Sabbataj Ćwi i jego zwolennicy czyli zakazane karty historii żydów w Polsce – cz.3

źródło Sabbataj Ćwi i jego zwolennicy czyli zakazane karty historii żydów w Polsce – cz.3. – Konwent Narodowy – NEon24.pl

„NA POCZĄTKU OSIEMNASTEGO STULECIA LICZBA POZORNYCH CHRZEŚCIJAN W POLSCE NIEPOMIERNIE WZROSŁA.(…) LICZNA NOWOKREOWANA SZLACHTA ZACZĘŁA W SZYBKIEM TEMPIE ZAJMOWAĆ POWAŻNE STANOWISKA W KRAJU.” !!!

PIERWSZE lata drugiej polowy XVII wieku były świadkami szczególnego zjawiska: ogłoszenia się potomka maranów hiszpańskich Sabbataja Ćwi oczekiwanym zbawicielem mesjańskim synów Izraela. Cale żydostwo tureckie uznało go za swego zwierzchnika. Entuzjazm Judejczyków nie miał granic. Okazywano Sabbataj Ćwi wszelkie dowody czci i miłości. Imponując tłumom niepoślednim rozumem, energją, pewnością siebie, dociekaniami kabalistycznemi i znacznem pochodzeniem (w 18-tym roku życia nosił tytuł chachama), rozpoczął mesjasz żydowski rozdawać swym zwolennikom prowincje i kraje tureckie. Zainteresowały się tem władze w Stambule. Aresztowany i przyprowadzony przed sułtana Sabbataj Ćwi za praktyczną namową swego rodaka lekarza Dodona przeszedł na wiarę mahometańską. Za mistrzem poszła wielotysięczna rzesza zwolenników, porzucając dobrowolnie wiarę ojców.

Jak ongiś pozorne wyznawanie Islamu przez Mojżesza Majmuni nie szkodziło mu w opinji żydowskiej, tak teraz i Sabbataj Ćwi, pozorny muzułmanin, nie przestawał być uważany za mesjasza. Wprowadzając bowiem do tureckiego społeczeństwa liczne rzesze żydowskie, o których „mówiono poprostu, że wzięli turban” (H. Graetz. Historja Żydów. t. VIII str. 127), spełniał on tylko nakazy drugiego Mojżesza. To też kollegja rabinackie na Wschodzie otoczyły specjalną opieką „nowoupieczonych mahometan” i „zagroziły klątwą każdemu, ktoby byłemu Śabbatjaninowi ubliżył słowem lub czynem” (H. Graetz. Historja. t. VIII. str. 125).

Udając pobożnego muzułmanina, nie przestawał Sabbataj Ćwi wraz ze swymi zwolennikami utrzymywać ścisłego kontaktu z prawowiernymi żydami. Niedarmo H. Graetz zaznacza (Historja, t. VIII str. 128), że „zachęcony niewzruszonem przywiązaniem doń żydów pomimo zmiany religji trwał Sabbataj Ćwi w stosunkach z nimi w swej roli mesjanicznej”. Wmówiwszy w dygnitarzy tureckich, że jego zbliżenie się do synów Jakóba ma na celu nawrócenie ich na islam, uzyskał Ćwi nawet pozwolenie wygłaszania kazań w synagogach. Liczba pozornych wyznawców Proroka wzrastała. Powoli dokoła zbawiciela mesjańskiego utworzyła się sekta żydowsko-turecka zwana Donmab, licząca według Z. L. Sulimy (Historja Franka i Fraukistów, str. 22) pięćdziesiąt tysięcy osób.

Po śmierci Sabbataja Ćwi ilość zwolenników jego haseł stale rosła. Zawierając małżeństwa wyłącznie między sobą i spełniając pokryjomu praktyki religji swoich ojców, nie zaniedbywali ci pozorni muzułmanie odwiedzać często meczetów. Do dnia dzisiejszego donmahni saloniccy, ze środowiska których wyszli w XIX wieku przywódcy młodoturków, obchodzą poza świętami muzułmańskiemi święta żydowskie.

Znaleźli sabbatejczycy i poza granicami Turcji nowych adherentów. W Polsce, Czechach i Niemczech uczniowie zmarłego mistrza szerzyli jego idee. Około 1300-1500 członków tej sekty wywędrowało z Polski do Jerozolimy, gdzie wielu z nich przyjęło chrześcijaństwo. Za ich przykładem poszli pozostali w kraju. Niedarmo w swoim artykule „Sabbataizm w Polsce”, umieszczonym w zbiorowem wydaniu „Żydzi w Polsce Odrodzonej”, str. 267, Bałaban zaznacza, że: „Przy końcu XVII w. przyjęła chrzest większa liczba żydów, która osiadła w Polsce…” Jak ustosunkowywali się nowochrzczeńcy do katolicyzmu dowodzi przykład neofity Eljasza-Eberta, uszlachconego i obdarzonego bogatemi dzierżawami rządowemi, który pod płaszczykiem gorliwego chrześcijanina spełniał przepisy judaizmu.

Na początku osiemnastego stulecia liczba pozornych chrześcijan w Polsce niepomiernie wzrosła. Przyczyniało się do tego ugruntowywanie się sabbataizmu w Rzeczypospolitej, oraz gorliwość misjonarska duchowieństwa katolickiego, przyczyniającego się bezwiednie do realizacji idej drugiego Mojżesza. Dzięki akcji księdza Turczynowicza z Wilna i żeńskiego zakonu Marjawitek, którzy wyszukiwali neofitom możnych rodziców chrzestnych, tysiące żydów przyjęli chrzest. Chętną do tej służby chrześcijańskiej okazała się rodzina Poniatowskich, dalej: Lubomirscy, Sapiehowie, Zamoyscy, Potoccy, Tyszkiewicze, Małachowscy, Chodkiewicze i Platerowie. Starali się oni o jak najszybsze nobilitowanie chrześniaków i dawanie im odpowiednich stanowisk. Pamiętali też o swoich współbraciach wpływowi potomkowie dawnych neofitów, zajmujący wybitne stanowiska i spokrewnieni z wieloma rodzinami staropolskiemi. Im to zawdzięczali najświeżsi chrześcijanie, nie patrząc na ostrą opozycję warstwy kierowniczej w kraju, nie chcącej dzielić się z nikim władzą, obalenie dawnego prawa, według którego skartabel (ex charte belli) szlachcic nowy dopiero w trzeciem pokoleniu stawał się zdolny piastować urzędy szlacheckie. Dla nich uchwalono w 1736 r. nową konstytucję, która pozwalała pomijać skartabellat (praeciso scartabellatu) i przypuszczała nowego szlachcica odrazu do pełności praw szlacheckich. Umożliwiło to masom sabbatejczyków wzmocnienie zwartej organizacji mechesów, której złowrogi wpływ Polska niejednokrotnie już odczuła oraz przygotowała grunt dla frankistów.

Liczna nowokreowana szlachta zaczęła w szybkiem tempie zajmować poważne stanowiska w kraju. W spisie bardziej znanych rodzin neofickich owych czasów widzimy: Dziekońskich, piastujących poważne stanowiska duchowne i wojskowe, Dobrowolskich herbu Odyniec — zakonników i starostów, Dessaw, którzy otrzymali godności starostów, Urbanowskich — duchownych na kierowniczych stanowiskach, Jakubowskich — wyższych wojskowych i starostów, Wolańskich — posłów na sejm i w.[ielu] in.[nych]. Najwpływowszym wśród nich był jednak Wojciech Jakubowski, starosta lesznowolski, którego zagadkowa rola w ówczesnej Polsce nie została dostatecznie wyjaśniona. Giętki dworak, umiejący zręcznie zyskiwać względy arystokratycznych dam, pozostawał w bliskich stosunkach z Czartoryskimi. Nie przeszkadzało mu to w należeniu do stronnictwa francuskiego, na czele którego stał Jan Klemens Branicki. Hojnie opłacany przez dwór wersalski był on stale nienasyconym i często przypominał doradcom Ludwika XV o „położonych przez niego dla Francji zasługach”. Czy polegały one na odpowiedniem nastrajaniu ministrów francuskich do rozgrywających się wypadków w Polsce podczas trwania konfederacji barskiej, tego historja nie podaje. Faktem jest jednak, że kierownicze koła paryskie dość obojętnie ustosunkowały się do wysiłków patrjotów polskich. Do tego zaś Jakubowski mógł się w poważnej mierze przyczynić, prowadząc ożywioną konferencję z sekretnym gabinetem wersalskim za pomocą depesz, których cyfry, jak zaznacza Józef Łoski w swoim artykule pt. „Wojciech Jakubowski” (Bibljoteka Warszawska 1873 r. t. IV str. 267, 68), on jedynie znał w Polsce. Wielki przyjaciel ks. arcybiskupa Łubieńskiego afiszował się starosta lesznowolski ze swoją pobożnością, co nie przeszkodziło mu odwiedzić przebywającego w Częstochowie Jakóba Franka, w otoczeniu którego znajdował się bliski jego krewny rabbi Nachman, późniejszy Piotr Jakubowski, przyjaciel i doradca mistrza. Może otrzymał tam Wojciech Jakubowski, nazwany przez Łaskiego „przyjacielem króla Stanisława”, wskazówki od tego „politycznego mesjasza upadającej Polski” (Franka), jak przyśpieszyć upadek konfederacji, a tem samem i państwa polskiego.

Advertisements

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s