uczestniczyli w niej w różnym stopniu i zwykle w jakichś układach, jednak każdy decydował i angażował się indywidualnie i ponosi indywidualną odpowiedzialność. Zapewne byli wśród nich ludzie zupełnie nieświadomi, dyletanci gospodarczy, zadufani i zaślepieni ideologowie, pospolici głupcy, przepłaceni agenci wpływu, zachłanni karierowicze partyjni, a w efekcie także złodzieje, przestępcy, zdrajcy, a może również zbrodniarze. Pokrzywdzony, okradziony naród może teraz pytać – gdzie są dziś ci ludzie i co robią ? Może mówić otwarcie nie tylko o złodziejach i defraudantach, ale także o przestępcach i zdrajcach czasu transformacji. Do stale wspominanych zbrodniarzy okresu komunistycznego i stanu wojennego dołączyła, zapewne dziś najliczniejsza i wstydliwie przemilczana, grupa przestępców, a może i zbrodniarzy ostatnich lat (sprawców wielu tajemniczych śmierci).

Środowiska związane z transformacją, różne grupy i partie oraz wybitniejsi działacze przez lata szeroko popularyzowali siebie w zagranicznych, ale polskojęzycznych mediach oraz trzymali się władzy i partii, a często również sponsorów z zagranicznego biznesu. Obca im była troska o wzrost gospodarki i byt społeczeństwa. Dziwi i oburza, że wielu z tych ludzi, obciążonych zdradą i krzywdami transformacji, ma czelność podnosić jeszcze dziś głos w polityce, parlamencie i opozycji. Jak jest wielkie ich wykorzenienie narodowe i moralne, że podejmują nawet za granicą działalność antypaństwową. Czy mają jeszcze prawo uważać się za Polaków ? Czy taką świadomość mają dziś młodsi ludzie wychodząc z nimi na demonstracje Komitetu Obrony Demokracji-KOD ?

Ku lepszej przyszłości

Miniony okres transformacji wymaga głębszej analizy i refleksji; nie może być zapomniana tak wielka zdrada, rabunek i klęska narodowa. Wprawdzie dziś ich skutki są nieco mniej widoczne, gdyż zacierają je pozytywy i rezultaty wieloletniej, wytężonej pracy całego społeczeństwa, ale wielkie zło zostało. W wyniku transformacji zwiększyła się niesprawiedliwość zarówno w skali międzynarodowej, jak i krajowej; bogaci jeszcze bardziej się wzbogacili, a ubożsi stali się relatywnie jeszcze biedniejsi. Nastąpiły nowe głębokie podziały polityczne i społeczne; najbardziej drastyczne między łupieżcami a okradzionymi i pokrzywdzonymi. W tym stanie trudno oczekiwać w kraju pokoju społecznego i odbudowy szerszej, wzajemnej solidarności i obywatelskiej współpracy. Przezwyciężenie tego złego stanu to wielki i trudny problem nas wszystkich. Z jednej strony potrzeba jakiegoś szerszego uznania i przyznania się do popełnionych błędów i krzywd oraz jakiejś szerszej ekspiacji i wynagrodzenia, z drugiej – przebaczenia i ogólnego pojednania narodowego.

Bywało już w naszej historii, że po latach wojen i zawieruchy zostały znacznie uszczuplone i zawłaszczone dobra narodowe. Wówczas odradzające się państwo podejmowało akcję „restytucji dóbr koronnych”. Tak też częściowo było w Polsce po pierwszej wojnie światowej; wprowadzono nadzwyczajny podatek od wzbogacenia się (przecież nie zawsze uczciwego), a także podatek katastralny, powyżej dosyć wysokiego progu majątkowego. Zapewne i teraz takie działania będą potrzebne w naszej rzeczywistości.

Po okresie tak wielkiego zamieszania majątkowego, krzywd i gwałtownego wzrostu nieuzasadnionych i niesprawiedliwych rozpiętości dochodowych, pora może powrócić do postulatów z przed 25 lat, powszechnego uwłaszczenia obywateli na majątku. Trzeba zdystansować się od fałszywego, krańcowo egoistycznego pojmowania zamkniętej własności prywatnej i skierować się ku własności otwartej i usłużnej oraz ku szerszej własności wspólnotowej. Współczesne, naukowe, racjonalne i sprawiedliwe zasady zarządzania w dowolnym zbiorowym wysiłku, czy biznesie, wymagają aby uczestnicy-pracownicy czuli się zaangażowani i powołani, mając odpowiedzialne uczestnictwo we własności i efektach pracy. To dziś jest szeroką praktyką w wielu przodujących przedsiębiorstwach w świecie, a było zainicjowane w Polsce już 150 lat temu uwłaszczeniem chłopów ziemią i ponad 100 lat temu pierwszym częściowym uwłaszczeniem pracowników w przedsiębiorstwie Gazolina.

Wszystkie umowy dotyczące sprzedaży majątku narodowego w okresie transformacji powinny być poddana fachowemu przeglądowi i rewizji. Umowy zawarte bezprawnie, czy z naruszeniem prawa, powinny zostać unieważnione i ewentualnie zawarte ponownie z wyegzekwowaniem odpowiedniego odszkodowania. Podobnie w wypadku stwierdzenia, że nabywca nie spełnił istotnych warunków umowy, czy złożonego zobowiązania. Za zaległe płatności i nie wpłacone podatki trzeba żądać pełnego uregulowania należności wraz z procentami. Wszystkie sprywatyzowane przedsiębiorstwa powinny na bieżąco opłacać polskie podatki.

Państwo musi odzyskać, a w ostateczności nawet odkupić nasze strategiczne przedsiębiorstwa, jak np. wymienione wyżej przedsiębiorstwo PKP Energetyka, czy niektóre banki i spichlerze zbożowe.

Szczęśliwie, w okresie transformacji nie wszystko zostało zniszczone. Część majątku uratowały patriotyczne dyrekcje zakładów i protestujące strajkami załogi, część właściwie działające organy publiczne i społeczne, a także środowiska techniczne, jak np. Polskie Lobby Przemysłowe we współpracy ze związkami zawodowymi. Opracowano już poważniejszy materiał na temat potrzebnej w kraju reindustralizacji oraz ostatnio – Narodowy Program Rozwoju nowych branż przemysłowych.

*

Społeczeństwo w swej świadomości żyje codziennymi wydarzeniami, ich doświadcza i o nich dowiaduje się z mediów. Niestety, również politycy w Polsce żyją głownie takimi wydarzeniami, jak np. nowe papiery prezydenta Wałęsy, spotkania unijne, czy święto żołnierzy wyklętych. Brak nam stale szerszej i bardziej syntetycznej myśli strategicznej, historyczno-przyszłościowej.

Dobre są analizy historyczne jeśli przybliżają nas do minionych wydarzeń i okoliczności. Z konieczności jednak pomijają zwykle szersze uwarunkowania społeczno-gospodarcze i polityczne oraz ich przyczynowo-skutkowe wplecenie w procesy długotrwałe. To powoduje, że w stosunku do realnej, bardzo złożonej i dynamicznej rzeczywistości, takie prezentacje analityczne, choć są prawdziwe ale niepełne, w odczycie mogą być rozumiane fałszywie.

Dla poważnej myśli historycznej i politycznej potrzebne są więc szersze i głębsze studia i opracowania o charakterze bardziej całościowym i syntetycznym. Niestety, stale brakuje nam szerokiego, wielodyscyplinarnego, syntetycznego spojrzenia na życie gospodarcze, społeczne, kulturalne i polityczne poszczególnych okresów naszej najnowszej historii, brak jest jakichś bilansów strat, zysków, klęsk i osiągnięć. Brak nam takiego podsumowania okresu Polski Ludowej i współpracy krajów socjalistycznych oraz brak jakiegoś ogólnego podsumowania szeroko rozumianego okresu transformacji i włączenia Polski do Unii Europejskiej, lat 1989-2014.

Jakże ważne, ciekawe i pouczające byłoby wszechstronne i wielodyscyplinarne porównanie dwu dwudziestopięcioletnich okresów naszej historii; okresu socjalizmu lat 1956-1980 i okresu transformacji 1990-2014. W przyszłości inni będą mogli porównywać np. okres okupacji niemiecko-sowieckiej i okres transformacji amerykańsko-unijnej.

W naszej niedawnej historii były już okresy dużych klęsk i zniszczeń wojennych oraz okresy wytężonej odbudowy i ciekawego rozwoju. Przypomina je autor w swojej, wspomnianej wyżej książce pt. Sztafeta pokoleń budowniczych Polski (Wyd. Warszawska Szkoła Zarządzania –S.W. 2014). Do takiej wielkiej pozytywnej pracy wzywa dziś nasz kraj wszystkich obywateli, a szczególnie młode pokolenia, także z „Nowoczesnej”.

Prof. dr hab. Włodzimierz Bojarski

Autor jest Wiceprezesem Stowarzyszenia Klub Inteligencji Polskiej

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s